poniedziałek, 3 czerwca 2013

"Niedole cnoty" Francois Donatien Alphonse de Sade (47)



" (...) dla całości jest zgoła obojętna, że ten lub ów jest raczej dobry niż zły: że jeśli nieszczęście prześladuje cnotę, a pomyślność zawsze towarzyszy występkowi, i jest to zgoła obojętne dla natury, to nieskończenie lepiej znaleźć się pomiędzy złymi, którym dobrze się dzieje, niż wśród cnotliwych, których czeka zagłada."
W tych oto słowach Markiz de Sade, libertyn wyłuszcza całą swoją filozofię. Nie będę się nad tym rozpisywać, wspominałam o libertynizmie już wcześniej przy okazji "Zbrodni miłości" .
To historia dwóch osieroconych sióstr Julietty i Justyny. Starsza Julietta jest przeciwieństwem młodszej.
Dla fortuny i majątku prostytuuje się, morduje mężów i kochanków, jest potrójną dzieciobójczynią (usuwa swoje ciąże, żeby nie stracić figury). Julietta dzięki swoim zbrodniom żyła w szczęściu i rozpuście. Wreszcie uspokaja się przy boku kolejnego męża i wiedzie całkiem normalny, majętny żywot - i gdzie tu sprawiedliwość? Julietta wraz z mężem siedząc w karczmie spotykają 26-letnią uwięzioną kobietę - dopiero później okazuje się, że to... jej młodsza siostra.
Niestety ale nieszczęścia, jak ukazuje autor, towarzyszą cnocie. Justyna - dziewczyna o dobrym sercu zostaje ciężko doświadczona przez los. Jej historia jest... osobliwa, niewiarygodna. Szukając uczciwej pracy trafia do chytrego małżeństwa, które posądza ją o kradzież. Uwięziona zostaje wyratowana przez więźniarkę, więzienie zostaje spalone, a one uciekają. Następnie udaje jej się zbiec z rąk szajki mężczyzn, którzy chcieli ją zgwałcić. Ukrywając się w lesie spotyka dwóch spółkujących mężczyzn, jeden z nich zatrudnia ją we dworze. Morderstwo, sadyzm, biczowanie i torturowanie Justyny, spółkowanie Markiza z chłopcami w chwili tortury jest niezwykle przerysowane, dosadne. Trafia do klasztoru na uboczu, tam gwałcona niemal codziennie przez księży, żyje w istnej Sodomie, itd., itp.
Opisy są długie, przeciągają one historię w nieskończoność. Znowu postacie są... proste jak drut, przewidywalne, nudne. Są białe, lub czarne, złe lub dobre, nie zachęcają one do wgłębiania się w lekturę. Jest przydługo, nudnawo, owszem szokująco, gorsząco, lecz... przewidywalnie. Przesyt nieszczęść Justyny jest tak ogromny, stworzony na siłę, że aż niemożliwy.
Zboczenie, gwałt, sadyzm, zniewolenie, zeszmacenie - tym jest to dzieło. Grzech wylewa się z niego bokami. Nie widać tutaj różnicy pomiędzy człowiekiem, a najdzikszym zwierzęciem z boru.
"Człowiek jest więc zły z natury i jest taki prawie w tej samej mierze w szaleństwie swych namiętności, jak wtedy gdy jest spokojny, a w każdym przypadku nieszczęścia bliźniego mogą się stać dla niego wstrętnymi przyjemnościami."
Znowu zakończenie ciekawe, dość przewrotne. Justyna wreszcie oczyszczona z zarzutów przez siostry męża  dowiaduje się, iż jej szczęście nie trwało długo... Julietta postanawia odkupić swoje dotychczasowe nieprawości i nieczystość - opuszcza męża i idzie do klasztoru. Zwycięża... dobro. Powód? Sade napiętnowany przez władze i kościół chciał załagodzić swój wizerunek nadając tej opowieści pozytywne zakończenie.
W wielu momentach Sade wręcz przynudza, przedłuża opowiadanie i wypowiedzi o grzechu i cnocie, mówiąc ciągle o jednym i tym samym, że grzech i nieprawość jest cacy, wspaniały, godny uwagi, a cnota jest be, nieopłacalna i nie prowadzi do szczęścia.
Czy polecam tą lekturę? A czemu by nie. Markiz jest prekursorem sadyzmu i literatury pornograficznej (tak w ostatnim czasie modnej). Kunszt literacki jest na dobrym poziomie, choć wyczuwa się, że pisano to dawno - nie jest to jednak zarzut, a raczej zaleta. Autorka Grey'a, pani James, może szorować buty Markizowi, jeżeli mówimy tutaj o jakości wyrażenia swojej formy. Po tylu latach, mało co, lub zupełnie nic z dzisiejszej literatury erotycznej można porównać do dzieł autora. Sade jest ponad tym wszystkim. Ponad płycizną. On w każdym spisanym słowie dosadnie ukazuje swoją filozofię. Jest jej wierny. A to, że jej nie popieram, to już inna para kaloszy.



