piątek, 6 grudnia 2013

Nie oceniaj książki po okładce, bo... powiem Twojej matce ;)

Dzisiaj postaram się napisać coś na temat... książek:) A to Ci niespodzianka, prawda?:P
Okładka, front książki to temat rzeka. Myślę, że to temat, który powinien zachwycić każdego mola książkowego ;) NIE OCENIA SIĘ KSIĄŻKI PO OKŁADCE - no tak, wiemy, wiemy, ale czasami, jak się jej nie zna i nie jest ona jakimś sławetnym klasykiem, to jednak nasze patrzałki rejestrują zawartość okładki, a trybiki w główce tworzą sobie ocenę na jej podstawie. I TYLKO MI NIE MÓWCIE, ŻE TAK NIE ROBICIE, BO OSZALEJĘ ZE WŚCIEKŁOŚCI, ŻE MNIE OSZUKUJECIE WY KŁAMCZUSZKI ;P
To tak samo, jakby uznać, że piękni ludzie nie mają w życiu lepiej, nie mają powodzenia, są mniej lubiani - co za bzdura. Najważniejsze jest wnętrze, wiadomo, ale ładna "powłoka" może nam tylko pomóc, nigdy nie zaszkodzi. Nieświadomie niestety, każdej z kobiet jest milej porozmawiać z przepysznych ciachem wprost do schrupania, niż z opryszczonym lub po jakiejś ospie, wykrzywionym, zgarbionym Kwazimodo. Kto na dzień dobry nie zwraca na to uwagi - wnętrze osoby i treść książki poznaje się przecież później. Czy może tylko ja tak mam, że na film z Bradem Pittem, czy Ryanem Goslingiem poszłabym w ciemno? :P Nawet na Angelinę Jolie!:P Oj tak, ona jest ładna. 

Ale, ale - każdemu spodoba się coś innego, w zależności od gustu i nastroju. Nastroju? Jeżeli czuję przesyt danego gatunku, to np.: kolejna seria o wampirach, choćby miała najcudniejszą okładkę na świecie nie ma u mnie szans - bo ile można, prawda? Klasyka choćby była w okładce wymoczonej w błocie, to i tak będzie dla mnie cenna. Zawartość jest zawsze najważniejsza.

Przy okazji układania domowej biblioteczki wspominałam ostatnio o wielu gatunkach literackich -KLIK. Każdy z nich jest odmienny i oczywiście okładki tych gatunków będą różnić się między sobą diametralnie. 

Kto i czym może się zachwycić:

-nastolatków i wampiromaniaków ucieszą okrwawione kły wampirze, wilkołacze, bądź zombiowate - to przecież takie modne.


-nimfomanów: jakieś odważne akty, tudzież goła... kura:P

To mój mały żart - jest to książka kucharska z 50 przepisami na kurczaka ;) 

-miłośników gier PS3: jakaś futurystyczna, rodem niemalże wyjęta z gry okładka w 3D (właśnie się zastanawiam czy nie przesadziłam i nie za bardzo odpłynęłam i czy takie można gdzieś już dostać:P - jestem troszkę zacofana, więc ciężko mi ocenić), ale kojarzę, że coś podobnego obiło mi się o oczy,

-małą dziewczynkę: Hello Kitty, lub Świnka Pepka (nie Peppa, moja córka mówi Pepka),

-małego chłopca: Spider Man, Batman, tudzież inne... ohydztwo :P,

-horroromaniaków ucieszy jakiś potwór w ciemności, lub cokolwiek, co przeraża nas do szpiku kości,

-"romansujących": przecudna, cukierkowa para rozanielona w never ending pocałunku, a w tle błękitna laguna,

-historyczna, wojenna z Hitlerem, Stalinem, maszerującymi wojskami, bądź ogromnym działem, itd., itd.

Oczywiście to tylko moje pomysły - każdy z Was może widzieć to inaczej.


