niedziela, 9 lutego 2014

"Ostatnie lato" Cesarina Vighy (112)

Cesarina Vighy żyła w latach 1936 - 2010. Pochodziła z Wenecji, mieszkała w Rzymie. Zapadła na rzadką chorobę neurologiczną. Książka "Ostatnie lato" to "przejmujące świadectwo pogodzenia z losem, przemijaniem, cierpieniem i śmiercią. Książka została nagrodzona wieloma wyróżnieniami." - tekst z tylnej okładki.
Jest to bardzo ciekawa historia o interesującej kobiecie, która opowiada nam o całym swoim życiu i o tym, że musiała pogodzić się ze swoją śmiercią.

Bohaterkę (Amelię, Panią Z.) łączyły bardzo intrygujące relacje z matką. Jej rodzicielka potrafiła być często osobą toksyczną i widać, że jej zachowanie miało wpływ na córkę.
Moja matka (...). Jest jedną z tych, które piszczą: "To kupa!", kiedy dziecko podnosi z ziemi coś ciekawego, i biją je po rączce wyciągniętej z ufnością, by wspólnie podziwiać znaleziony skarb. W ten sposób dzieci uczą się, że świat to jedno wielkie gówno na długo przed tym, zanim dostaną niezbity dowód. - str. 51
Matka zawiodła ją wiele razy - przykłady są smutne, tak dokładnie i szczegółowo opisane, tak wyjątkowo naszkicowane, że czytając je mamy wrażenie, iż wraz z bohaterką czujemy jej ból i rozpacz. To właśnie przez matkę dziewczynka była nieśmiała, czasami tchórzliwa, nielubiana i nieznośna. Ot, taka "kujonka, mądralińska zadzierająca nosa".

Bohaterka wspomina całe swoje życie: dzieciństwo, szkołę, kościół, pierwsze randki, zbliżenia. Opis skrobanki nie nadaje się do czytania dla każdego, było mi niemalże słabo, kiedy doszłam do tego momentu... Szokująco-obezwładniający "obraz", bardzo bezpośredni, zatrważający, realistyczny do bólu - aż mi się włos jeżył na głowie. "Szkice" kolejnych czynności porażały.

Gdzieniegdzie sytuacje są niedopowiedziane, na nie zaś nakładają się historie, które są napisane w sposób zupełnie odwrotny, czyli szczegółowo i dogłębnie.
Wszystko zostało przekazane w sposób smutny. Wypowiedziane niemalże tak szybko jak obracająca się katarynka, pomieszane, poszarpane. Na początku nie wiedziałam, co jest czym. Opowieści zamknięte są w zatytułowanych rozdziałach, a miejscami (w ukośnym tekście) wypowiada się wszechwiedzący  narrator/opiekun, który pokazuje nam, jak inni z boku mogą postrzegać naszą bohaterkę (zupełnie inaczej niż ona postrzega samą siebie). Amelia wspomina wszystko, ale odnoszę wrażenie, że nie ocenia ona swojego życia, nie robi rachunku sumienia, po prostu przypomina sobie najbardziej znaczące momenty.
Życie widziane z bliska to tragedia, z oddali to komedia.
Podczas lektury tej książki zastanawiałam się jak to jest, że zazwyczaj wszyscy pamiętają te złe sytuacje, lub momenty w których spotkała nas przykrość i krzywda, a piękne chwile uciekają, wylatują z naszej pamięci... 

Ale podczas jej istnienia był także czas na szczęście i spełnienie. Związała się z kobietą, zrodziła się w niej dziwna pasja do... cmentarzy, szukania nekrologów i inskrypcji oraz wreszcie coś, co także i mnie zachwyciło:
W końcu trafiłam na pracę dla mnie stworzoną: do biblioteki. Szybko wyspecjalizowałam się w dziwnym prośbach i dziwnych czytelnikach, którzy wycofywali się z przerażeniem, kiedy docierało do nich, jak bardzo mnie interesuje ich temat, który zdążyłam już uczynić moim. Tam, w starym budynku, który sam zaspokajał moją potrzebę piękna, spędziłam najlepsze lata. - str. 110
Dziwna z niej osoba, ta cała książka wydawała mi się niestandardowa. Ma ona w sobie więcej plusów niż minusów, ale odnosiłam wrażenie, że lektura nie jest jednak do końca dla mnie. Nie czułam, żeby "Ostatnie lato" mogło dla mnie zaistnieć w 100%. Po prostu styl pisania autorki nie przemawiał do mnie. Owszem zmusiła mnie ona do refleksji i cieszę się, że ją przeczytałam, ale nie byłam nią zachwycona.

