piątek, 24 stycznia 2014

"Ocalały" Sam Pivnik (101)

źródło: lubimyczytac.pl
Sam Pivnik pisze o sobie - to on jest tytułowym ocalałym. Jemu, jako jedynemu ze swojej ogromnej rodziny, udało się ominąć anioła śmierci podczas II wojny światowej i pobytu w obozie koncentracyjnym w Auschwitz Birkenau.


Z pewnością wiecie już, że ten wpis nie za bardzo się nadaje dla osób wrażliwych. Tematyka obozowa poświęcona jest zazwyczaj straszliwym mordom i wynaturzeniom zachowań ludzkich, jakie można było dostrzec m.in. na początku lat 40-tych XX wieku.
" wyciągnięty palec wskazujący... To wszystko, jeden gest dłoni w drogiej, szarej, irchowej rękawiczce. Ten palec rozstrzygał: na prawo życie, na lewo śmierć. Tak odeszła moja rodzina: przegrali w nazistowskiej loterii." 
"Najpierw urągano im, upokarzano i policzkowano, a potem kopniakami powalano na ziemię i mordowano tam, gdzie upadli. (...) Najgorszy był widok Żydów powieszonych na drzewach przy placu."
źródło: pamreader.blogspot.com
Auschwitz Birkenau. Pewnie wielu z Was już tam było, ja także. Szok, niemoc, bezsilność, niemalże załamanie - takie chwilowe odczucia towarzyszyły mi w Oświęcimiu i w Brzezince (obozie dla kobiet). Fabryka z ludzkich części ciała: wykorzystywano włosy, przetapiano ludzki tłuszcz na mydło. Galeria wychudzonych na śmierć dzieci, porozrzucane stare buty, zabawki. Widziałam piece, komory...
Co ma człowiek począć z tą wiedzą? Jak z nią dalej normalnie żyć? Trzeba ocalić to wszystko od zapomnienia, pamiętać o tych ludziach - o tych milionach niewinnych niczemu osób. Zostali zgładzeni tylko dlatego, że byli Żydami. Bycie Żydem było grzechem, piętnem, łamaniem prawa.

Ostateczne rozwiązanie kwestii żydowskiej: Hitler i Himmler zastanawiali się co począć z tymi ludźmi, ale po uzgodnieniach uznali, że Żydów nie przesiedlą na Madagaskar, czy na wschód, lecz do obozów pracy, lub obozów ostatecznych. A co się działo w takich obozach będzie szokować do końca świata...
"Mówiono o małym białym domku, do którego prowadzi się Żydów na śmierć. Ale takie nonsensowne plotki nie mogły być przecież prawdą. Mieliśmy XX wiek, a podobne rzeczy działy się w zamierzchłych czasach, za takich pomyleńców jak Dżyngis-Chan, czy Timor Lenk. Ludzie opowiadający takie bajki musieli mieć coś z głową”.
Masowe mordy – nikt nie mógł w to uwierzyć do jakiego stopnia niemieccy żołnierze zostali ogłupieni tą ideologią, jaką nienawiść musieli mieć wpojoną do narodu żydowskiego. 
Najgorzej czyta się o upokarzaniu i zastrzeleniu małych dzieci i starców.

Pivnik opowiada to tak realistycznie, tak dokładnie, jakby przydarzyło mu się to wczoraj – aż się jeży włos na głowie. Odbiorca pyta sam siebie: gdzie się podziało ludzkie myślenie? Słowa: eksterminacja, ludobójstwo, Holokaust, Aryjczyk, Aryjska Rasa Panów, Żyd - podczłowiek występują tutaj często.
Strach i obdarcie z godności – te uczucia kłębią się i nawarstwiają przez całą lekturę.
„Odebrano nam indywidualność (…) Bez ubrania, bez żadnej własności, bez włosów, bez nadziei (…) w ciągu niecałych dwóch godzin dokonało się nasze odczłowieczenie.”
Jak pisze Pivnik? Konkretnie, celnie, dosadnie, bezpośrednio, prosto z mostu. Czytelnikowi brak tchu, brak powietrza…

