poniedziałek, 31 marca 2014

"Blask trawy pampasowej" Karolina Janowska (146)



Okładka mi się nie podoba. Nie mogę jednak powiedzieć, żeby nie przyciągała mojego oka i mnie nie intrygowała.


Tytuł z pewnością jest pociągający. Pierwsze co sobie pomyślałam: cóż za egzotyczna nazwa!
Trawy pampasowe, to "jedne z najpiękniejszych traw. Trudno znaleźć takiego posiadacza ogrodu, który im się oparł i nie podjął próby ich uprawy. W 99% z negatywnym skutkiem. Ich kontrowersyjność wynika właśnie z problematycznego zimowania. Pytanie czy warto się z nimi cackać i ryzykować jest dyskusyjne. Każdy musi sobie na nie odpowiedzieć sam. Utrzymanie jej przy życiu przez czas dłuższy nie jest niemożliwe, ale na pewno pracochłonne."[1]
Trawa pampasowa biała, źródło
Naprawdę jestem zdziwiona, że nie ma na okładce trawy, ale z drugiej strony jej "spokój" nie pasuje mi do tej książki. Kolory z okładki wydają się ostrzegawcze, niemalże toksyczne - i prawidłowo, barwy współgrają w wybuchowością tejże lektury. Brzmi ciekawie? To poczekajcie na więcej.

Piękna i kapryśna trawa odnosi się do zachowań bohaterów (bohaterki), do ich uczuć. Trzeba dbać o miłość pomiędzy kobietą i mężczyzną, pomiędzy bliskimi sobie osobami, bo jeżeli nie jest ona pielęgnowana, to zwiędnie, zginie i ulegnie stłamszeniu, tak jak i nasza trawa pamprasowa. Jeżeli natomiast "ogrodnik" będzie się nią ciągle zajmował, poświęcał jej swoją uwagę, czas, chęci, uczucia, to zakwitnie i będzie zachwycać wszystkich wokół swoim obezwładniającym pięknem. No właśnie, tylko kogo stać na ciągłe i nieustające zajmowanie się drugą osobą... Codzienność pędzi na łeb na szyję i czasami to, co piękne szybko się zatraca i powszednieje. Nagle okazuje się, że mężczyzna twoich marzeń, zupełnie nim nie jest. Czujesz jakby kubeł zimnej wody został ci wylany prosto na głowę, przebudzasz się i nie możesz uwierzyć jak to się wszystko ułożyło. Natalia po jakimś czasie odkrywa, że z mężem łączy ją tylko i wyłącznie dobry seks. Ich zakochanie szybko mija, decyzja po ślubie była podjęta zbyt pochopnie (znali się jeden miesiąc), w zasadzie nic ich nie łączy. Dzieli natomiast wszystko: wychowanie, podejście do wielu spraw i spojrzenie na świat. Natalia staje się kurą domową, nieszanowaną, niemalże pomiataną, ale godzi się na to, sama do tego doprowadza.
Kobieta wie, iż nadszedł czas, iż musi zmienić coś w swoim życiu. Mąż wyjeżdża do pracy do Norwegii, a na jej głowie pozostawia opiekę nad szesnastoletnią siostrzenicą. 

Autorka pięknie nakreśla nam postaci i ich osobowości. W sposób niesamowicie wyraźny, niemalże namacalny możemy odczuć zachowania bohaterów. Prawie ich dotykamy, stoimy obok nich. Szczerze wam powiem, iż po opisie tej książki spodziewałam się gorącego, lekkiego romansu pomiędzy Natalią, a Adamem (jej dawnym narzeczonym, którego ona nadal kocha). Coś w tym jest, ale jest on bardziej głęboki, bo tematyką ociera się o psychologiczne zachowania bohaterów i ich wybory (czasami całkowicie dla mnie niezrozumiałe). 

Język jest prosty, sugestywny, ostry, nabity celnymi słowami, dosadny.

Poznajemy "od środka" myślenie kobiet i mężczyzn. Zauważamy różnice w ich postrzeganiu świata i codzienności. Według Adama, Natalia miała wiele wad: zmienność nastrojów, nienasycony temperament, naiwność, ufność wobec ludzi, gadatliwość. Potrafiła być kapryśna, tak jak i tytułowa trawa.

