poniedziałek, 1 kwietnia 2013

"Ile kroków do domu" Dominik Rutkowski (13)

Wyd. MUZA S.A., Warszawa 2012r.
Debiutancka powieść autora opisuje w przebogaty i barwny sposób epokę Gomułki i Gierka. Bohaterami są czterej chłopcy, których liderem i przywódcą jest Andrzej Kochański (Kochan). Kochan wraz z Sysym (jego zastępca, Bogusław Czerwonka), Mańkiem (mały, rozlatany Marian Adamczyk) i Szczotą (Waldemar Wypijewski, ksywka powstała od jego włosów) wychowują się razem na warszawskim Powiślu m.in. w czasach PRL-u. Oto opis ich młodości, pierwszych zadużeń, niezapomnianych przygód i dorastania.
Kochan jako nastolatek wraz z rodzicami wyjeżdża z Francji, wraca do kraju tylko po to, aby odbyć służbę wojskową i nie być za to ściganym. Jednak po spełnieniu swojego obowiązku wobec ojczyzny, otrzymuje odmowę na wydanie paszportu. Urzędnik boi się, iż jest on francuskim szpiegiem i chce wykraść, wyjawić im sekrety naszej armii, a przecież musi strzec naszych tajemnic. Bez paszportu jego świat się zawala, stłamszony i zamknięty postanawia prysnąć wraz z kolegami za zieloną granicę. Koledzy także chcą liznąć zachodniego świata. Niestety minie 11 lat zanim nasz bohater spełni swoje marzenie i wtedy już razemz żoną i z synem uda mu się podstępem wyrwać z kajdanów i wrócić do upragnionej Francji. Nie dał się złamać. Smutne czasy, w których ludzie, kiedy tylko mogli uciekali przez fałszywą i zakłamaną władzą Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej.
Opisy tamtych czasów, ukazują ich rzeczywisty obraz: przywitanie SERWUS, papierosy: sportowe, klubowe, wszechobecne kolejki, kartki, kryształowe popielniczki, wódka do kupienia w barze tylko z konsumpcją, 23.XII.1968 - pierwsza transmisja w telewizorach z kosmosu i widok na ziemię, brud i szarość ulic i ludzi, nieliczne telewizory, telefony domowe wyłącznie dla najbardziej "zasłużonych", np.: ojciec Kochana czekał 15 lat na decyzję o przyznaniu telefonu, "jagodzianka na kościach", czyli denaturat sączony przez chleb., cinkciarze (handlujący walutą), sałaciarze (dorożkarze), młodzież zawstydzona kupnem prezerwatyw (aby je kupić jechali na koniec miasta i robiąc podchody zawstydzeni i zaczerwienieni kupują je od śmiejącej się z nich pani z kiosku). Ukazany jest: PRL tępych, złośliwych urzędasów, zapitych ograniczonych milicjantów/funkcjonariuszy, gnębiący system, bezrefleksyjne i absurdalne zarządzenia i przepisy, czyniące z ludzi więźniów, a często wrogów za byle jakie przewinienie. 
Przemieszana chronologia zdarzeń nadaje książce ciekawości, tajemniczości. Chce się ją połknąć jak najszybciej, a z drugiej strony czytelnik żałuje, że już zaraz będzie jej koniec. Jest niezmiernie wciągająca. Opisy celne, trafne, dosadne. Bardzo się cieszę, że wpadła w moje ręce w bibliotece. Polecam serdecznie. Jak dobrze, że mój paszport leży sobie bezpiecznie schowany w szufladzie - taki mały dokument, przedmiot pożądania, a jego brak łamał kiedyś życie tysiącom osób. Jakie to smutne...

