niedziela, 5 stycznia 2014

"Kronos" Witold Gombrowicz (95)

Dziś napiszę Wam o wielkim rozczarowaniu jakim była dla mnie lektura "Kronosu" Witolda Gombrowicza. 
To tylko prywatne notatki pisane przez autora. Bazgrolone nieskładnie, półsłówkami, na prędce, niby ułożone latami, chronologicznie - chociaż tak zagmatwane, jakby były zaszyfrowane. Książka zawiera zdjęcia tych notatek, współczuję żonie i innym, którzy męczyli sobie nimi oczy próbując odszyfrowywać słowo po słowie i gdybając co może być czym :). 

Nie szukajmy tutaj jego językowej erudycji, wariacji, talentu, tego genialnego pióra, jego pełnych zawirowań myśli w których można wyczuć smaczek szaleństwa. Nie uganiaj się za tym w "Kronosie", brakuje tego, istna posucha "gombrowiczości", tej ponadprzeciętności, tej magii, tego udziwnienia. Jaki niedosyt, jaki żal, jakie rozgoryczenie. 

Nie czytałam jego "Dzienników", ale myślę, że notatki "Kronosu" różnią się od nich diametralnie. Bez przypisów i jego "Dzienników", które wyjaśniały wszystko, nic tu nie jest czytelne. Ot, takie bazgroły, które tworzymy na co dzień (mówię o stylu, nie o treści). 
To osobiste notki, bardzo często wyjątkowo intymne. Stawiają one Gombrowicza w niekorzystnym świetle. Człowieka chodzącego "na dziwki", spółkującego z mężczyznami. Istna burdelowa wyliczanka. Książka dla... żony?!? (i ona pozwoliła na wydanie tych wynurzeń!!!), jego licznych kochanek i kochanków, może bardzo bliskich przyjaciół. Rodzice nie byliby z niego dumni. Szkoda pieniędzy na zakup tej publikacji. Nasunęła mi się myśl, że żona rozpuściła cały majątek i chciała to wydać na siłę. Panuje teraz niezrozumiała moda na pranie brudów znanych osób, skandaliczne biografie, szok, zniesmaczenie, ukazanie prawdy ponad wszystko, do bólu. Totalnie tego nie rozumiem i nie pochwalam, ba, odrzuca mnie od takich książek. Cały obraz Gombrowicza dla publiki, jego cudownego talentu, przez taką marną publikację zaczyna się zamazywać, pogarszać, murszeć. 
Jakie to bez sensu - dlaczego on to pisał? dlaczego prosił żonę, aby dbała o te jego notatki, aby nie uległy zniszczeniu?
Słabe to było, cieniusieńkie, nieciekawe, mgliste, niby szokujące, niby obrzydliwe, ale bez spójności, jakby bez celu. Czytałam ją, brnęłam przez nią i zadawałam sobie pytanie - po co ja to robię?!!! 
"Kronos" nigdy nie powinien zostać wydany - takie jest moje zdanie. Czytałam kilka opinii i wiem, że nie jestem w nim odosobniona.

Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie
data wydania: 22 maja 2013
ISBN: 9788308051061
liczba stron: 460
słowa kluczowe: dziennik, mężczyzna,  pisarz, LGBT, gej, homoseksualizm, literatura,
Polska, emigracja
kategoria: biografia/autobiografia/pamiętnik
język: polski
typ: papier
okładka - źródło: lubimyczytac.pl

69 komentarzy:

  1. to zdecydowanie nie mój styl....
    Mam małą prośbę zerknij na poziomy w Wyzwaniu bibliotecznym u mnie czy nie chcesz poziomu wyżej, bo kilka dziewczyn prosiło o większe wyzwanie;) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki za info.Już zwiększyłam wyzwanie na najwyższy poziom,

      Usuń
    2. Dodana do Wyzwania Bibliotecznego
      Pozdrawiam ciepło
      MK Czytuje

      Usuń
  2. Nie lubię takiego publicznego prania brudów, więc zniesmaczyło mnie to, w jakim świetle został przedstawiony Gombrowicz. Owszem lubię takie pikantne kąski, ale jeśli są literacką fikcją a nie poważną biografią.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie, a to jednak są podobno prawdziwe jego przeżycia.