Wydawnictwo: Pracownia Testów Psychologicznych
data wydania: 1996
liczba stron: 160
kategoria: Literatura piękna
język: polski

28 komentarzy:

  1. Jejku, kocham Cię! Ta książka jest bardzo wysoko na mojej liście "do przeczytania", choć trochę się jej obawiam, bo to dla mnie istotna lektura. Ale błagam, następnym razem nie zdradzaj zakończenia.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ale zakończenie jest baaaardzo ważne, bo tak odmienne od tego, co za istotne uważał de Sade. Zakończenie jest w tej książce fałszywe ! I to musiałam ukazać! Sama możesz sobie je dopisać, a im gorszące i złe, tym bardziej zadowolony byłby z Ciebie Markiz ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hehe a jeżeli mówimy o zakończeniach, to często ich nie zdradzam :) Tutaj musiałam!

      Usuń
    2. Błąd! Ostatecznie zwycięża przecież NATURA, dla której pojęcia ZŁO i DOBRO niczym się nie różnią - są niezrozumiałe - nie ma to znaczenia! Ostatecznie cnotliwa Justyna ginie rażona piorunem. "W nagrodę za wierność zasadom moralnym zabija ją na końcu grom z jasnego nieba."

      Usuń
    3. Czy to triumf DOBRA? Kiedy Justyna po latach niedoli miała odzyskać bogactwo, dobre imię i spokój ginie rażona piorunem podczas burzy nad Paryżem? Nie zwycięża dobro ..ani zło - jest tylko NATURA

      Usuń
    4. Jeżeli chodzi o DOBRO, to tyczyło się to Julietty - napisałam o tym.

      Justyna nie nacieszyła się zbytnio swoim szczęściem.

      Usuń
  3. Basiu, jak można zdradzić zakończenie?!? Jak mam przeczytać książkę, skoro wiem co mnie czeka:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziewczyny to jest moja opinia o książce, a nie marketingowy tekst, który ma Was zachęcić. Mogę ją polecić, ale ja w tym przypadku bardziej opracowałam to dzieło. No dobra - postaram się więcej nie zdradzać zakończeń, bo widzę Wasze zbulwersowanie! :) Moniko i tak myślę, że to nie Twoje klimaty, ale może się mylę?

      Usuń
    2. I tak nie zdradziłam wielu rzeczy, m.in.: co się wydarzyło z Justyną na sam koniec ! więc nie krzyczcie na mnie :D

      Usuń
    3. Zapisałam sobie tytuł, jak wpadnie mi w ręce to przeczytam. Czemu nie?!? Do tego czasu pewnie zapomnę zakończenie:)

      Usuń
    4. Moniko to już czysta złośliwość tak mówić o tym zakończeniu hihi :D

      Usuń
  4. OJ TO KSIĄŻKA ZDECYDOWANIE DLA MNIE, bardzo wysoce cenię sobie hulaszcze życie nie zawsze cnotliwe i poukładane, poprzeplatane nagannymi epizodami i wyrzutami sumienia, przeczytam ją na pewno jako tę z literatury lekkiej i przyjemnej. Ach no i zawsze byłam zdania, że nie korzystanie z życia to grzech więc nie dziwi,ze i tym razem stało się za dość i młodsza pomimo swej nienaganności została ukarana :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale tu mówimy głównie o innych sprawach: morderstwach, dzieciobójstwie, torturach, sadyzmie, gwałtach, sodomii, nie jest tam za fajnie :) mówię Ci :D
      Oczywiście to wszystko jest u niego karykaturalnie wynaturzone - białe lub czarne - specjalnie, żeby zaszokować i wzbudzić sensację, refleksje...