źródło: thesundaytimes.co.uk
Jakie to było szaleńczo proste, żeby wymordować np.: kilkaset osób dziennie (a to i tak mała liczba, jak na tamte realia, bo zabijano ich w tysiącach). Krematorium mogło przyjąć 4756 zwłok dziennie.
Nie mam słów, w gardle rośnie gula, z żalu, ze wzruszenia. Odbiorca powinien zadawać sobie pytania typu: Gdzie ta sprawiedliwość? Gdzie jest Bóg? Dlaczego pozwala na taki samosąd?
„Bóg nie miał prawa wstępu za druty.”
Nachodzi nas wiele refleksji na temat tamtych realiów. Jak czuli się i reagowali więźniowie, jak wyglądało ich życie? Więźniowie mieli tatuowane numery: 
„Stałem się zwierzęciem, z piętnem – jak owca przed zarżnięciem”.
Więźniowie byli traktowani jak zwierzęta, panowało najczęściej prawo dżungli – tylko najsilniejsi może ewentualnie przeżyją tą gehennę.
Następowała powolna śmierć głodowa – dostarczane było około 300 kalorii dziennie na osobę.
 „W obozach sen był luksusem.


Nie mieliśmy snów – tylko wolni ludzie potrafią śnić.”
Czytałam także „Noc” Wiesela, ale według mnie „Ocalałego” czyta się lepiej, jest bardziej osobisty, niczym pamiętnik, w cieplejszym, bardziej osobowym stylu, napisany bardziej uczuciowo. Myślę, że o wiele łatwiej trafia do wyobraźni.

źródło: sampivnik.org
Jak jeszcze działała na mnie ta książka? Czułam niemoc, żal, bezsilność, gorycz. Szlochałam (nie mylić z cichuteńkim spłynięciem samotnej łzy). Mój szloch był przepełniony zgryzotą, był szczery, głośny, łamiący mi serce.

Tematyka obozowa, Holokaustu nigdy nie jest łatwa i przyjemna. Zawsze pełno w niej refleksji nad podłością, nienawiścią i tym jak potrafi ona zaślepić i otumanić miliony ludzi. Towarzyszy jej ferwor zagłady, zezwierzęcenie, upadek i zniwelowanie człowieczeństwa - jak można było pozwolić na ludobójstwo na skalę milionów istnień ludzkich? Po wojnie niektórzy zbrodniarze uciekali i z dnia na dzień przechodzili w codzienność i normalne życie... 
Czytamy krwawe horrory, lektury o mordach wyssanych z palca, tymczasem sama historia i życie pisze najgorsze scenariusze, tak niesamowicie rzeczywiste, tak niestety namacalne i do granic palące, piekące, żrące. Boli mnie w środku, jak czytam taką literaturę faktu, boli mnie niemalże fizycznie, boli mnie na wskroś. Ale to są tak ważne tematy, to działo się tutaj, u nas, na polskich ziemiach - należy o tym czytać, trzeba o tym pamiętać.
źródło: jews.3bird.net
Literatura: 
myślę, że to takie powiązanie:
amerykańska - od lat mieszka w USA, 
polska -urodzony w Będzinie, 
tłumaczenie: Jarosław Skowroński
tytuł oryginału: The Survivor
wydawnictwo: Prószyński i S-ka
data wydania: 7 marca 2013
ISBN: 9788378394723
liczba stron: 312
słowa kluczowe: II wojna światowa, obóz, Auschwitz, ocalenie, Holokaust
kategoria: literatura faktu
język: polski
typ: papier
wyzwanie:
oraz
Jasna strona mocy - 312 stron

37 komentarzy:

  1. Z pewnością sięgnę po tę książkę...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że to lektura zdecydowanie dla ciebie Jarku!

      Usuń
    2. Fakt, zdecydowanie dla mnie :)

      Usuń
  2. Tak, taka książka może wstrząsnąć. Dzisiaj ma już jednak wartość tylko wspomnieniowo - historyczną. Tych, którzy tego dokonali może już nie ma, a jeżeli są to dożywają spokojnie swego życia. A poprawność polityczna zamyka oczy, uszy i usta.
    Żyjemy w świecie totalnie zakłamanym - kto go odkłamie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie Natanno, dokładnie! Brakuje tych prawdziwych i prawdomównych głosów.