      Usuń
  3. Kurczę, Gombrowicza uwielbiam, ale nie wiem, czy chciałabym czytać o nim takie rzeczy... Chyba jednak nie. Jakoś wolę go znać z strony artystycznej, niż z jakiejkolwiek innej. Tak niech pozostanie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może Ty odebrałabyś tę lekturę inaczej. Mi ona nie przypadła do gustu.

      Usuń
  4. Chyba nie zdecyduję się na tę lekturę. Niektóre sprawy można by przemilczeć. Dzięki Basiu za ostrzeżenie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tutaj wiele by było informacji do przemilczenia.

      Usuń
  5. Też nie lubię czegoś takiego. Wyjątkowo tę powieść sobie odpuszczę, jednak samą twórczość Gombrowicza pragnę poznać i poznam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Takźe pragnę poznać jego twórczość lepiej.

      Usuń
  6. Chyba przeczytam na przekór twej oceny, z czystej ciekawości;) Ale po "Dzienniki" sięgnę na pewno:))
    Pozdrawiam
    Gosia - Bibliofilka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie, przeczyta. Tylko czyta sie dość męcząco. Ilość przypisów jest ogromna.

      Usuń
  7. I tak bym się nie skusiła, bo dla mnie Gombrowicz od czasów liceum niestety jest na końcu listy autorów wszelkich. Nic nie poradzę, nie potrafiłam się wzbić na takie wyżyny intelektualne, żeby polubić jego twórczość. Chwała Bogu, na maturze na niego nie trafiłam...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie cieszę się, że nie miałaś go na maturze.

      Usuń
  8. Ja już od chwili ujrzenia tej książki w zapowiedziach nie byłam nią zainteresowana i widzę, że dobrze zrobiłam.

    OdpowiedzUsuń
  9. Za Gombrowiczem nie przepadam i to tak bardzo, że oddałam jego dzienniki ...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aż tak? Ja akurat go sobie cenię, ale przyznaję się bez bicia, że czytałam tylko "Ferdydurke".

      Usuń
    2. Jakoś nie trafiła, w moim przypadku, jego tworczosc na podatny grunt. Może jestem "za cienka w uszach"? Doceniam tę jego nowatorskosc, niby rozumiem, czemu jego tworczosć jest chwalona, wyjatkowa, ale i tak nie lubię zbytnio

      Usuń
    3. Ale wcale nie musisz go chcieć lubić, może Cię on po prostu nie kręci. Ja uwielbiam ten styl, Twardoch miał podobbny w "Morfinie". Co tu dużo mówić kocham takie szaleństwo. Ale niektórzy uważają coś takiego za badziewie. I to też potrafię zrozumieć.

      Usuń
  10. dla mnie też Gombrowicz nigdy nie był na szczycie moich marzeń czytelniczych.a właściwie niespecjalnie go trawiłam - lepsze i bliższe prawdy określenie. Basiu - jak Ty przebrnęłaś przez ponad 400 stron takiej literatury? - podziwiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jakoś przebrnęłam - ale tekstu nie jest wiele. Dużo wolnego miejsca, zmieściłoby się to na 200.

      Usuń
  11. No tak właśnie myślę o tej książce. Czasem lepiej nie wiedzieć, kiedy prywatnie są/byli nasi ulubieni pisarze

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miało być "kim" a jakiś chochlik zmienił to na "kiedy". Ale pocieszam się, że Tobie zmienił "tak" na "tam" :D

      Usuń
    2. hahahahahaha :) Racja :)

      Usuń
  12. O, no to już wiem czego nigdy w życiu nie będę czytał.

