Po Wigilii trzeba się pochwalić, bądź pożalić na świętego Mikołaja ;)
Niestety ja nie otrzymałam ani jednej rzeczy o którą prosiłam :)))) W klimatach książkowych otrzymałam czerwony kubek z sową oraz magnetyczną zakładkę do książek z jakimś różowym konikiem :).
Za to zdobyłam piękny komin i kosmetyki. Oczywiście Mikołaj był najbardziej obecny dla najmłodszych. Moja córeńka zwariowała licząc otrzymane prezenty.
Rok temu widząc Mikołaja płakała, bała się. Oczywiście nie omieszkała wziąć od niego prezentu, ale uciekała od niego z prędkością światła. W tym roku powiedziała mu nawet wierszyk. Mikołaj miał kapcie, okulary i głos jak tata, ale był przecież Mikołajem i czuła się nieswojo. Później powiedziała, że cieszy się z prezentów, ale Mikołaja nie lubi :D :P;).
| Peeeełno różności |
| Czapka od wujka - ja uważam, że to husky, moja mama, że szop pracz, ktoś inny stawia na kotka. Ciężko wyczuć co to takiego, ale wygląda fajowo:))) |
| Kolekcja Barbie rozrasta się do bólu... |
Nie mamy co narzekać na brak hojności św. Mikołaja.
Czy Was również odwiedził?
Wesołych świąt :)
Widzę, że Mikołaj miła gest. Moja córka kilka lat temu na widok Mikołaja ustanowiła rekord w biegu na dystansie 4 metrów i skoku przez wersalkę :)
OdpowiedzUsuńMiał gest że hej! Widzę, że było podobnie. Przecież Mikołaj jest taki fajny - czego się one tak boją :DDD.
UsuńJa też zawsze się bałam Mikołaja, więc to chyba normalka ;d Najważniejsze, ze Mikołaj był hojny ;)
OdpowiedzUsuńPs. dalsze części "Klątwy tygrysa" doczytam jak kiedyś wpadną mi gdzieś w ręce, ale szukać specjalnie nie będę. Fakt druk jest jak maczek, a ja nie przepadam za taką czcionką:)
Też nienawidzę takiej czcionki, od razu rezygnuję z lektury. Wielka szkoda.
UsuńFajne prezenciaki... najbardziej zazdroszczę kolekcji lalek Barbie ;) sama miałam jedną (a może dwie?), pozdrawiam
OdpowiedzUsuńJa miałam dwie i nawet nie miałam co marzyć o takich bajerach jak samochód z basenem, czy 3 domki dla nich :P:DDD
UsuńCo Ty, ta świetna czapka to na pewno nie jest husky, sama mam husky`ego (nwm czy dobrze napisałam), wabi się Yeti i w żadnym razie nie jest podobny do tego tutaj, stawiam, że to jakieś inne zwierzę, skłaniam się ku kotu. :-)
OdpowiedzUsuńA Mikołaj rzeczywiście hojny, pozazdrościć takich zdobyczy, mnie odwiedził, ale zostawił pod choinką zaledwie dwie książeczki, moje wymarzone, więc nie zgłaszam sprzeciwu, zamierzałam się nimi pochwalić na blogu, ale zgubiłam kabelek od aparatu, obszukałam cały dom i nie ma! :o Pewnie Mikołaj zakosił, załatwię go w następnym roku. :>
Ja i 2 osoby pod spodem w komentarzach mówią, ze to husky - zostałas przegłosowana :P:DDD
UsuńZazdroszczę książek :)
Bogaty Mikołaj. Ja też zawsze się bałam i podejść nie chciałam, musieli mnie zaciągać :-) Lalek Barbie miałam nie mało, ku zgrozie rodziców. Na szczęście przerzuciłam się na drobniejsze podarki, a w końcu na książki.
OdpowiedzUsuńTak, teraz prezenty są niewielkie, ale dla dziecka są ogromniaste:)
UsuńMnie odwiedził:)
OdpowiedzUsuńFaktycznie był hojny u Was w tym roku;)
Tosi nie pożałował :)) Byliśmy u 3 rodzin, nazbierało się tego.
UsuńJa też zawsze się bałam Mikołaja. W ogóle się bałam obcych ludzi. Na zdjęciach z przedszkola mam naburmuszoną bądź przerażoną minę. Bo albo bałam się Mikołaja, albo fotografa..
OdpowiedzUsuńBiedne dziecko, ja bym zwariowała od tylu prezentów. Żeby się nie przyzwyczaiła. ;P
Czapka - oczywiście, że Husky. Szop i kot mają ostrzej zakończone uszy. :)
Tak wgl. spóźnionych wesołych świąt (jeszcze się nie skończyły, więc wiele cudów się może zdarzyć)! :)
Staram się, żeby nie zwariowała.Bawi się na raz tylko częścią z nich, jak kończy to sprząta i zabiera się za coś innego. Nie mogłam jej pochować ich na cały rok, bo to prezenty od całej rodziny :)
UsuńWesołych:)
fiu fiu ile prezentów ^^ dla mnie ta czapka to wilk :D ja byłam w tym roku Mikołajem u córki mojej kuzynki - w styczniu skończy 3 lata. Jak mnie zobaczyła tak się przestraszyła, nie wiem czemu jak Mikołaj był ze mnie marny :D
OdpowiedzUsuńNasz Mikołaj był istnym tatą i myślałam, że mała zaraz powie: Tato, to ty? Ale ona się bała. Uważam, że to dobrze, że dziecko boi się obcych.
