wtorek, 23 kwietnia 2013

"Zbrodnie Miłości" Donatien Alphonse Francois de Sade (29)

Donatien Alphonse Francois de Sade
"Markiz de Mazan, hrabia La Coste, francuski pisarz, libertyn , kontrowersyjny filozof, skandalista. Od jego nazwiska pochodzi nazwa sadyzmu. Był bardzo kontrowersyjną postacią. W wyniku swoich rozpustnych i sadystycznych poczynań większość życia spędził w więzieniu, unikając więzienia,... lub na wygnaniu. Propagował życie w wolności, którą miałoby się osiągnąć poprzez podążanie za swoimi pragnieniami i instynktami. Od jego nazwiska pochodzi nazwa sadyzmu. Był bardzo kontrowersyjną postacią. W wyniku swoich rozpustnych i sadystycznych poczynań większość życia spędził w więzieniu, unikając więzienia,... lub na wygnaniu. Propagował życie w wolności, którą miałoby się osiągnąć poprzez podążanie za swoimi pragnieniami i instynktami.W swoich dziełach odkrywa pierwotne instynkty człowieka. Napisał powieści psychologiczne (Justyna, Niedole cnoty) i opowiadania zawierające analizę przeżyć erotycznych (także patologicznych - sadyzm)." - tekst z LubimyCzytać.pl


Dydaktyczna Agencja Wydawnicza, Jerzy Pokładecki Poznań - Luboń, 1972r.

Markiz de Sade od setek lat uznawany jest za pierwszego propagatora pornografii i sadystę. Od wieków czytano jego utwory w zaciszu, skrytości i tajemnicy przed światem z uczuciem grzesznego wstydu. O markizie napisano już tak wiele, ma zarówno swoich zagorzałych przeciwników, jak i zwolenników, zapewne z biegiem czasu i przemian filozoficznych ich liczba zmienia się przez cały czas .