    OdpowiedzUsuń
  13. Gombrowicza uwielbiam. Za ten specyficzny humor, odmienny stosunek do świata i ludzi, za ekstrawagancję. Książkę mam w domu, ale najpierw chcę przeczytać jego "Dzienniki" (zaplanowałam sobie to na ferie zimowe:))

    Książki nie kupowałam w ciemno. Nie spodziewałam się po niej wielkiej wartości literackiej, a raczej intymnych zapisków (których jednak nie da się "odszyfrować" bez przypisów). Rozumiem, że jej czytanie może zmęczyć.I zmęczyło tych, z którymi o "Kronosie" rozmawiałam.
    Moim zdaniem, Gombrowicz to wszystko zaplanował :) To był niezwykle inteligenty człowiek. I być może chciał, aby nawet po jego śmierci o nim pamiętano.Aby nadal wzbudzał kontrowersje. Intrygował. Szokował.
    Nie wiem czy wiesz, ale gdy wydał "Ferdydurke" rodzina od strony matki odwróciła się od niego. Uznała ją - jak wielu czytających wtedy jego debiutancką powieść - za zwykłe idiotyzmy. Sądzili nawet, że matka Witka ze wstydu powinna teraz przechodzić na drugą stronę, w razie gdyby przyszło im się spotkać na ulicy.... :)
    Taki sam ma cel "Kronos" - musi szokować, powodować dyskusje.

    PS. Mam tylko nadzieję, że to ostatnie, co przygotował dla nas Gombrowicz. Oby się tylko nie okazało, że ma jakieś nieślubne dzieci...:)

    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie super, bo doczekasz się intymnych zapisków :))
      Fajne ciekawostki, dziękuję za podzielenie się ze mną z nimi. Ja również uwielbiam Gombrowicza, ale "Kronos" jest chyba dla ludzi, którzy go po prostu ślepo ubóstwiają.

      Haha, wcale bym się nie zdziwiła tymi dziećmi. Po "Kronosie" wiem, że byłoby to baaaaardzo możliwe.

      Usuń
    2. Nie sądzę, abym "ślepo ubóstwiała" Gombrowicza. Cenię po prostu jego i jego twórczość. I lubię dowiadywać się o nim różnych ciekawostek. Wiem, że jest ich troszkę w "Kronosie", choć zapewne o sporej większości już wiem :)

      Usuń
    3. Chyba spodziewałam się czegoś innego po tej lekturze. Dziwię się, że chciałam ją przeczytać, bo nie należę do wielkich miłośników biografii i dzienników. Ale znalazłam ją w bibliotece, dużo o niej czytałam na blogach i pomyślałam, że dam jej szansę.

      Usuń
    4. Rozumiem. Jeśli chodzi o biografie i dzienniki to przeczytałam ich naprawdę niewiele. Raptem kilka.

      Usuń
    5. Ze mną jest jeszcze gorzej, przeczytałam ze 3,4 szt :)

      Usuń
  14. Ja bardzo nie lubię robienia z ludzi pomników. Jeśli więc to "dzieło" choć trochę ukruszy gombrowiczowski pomnik (mam wrażenie, że każdy kto chce przypozować na inteligenta cytuje Gombrowicza, w dodatku rzadko wychodzi poza najpopularniejsze cytaty), to jestem za. Geniusze też ludzie, są brzydcy i śmierdzą.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja widzę to zupełnie inaczej. Nie obchodzi mnie totalnie jego prywatne życie. A uwielbiam go tylko za to co stworzył (poza "Kronosem"). Jego gombrowiczości w utworach stawiam laurkę. Jego osobie prywatnej oczywiście, że nie, ale jego prywatność (zwłaszcza taka intymna) mnie jakoś mało interesuje. Chyba spodziewałam się jednak czegoś zupełnie innego i dlatego sięgnęłam po tę lekturę.