Janowska zastosowała świetny zabieg - historia opowiedziana jest z perspektywy kilku bohaterów, więc możemy wczuć się w każdego z nich, żeby zrozumieć dlaczego postępuje w dany sposób.

Czytając "Blask trawy pampasowej" czułam się rozdarta. Z jednej strony erotyczne sceny (a jest ich dość sporo) były podniecające i wciągające odbiorcę po uszy, ale z drugiej strony zdawałam sobie sprawę, że zachowania bohaterów były naganne. Natalia ma męża, ale uprawia seks z kochankiem, który również ma żonę. Zero świętości i honoru. Owszem może komuś się nie udać w małżeństwie - ja tego nie neguję, ale po co oszukiwać drugą stronę, najlepiej rozejść się i szczerze przyznać, że taki związek nie ma sensu. Nie jesteśmy zwierzętami, żeby zatracać się w zdradliwym seksie. Nie mogą dyrygować nami nasze instynkty, nie dawajmy swoimi złymi uczynkami przykładu innym, w tym także i dzieciom. Mam nadzieję, iż czytający tę książkę nastolatkowie odbiorą takie "seksualne przygody" za coś negatywnego. Niech nie uczą się takiego oszukiwania drugiej osoby, zdradzania jej, kręcenia. Wściekłam się na Natalię, kiedy swojej szesnastoletniej siostrzenicy Ani mówi, że seks to seks, a miłość to niemalże całkiem coś innego. Nastolatka wyciąga z tej rozmowy niepoprawne wnioski i uznaje, że jej koleżanki - "galerianki" puszczając się za pieniądze nie robią w sumie nic takiego zdrożnego. Trzeba pielęgnować i otaczać troską także młodych ludzi, nasze dzieci, rodzinę, aby ich nie zniszczyć poprzez popełnianie swoich błędów, nie zatracić, nie skrzywdzić swoją obojętnością i nieumiejętnością kochania i okazywania uczuć. 

Adam - najmniej zdecydowany facet świata. Siedemset lat podejmuje jedną decyzję. Ot, takie flaki z olejem, a nie mężczyzna. Całe życie kierowany przez mamunię, nie wie kogo wybrać: żonę, czy kochankę. Myślący tym, co ma w portkach - strasznie irytujący osobnik. Autorka wyrysowała nam dziwny obraz mężczyzny mdłego, beznadziejnego, bez konkretnej wizji siebie samego. I nawet zakończenie nie oczyszcza go z tego, jakim człowiekiem jest w oczach odbiorców.

Przeraża i zadziwia mnie okrucieństwo nastolatków - koleżanki, "galerianki" spiły i zaćpały Anię, żeby jej zrobić zdjęcia, na których nieprzytomna i nieświadoma uprawia seks z jakimś starszym mężczyzną. Tymi zdjęciami planowały ją szantażować. Wierzyć się nie chce, że takie sytuacje mają miejsce, a przecież wszyscy wiemy, że  niestety mają!

To lektura o:
- odkrywaniu ludzkich słabości, 
- odnalezieniu największych potrzeb człowieka, 
- umocnieniu swojego charakteru, 
- wybraniu tego, co jest dla ciebie najbardziej słuszne, najlepsze, najbardziej racjonalne,
- próbie poradzenia sobie wbrew przeciwnościom losu (utrata ciąży, mężczyzny),
- zawartości niekończącej się ilości pytań o rzeczy tak bardzo dla nas ważne, np: czy istnieje prawdziwa miłość? co jest najbardziej w życiu dla nas cenne?
"Być może miłość nie jest najważniejsza w związku, tylko poczucie zadowolenia i spełnienia."
Oto jaki obraz kobiet tutaj dostrzegam: przekorne, kapryśne, piękne, mocne, silne i samowystarczalne. Nie poddające się niczemu i nikomu. Myślę, ze będzie to interesująca publikacja dla feministek, ponieważ kobiety są silne, a mężczyźni wyrysowani są w sposób nieciekawy, mało konkretny i nie do końca według mnie prawdziwie.