      Usuń
  3. Lubię takie książki. Nie, słowo lubię to niewłaściwie określenie. Cenię takie książki, mam nieodpartą chęć sięganie po nie. Nie żeby lubiła się nurzać w okrucieństwie. Chce pamiętać, chcę dowiedzieć się, jak najwięcej. Próbuje ogarnąć to, co się zdarzyło swoim umysłem. Zrozumieć tą nienawiść do Żydów, Romów, Polaków, Czechów ... Ale zrozumieć się nie da, żebym nie wiem, jak sobie to logicznie w głowie układała, żebym nie wiem, jak tłumaczyła w zgodzie z wytycznymi Hitlera, Himmlera ... To tylko przeraża. Powoduje, że rodzi się tyle pytań. Ciągle ciśnie się na usta: ale dlaczego? I czuję ból. Straszny, nieokreślony ból. W głębi klatki piersiowej, w głębi trzewi, skręcający żołądek. A przecież, ja tylko czytam ...
    Mój dziadek był takim numer w dokumentach niemieckich. Ale "miał szczęście", bo tak to można określić znając inne historie, że stał sie przymusowym robotnikiem i ostatecznie wylądował w całkiem "przyjemnym" miejscu. U ludzi, którzy sami bali się tego, co się dzieje, którzy stracili swoje dzieci na rzecz idei faszystów, którzy traktowali go jak człowieka, nie jak zwierze.
    Jedna z moich babć też była numerem. Ale ona nie chciała opowiadać, co ją spotkało. Z urywanych strzępków podsłuchanych rozmów, podejrzanych dokumentów, maluje się przygnębiający obraz. Kobieta bywa często raniona dodatkowo na inne sposoby niż mężczyzna w trakcie wojny ...
    Dziadek mojego kolegi też był takim numerem. Przeżył 3 lata w Auschwitz Birkenau. Ocalał z wojny, z pogromu, wygrał w losowaniach. On opowiadał. Ja słuchałam i chłonęłam. I mimo, że opowiadał o wydarzeniach, na które brak słów by je opisać, tak, jak brak mi słów, by opisać swoje uczucia z nimi związane, nie miałam dość. Opowiadał o okrutnych czynach, o nieludzkich zachowaniach, o zdradzie, o nienawiści, o bólu i o zobojętnieniu, ale i o miłości, bezinteresownej pomocy, o poświęceniu, o wierze ... Zobojętnienie było najlepszym i równocześnie najgorszym, co mogło się człowiekowi przydarzyć. Pomagało nic nie odczuwać, gdy jedni za drugimi odchodzili na śmierć, ginęli na Twoich oczach, gdy stawałeś się zaszczutym zwierzęciem. Ale tez zabijało. Zabijało człowieczeństwo. Zabijało wszelkie uczucia. Byłeś jak żywy trup. Pamiętam, że jego opowieści poruszały i widziałam, że on nigdy tego nie zapomni, nigdy nie chciał tego zapomnieć. I pamiętam, że mówił, że każdy jest tylko człowiekiem, każdy ma słabości, upada. Ale wtedy trzeba się podnieść i za wszelką cenę być dalej człowiekiem, nawet w takich warunkach. Co jest trudne, bo w ekstremalnych sytuacjach każdy (!) zachowuje się ekstremalnie.

    Taaaaaa Jak zwykle w przypadku takich tematów, rozpisałam się ...
    Basiu, przeczytałaś trudną lekturę i pieknie o niej napisałaś :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, wiem, że ten temat jest ważny zarówno dla mnie, jak i dla ciebie. Niesamowicie o nim napisałaś, że takie masz "doświadczenie" z tym związane, że tyle się nasłuchałaś na ten temat. Mojej rodzinie jakoś się udało, nikt mi nie opowiada o tym, pewnie po prostu nie ma kto...
      Dziękuję za miłe słowa.
      Oc

      Usuń
    2. serce mi krwawi jak czytam takie wypowiedzi przykłady...u mnie i Łukasza też jest sporo takich ludzi nazywanych takimi numerami, ale niestety mówiło się o tym bardzo bardzo niewiele i dokumentów także brak...a szkoda, bo takie zbrodnie powinny być nagłaśniane, a nie jakieś pacany piszą "POLSKIE" obozy pracy....