Okładki, które mnie zainteresowały:

-zaintrygowała tak, że nie mogłam od niej oderwać oczu: "Morfina" Twardocha,


 -przeraziła niemalże na śmierć: "Poza sezonem" Jack Ketchum.


-za najpiękniejsze uznałam "Wyznaję" Cambre i wszystkie Karpowicza (okładki autorstwa Przemysława Dębowskiego)  - razem z Francuzem uznajemy je za istne dzieła sztuki.







-najgorsze według mnie pochodzą z serii "Miasto kości"



Mogłabym tak wymieniać i wymieniać, bo mamy przecież jeszcze dziecięce, nad którymi acham i ocham i nad którymi także łapię się za głowę.

Wspominając o bibliotekach (czyli o moim ulubionym temacie): bibliotekarki, tak jak i my nie są w stanie przeczytać wszystkich książek świata, ale zawsze starają się podpytać czytelników przy zwrocie danej pozycji o opinie o niej i ewentualnie maleńkie streszczenie, a jeżeli nie ma takiej możliwości, to reklamują książki kierując się również własnym osądem i po okładce i po opisie i po opiniach z portali np. z lubimyczytać.pl i wystawiają swojego wybrańca bardziej na widoku. Taka książka, dzięki udanej okładce zostanie szybko upolowana przez jakiegoś zapalonego czytelnika i wypożyczona. To właśnie jest celem każdej rasowej bibliotekarki, a jak jeszcze czytelnik wróci usatysfakcjonowany z poleconą książką, to już jest pełnia szczęścia. 

Co jest najbardziej denerwującą rzeczą na świecie? No niemalże najbardziej?:) To niezgodność treści z okładką, kiedy treść jest o łące, a okładka o biedronce (sama to wymyśliłam, chociaż w sumie biedronka może występować na łące, ale nie czepiajmy się szczegółów:))) ). Miałam ostatnio podobne uczucie z pewnym thrillerem medycznym, po którego przeczytaniu i ponownym zerknięciu na okładkę, nie wiedziałam, czy mam płakać z żalu, czy się śmiać, że byłam tak naiwna i dałam się nabrać tej marketingowej nagonce na czytelnika. Okładka całkowicie różniła się od treści!

Co osobiście mi nie odpowiada, to bibliomania, czyli 
"jeden z możliwych objawów w zaburzeniu obsesyjno-kompulsyjnym polegający na obsesyjnej namiętności do kolekcjonowania książek rzadkich lub efektownych bez względu na ich wartość intelektualną czy użytkową" tekst z Wikipedii
No właśnie - BEZ WZGLĘDU NA ICH ZAWARTOŚĆ - przecież to ona jest najważniejsza, więc kochani proszę Was, nie dajmy się zwariować! Jesteśmy bibliofilami, ale nie wpadajmy w obsesję i nie zmieniajmy się w bibliomaniaków.

Oprawy: miękka czy twarda? Z obwolutą czy bez?
Osobiście obwoluty mnie troszkę... drażnią, ześlizgują się przy czytaniu, wykrzywiają. Dlatego zazwyczaj ich nie używam, dopiero po przeczytaniu nakładam je z powrotem.
Książkę w twardej okładce kupuję, gdy nie ma ona miękkiego wydania ("Wyznaję" Cambre), lub gdy daną książkę już przeczytałam i wiem, że jest boska, wspaniała, itd. i po prostu musi być na mojej półce w pięknym, twardym wydaniu. Bywają takie lektury, które są wydawane wyłącznie w miękkiej oprawie (chyba "Morfina" Twardocha).
Wiadomo, miękkie okładki są tańsze, ale mniej wytrzymałe na zniszczenia - w bibliotekach panie bibliotekarki obklejają je sobie folią ochronną, aby posłużyły nam troszkę dłużej niż na kilka razy.

