piątek, 21 czerwca 2013

"Niezwyciężony" Stanisław Lem (53)




Wracam do Lema. Czas na jeszcze twardsze SF.
Statek kosmiczny, krążownik o nazwie Niezwyciężony ląduje na planecie Regis III w układzie planetarnym LIRY. Krajobraz przypomina pustynię. Ekspedycja z zeszłego roku wylądowała tutaj na statku Kondor, po puszczeniu dwóch sygnałów do innych statków kontakt z nimi się urwał i ślad po nich zaginął. Horpech - kapitan Niezwyciężonego, dowódca, astrogator wysyła skanujące sondy na obszar oddalony od nich na kilkadziesiąt kilometrów. Widzimy na slajdach dziwne, opuszczone miasto... W trakcie badań dowiadujemy się, iż zwierzęta z morza nie wychodzą na ląd, nie ewoluują. Coś je od dłuższego czasu od tego powstrzymuje.

Kondor zostaje odnaleziony, cała załoga zginęła, z dziennika wynika, że została pokłuta przez coś na kształt małych muszek...? Ludzie Ci zapadli na dziwną amnezję, utracili: pamięć tego kim są, mowę, zdolność pisania, czytania. Kompletny rozpad i unicestwienie osobowości. Jak małe bezradne dzieci, a nawet i gorzej. Zmarli z głodu i pragnienia, bo nie miał kto im podać wody i jedzenia do ust.
Co było tego przyczyną? Chmura, maszyny, więcej nic nie powiem, ten kto czytał, to możliwe, że pamięta :)
Technologia technologią, ale głównymi bohaterami są ludzie i ich jakże ludzkie zachowania. Typowe w tym przypadku "oko za oko, ząb za ząb", chęć odwetu ludzi na wrogu, pragnienie zemsty jest niezwykle silna.
Ukazany jest tu nasz strach, ciekawość nawet za cenę życia, chęć odkrywania nowego, entuzjazm, znudzenie, stłamszenie - wszelkie odcienie, cały wachlarz ludzkich zachowań i odczuć. Są to niby wyzwoleni badacze w nowym świecie, odkrywcy, prekursorzy - brzmi to dumnie i pięknie, ale... No właśnie to ale - ALE nie mogę pozbyć się odczucia zagrożenia, duszności, ciasnoty, stłamszenia, niewygodności. Są w kombinezonach, w statku kosmicznym, odnosiłam wrażenie, że byli jak takie sardynki w puszce (pomimo, iż Niezwyciężony był ogromnym dwudziestopiętrowym statkiem), uwięzieni, wolni w niewoli.
Rohan, główny bohater zaczyna rozumieć, że ta planeta nie jest dla ludzi, godzi się na to, chce stąd odlecieć "...będzie się domagał pozostawienia planety nietkniętą". Niezwyciężony Rohan uratował sumienia reszty załogi - sprawdził ryzykując życie, czy statek może odlecieć i czy nie pozostawią po sobie żadnego zagubionego członka załogi. Wszyscy mogą odetchnąć.
Czy jest to tryumf człowieka nad maszyną? zdecydowanie NIE, bardziej porażka, chociaż to i tak źle powiedziane, powinno być traktowane jako nauka dla ludzkości, nie możemy zdobywać wszystkiego. 
"Nie wszystko i nie wszędzie jest dla nas"  !
I wcale nie tyczy się to tylko nowych planet...
Jaka szkoda, że to dzieło nie doczekało się jeszcze adaptacji filmowej - aż się o nią prosi! Jest przecież tyle durnowatych filmów w podobnej tematyce, wielka szkoda...
Wracając do książki - jej interpretacji jest wiele, najważniejsze są zachowania ludzkie, nieporadność, bezsilność, niepewność kapitana - co postanowić? Tak twardy człowiek pęka jak przekuty balon, jego rozmowa z Rohanem przesączona strachem, odwagą, rozdarcie pomiędzy utratą a odzyskaniem honoru, to chyba najważniejsza część tego utworu. Lem jest mistrzem żonglerki domysłów, przypuszczeń, emocji.
Jest to bardzo charakterystyczne u tego autora, testuje on człowieka, wprowadza jednostkę ludzką w świat dla niej niepojęty i kieruje jej odczuciami tak, aby wzbudzać głębsze refleksje. SF Lema to nie tylko maszyny, to szokująco mądre powieści o nas samych. Nie mogę wyjść z ogromnego podziwu i uwielbienia do Pana Stanisława, jakie mądre pióro, jaki człowiek. Już pomijając nawet interpretację, przekaz i sens utworów, a skupiając się na technicznych opisach - taka innowacyjność jaką zastosował w utworze wzbudza niezwykły szacunek - on napisał tą powieść w 1964r! Uwierzycie? Niewiarygodne. Maszyny konsumujące nasze umysły, myślenie, robiące z nas warzywa. Ubóstwiam Lema. To dzieło - jedno z najtwardszych przykładów SF baaaaardzo mi się podobało.  Naprawdę nie wiem dlaczego zawsze byłam tak strasznie przeciwna temu gatunkowi. Jednak nie warto zamykać się tylko w swoim kloszu upodobań. Za wiele można stracić, a tak mnóstwo zyskać.