De Sade w "Zbrodniach miłości" pisze w sposób ciekawy, niektórym może wydać się nudny i przeciągający opowiadanie, ale proszę pamiętać, że było to napisane już jakiś czas temu. Niemal wszystkie opowiadania markiza de Sade'a powstały w latach 1785-1789, kiedy był on uwięziony w Bastylii.  Świat różnił się znacznie od współczesnego. Opowiadania te są gorszące, jakże nieczyste, kazirodztwo, niesmak, ohyda, potępienie, brak zahamowań, ale są to także jakże ciekawe przypadki studium natury ludzkiej, zachowania, popędu seksualnego, nieetyczności, wypaczenia. 
W przypadku pierwszego opowiadania "Florville i Courval" żadna z postaci nie wiedziała o swoich korzeniach i zakazanej miłości. Czasami można odczuć przynudzanie autora np. opowieścią Florville o swoim życiu. Siostra kocha się z bratem i rodzi na świat chłopca, który po 17 latach zakochuje się we własnej matce, która go we własnej obronie zabija. Przyczynia się ona także do śmierci swojej własnej matki, wychodzi za mąż za własnego ojca - tragedia z każdej strony i od każdego członka rodziny powala na kolana, przesyt absurdu, niedorzeczności i obrzydzenia, jest tego za dużo. Ale tutaj istnieje jeszcze wytłumaczenie - żadna osoba z tej rodziny nie miała pojęcia o ich tragedii. Bohaterka nie wytrzymuje tego wszystkiego, kiedy dowiaduje się prawdy i popełnia samobójstwo, dobra kobieta, próbująca żyć w zgodzie z własnym sumieniem, niestety przegrywa w zderzeniu z grzechem, w świecie Sade jest jej to przeznaczone. 
"Eugenia de Franval" - drugie (i ostatnie) opowiadanie zdecydowanie bardziej mnie szokuje. Franval w dniu narodzin swojej córeczki Eugenii knuje intrygę i plan, który po 14 latach ma doprowadzić do jego kazirodczego zbliżenia, miłości i oddania się córki ojcu. Dziecko jest wytresowane jak w cyrku, istna kukiełka, która zatańczy jak jej zagra ukochany tatuś. Przez lata była odizolowana od prawidłowej edukacji i funkcjonowania świata, jego norm, prawd i wiary w Boga. Z uwielbienia i miłości do ojca oddaje mu się w ofierze. Od tego czasu regularnie sprośnie spółkują. Matka i żona po odkryciu prawdy przeżywa tragedie i o dziwo... niemądrze dalej kocha męża i chce mu wybaczyć. Tutaj dochodzi do rozmowy/kłótni pomiędzy grzesznikiem, a księdzem, który chce uwolnić rodzinę od patologii (dwóch sprzecznych stanowisk). W konsekwencji dalszych knowań i planów ojca, córka (będąc narzędziem mężczycny) zadaje śmiertelny cios nożem matce i z rozpaczy umiera. Franval dopiero po tych wydarzeniach uzmysławia sobie swoje błędy i prosząc o wybaczenie popełnia samobójstwo. Zbrodniarz zostaje ukarany. Kościół zwycięża libertynizm. "Głównym założeniem libertynizmu (w epoce oświecenia) było przeciwstawienie się dominacji Kościoła oraz wolnomyślicielstwo. Zgodnie z tym – każdy człowiek powinien oswobodzić umysł i nie poddawać się ograniczeniom narzucanym przez tradycję, religię lub stereotypy czy kodeksy moralne. Najważniejsza w życiu każdego człowieka jest wolność oraz swoboda wyznania, polegająca na całkowitym uwolnieniu się spod wpływu jakiejkolwiek religii. Libertyni głosili tezę, że nie ma Boga (oprócz Słońca), a religia jest ludzkim wymysłem. Należy żyć w zgodzie z naturą, a dążenie do szczęścia powinno stanowić priorytet. Libertynizm był zawsze krytykowany, głównie przez Kościół katolicki oraz monarchie oświeceniowe." - z wypracowania24.pl   
To jest moja pierwsza książka autorstwa Sade i jest ona podobno opisana w sposób dość delikatny w porównaniu do innych jego dzieł (nie było ohydnych naturalistycznych opisów stosunków płciowych, istnej hard core'owej kamasutry, porna w czystej postaci, sodomy, opisów jeżących włos na głowie, zeszmacenia kobiety do cna).  Akurat te opowiadania, mniej sprośne niż jego inne utwory napisał chcąc uniknąć kary za jego światopogląd, krzewienie i szerzenie m.in.: pornografii. 
Uważam, że lekturę warto przeczytać, nie sądzę, żebym zmarnowała swój czas. Czyta się ją dobrze, o dziwo spodziewałam się totalnego szoku, całkowitego braku fabuły, bezsensu, czystych grzechów bez ładu i składu. Ale znalazło się miejsce na ciekawą fabułę i na wyłuszczenie swojej filozofii w sposób dosadny, interesujący, intrygujący.
O czym markiz zapomniał w jego przedstawionym świecie? O wypośrodkowaniu. Bohaterowie są czarni lub biali. Jedni są źli, rozpustni (w przypadku ciotki Florville została rozwiązłą do końca swojego życia, nic nie było w stanie jej zmienić nawet w dniu jej śmierci), grzeszni, obrzydliwi, zmanipulowani jak zwierzątka hodowlane (Eugenia de Franval). Drudzy dobrzy, czyści, prawi, wybaczający, przypominający wręcz anioły, bliżej im do Boga, niźli do zwykłego człowieka. A gdzie miejsce na malutkie człowiecze błędy, potknięcia, na przebaczenie, zrozumienie? Jak grzechy, to ogromnie i nie do wybaczenia, bez drogi wyjścia.  
Smutne jest to, że w książkach markiza dobro, czystość i cnota zawsze przegrywają (nawet, gdy bohater jest nieświadomy swoich złych uczynków) i zostają zatracone przez zgorszenie, grzech, nieczystość i wyuzdanie. Jest to dla mnie totalny bezsens. Kontrast dobra i zła jest za mocno przeciwstawny. Piękno w zetknięciu z tak wyolbrzymionym grzechem nigdy nie doczeka się tryumfu, brak miejsca na kompromis. Znajdujemy się w środku piekła, tu nie da się oddychać dobrocią... Jest to oczywiście przerysowanie, którym autor-libertyn chciał kościołowi i ówczesnym zakonom zaleźć za skórę (ale z powodu grożących mu więziennych sankcji zakończenie przynosi "sprawiedliwość" i grzesznicy zostają ukarani). Postaci utworzone z taką mocą i tak na siłę, że utwory tracą na wartości, a postaci są jednowymiarowe i nie wnoszą nic więcej poza swoim grzechem, lub bogobojnością. 
Taka filozofia znieprawienia jednych może totalnie odrzucać, innych zachwycać. Mnie raczej odpycha, smutno mi, że dla uciechy własnego ciała, nieprawości, żądzy, popędu, pragnień i instynktów człowiek jest w stanie poświęcić własne życie, honor, dobre imię i chce obrzydzić siebie wszystkim. Jakby był tylko bezrozumnym zwierzęciem, gdzieś muszą być granice! Jesteśmy ludźmi, posiadamy rozum - to z niego korzystajmy! Nie dziwię się, że do dziś Sade wzbudza kontrowersje. Nie popieram tego jak markiz żył i jakie głosił poglądy, ale absolutnie uważam, że warto zapoznać się z jego utworami, choćby dla poszerzenia swoich horyzontów i otworzenia się na inne zapatrywanie się na świat, na inną filozofię, na poznanie nawet takich mocno wypaczonych poglądów z którymi się trudno w jakimkolwiek stopniu zgodzić. 