UsuńAleż prezenciorów :D Ja miałam dostać same rózgi, ale jednak Mikołaj się zlitował i podarował mi coś innego - nawet książkowe łupy się u mnie znalazły :)
OdpowiedzUsuńWspaniale, jednak nie było tak źle z Twoim zachowaniem ;).
UsuńWow sama bym się pobawiła ;) Mikołaj dużo przydźwigał - super :)
OdpowiedzUsuńBawiłam się z małą i nawet z mężem :) Ale mieliśmy frajdę.
UsuńMój mąż do teraz boi się Mikołaja :) A tak serio - kiedy w domu ma się dzieciaczka, to święta są jeszcze bardziej klimatyczne i magiczne! :)
OdpowiedzUsuńhaha,
Usuńtak - magia odżyła na nowo...
Mój mąż od jakiegoś czasu też tak mówi... Co te święta robią z ludźmi:)
UsuńPiękne prezenty, a radość Tosi - jeszcze piękniejsza:) Buźka:*
Buziak xx
UsuńW Poznaniu na Święta Bożego Narodzenia przychodzi Gwiazdor, a widać u Ciebie bogaty był w tym roku ;) A co do czapki - husky na 100%! :)
OdpowiedzUsuńU nas Mikołaj :))
UsuńHusky jak nic, ale Kinga G. w komentarzu powyżej nie zgadza się na husky'ego. :)))
Och ile prezentów!!! Czapka rewelacyjna:)
OdpowiedzUsuńCórka w 7 niebie :)
UsuńU nas Mikołaj chodzi 6 grudnia, ale do nas już nie zagląda, bo jesteśmy niegrzeczni.
OdpowiedzUsuńAniołek bywa mniej surowy więc podrzuca prezenty pod choinkę i też było ich w tym roku sporo, nawet z procentami. A mnie się udało dostać i książkę. Natomiast zakładki, które siostrzenica dla mnie osobiście zrobiła dojdą pocztą, gdyż zostały zapomniane.5
Sami dla siebie możecie zostać św. Mikołajem. Ja sobie w przyszłości sama coś zawsze kupię, jak Mikołaj nie będzie chciał mnie odwiedzić :))
UsuńZ tą grzecznością to bywało różnie, ale Mikołaj nie jest pamiętliwy ;).
OdpowiedzUsuńA do mnie Mikołaj nie przyszedł. :( Ani aniołek, ani gwiazdor, ani nawet dziadek mróz! Nie dziwię się mu w sumie, skoro wszystkie prezenty rozdał w Koszalinie to pewnie od razu wrócił do Laponii. :D
OdpowiedzUsuńA czapa to husky, na sto pro! Moze nie kropka w kropke, ale chyba sie nie da zrobić idealnego huskyego na czapce dla dziecka.
No widzisz, a Kinga G. mówi, że na pewno nie husky :)
UsuńZawsze sama dla siebie możesz zostać Mikołajem, wystarczy sobie kupić drobnostkę, np: czekoladę i już jest inaczej :)).
W tym roku na pewno tak zrobię. :)
UsuńCudownie, zobaczysz, że od razu będzie inaczej. Mała rzecz a cieszy :)
UsuńNo, Mikołaj naprawdę się postarał. Córeczka pewnie szczęśliwa :)
OdpowiedzUsuńPrzeszczęśliwa, bawimy się codziennie:)) razem :)
UsuńAle dużo prezentów. Hojny Mikołaj :)
OdpowiedzUsuńTo prezenty od 3 rodzin, nazbierało się :)
UsuńOdwiedził i też był bardzo hojny:) Jednak obdarowywanie dzieci jest najfajniejsze, bo one się autentycznie cieszą i czasami wystarczy drobiazg, by na ich twarzach zawitała prawdziwa radość. A z dorosłymi bywa różnie... Ja cieszę się ze wszystkich tegorocznych prezentów. Lubię też obdarowywać innych i mam straszną frajdę, gdy uda mi się z prezentem trafić w dziesiątkę:)
OdpowiedzUsuńTak, radość dziecka jest bezcenna!!! Nie zawsze trafia się z prezentem w 10tkę, niestety, ale ja jestem bardzo zadowolona.
UsuńMikołajowi to trzeba kartkę dosłownie dać hihi ja tak zrobię za rok, a co tam ma mnie jedną w domu ;) Super córcia prezenciki dostała - radość dziecka jest bezcenna :)
OdpowiedzUsuńŻebyś wiedziała - bezcenna :)
Usuń