Podczas Świąt Wielkiej Nocy wspominaliśmy z tatą  przeszłość. Mówił o tym jak niesamowicie trudno było zdobyć daną rzecz, jak bardzo się człowiek starał, żeby na święta były rarytasy, typu np.: pomarańcze, czy coś z Gerber'a dla nas dzieci, że święta były czymś bardzo wyjątkowym. Czekało się na nie, żeby skosztować specjałów - na co dzień niczego takiego nie było. Dziś mamy wszystko, sklepy pękają w szwach (teraz jednak nie na wszystko możemy sobie pozwolić, życie jest coraz droższe, wynagrodzenia niskie). Tata wspominał, że atmosfera tamtejszych świąt była magiczna, towarzyszyło jej polowanie, ekscytacja, duma ze zdobycia różnych rzeczy, oczekiwanie. Dziś możemy codziennie kupić np. na Wigilię: gotową kapustę z grzybami, pierogi, sałatkę, rybę, ciasta, ozdobne łańcuchy na choinkę (kiedyś było to urocze klejenie łańcucha z kółeczek). Święta już nie są takie "odświętne" jak w przeszłości. Tato mówił z żalem, że troszkę zatraciły one dla niego swój urok...

Poniżej kilka zdjęć z tamtych lat.








Pamiętam te zeszyty, plastelinę i kredki - wszyscy pewnie mieli to samo:)








Rozmowy kontrolowane.
Chłodnie kalkulując - duży popyt, mała podaż.


11 komentarzy:

  1. Świat PRL-u jest dla mnie dość odległy. Najlepiej pamiętam oranżadę z torebki, kolejki i pochody majowe:)
    Przeraża mnie to, w jaki sposób władza np. rozdzielała rodziny odmawiając jednej osobie paszportu. O książce "Ile kroków..." nie słyszałam, a po Twojej recenzji wiem, że muszę ją przeczytać.
    Ja w tym roku kleiłam z moim dzieckiem właśnie takie łańcuchy. Mieliśmy przy tym dużo zabawy i poczucie, że nasza choinka jest wyjątkowa bo włożyliśmy w jej udekorowanie sporo wysiłku:) Łatwo kupić ozdoby w sklepie, tylko czy o to chodzi w Świętach?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Monika naprawdę fajna książka, dość niedawna:), warta poświęcenia czasu. Mi podobała się bardzo.
      A te łańcuchy to świetna rzecz i w grudniu w święta z małą polepimy:) po raz pierwszy. Ale będzie frajda!

      Usuń
    2. Właśnie zamówiłam "Ile kroków..." w bibliotece i jutro idę odebrać. Dam znać jak przeczytam:)

      Usuń
  2. Super tylko się nie wciągnij za bardzo, bo już z niej nie wyjdziesz:) Daj się jej rozkręcić na początku. Swoją drogą pomyśl jakby było fajnie żyć wtedy w tamtych latach w Warszawie na Powiślu i teraz po latach czytać tą książkę i wspominać - jak nic łezka w oku by się zakręciła.

    OdpowiedzUsuń
  3. Faktycznie, można byłoby porównać to, co było kiedyś z tym, co jest dziś. Już się nie mogę doczekać aż odbiorę książkę. Najważniejsze, że była w mojej bibliotece:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Basiu, widzę, że u Ciebie na blogu wiosenne porządki:) Bardzo ładne tło!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję kochana, metodą prób i błędów niszczę nudę, odmieniam myśli:)

      Usuń
  5. Rzeczywiście, książka super :)

    OdpowiedzUsuń
  6. książka wydaje się fajna...w ogóle jak to wszystko się działo byłam malutka, więc niewiele pamiętam, ale z opowiadań rodziców - przynajmniej teraz - można się pośmiać i podziwić nad "kartkami na produkty" czy brakiem dostępności jedzenia, sprzętu AGD. Choć ja pamiętam moje ubrania z liceum. Było jeszcze niewiele fasonów i kolorów. Dziś mamy prawdziwą rewię mody. Ostatnio śmiałam się, bo moja siostra 9 lat młodsza nie pamięta kaset i dysk-menów. ostatnie 10 lat to spory postęp...;D xx

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tak, walkmen'y to było to, a tak niedawno przecież się je nosiło, prawda? Ach!

      Usuń

Wasze uwagi są dla mnie cenne.
Dziękuję.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...