      Usuń
  5. no tak ale ja jestem normalna i jak każdy normalny człowiek znam granice człowieczeństwa,to co Sade opisuje kojarzy mi się już ze średniowieczem, zacofaniem i zezwierzęceniem, o albo z czasami "pachnidła"- brud, zepsucie i liczne dewiacje. po prostu jego ideologię przeniosłam do tymczasowego życia i współczesnych sytuacji. no warto chyba jednak żyć, żeby sobie za kilkanaście lat nie pluć w brodę, że jednak dość obficie z życia nie skorzystaliśmy

    OdpowiedzUsuń
  6. markiz de Sade to klasyka.
    Na drugą nóżkę polecam "Pamiętniki Fanny Hill", też retro-porno, ale przynajmniej zabawne, a nie okrutne jak u markiza...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przede mną trylogia o śpiącej królewnie Anne Rice, ale jakoś mi się nie spieszy.

      Usuń
    2. Anne Rice to ta od wampira Lestata? Niezłe to było...
      O śpiącej królewnie nie znam. Zaraz sprawdzę, co to.

      Usuń
    3. Anne Rice to moja ulubienica - tak ona jest od całej "Kroniki Wampirów" i Lestata i Armanda itd. itp, a ta trylogia o śpiącej królewnie to podobne ostre porno...

      Usuń
  7. Książka nie do końca w moim guście, z drugiej jednak strony jest ciekawa jak wypadłoby moje spotkanie z klasyką erotyki w literaturze ;) Może kiedyś.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że byłabyś i znudzona i zniesmaczona...

      Usuń
  8. Oj, raczej nie przełknęłabym tej książki:) W rodzinnym domu mam bardzo stare wydanie książki Łojka "Wiek markiza de Sade". To klasyka pisarstwa historycznego. Czas najwyższy przeczytać te książkę! Następnym razem przywiozę:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hehe ciekawe jak opisał on ten wiek :D

      Usuń
    2. Beatko, dobrze że przypominasz książkę Łojka. Też ją mam z dawnych lat, leży na najwyższej półce i od jakiegoś czasu spoglądam na nią z nadzieją, żeby ściągnąć i wrócić do niej.
      On tam świetnie opisał libertynizm i rozpustę oświeceniową.
      Czyta się jak powieść. W ogóle, wszystko Łojka czyta się świetnie.
      Oj, chyba ją ściągnę!

      Usuń
    3. Ale mnie nęcicie, chyba się skuszę :)

      Usuń
    4. @ Alu, tyle razy sobie obiecywałam, że przeczytam w końcu tę książkę Łojka, ale teraz, zwłaszcza po Twojej zachęcie, już nie będę zwlekać. Następnym razem przywiozę ją na pewno.
      @ Barbaro, po to są blogerzy książkowi: nawzajem się inspirujemy w lekturach:)

      Usuń
  9. Czytałam! Byłam w szoku. Potem poznałam historię autora i jego filozofię, wtedy jego dzieło miało sens.
    Książki nie doczytałam bo mnie znudziła, ile można... Dziękuję za wyjaśnienie jaki był finał.

    OdpowiedzUsuń
  10. Błąd! Ostatecznie zwycięża przecież NATURA, dla której pojęcia ZŁO i DOBRO niczym się nie różnią - są niezrozumiałe - nie ma to znaczenia! Ostatecznie cnotliwa Justyna ginie rażona piorunem. "W nagrodę za wierność zasadom moralnym zabija ją na końcu grom z jasnego nieba."

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Odpisałam powyżej we wcześniejszym komentarzu.

      Usuń

Wasze uwagi są dla mnie cenne.
Dziękuję.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...