Cześć
Post z cyklu "Pozytywny Rok 2014"
Kilka informacji na temat dzisiejszego dnia:
- czas wschodu słońca: 07:41
- czas zachodu słońca: 15:45
- to dzień: Wilhelma, Dobrosławy, Danuty, Jana
- książka, którą zamierzam dzisiaj czytać:
sobie: "Wielki marsz" Kinga,
Tosi: Serię z magicznym długopisem - mamy 3 książeczki.
sobie: "Wielki marsz" Kinga,
Tosi: Serię z magicznym długopisem - mamy 3 książeczki.
- moje odczucia względem tych lektur: Nie mogę się doczekać Kinga - nie czytałam go już od tak dawna, a słyszałam wieeeeele cudowności na temat właśnie tej powieści.
Magiczną serię kocham do szaleństwa, najbardziej odgłosy ptaków, zamykam oczy i po prostu przenoszę się do lasu.
Pewnie, że umiem! ;) Ale czy aby na pewno chcę? ;)Magiczną serię kocham do szaleństwa, najbardziej odgłosy ptaków, zamykam oczy i po prostu przenoszę się do lasu.
- dobra myśl Beaty Pawlikowskiej:
Serio. Skończyłam z fast foodem.Umiem dotrzymać słowa, które dałam samej sobie.
Moja mama, która opiekuje się moją babcią, powiedziała mi jakiś czas temu:
"Nie udała się Panu Bogu starość"
Coś w tym jest, bo czasami (a nawet często) starość bywa słaba i żałosna, ale potrafi być piękna i jakże mądra, przemyślana, wypracowana, genialna wręcz. Nie każdemu się taka udaje...
Ale wszystkim udało się z młodością, z całym życiem.
Jakie to wspaniałe, że istniejemy.

Ja nie potrafię skończyć z fast foodem, ale będę próbować ;) Życzę miłej lektury ,,Wielkiego marszu''.
OdpowiedzUsuńJa umiem, ale nie wiem czy chcę :PPP:DDD
UsuńMiłego dnia Basiu, ja dziś sprzątam, za to jutro fajrant :))
OdpowiedzUsuń:) Super, miłego i pracowitego :))
UsuńW tym powiedzeniu o starości chyba jednak coś jest, bo moja babcia często je też powtarza. Może dlatego, że już siły nie te co kiedyś, zdrowie nie zawsze dopisuje i człowiek zdany jest w wielu sprawach na "łaskę" innych. Ale jeśli się czuje kochany i potrzebny, to potrafi te lata przeżyć godnie i pięknie :)
OdpowiedzUsuńCiekawe... A myślałam, że tylko u mnie tak marudzą :))
UsuńMoja babcia też tak mówiła... :)
OdpowiedzUsuńNo popatrz! Kolejna :)
UsuńMój mąż jest fanem Kinga, ja nie, ale może kiedyś się skuszę i mnie również wciągnie :)
OdpowiedzUsuńCiekawa jestem jak odbiorę tą książkę - zacznę czytać dopiero wieczorem.
Usuńa może być fast food domowy ??- jest zdrowszy i pyszniejszy;PP plis...plis...
OdpowiedzUsuńPewnie że może :)
UsuńJa już dawno zrezygnował z fast foodu i zupełnie mnie nie ciągnie do niego!
OdpowiedzUsuńJak ja bym chciała się ładnie, dobrze i mądrze zestarzeć! I nie mam tu na myśli jedynie ładnej skóry, choć miło by było mieć ładną zdrową skórę, ale bardziej zdrowie, sprawnośc fizyczną i umysłową.
Tak, żeby tylko nie być "warzywem" - to mnie też przeraża.
UsuńAle trafiłaś z tą myślą. Uwielbiam fast foody i trudno mi z nimi skończyć :) Raz na tydzień musi być!
OdpowiedzUsuńJa jem raz na kilka miesięcy, ale nie dajmy się zwariować - wszystko jest dla ludzi.
UsuńJa nie tyle zrezygnowałem z fast foodów, co w pewnym momencie zdałem sobie sprawę, że przestałem je jeść. Można i tak.
OdpowiedzUsuńRzucić alkohol, to dopiero było wyzwanie, ale udało się i to.
Można i tak.
UsuńRzucić fajki, to dopiero było coś, ale jak się okazało, że jestem w ciąży, to rzuciłam od razu. Paliłam kilkanaście lat! Trzęsło mną przez tydzień. Teraz fajki mi niemiłosiernie śmierdzą i nie mogę zrozumieć jak mogłam to palić. Mężowi zakazałam i pali elektronicznego (przynajmniej nie czuć nic), ale wolałabym, żeby rzucił to w cholerę. Czasami jak popiję (czytaj: raz na rok, lub 2 lata), to wtedy sobie jednego zapalę - a co! ;)
Mnie papierosy nigdy nie wciągnęły, jakby wziąć wszystkie jakie spaliłem w życiu, to pewnie nie uzbierałaby się nawet paczka. Nadrabiałem jointami ;)
UsuńJakoś nie mogłam się do nich przekonać. za bardzo traciłam kontrolę nad swoim ciałem, a tego baaaardzo nie lubię.
UsuńJa nie chce rezygnować z fast foodów. Nie jem ich dużo, ale czasem się zdarzy. Raz na dwa miesiące : )
OdpowiedzUsuńPozdrawiam serdecznie : >
To tak jak ja - jem tak samo często.
UsuńOj tam oj tam - wszystko jest dla ludzi, tylko trzeba mieć umiar ;) fast food domowy jak najbardziej, ale małe szaleństwo na mieście raz na dwa lub trzy miesiące tez jest ok ...Miłej wieczornej lektury :)
OdpowiedzUsuńI kurcze nie mogę dziś za bardzo poczytać, ale to nic, nadrobię potem :)
UsuńStarość też ma w sobie piękno. Dzisiaj usłyszałam słowa: "Moja prababcia powiedziała, że ona już może umrzeć, bo wszystko w życiu przeszła, co mogła najlepszego. Była córką, matką, żoną, babcią, prababcią... Jestem gotowa na śmierć"...
OdpowiedzUsuńJejku - chciałabym, ba, pragnęłabym to poweidzieć na starość.
UsuńU mnie z tym dotrzymywaniem słowa samej sobie jest różnie:)
OdpowiedzUsuńNo tak, skąd ja to znam :))
Usuń"Wielki marsz"... Hmm. Poczekam na twoją recenzję i może wtedy się nad nim zastanowię. A jeśli chodzi o moje babcie, to jedna ma zdrowie niesamowite, a druga narzeka wiecznie, także no.
OdpowiedzUsuńFast food to zło, ale rzeczywiście czasami ciężko mu się oprzeć :3
Moja też ciągle narzeka, nawet jak się dobrze czuje - totalnie tego nie rozumiem, jak tak można marudzić innym.
UsuńJa bardzo rzadko jest fast foody:)
OdpowiedzUsuńto tak jak ja :)
UsuńJa też w sumie :)
UsuńCzekam na recenzję "Wielkiego marszu" Kinga :) Niestety nie czytałam jeszcze tej powieści.
OdpowiedzUsuńTeż jestem jej bardzo ciekawa.
UsuńA ja właśnie czytam "Talizman"! :) Ale i za "Wielki Marsz" sie zabiorę pewnie jeszcze w tym miesiacu. :)
OdpowiedzUsuń