Nie oszukujmy się, nikt nam w życiu nie pomoże - sami jesteśmy odpowiedzialni za swoje wybory i musimy żyć z ich konsekwencjami. Zewsząd dostrzega się kulawe związki i źle podjęte decyzje. I trzeba z tym żyć i jakoś sobie radzić i przeć do przodu. Nie dać się zgnieść, lub zagłaskać. 

"Blask trawy pampasowej" jest przepełniony ogromną goryczą i żalem życia. To miejscami dołująca i niebywale smutna lektura, ale z przebłyskiem i nadzieją na zaistnienie w nas światła oraz rodzących się powoli kiełkujących, wręcz "prądkujących" pozytywnych myśli.

Czytając opinie o tej książce na innych blogach pomyślałam, że to będzie świetna książka. Niestety spodziewałam się czegoś lepszego. Miejscami dialogi wydawały mi się niesamowicie naiwne i przewidywalne. Autorka wiele razy powtarzała te same myśli, tylko w inny sposób, było to w wielu momentach po prostu męczące i zbyt przegadane. 

Jednak z drugiej strony, to przegadanie jest także dla mnie (o dziwo!) zrozumiałe. Bohaterowie są jak chorągiewki na wietrze, ich myślenie co chwilę się zmienia, ulega ciągłym przemianom, skacze z kwiatka na kwiatek, by za chwilę wrócić z powrotem na pierwszy z którego się wyruszyło w swoją przygodę. Zataczają emocjonalne koła, które wyciskają z nich i z nas wszystkie soki. Nic tu nie jest pewne, mamy uczucie, że może wydarzyć się wszystko. Zakończenie było dla mnie od początku przewidywalne, ale Janowska w taki sposób modyfikowała myślami postaci, że ciągle zmieniałam zdanie - nieźle wpuszczała mnie w maliny. Autorka pisze to w tak przekonywujący sposób, że tak jak i bohaterowie, tak i ja czuję się tymi odczuciami zmęczona, przygnieciona, stłamszona. Czytając miałam dość tej lektury, ale z drugiej strony nie mogłam się od niej oderwać. Ale to chyba dobrze świadczy o książce, jeżeli czytelnik nie chce się z nią rozstać, prawda?
Po rozpadzie związku Natalia usiłuje ułożyć sobie życie na nowo. Wychodzi za mąż i całkowicie poświęca się pracy oraz domowi, ale po kilku latach dochodzi do wniosku, że jest rozczarowana i zmęczona małżeństwem z człowiekiem, który stanowi całkowite jej przeciwieństwo. Gdy jej mąż nieoczekiwanie oznajmia, że wyjeżdża za granicę w celach zarobkowych i zostawia pod opieką żony szesnastoletnią siostrzenicę, monotonne życie Natalii wywraca się do góry nogami. Musi poradzić sobie ze zbuntowaną nastolatką i z jej dylematami wynikającymi z trudnego wieku dojrzewania. Jednak problemy Natalii zaczynają się dopiero wówczas, gdy któregoś wieczoru do jej drzwi zapuka dawny narzeczony, z którym rozstała się w przykrych okolicznościach, a którego wbrew samej sobie cały czas skrycie darzy nieszczęśliwą miłością. - źródło tekstu.
[1] źródło tekstu: http://www.trawyozdobne.com/trawy-pampasowe/150-trawy-pampasowe.html 


Literatura: polska
wydawnictwo: Novae Res
data wydania: 30 grudnia 2013
ISBN: 9788377229842
liczba stron: 430
słowa kluczowe: literatura polska, literatura kobieca
kategoria: literatura współczesna
język: polski
typ: papier
wyzwania:
Czytam opasłe tomiska
W 200 książek dookoła świata
Jasna strona mocy
Czytam polecane książki
Polacy nie gęsi II 


Za książkę dziękuję:

33 komentarze:

  1. Dobrze by było gdyby każdy miał takie podejście do małżeństwa jak Ty - gdy nie wychodzi to rozstajemy się i nie oszukujemy, nie zdradzamy. Też takie praktykuję w związku, ale inni nie mają z tym takich dylematów...Dowodzą temu portale erotyczne, które pękają w szwach m.in. dzięki osobom, które są w związku małżeńskim...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ech, no niestety dla niektórych są także odcienie szarości (a nie tylko czerni i bieli) i nie czują wyrzutów sumienia. Smutne to.

