środa, 26 lutego 2014

"Nocna rozmowa" Consilia Maria Lakotta (124)

Historia autorki jest zadziwiająca. 
Urodziła się jako jedno z bliźniąt syjamskich złączonych ze sobą skroniami. Ona przeżyła, drugie dziecko zmarło po kilku godzinach życia.

Czytałam wiele pozytywnych opinii na temat tej książki. Powiem wam prosto z mostu: nie zawiodłam się.

Niestety okładka wprowadza czytelnika w błąd, ponieważ bardziej przypomina tanie romansidło, lub delikatny erotyk, niż powieść obyczajową. Ale na szczęście treść jest wspaniała.

Stany Zjednoczone. Nowy Jork. Listopadowa noc roku 1965. W mieście nastąpiła awaria, w tej ogromnej metropolii na całą noc zabrakło światła. Trzeba przyznać, że autorka potrafi wprowadzić czytelnika w tajemniczy... stan ducha. W takim klimatycznym, przyciemnionym nastroju człowiek jest bardziej skory do zwierzeń. 

W barze trzy bardzo różne osoby spędzają całą noc na rozmowie :
-barmanka Betsy,
-kapitan Gregory Bower,
-duchowny Goldman.
"Troje ludzi usiadło w pobliżu palącej się samotnie świecy."
Bower chce opuścić miasto, jest bardzo nieszczęśliwy, obwinia siebie o śmierć swojego brata. Historia jego życia jest niesamowita, czytałam ją pełna zachwytu. Jest niebywale porywająca, ale niestety bardzo nieszczęśliwa.
"Odciski na duszy to największe niebezpieczeństwo."
Opowieść zapowiadała się dość zwyczajnie i przewidywalnie, ale w miarę czytania wciągnęłam się w nią po uszy, zachłysnęłam, niemal w niej podtopiłam.

Kapitan jest bardzo irytującym bohaterem: człowiekiem drażliwym, będącym ciągle w złym humorze, zazdrosnym do bólu odludkiem i egoistą. Zwierzając się Bower nie wybiela siebie - potrafi ukazać, że był wrednym robotem, istotą bez serca, fałszywą, obłudną, potrafiącą cieszyć się nawet z cudzego nieszczęścia.

Rozmowa dotyczy jego życia i błędów jakie popełnił. Opowiada także o wielu innych sprawach: o pociskach, bombach, o wielotonowej rakiecie tytan, ale także o miłości od pierwszego wejrzenia, czy choćby nawet o dziecku. 

Ksiądz natomiast wspomina o antykoncepcji, przerywaniu ciąży i o zapłodnieniu metodą in vitro - o tym, że człowiek potrafi już sterować wszystkim w swoim życiu, nawet naturą. 

To powieść w dużej mierze także o Bogu, o wierze, o podróży wgłąb nowego Izraela - ukazane są realia życia Ameryki i Izraela lat 60-tych XX wieku.

Język utworu jest prosty, ale pociągający, napisany tajemniczo, jakby słowa były w jakiś dziwny sposób zawoalowane.

Wszystkim serdecznie polecam tą opowieść. Niesamowita lektura zmuszająca nas do refleksji także nad nami samymi, naszymi bliskimi, naszą wiarą w Boga, spojrzeniem na świat i nad całym naszym życiem.
Consilia Maria Lakotta (1920-1998r.). Po 1945 roku wydawnictwa zaczęły publikować jej teksty. W swoich powieściach ożywiła postaci z kart Pisma Świętego oraz z historii Kościoła, a także ukazała, jak ludzie wierzący mogą uporać się z trudami własnej egzystencji. 
Ponieważ czytelnicy chcieli poznać ją bliżej, wydała swoje listy zawierające doświadczenia związane z przezwyciężaniem trudności w kontekście wiary chrześcijańskiej. Powrót kobiety (1995) stał się jej krótką autobiografią oraz duchowym testamentem. - źródło.
Tłumaczenie: Jacek Jurczyński
tytuł oryginału: Nachtgespräch
wydawnictwo: Wydawnictwo M; Kraków
data wydania: 2011 (data przybliżona)
liczba stron: 218
słowa kluczowe: wiara, rodzina, Ameryka
kategoria: Literatura piękna
język: polski
typ: papier
wyzwanie: 
autorskie: Czytam literaturę amerykańską - ze względu na miejsce akcji

oraz:

Za książkę pięknie dziękuję Wydawnictwu M.

20 komentarzy:

  1. No okładka rzeczywiście niezbyt trafiona, ale skoro piszesz, że książka jest taka dobra i piękna, to z chęcią się skuszę :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Historia ciekawa i interesujące tło czasowe. Okładka faktycznie myli i to bardzo :)
    Lubię książki refleksyjne, więc może po nią sięgnę :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Okładka i tytuł istotnie mogą być mocno mylące, sam nigdy nie domyślił bym się, że to tego rodzaju historia :) Brzmi ciekawie, czuje się zainteresowany :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Mnie jakoś nie do końca ta książka zachwyciła, ale cieszę się, że Tobie się podobała.

    OdpowiedzUsuń
  5. A ja mówię prosto z mostu: zainteresowałaś mnie! Poszukam tej książki.

    OdpowiedzUsuń
  6. Okładka rzeczywiście bardziej kojarzy się z erotykiem, niż obyczajówką.

    OdpowiedzUsuń
  7. No to jestem poważnie zainteresowana :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Potwierdzam, okładka jest niezwykle mylna, ale dobrze, że trafiłam na Twoją recenzję, może dzięki temu kiedyś po tę książkę sięgnę. ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Widzę, że warto po nią sięgnąć :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Faktycznie okładka wywołuje zdecydowanie fatalne skojarzenia. Ale to przyjemnie zaskakuje, że kryje się za nią coś naprawdę głębokiego i poruszającego.

    OdpowiedzUsuń
  11. czytałam i naprawdę fantastyczna książka

    OdpowiedzUsuń
  12. Czytałam, poruszająca historia. Polecam.

    OdpowiedzUsuń
  13. Ja patrząc na okładkę też miałam wrażenie, że to jakiś erotyk. Szkoda:) Ale z drugiej strony piękne powieści obyczajowe też bardzo lubię czytać

    OdpowiedzUsuń
  14. Świetna recenzja, ale fabuła mnie średnio zainteresowała.

    Pozdrawiam,
    W.

    OdpowiedzUsuń
  15. Faktycznie okładka przywodzi na myśl jakieś romansidło a tu taka niespodziewajka. ;)

    OdpowiedzUsuń
  16. Chętnie przeczytam tę książkę :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Ja ostatnio czepiam się tytułów a nie okładek. Ale książkę chętnie przeczytam.

    OdpowiedzUsuń
  18. bardzo zainteresowałaś mnie tą książką o której wcześniej nie słyszałam.
    Jeśli mogę to chciałam Cię zaprosić do odwiedzenia mojego bloga :)
    http://zycnadalzpasja.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  19. Zapowiada sie... smutno. A okładka faktycznie przywodzi na myśl romansidło. :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Cieszę się, że tak dobrze ją oceniasz bo czeka na mnie na półce i za jakiś czas biorę się za lekturę :)

    OdpowiedzUsuń

Wasze uwagi są dla mnie cenne.
Dziękuję.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...