      Usuń
    2. Nie chciałbym wyjść na łowcę taniej sensacji, niespecjalnie interesują mnie mroczne strony biografii Gombrowicza (czy kogokolwiek innego) i raczej wątpię bym sięgnął po "Kronosa", który, jak podejrzewam, nie jest niczym więcej jak odcinaniem kuponów przez spadkobierców (obecnie jestem w trakcie lektury Dziennika - świetny). Chodzi mi o prostą reakcję obronną, teraz gdy ktoś będzie nadmiernie epatował mnie Gombrowiczem, będę mógł z mściwą satysfakcją rzucić: "Taa, a >>Kronosa<< czytałeś?" ;)

      Usuń
    3. hahaha, dobra myśl. Muszę zapamiętać :) Jak chciałabym się pokłócić, to "Kronos" mi zawsze pomoże :P :))

      Usuń
  15. Dla mnie "Kronos" to jedno z największych rozczarowań zeszłego roku. Byłam przekonana, że książka jest napisana pięknym językiem. Także warstwa treściowa mnie rozczarowała. Dziwię się żonie, że zgodziła się na publikację, autor nie wypowiada się o nie zbyt pochlebnie. Podobała mi się za to szczerość Gombrowicza. Na tym się nie zawiodłam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, jest szczery do bólu - tego nie można negować. Też się nie mogę nadziwić żonie!!!

      Usuń
    2. Z pewnością nie śmierdzą :) Uczyłam się ostatnio na zajęciach o tym powiedzeniu - władca (chyba któryś z Ptolemeuszy w Aleksandrii - ale nie dam sobie głowy uciąć ;)) wprowadził opłatę od korzystania z latryn, które sam wybudował. Wydobywał się stamtąd niezły smród, ale władca zawsze odpowiadał o zarobku z latryn, że "Pieniądze nie śmierdzą".

      Usuń
  16. Gombrowicz był biseksualny!? Whaaat...
    Pierwszy raz czytam taką opinię tej książki, ale kurczę, dałaś mi do myślenia. Mam teraz troszkę mieszane uczucia i nie jestem pewna, czy chcę tę książkę przeczytać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hmm, biseksualny, że hej! Możesz się rozczarować, ale wybór pozostawiam Tobie.

      Usuń
    2. O tym to akurat pisał w "Dziennikach", "Trans-Atlantyk" czy "Ferdydurke" też opisują bi- czy homoseksualne epizody bohaterów :). Nie krył się z tym wcale przed "Kronosem".

      Usuń
    3. Z "Ferdydurke" jakoś tego nie kojarzę. Ale tak, nie krył się wcale, masz rację.

      Usuń
  17. Nie czytałam jeszcze. Może uda mi się zajrzeć w tym roku.

    OdpowiedzUsuń
  18. Szkoda czasu na coś takiego, dzięki za recenzje.

    OdpowiedzUsuń
  19. Ja "Dzienniki" czytałam, uwielbiam je całą sobą, ale... nie pomogły mi wcale w zrozumieniu notatek z "Kronosu". Musiałabym chyba trzymać wszystkie tomy pod ręką i porównywać daty, żeby cokolwiek wyłapać.
    Za "Kronos" nie miałam ochoty się zabierać, bo wiedziałam, że to nie jest Gombrowiczowskie dzieło literackie, tylko coś bardziej osobistego. Bałam się, że jeszcze sobie postać tego autora zepsuję. No i... nadal uwielbiam jego twórczość i osobowość, ale "Kronos" nieco mnie zmęczył. Niewiele wytłumaczył. Nie uważam go za "zakamuflowane dzieło" czy "ostatnie przesłanie", a czytanie czyichś bardzo skrótowych, prywatnych notatek... no cóż, nie sprawia mi przyjemności.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czytałam chyba w "Kronosie" o tym, ze z "Dziennikami" można lekturę bardziej zrozumieć, już nie pamiętam gdzie dokładnie - tak mi się przynajmniej wydaje. Sama "Dzienników" nie czytałam, więc nie mogę nic na ten temat powiedzieć. Ja również uwielbiam jego pióro, ale "Kronos" jest męczący i nieciekawy. To całkowicie niepotrzebna publikacja.

      Usuń
  20. Kronosa nie zamierzam czytać tym bardziej, że Dzienników również nie znam. Oglądałam wywiad z francuską żoną zmarłego pisarza i byłam zdziwiona, że można wydawać tak osobiste notatki zmarłego. Ale cóż to inna kultura - ich nic nie szokuje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, z pewnością, to całkiem inne myślenie.