      Usuń
    2. I ja mam takie podejście do związku Basiu i neguję zachowania bohaterów, ale to nie znaczy że nie sa realni, a ich zachowania nie są częste w prawdziwym życiu - niestety to książka o niedoskonałych ludziach i nie pokazuje wzorców, a raczej to czego nie robić i jak się po błędach podnieść nie tkwić w marazmie. Tak powtarzalność przemyśleń była i o tym ja także pisałam i była niekonieczna, ale mnie nie przeszkadzała

      Usuń
    3. To książka o bardzo niedoskonałych ludziach. Zgadzam się. Dla mnie są jednak po części odrealnieni - mówię tutaj o Adamie, który jest trąbą do potęgi n-tej. Autorka czyni z mężczyzn tak jakby zło konieczne.

      Usuń
    4. Nie jest moją intencją czynienia z mężczyzn zła koniecznego... ja ich bardzo lubię, czynią świat ciekawszym...Dzięki za obiektywną i krytyczną recenzję, może nie powinnam się tu udzielać, ale szalenie mi się spodobała:)
      pozdrawiam K

      Usuń
    5. Dziękuję za odwiedziny. Widzę plusy i minusy Pani książki. Odniosłam wrażenie, że mężczyźni zostali tutaj troszeńkę potraktowani po macoszemu. Tacy oni wszyscy jacyś beznadziejni ;) Ale zgadzam się, że niestety jest takich na pęczki. Kobiety przecież też tu nie są święte. To fajnie, że Pani lektura wzbudza przeróżne odczucia - mi się podobała i jednocześnie, o ile to możliwe, wkurzała - uważam, że to dobrze o niej świadczy, że potrafi wzbudzić w odbiorcy tak skrajne emocje, prawda? Najgorzej jak koło utworu przechodzi się obojętnie. Bez sensu jest wtedy jakąś taką książkę brać nawet do ręki. A tutaj zdecydowanie tego nie żałuję. Pozdrawiam.

      Usuń
    6. Witam:)
      Autor nie powinien omawiać dzieła od kuchni, ale cóż... wzorowałam się na osobach, z którymi miałam do czynienia w życiu. I trochę je przerysowałam. Pisząc książkę nie mogłam zrozumieć Natalii, Adam mnie wkurzał, a na koniec zaczął mnie denerwować Daniel z tym swoim beznadziejnym podejściem do sprawy. Tak to wygląda, że bohaterowie robią, co chcą i oddają się uczuciom, a biedny autor chcąc nie chcąc usiłuje nadążać za ich burzą emocjonalną.
      Bardzo dziękuję za recenzję. Ja sama robiąc korektę zwróciłam uwagę na te powtórzenia, ale ostatecznie zostawiłam wszystko, jak jest. Cieszę się, że się podoba i że wzbudza emocje. To znak, że warto pisać i że ludzie jednak chcą czytać.
      Pozdrawiam:)

      Usuń
    7. Ja osobiście także spotkałam w swoim życiu takich Adamów..nie konkretnie jako moich partnerów, ale partnerów osób bliskich, a pozytywnym mężczyzną jest mąż szwagierki Natalii czy np. brat młodzika, który odwrócił się od siostrzenicy. Poza tym i kobiety nie są przedstawione w sposób super pozytywny

      Usuń
    8. Rozumiem, rozumiem wszystko :) Tak, Daniel był też kiepski :) Adam wręcz przestraszny, ale w sumie jakby tacy nie byli, to mogłoby być mdło i nijako, a tak jesteśmy na emocjonalnych rollercoasterze. Cieszę się, że przeczytałam Pani książkę.

      Usuń
  2. Bardzo mnie zaintrygowałaś swoją recenzją, bo przyznam się, że mnie opis z okładki tak średnio zaciekawił. Wydaje mi się, że książka jest bardzo "życiowa"

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest, jest - mnie opis też nie przekonywał. Przekonały mnie recenzje czytelników na blogach.