      Usuń
  4. Takie książki po prostu trzeba czytać. Zapamiętam jej tytuł.

    OdpowiedzUsuń
  5. Przyznam, że kiedyś uciekałam od takich książek i chyba słusznie. Teraz jestem dorosła, potrafię podejść do takiej literatury z odpowiednim szacunkiem i uznaniem. Bo do takich książek należy zaglądać i należy pamiętać.

    OdpowiedzUsuń
  6. Nawet nie chce sobie wyobrażać, jak więźniowie żyli w tamtych czasach.Takie historie budzą we mnie ogromne emocje i nie czuje się na siłach, aby zmierzyć się z tak bolesną tematyką.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście rozumiem, jest ona bardzo przygnębiająca. Ja po prostu bardzo ją sobie cenię, bardzo.

      Usuń
  7. Minęło już sporo czasu od kiedy ostatni raz miałam w rękach książkę o takiej tematyce. Zmierzenie się z emocjami, jakie dostarcza "Ocalały" to niełatwa sztuka, zwłaszcza dla osób bardzo wrażliwych. Jednak swoją recenzją pobudziłaś moją chęć przeczytania tej książki do maksimum :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Jestem mocno zafiksowana na punkcie literatury obozowej i wojennej, więc z przyjemnością przeczytam i tę książkę. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hehe mocno zafiksowana - ale fajne określenie!:P

      Usuń
  9. Bardzo lubię takie książki, ale jednocześnie ich lektura jest dla mnie ogromnym wyzwaniem. Podobnie jak Ty czytam thrillery i horrory, ale jednak takie historie z życia wzięte przerażają mnie dużo bardziej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak są zbyt realne, fakty, prawdziwe zdarzenia - aż włos z wrażenia staje dęba.

      Usuń
  10. Takie książki, są tak jak mówisz bardziej przerażające niż najstraszniejsze horrory. To się działo, takie książki to świadectwo, to już nigdy nie może się powtórzyć. Przeczytam koniecznie.

    OdpowiedzUsuń
  11. Miałam już do czynienia z książkami o trudnej obozowej tematyce i pamiętam, jak bardzo szokowały mnie te książki - zwłaszcza "Zdążyć przed Panem Bogiem", "Opowiadania" Borowskiego oraz "Inny świat" Grudzińskiego... To, co zrobili Niemcy jest niewybaczalna i nie da się o tym zapomnieć... Podejrzewam, że styl Pivnika jest taki sam, jak Borowskiego, czy Grudzińskiego - konkrety, bez owijania w bawełnę, prosto z mostu, dobitnie... Z ich kart wylewa się smutek i przygnębienie, ale oni tacy nie są, zauważyłaś to? Oni to po prostu analizują , opowiadają, nie rozpaczają, jakby się z tym pogodzili. To widać zwłaszcza przy Borowskim. Przeczytaj "Opowiadania", tylko ostrzegam... jest mocna, a po lekturze milion myśli kłębi się w głowie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kasiu czytałam wszystkie o których wspomniałaś. Taka wyliczanka jest bardziej w "Nocy" Wiesela, w "Ocalałym" jest bardziej osobiście, coś jak pamiętnik...

      Usuń
  12. Muszę się z nią zapoznać. Koniecznie.

    OdpowiedzUsuń
  13. Czasami sięgam po takie książki i je czytam, choć nie są to łatwe lektury, ale uważam że trzeba je czytać by pamiętać.

    OdpowiedzUsuń
  14. Mnie ciarki przeszły już jak czytałam Twoją recenzję, ale książkę przeczytam obowiązkowo. Po prostu czuję, że muszę, bo tak jak napisałaś. Musimy o tym pamiętać.

    OdpowiedzUsuń
  15. Bardzo mnie zaciekawiłaś. Naprawdę. Myślę, że to książka idealna dla mnie. Twoja recenzja z każdej strony zachęca żeby po nią sięgnąć, więc oczywiście sięgnę przy najbliższej okazji. I miejmy nadzieję, że również będę zachwycona, a lektura wywoła niepohamowany szloch. :-)

    OdpowiedzUsuń
  16. Niewiele widzi się na blogach recenzji książek obozowych, większość blogerów ucieka od książek o prawdziwych historiach i woli czytać ociekające krwią thrillery.
    Bardzo ciekawa, emocjonalna recenzja. Czytałam "Noc" Wiesela, o której wspomniałaś, ale nie cenię tej książki, wychwyciłam w niej jakieś fałszywe nutki.
    "Ocalałego" wpisuję na swoją listę. Dzięki za recenzję!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ta jest lepsza od "Nocy". Wiesel pisze tak bezosobowo, suche fakty i... tyle, ale czytelnik jest również wzburzony.