Jak zwykle zadaję wiele pytań, aby rozpędzić DYSKUSYJE i dać Wam tematy do rozmowy. Odpowiadajcie na te pytania, które wydają się Wam najciekawsze, idealnie, gdybym odnalazła odpowiedzi na wszystkie z nich:D;P

Czy oceniasz książkę po okładce?
Co według Ciebie powinno być na typowej okładce różnych gatunków, np.: romansu,...? 
Okładka w której się zakochałam/em po uszy. Może już macie taką okładkę - wystarczy podać mi link, tytuł, autora lub pokrótce ją scharakteryzować.
Najlepsza okładka...
Najgorsza okładka...
Okładka o której nie mogę zapomnieć...
Okładka o której mógłabym powiedzieć: oto cała moja dusza.
Kolorowa czy stonowana?
Biała czy czarna?
Kiedy wolisz oprawę twardą?
Kiedy wolisz oprawę miękką?
Co myślisz o obwolutach?

Te tematy powinny interesować każdego mola książkowego, prawda?
Pytania mogą wydawać się banalne, ale może z niektórych swoich odpowiedzi dowiesz się czegoś nowego o sobie samym...? Nigdy nie wiadomo ;).
Pozdrawiam
Basia Pelc z Czytelni.


Ten post jest dostępny także na blogu
DYSKUSYJE

25 komentarzy:

  1. dziękuje za banerek i pozostaje mi tylko życzyć udanych Mikołajek i spokojnego, przyjemnego weekendu;) ja dziś jestem zalatana, więc od rana posiedzę;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Też biorę udział:)
    Mnie jeszcze nie odwiedził, ale wszystko przede mną :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja niestety nigdy nie dostaje prezentów ani na Mikołajki ani na święta, ale mimo to i tak cieszę się patrząc na inne szczęśliwe osoby.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A szkoda! Coś Mikołaj się u Ciebie widzę nie sprawdził, no no...

      Usuń
  4. Ciekawe czy i ja coś dostanę ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. A mnie Mikołaj jeszcze dziś nie odwiedził? :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z pewnością wpadnie do Ciebie w wigilię.

      Usuń
  6. Mój Mikołaj zepsuł system w pracy, więc miałam chwilę wolnego. :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Chociaż już ten dzień się kończą, to też Ci życzę cudownych Mikołajek! Do mnie Mikołaj też trafił, nawet mimo tej niezbyt ciekawej pogody:)

    OdpowiedzUsuń
  8. U mnie również zawitał Mikołaj, chociaż z byciem grzeczną/nie marudną bywało różnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widocznie mikołaj uznał że nie jest z tobą tak źle jak się tobie wydaje.

      Usuń
  9. W kapciach?! Niezle :D A co Ci przyniosl?:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Słodycze, nic konkretnego, ale jednak się zjawił :))

      Usuń
  10. Na Mikołajki nie dostałam, ale na Święta Mikołaj na pewno się postara:)

    OdpowiedzUsuń
  11. Myślałam, że tylko u mnie Mikołaj zostawia prezenty w butach lub obok jak w przypadku mojego dziecka - sanki się nie zmieściły:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W mojej rodzinie Mikołaj zawsze kładł prezenty pod poduszkę. U męża w kapciach. czasami w butach.

      Usuń
    2. Sanki? Ale będzie miał radość. Tosia ze szczęścia zjeżdżając z górki popiskiwała. Ma takie z oparciem i już w zeszłym roku zjeżdżała jak szalona. Jest bardzo odważna.

      Usuń
    3. Jak byłam bardzo mała to też dostawałam prezenty pod poduszkę:) Zjeżdżanie z górki dopiero przed nami. Póki co w Krakowie śniegu jak na lekarstwo.

      Usuń
    4. U nas też pusto, czekam na śnieg i nie czekam (nie czekam - odzywa się we mnie kierowca):))).

      Usuń
  12. Mikołaj w tym roku nie przyniósł mi żadnej książki, za to zostałam zaopatrzona w słodycze i zbędne kalorie ;P

    OdpowiedzUsuń
  13. Tak, tak, słodyczy Ci u nas dostatek :))

    OdpowiedzUsuń

Wasze uwagi są dla mnie cenne.
Dziękuję.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...