      Usuń
  3. Nie myślałam, że ta książka może być aż tak kontrowersyjna. Aż żałuje, że się na nią nie skusiłam, gdyż lubię takie emocjonalne tematy pełne społeczności.
    Nie chce usprawiedliwiać zachowania obojgu małżonków, ale wiem, że jeśli dzieje się kryzys w związku, to zazwyczaj wina leży po środku.
    Nie popieram zdrady, ale wiem również, że czasami życie pisze tak różnorodne scenariusze, że nigdy nie możemy być pewni, w jakim kierunku los nas popchnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, wina leżała pośrodku - oni do siebie ewidentnie nie pasowali, ale jaki ona dawała przykład swojej nastoletniej siostrzenicy takim "prowadzeniem się". Myślę, że mogłaby ci się ta lektura spodobać.

      Usuń
    2. pamiętajmy tezo tym, że jej mąż był tragiczny i on także nie był wierny do tego jej nie szanował i źle traktował jak wyrobnika i babkę do seksu kiedy ma ochotę - powinna odejść od niego po prostu, a nie godzić się na to wszystko

      Usuń
    3. tak, on był straszny, ale tutaj mam na myśli to, że ona mieszkała z siostrzenicą, która w każdej chwili mogła ją nakryć - to nie jest normalne zachowanie.

      Usuń
  4. Nie lubię opisów scen erotycznych w książkach więc raczej bym nie sięgnęła po nią.
    A poza tym stwierdzam, że takich książek jest na pęczki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie, z takim psychologicznym ugryzieniem aż tylu nie ma. Ale nie czytam takiej literatury na co dzień, więc mogę się mylić.

      Usuń
  5. Jak na razie nie mam ochoty na taką książkę, ale może kiedyś. Okładka też mi się nie podoba, a trawy rzeczywiście piękne :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Wiele słyszałam o tej książce, ale muszę przyznać, że okładkowy opis mnie nie zaciekawił w ogóle. Nawet z czasem o niej zapomniałam, ale cieszę się, że odświeżyłaś moją pamiec swoją dobrą recenzją, bo teraz wiem, że jednak warto jej poszukać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Poszukaj, może odbierzesz ją lepiej. To ciekawa lektura.

      Usuń
  7. Bardzo dobra lektura, a i recenzja świetna

    OdpowiedzUsuń
  8. Myślę, iż się skuszę. Bo świat nie jest czarno-biały, a relacje międzyludzkie bywają skomplikowane - jeśli sami je komplikują, często niepotrzebnie. Tematyka książki ciekawa, mimo niedociągnięć, które wyłapałaś.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tematyka jest bardzo interesująca i zdecydowanie nic nie jest tutaj czarno-białe :), więc może ci się spodobać.

      Usuń
  9. Choć sama książka bardzo mnie intryguje, to obawiam się scen erotycznych, które do mnie nie przemawiają i nie lubię, jak jest ich zbyt wiele w powieściach.
    A co do tematu zdrady... też uważam, że lepiej się rozejść, niż oszukiwać, bo to boli jeszcze bardziej.
    Okładka też mi się nie podoba i koniec końców na razie się wstrzymam z czytaniem tej powieści :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też nie przepadam za scenami erotycznymi...

      Usuń
  10. lubię od czasu do czasu sięgnąć po takie smutne i wymagające lektury. mam wrażenie, że dzięki nim lepiej poznaje samą siebie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Coś w tym jest. Czytając o ich rozterkach czytelnik porównuje się do nich i ocenia swoje wnętrze.

      Usuń
  11. Okładka rzeczywiście nie zachęca do czytania, ale Twoja recenzja owszem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki, ciekawe czy tobie też by się spodobała?

      Usuń
  12. Bardzo mnie zachęciłaś swoja recenzją i choć do tej pory nie słyszałam o tej powieści (podobnie zresztą jak o autorce), to teraz mam ochotę ją przeczytać i porównać swoje odczucia z Twoimi. Już leci na moja listę i tylko mam nadzieję, że znajdę ją w bibliotece

    OdpowiedzUsuń
  13. a ja ją właśnie czytam dzieki uprzejmości mojej siostry Basi, która pożyczyła mi lekturę, na dodatek właśnie dokopałam sie do jej recenzji :-*

    OdpowiedzUsuń

Wasze uwagi są dla mnie cenne.
Dziękuję.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...