Ale wracając do treści: bohaterka dotyka zwyczajnych tematów, ale nie stroni także od tych trudnych. Starość i niemoc związana w chorobą: czym jest dla takich osób łazienka -i tutaj dowiedziałam się niesamowitych rzeczy - nie miałam pojęcia jak postrzegają ją ludzie schorowani. Pisze ona także o tym jak powinno się reagować i co robić, gdy dowiadujemy się, że jesteśmy śmiertelnie chorzy, jak godzi się z tym, jak postanawia oddalić się od ludzi i skupić na sobie, aby nie być ciężarem dla innych, aby nie wydać się śmieszną, bo najgorsze jest współczucie i żal. Nie sądzę, żeby to do końca było od nas zależne - kochająca nas rodzina nigdy nas nie porzuci, za bardzo jest nam przecież oddana i bardziej ją skrzywdzimy dystansując się do niej, niż dzieląc swoim strachem, bólem i cierpieniem.

Poruszana jest także tematyka jej choroby i kolejnych objawów z nią związanych: utrata władzy w kończynach, zanik mowy, ale na szczęście rozum ma ciągle sprawny. Wspomina o tym, że powinno się oddawać organy - zmarłym są one już niepotrzebne.

Amelii się udaje, jest gotowa na śmierć, wewnętrznie pogodzona ze sobą, bliskimi. Ta lektura wzburza i daje nam wiele do myślenia. Jest psychologicznym wtargnięciem w umysł ludzki. Temat śmierci nigdy nie może być łatwy. Polecam miłośnikom powieści psychologicznych, ale także i każdemu, kto pragnie pochylić się i zamyślić/zastanowić na tematami, jakimi są życie i umieranie, istnienie i zanikanie, miłość i nienawiść, fobie, dziwaczność, nieszczęście, strata i wiele, wiele innych. Mogłabym tak wymieniać w nieskończoność, bo tymże wszystkim jest właśnie nasze istnienie.

Literatura: włoska
tłumaczenie: Lucyna Rodziewicz-Doktór
tytuł oryginału: L'ultima estate
wydawnictwo: m
data wydania: 2011 (data przybliżona)
ISBN: 978-83-7595-258-2
liczba stron: 163
słowa kluczowe: ostatnie lato vighy
kategoria: biografia/autobiografia/pamiętnik
język: polski
typ: papier
wyzwania:
Jasna strona mocy - 163 str.
Za książkę dziękuję:

25 komentarzy:

  1. To może być naprawdę interesująca pozycja, z pewnością się na nią skuszę :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Oj lektura niełatwa , ale chętnie się z nią zmierzę

    OdpowiedzUsuń
  3. Przyznam ja książkę odberałam trochę inaczej. Ale Twoja recenzja jest tak pięknie napisana że czytałam ją dwa razy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, tobie spodobała się ona bardziej. Dziękuję za przychylne słowa.

      Usuń
  4. Też zwróciłem na to uwagę - recenzja napisana tak, że aż się nie chcę, by nastąpił jej koniec. Samą książką też poczułem się zainteresowany. Krótka, nawet bardzo krótka, ale jeśli trafi mi się możliwość zgarnięcia jej w fajnej cenie, na pewno z okazji skorzystam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za przemiłe słowa, ciekawe jak ty ją odbierzesz.

      Usuń
  5. Świetna recenzja. Zaintrygowałaś mnie.

    OdpowiedzUsuń
  6. Czytałam ją już kilka miesięcy temu. Nie jest łatwa, ale warto.

    OdpowiedzUsuń
  7. Książkę mam, lecz jeszcze jej nie czytałam, ale kiedyś zapewne się za nią zabiorę.

    OdpowiedzUsuń
  8. byłam przeczytałam i Basiu za dużo mam myśli wszelakich z własnego doświadczenia ....

    OdpowiedzUsuń
  9. Wygrałam ją w blogowym konkursie, ale jeszcze nie miałam okazji po nią sięgnąć :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Miałam tę książkę w łapach w księgarnii, ale ostatecznie odłożyłam ją na półkę. Szkoda, mogłabym porównać swoją opinię z Twoją.Tekst jak zwykle świetny :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Mimo że - jak piszesz - nie zachwyciła Cię ta, to ja chyba po nią sięgnę. Na pewno jest trudna, ale...czyż nasze życie jest łatwe?

    OdpowiedzUsuń
  12. Czytałam. Jak dla mnie mocno refleksyjna lektura.

    OdpowiedzUsuń
  13. Basiu, świetnie napisana recenzja :) Mam równocześnie chęć sięgnąć po tą książki i nie zbliżać się do niej, bo wydaje mi się i interesująca i bolesna.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Dysieńko. Tak, ona ma w sobie to wszystko.

      Usuń
  14. Tym razem książka chyba nie dla mnie.

    OdpowiedzUsuń
  15. Recenzję i cytaty czytało się bardzo przyjemnie, ale chyba jednak się nie skuszę. :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Mam szaloną chęć na tę książkę :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Świetnie o niej napisałaś :) Pamiętam, że w trakcie lektury tej książki miałam mieszane uczucia i chyba nie do końca do mnie trafiła.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, widzę, że odbieramy ją podobnie.

      Usuń
  18. myśle o niej, ale sama nie wiem.

    OdpowiedzUsuń

Wasze uwagi są dla mnie cenne.
Dziękuję.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...