      Usuń
  17. Zauważyłam, że ostatnio dużo czytasz książek o tematyce wojennej itp., ja akurat jestem teraz na etapie lektur szkolnych z tą tematyką np. Grudziński "Inny świat" i jakoś natchnęły mnie one do szukania czegoś na wolny czas z ta tematyką, myslę, że rozejrzę się za "Ocalałym":D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo sobie cenię taką tematykę w literaturze, czytam jej o wiele więcej, niż o niej piszę:))

      Usuń
  18. Ostatnio czytałam ,,Chłopca z listy Schindlera", więc tą też przeczytam. Zaraz spojrzę, czy jest na Matrasie to pewnie kupię dla siebie i babci.

    OdpowiedzUsuń
  19. Zgadzam się z Tobą - książka porusza dogłębnie i zostaje w pamięci na długo. Muszę jeszcze sięgnąć po "Chłopca z listy Schindlera" i "Dziewczynkę w czerwonym płaszczyku". Mam nadzieję, że już niedługo mi się to uda ;)

    OdpowiedzUsuń
  20. Tutaj nawet nie muszę się długo zastanawiać - jestem pewna, że przeczytam! Chciałabym w tym roku wrócić do obozowej literatury bo dawniej czytałam jej zdecydowanie więcej.

    OdpowiedzUsuń
  21. To coś dla mnie. Tematyka trudna, ale należy do niej powracać. Był czas, że czytałam głównie takie właśnie lektury. Od jakiegoś czasu przystopowałam, ale od czasu do czasu i tak sięgam.

    OdpowiedzUsuń
  22. naprawdę dobra recenzja Basiu...mnie porwała i kurcze natłok zajęć, lekarze i problemy jakoś mnie powoli przytłaczają i niektóre rzeczy mi umykają, ale jak widzisz powoli nadrabiam...może to nie do końca moja tematyka, ale recenzja pierwsza klasa...i tak życie potrafi pisać najgorsze i najbardziej realne scenariusze i to za zwyczaj nawet się o nie nie prosimy...

    OdpowiedzUsuń
  23. Mam około 100 książek o tematyce "obozowej", ta jest jedną z nich, ta tematyka mnie porusza do głębi, jest prawdziwa..Cieszę się Basiu że znajduje się ona także w sferze twych zainteresowań..:) Myślę, że miałybyśmy duże pole do dyskusji w tym temacie;)
    Pozdrawiam Cię serdecznie. Zarzuć mi kilka tytułów z tej tematyki, może są jeszcze jakieś których nie czytałam, choć nieskromnie mówiąc szczerze w to wątpię bo cały czas poszerzam swą biblioteczkę o tytuły z tej tematyki:)
    Buziaczki:*
    Gosia - Bibliofilka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ło matko i córko:)) 100 książek? nieźle, nie, ja poza lekturami i kilku znanymi typu "Noc" Wiesela, to dopiero nadrabiam. Czasami znajduję super pozycje z tematyki obozowej u koczowniczki - gorąco polecam ci jej blog, myślę, że znalazłabyś tam także coś dla siebie.
      http://koczowniczkablog.blogspot.com/
      Pozdrawiam serdecznie, tak myślę, że mogłybyśmy sobie o tym nieźle porozmawiać, bo to również bardzo bliski emocjonalnie mi temat.

      Usuń
  24. Bez wątpienia jest to książka, którą muszę przeczytać...

    OdpowiedzUsuń
  25. Mi również i to bardzo:) Zawsze chętnie porozmawiam:)
    Pozdrawiam i ściskam serdecznie Basiu:)))
    Gosia - Bibliofilka

    OdpowiedzUsuń

Wasze uwagi są dla mnie cenne.
Dziękuję.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...