      Usuń
  21. Nie lubię Gombrowicza. Jego twórczość do mnie nie trafia (i w tym momencie zostanę zlinczowana) :P I nie jest to kwestia ignorancji, bo czytałam wiele jego książek na studiach - "Ferdydurke" (najlepsze z całego tego kramu), "Kosmos" (zmęczył mnie niesamowicie), "Operetkę" (jedyny plus, szybko się czyta, bo dramat), "Iwonę, księżniczkę Burgunda" (na szczęście już niewiele pamiętam i szybko się czytało, bo dramat). Jedyne co mi się podoba z całej jego twórczości, to 2 zdania: "Koniec i bomba, kto nie czytał ten trąba" oraz "Dlatego, panowie, że Słowacki wielkim poetą był!". Reszta nie do strawienia dla mnie. Byłam nawet w teatrze na "Operetce" - to dopiero był horror. O czym napisałam w recenzji.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. haha, horror operetkowy? Muuuuszę to przeczytać.
      Dlaczego miałabym Cię zlinczować - nie lubisz go i tyle. Rozumiem. On należy do takich osób, których twórczość się kocha, lub nienawidzi. I można nieźle się na jego lekturach umęczyć, zgadza się :)

      Usuń
  22. Tak jak lubię prozę Gombrowicza, tak obawiam się lektury "Kronosa". Z jednej strony każdy człowiek ma prawo do prywatności, z drugiej zaś tak jak wspomina nieidentyczna, czy Mati znając Gombro i jego niechęć do pup, łat, masek całkiem możliwe, że "Kronos" to swoista prowokacja, przygotowana i głęboko przemyślana przez tego niezwykłego twórcę, który w moim odczuciu bał się zrobienia z niego "wielkiego pisarza", którego kolejne pokolenia cenią za samo nazwisko, a z twórczością w ogóle nie obcują. Być może "Kronos" to swoista (auto)demitologizacja, świadome obdarcie się z szat wielkości - w końcu nic tak nie skłania do myślenia jak udana prowokacja intelektualna.

    W każdym bądź razie ja do "Kronosa" przynajmniej na razie podchodzę dość nieufnie. Pewnie kiedyś po niego sięgnę, ale najpierw wolałbym zapoznać się z "Dziennikami", których jeszcze nie czytałem oraz z pozostałymi dziełami tego genialnego twórcy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Możliwe, ze to swoista prowokacja, ale jakże... tania, niesmaczna i mało interesująca. Uczłowieczenie, ba, zbrukanie tym człowieczeństwem wszystkiego po czubki uszu.

      Usuń
  23. Wiesz, o "Kronosie" uslyszałam i myślę od moich wakacji nad morzem, kiedy Ciocia u której gościmy (kobieta oczytana i światła) mówiła mi, jaka skandaliczna to może być lektura. Wnioskowała to z zapowiedzi wydawniczych i wzmianek w prasie. Już wtedy słyszałam "jak on mógł? - żonie kazał żyć jak mniszce a on...?"
    Jak dotąd "Kronosa" nie czytałam, paradoksalnie kusi mnie, czasem przyglądam się okładce na wystawach. Nie wiem czy to świadoma kreacja Gombrowiczowska, czy po prostu taki był... I nie dziwię się, że żona opublikowała, bo skoro chciał, to po pierwsze, a po drugie, w końcu wszycy mogą poznać, jaki z niego był...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A rzeczywiście był z niego... :)

      Usuń
    2. Hihihi, no to się zrozumiałyśmy ;)

      Usuń
  24. Ale Gombrowicz był własnie taki jak w Kronosie. Fakt, że chcial to wydać po swojej smierci oznacza, że chciał byśmy zobaczyli jaki był naprawdę jako człowiek - nie wspaniały niestety, tylko żałosny

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, też o tym myślałam. Całkowicie, do obrzydzenia chciał się obnażyć i pozbyć się tej chmurki boskości, którą nad nim dostrzegamy. Nic, co ludzkie nie jest nam obce. Chciał zohydzić swój wizerunek. Pokazać całą prawdę o sobie, choćby była najokrutniejsza. No cóż... udało mu się to.

      Usuń

Wasze uwagi są dla mnie cenne.
Dziękuję.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...