Witam.
Kilka informacji na temat dzisiejszego dnia:
- czas wschodu słońca: 06:29
- czas zachodu słońca: 17:08
- to dzień: Wiktora, Zygfryda, Cezarego
- 24 lutego - 2 marca - Maślenica/Maslenica, Tydzień Naleśników w Rosji i na Ukrainie.
Mniam, uwielbiam naleśniki.
 |
| Białoruskie bliny ziemniaczane - źródło |
 |
Szacuje się, iż podczas Maslenicy w 2011 roku na Kremlu i w Białym Domu zostało zjedzonych około 10 tysięcy blinów - źródło
|
Maslenica kojarzy mi się troszeńkę z naszym Tłustym Czwartkiem.
Nie wiem jak wy, ale jak patrzę na te zdjęcia, to zazdroszczę im takiej tradycji.
Dorwałam kilka wyjaśniających słów o Maslenicy:
Maslenica - mięsopust. Ostatni, "maślany" tydzień przed Wielkim Postem. W tym czasie prawosławni już nie jedzą mięsa, za to objadają się blinami z omastą. Pora hucznych zabaw i kuligów. Dla wielu pretekst do wypitki. Maslenicą nazywają też kukłę zimy, którą w tym czasie rytualnie się spala. Cerkiew prawosławna niechętnym okiem patrzy na te praktyki, widząc w nich przeżytki pogaństwa. - tekst wyszukałam tutaj: przypisy, str. 12, "Wołoka" Mariusz Wilk
- książka, którą zamierzam dzisiaj czytać: "Pozłacana rybka"
- dobra myśl Beaty Pawlikowskiej:
Szukaj dobrych i trwałych rozwiązań.
To, co jest zbyt tanie i zbyt łatwe, szybko się
rozpadnie, a ty znów zostaniesz z niczym.
Post z cyklu "Pozytywny Rok 2014"

Coś jest na rzeczy z tym tłustym czwartkiem. Jak patrzyłam na te zdjęcia to właśnie to przyszło mi do głowy. Szkoda tylko, że u nas nie ma takich obchodów jak w czasie Maslenicy :)
OdpowiedzUsuńTeż uwielbiam naleśniki, zwłaszcza z dżemem albo białym serem, czekoladą i wiórkami kokosowymi - pychota! :) Miłego dnia! :)
OdpowiedzUsuńOoo, to już wiem, co będę jadła na kolację :)
OdpowiedzUsuńMiłego dnia! :)
Też bardzo lubię naleśniki:) Mniam!
OdpowiedzUsuńNaleśnika bym przekąsił, czemu nie :)
OdpowiedzUsuńNaleśniki, to jest pomysł! Chyba zrobię dziś na obiad:)
OdpowiedzUsuńWspaniałe zdjęcia powyszukiwałaś! Uwielbiam klimaty rosyjskie! Do tego naleśniki...
OdpowiedzUsuńO matko, ale zgłodniałam///
OdpowiedzUsuńW zeszłym roku pisałam o Maslenicy na swoim blogu :DDD Na studiach miałam raz małą namiastkę tego święta, kiedy koleżanki zrobiły bliny :D
OdpowiedzUsuńAleż piękne, kolorowe stroje! To ja chyba dziś zrobię małe naleśniki czyli placki ;)
OdpowiedzUsuńWielokrotnie słyszałam o tym święcie, musi być wspaniałe!
OdpowiedzUsuńWczoraj robiłam naleśniki z pieczarkami w sosie pomidorowym:)
OdpowiedzUsuńOj, zrobiłam się głodna, taka pora ;-) A zdjęcia naprawdę świetnie ;-)
OdpowiedzUsuńI jam zgłodniała. ;)
OdpowiedzUsuńOo!! Kinga kocha naleśniki!! <3
OdpowiedzUsuńTen komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuńNaleśniki z serem - uwielbiam!
OdpowiedzUsuńNo i coś Ty najlepszego zrobiła??? Jestem po kolacji, a jak zobaczyłam te tony naleśników i blinów, to chyba zaraz spędzę pół nocy w kuchni, bo nie potrafię nasmażyć parę sztuk, tylko od razu kilkadziesiąt :D
OdpowiedzUsuńA zresztą...mam szarlotkę...musi mi wystarczyć :)
Naleśniki zawsze dobre, w każdej formie ;d
OdpowiedzUsuńTeż uwielbiam naleśniki, o mamo ale chętnie bym zjadła kilka tak pysznie wyglądających :D
OdpowiedzUsuńprzepiękne zdjęcia!!
OdpowiedzUsuńO matko, zdjecia są cudowne! Nie słyszałam o tygodniu naleśników! Skoro Rosjanie i Ukraińcy go mają to dlaczego my nie mamy (czy mamy?)!? Uwielbiam takie narodowe święta, a jeśli juz to dotyczy ludowości i tradycyjnych strojów - jestem zauroczona!
OdpowiedzUsuńA nie słyszałaś o Maslenicy? Nie obiło ci się o uszy?
Usuń