Witam. Kilka informacji na temat dzisiejszego dnia:
- czas wschodu słońca: 06:23
- czas zachodu słońca: 17:13
- to dzień: Antoniny, Radosława, Dawida
-Ostatnia sobota karnawału
-Początek karnawału w Goa, Indie.
-Ostatnia sobota karnawału
-Początek karnawału w Goa, Indie.
- książka, którą zamierzam dzisiaj czytać: "Lot Komety" Onichimowskiej
- dobra myśl Beaty Pawlikowskiej:
Nie zmuszaj się do podejmowania decyzji.
Jeśli nie jesteś pewna, odpuść.Ech, gdyby to tylko było takie łatwe. Jak nie podejmę decyzji i nie zadziałam, to nikt tego raczej za mnie nie zrobi.
Mamy głupie rodzinne powiedzonko:
Kto ma racje, ten stawia kolację ;));D
Tosia, jak to małe dziecko, wszędzie leci i chce być pierwsza. Raz biegnie przed nami do domu i krzyczy:
"Kto pierwszy, ten smaży kolacje".
Miała tak fajną minę i mówiła to tak na serio, że padliśmy na miejscu.
Do dziś nie doczekaliśmy się od niej tej kolacji...
Chciałam znaleźć w google jakieś fajne zdjęcie kolacji. Pośród wielu nakrytych stołów znalazłam to:
![]() |
| Mucha na dziko, czyli kolacja rosiczki - źródło. |
Miłego dnia. Mniej bezwzględnego, niż nasza matka natura;)
Post z cyklu "Pozytywny Rok 2014".


Miłego dnia, Basiu :-)
OdpowiedzUsuńZ lekka mnie śniadanie zaczęło uwierać w żołądku... :)
OdpowiedzUsuńAle to zleciało, a dopiero zaczynał się karnawał :)
OdpowiedzUsuńMiłej soboty i apetycznej kolacji:)
OdpowiedzUsuńMiłego weekendu. :D
OdpowiedzUsuńUch, całe szczęście, że jestem już po śniadaniu, gdybyś mnie złapała z tym zdjęciem podczas jedzenia, byłoby nieciekawie ;) Miłej soboty!
OdpowiedzUsuńWybacz, ale zdjęcie ,,kolacji'' jest przerażające. Od razu straciłam apetyt.
OdpowiedzUsuńTak sie zastanawiałam skad ta mucha w miniaturce, czytam, czytam... i nie mogę przestać się śmiać! :D Nie ma to jak pożywna kolacja. Rosiczka chyba nie wiedziała, ze trzeba ja najpierw "usmażyć". :P
OdpowiedzUsuńWszystkiego dobrego w marcu. To był zawsze mój ulubiony miesiąc ;)
OdpowiedzUsuńAkurat jem, jak czytam ten wpis:)
OdpowiedzUsuńAle może kiedyś doczekacie się kolacji od Tosi.
Wczoraj nie zmuszałam się do podjęcia decyzji. 2 razy przymierzałam sukienkę w rozmiarze M i 2 razy w rozmiarze L. Nie odpuściłam, jedną kupiłam ;)
OdpowiedzUsuń