7 komentarzy:

  1. Biorąc pod uwagę dzisiejsze czasy: łatwo dostępną pornografię, teledyski podziwianych przez nastolatków (i dzieci!) gwiazd przesiąknięte seksem, które potem wzorując się na idolach kopiują ich ,,styl życia" i ubiór-markiz de Sade faktycznie może już nie szokować. Pozostanie jednak prekursorem literatury pornograficznej-zresztą na tle pikantnej prozy, którym karmi nas rynek wydawniczy (,,50 twarzy Greya", ,,Wszystkie odcienie czerni" czy seria Anne Rice o już-nie-pamiętam-na szczęście-jakim-tytule ;))) jego twórczość prezentuje się naprawdę hmm...delikatnie..??:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację - pomimo, iż jest czasami "delikatniejszy" od dzisiejszych twórców erotyków (chociaż po "Niedolach cnoty" nie jestem tego wcale pewna! ), to i tak zawsze wszystko po nim będzie porównywane do twórczości markiza de Sade. W dzisiejszych czasach jest to czysta pornografia, typu niedelikatnie mówiąc gdzie ktoś komuś coś tam wsadził, opisy czystego zbliżenia są u markiza ubrane w słowa delikatniej pozostawiając więcej do wyobrażenia, za to więcej jest nieczystości psychicznej, brudu, zwyrodnienia, wypaczenia, chorych i grzesznych myśli. Uważam, że de Sade nie ma i nie będzie miał sobie równych, ale jeszcze nie przeczytałam trylogii o śpiącej królewnie Anne Rice, żeby to porównać... Jednak jakoś po de Sade mi się do tego nie spieszy :)

      Usuń
  2. O postaci Sade słyszałam, ale o książce już nie. Jeśli wpadnie w moje ręce to może się skuszę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest jeszcze z nim film http://www.filmweb.pl/film/Markiz+de+Sade-2000-1478

      Usuń
  3. takie perypetie i dewiacje miłosne to w literaturze żadna nowość, słyszałaś pewnie o kompleksie Edypa

    http://3dno.pl/pyrrusowe-zwyciestwo-czyli-kompleks-edypa/

    mnie juz nic chyba nie jest w stanie zszokować choc pewne rzeczy po prostu nie mieszczą sie w głowie

    OdpowiedzUsuń
  4. koleżanki,mylnie sądzicie uznawając de Sade'a za zboka.owszem,czytając o tym jaki był w młodości,można odnieść wrażenie że zajmował go głównie seks.ale takie były czasy (libertynów).nastąpił jednak u niego ten zwrot (może powodowany wiekiem),że napisał te dzieła,ale nie po to by gorszyć ale po to by ukazać do czego może posunąć się człowiek. opisywał rzeczywistość (matki nierzadko sprzedawały córki do burdeli;poszukiwane były coraz to nowsze podniety-szukano nowych ciał [świeżych]by napawać się autentycznym strachem ofiar).
    uważam,że jego dzieła powinny być czytane-dziś mamy to samo;niektórzy zachowują się tak jakby tymi praktykami odkrywali Amerykę (piss,scat itd),podczas gdy to już było i nic nowego ponad to co napisał i ukazał Sade wymyślić się nie da. męski homoseksualizm równiez istniał; pedofilia miała się dobrze.
    także to nie zbok-zboczony był wiek w którym przyszło mu żyć,a życie wtedy nie było nic warte.

    OdpowiedzUsuń
  5. Rzeczywiście masz dużo racji - libertyn był z niego pełną gębą, a swoje dzieła tworzył już w więzieniu, już po wszystkim...
    Nie zmienia to jednak faktu, że w tamtych czasach nie wszyscy żyli tak... swobodnie, nie wszyscy popierali libertynizmu, cnota też była rzeczą ważną. Nikt nie stał mu nad głową z pistoletem i kazał latać z przyrodzeniem na prawo i lewo, odbywać nie wiadomo jakie ekscesy i obrzydlistwa. Jakie miał wytłumaczenie? Modę? takie czasy i myślenie? na grzech? na kazirodztwo? - nie można wymawiać się czasami i mówić, że czasy tylko zboczone, bo kto te czasy stworzył jak nie on i jemu podobni libertyni?
    Reasumując: zboczone czasy zboczonych ludzi! libertyni=zboczki (przynajmniej dla mnie Ci najbardziej... wyzwoleni, ale to kwestia gustu, każdy może myśleć inaczej). Teraz też pełno różnorakiego rodzaju prostytucji, pedofilii, kazirodztwa, eksperymentów... I tego nie popierałam u libertynów i nie popieram teraz.
    Ale wtedy to było tak mocno nagłaśniane - zadziwiające czasy, zboczone, sprośne, gorszące, niesmaczne na całego. I w tym się zgadzamy :)

    OdpowiedzUsuń

Wasze uwagi są dla mnie cenne.
Dziękuję.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...