poniedziałek, 17 czerwca 2013

"Kamyczek w bibliotece" Johanne Mercier (52)


Razem z córcią (2 lata i 10 mcy) przynajmniej raz w tygodniu jesteśmy w bibliotece i często mam problem z okiełznaniem mojego małego potwora w tym miejscu:
Tosiu pamiętaj nie biegaj,
Bąbel pamiętaj nie krzycz,
Tosieńko ciszej,
Bąbelku uspokój się.
Który z rodziców tego nie zna :) Te nasze małe wulkany energii, z ich narodzinami otwiera się całkiem inny świat, nasze życie zaczyna się prawie od nowa. To jest niebywałe, niesamowite ile energii takie małe dziecko potrafi przekazać, zelektryzować rodziców, otoczenie. To małe bateryjki, akumulatorki. Świat zmienia się całkowicie. No cóż - temat rzeka..., ale wróćmy do tematu:)
Córka z wieeeeeeelką uwagą przeglądała tą książeczkę! Należy ona do serii (dla dzieci od 3 lat) Dokoła nas, która pomaga małym dzieciom odkrywać świat. W domu nasze pociechy czują się bezpiecznie a poza nim często obawiają się wielu rzeczy i miejsc, nie wiedzą jak i nie umieją się zachować. Inne książeczki z tej serii to: Pierwsza wycieczka, U dentysty, W metrze, W restauracji, W teatrze.
Nasza książeczka opisuje wyjście do biblioteki. Temat baaaaaaardzo nas interesujący. Uwielbiamy biblioteki, przynajmniej ja, Tosia powoli zostaje zarażona moim entuzjazmem :). Lektura opowiada o tym jak dziecko ma się zachowywać w bibliotece - może ona pomoże mi choć troszkę w poskromieniu mojego pędraka ;-). Przedstawia także wspólne czytanie - jak rodzic poświęca swój czas i czyta dziecku bajeczki.
Kamyczek jest grzecznym, kochanym, wzbudzającym sympatię kilkulatkiem. Osoby otaczające Kamyczka, czyli: tata, mama i pani bibliotekarka ocieplają atmosferę. Czytelnik czuję się tutaj jak w domu, bezpiecznie, przyjemnie, przytulnie, pewnie.

Ilustracje w których bohaterowie czytają pełno książek i  z ich powodu mają uśmiechnięte buzie, zachęcają maluchy do czytania, oglądania, sięgnięcia po te skarby. Rysunki nie są najcudowniejsze na świecie i z pewnością nie należą do moich TOP10:-), ale urzekła mnie ich prostota i ciepło. Śmiałam się tylko z... "muminkowych"(bo inaczej nie wiem jak je nazwać) nosów narysowanych postaci.
Książeczka jest ogromną zachętą/motywatorem dla pociech i rodziców, żeby korzystać z bogactwa bibliotek. Nie bać się ich. Panie bibliotekarki nie gryzą, są bardzo miłe, przyjazne, pomogą, doradzą. W bibliotece jest przytulnie, swojsko, a zarazem działa ona pobudzająco, poszerza horyzonty czytelników i innych jej użytkowników. Jako osoba poniekąd związana z tą instytucją, polecam tą lekturę bardzo gorąco! Biblioteki oczywiście również :D





Wydawnictwo: REA
data wydania: 2007    
liczba stron: 24
kategoria: literatura dziecięca/młodzieżowa
język: polski
typ: papier
wiek czytelnika: 2+, 3+
Wyzwanie:

15 komentarzy:

  1. Oo. Ja też uwielbiam biblioteki! Wiem, że jeśli kiedyś będę miała swojego brzdąca to on też od dziecka będzie chodził tam ze mną i razem będziemy poznawać ogromne ilości książek :)
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kingo nawet nie wiesz jaka to będzie dla Ciebie frajda - jakbyś wróciła do dzieciństwa :)

      Usuń
  2. Aż pożałowałam, że nie mam dobrych wspomnień z biblioteki odwiedzanej w dzieciństwie; zawsze miałam pecha i bibliotekarki wciskały mi coś albo zbyt poważnego, albo jakiegoś "Franklina" z samymi obrazkami. A "Kamyczka..." chwilowo nie przeczytam, choć JEŚLI kiedyś będę miała dziecko, to kto wie... ;-)

    OdpowiedzUsuń
  3. mam tylko jedno wspomnienie z dzieciństwa związane z biblioteką ..... <3

    OdpowiedzUsuń
  4. Fajnie że zrobiłaś zdjęcia całej książeczki, przeczytam ją później mojemu urwisowi, a raczej pokażę i będzie sam czytał!
    W okresie jesienno-zimowym mamy taki rytuał z młodym,że chodzimy do biblioteki w każdą sobotę do południa i wybieramy lekturki na cały tydzień, większość z nich Kajetan już czyta sam, jednak bardzo lubi słuchać jak my mu czytamy. Ale co teraz już ciepło i ciężko go po południu zagonić do czytania, więc zostaje nam czas przed snem i troszkę nadrabiamy w weekendy w trakcie plażowania

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. My też przeważnie w sobotę, chyba, że wiemy, że wtedy wybieramy się np.: na rowery, lub na basen, to wtedy robimy to w tygodniu.

      Usuń
  5. O, to coś dla nas! Muszę koniecznie zerknąć do tej książeczki. Nasz oddział dziecięcy biblioteki jest samoobsługowy. Od razu po wejściu idziemy do półek. Jest też kącik dla dzieci więc z okiełznaniem mojego malucha (tylko w bibliotece!) nie mam problemu:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie biblioteki wyglądają podobnie, ale Tosia jak się wybawi zabawkami i książkami, to zaczyna tak po 10, maksymalnie 20 minutach latać i cudaczyć, czyli biegać po bibliotece i 15 razy latać do łazienki przeważnie na mycie rączek i odkręcanie wody :) Za długo nie da się tam z nią posiedzieć. Trzeba uciekać!

      Usuń
    2. My spędzamy maksymalnie 30 minut, bo faktycznie dłużej się nie da:)

      Usuń
    3. :D Ach te dzieciaki, z nimi źle, bez nich jeszcze gorzej i już się nie da żyć!

      Usuń
  6. Chętnie pokazałabym mojej córce tę książkę. Zobaczę, czy znajdę ją w naszej bibliotece :)
    pozdrawiam
    Miłośniczka Książek

    OdpowiedzUsuń
  7. Naprawdę fajnie, że zachęcasz córcię do czytania, to się chwali naprawdę :) Z doświadczenia wiem, że małe dzieci uwielbiają biblioteki, to w ogóle fenomen, że w dobie internetu chcą czytać

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie, a te starsze dzieciaki około 8-kilkunastu lat, to wpadają tylko, żeby sobie pograć w bibliotece na komputerach. Mało które z nich wypożyczy jakąś książkę - żal. Ale niestety w większości to wina rodziców, a nie ich. Tak zostali wychowani, dom pusty bez książek niczego ich nie nauczy, nie będą czuły potrzeby do sięgnięcia po jakąkolwiek lekturę, chyba, że z przymusu, wielki żal... Na szczęście są jeszcze wytrwali młodzi czytelnicy i też jest ich dość sporo, bo kto wyrasta w bibliotece, ten i w niej się zestarzeje.

      Usuń

Wasze uwagi są dla mnie cenne.
Dziękuję.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...