Seria/cykl wydawniczy: Dzieła zebrane tom 20
wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie
data wydania: 2002 (data przybliżona)     
liczba stron: 196
słowa kluczowe: Lem, klasyka fantastyki, obcy
kategoria: fantastyka, fantasy, science fiction
język: polski
typ: papier

22 komentarze:

  1. Mam podobne odczucia do SciFi :) Ale na przykład Gra Endera mnie urzekła. Jeśli chodzi o Lema, to jakoś nie mogę się do niego przekonać... Zniechęciły mnie Opowieści o Pilocie Pirsie, które kazano mi czytać w podstawówce.
    Na pewno warto się przełamać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Naprawdę warto Bacho :) A jeżeli mówimy o Grze Endera, to dużo o niej słyszałam i muuuuuuszę ją przeczytać, podobno świetna.

      Usuń
    2. mnie też to zniechęciło, ta lektura...

      Usuń
    3. Wiem, że warto, ale jest cała sterta książek, które na mnie czekają i jeszcze większa takich, których z różnych przyczyn nie ma w tej pierwszej... Nie wiem, kiedy się zabiorę... Jeśli już to najprędzej za Eden, bo ten mam w domu :)

      Usuń
    4. Myślę, że wiele osób zostało w ten sposób zniechęconych. Podobnie miałam i ja - podstawówka nie jest najlepszym okresem na zaczytywanie się Lemem. Jest zbyt trudny jak dla dzieci, które w tym okresie czytają Szklarskiego czy Anię z Zielonego Wzgórza. Zdecydowanie nie ten kaliber. A niechęć pozostaje na długo, niestety.

      Usuń
    5. Lem nadaje się bardziej dla starszych czytelników, nie zrażajcie się tamtą lekturą z Pilotem, Lem jest cudowny - naprawdę się zachwycicie!

      Usuń
  2. Niestety, jeśli chodzi o Lema czytałam tylko Solaris, ale wiem że musze jak najszybciej nadrobić braki. Pierwszy raz weszłam na Twojego bloga i jestem pozytywnie zaskocznoa zarówno wystrojem jak i treścią. zapraszam http://qltura.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję wiele to dla mnie znaczy! Aż spąsowiałam:)

      Usuń
  3. Przyznaję się bez bicia,nie przeczytałam nic autorstwa Lema. Hm chyba wypada, chociaż jedna książkę przeczytać w celu wyrobienia sobie zdania. A recenzja wyczerpująca jak dla mnie :) Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeżeli Cię przekonałam to cieszę się niezmiernie i baaaardzo zachęcam do sięgnięcia po Lema.

      Usuń
  4. A tego nie znam:) Chętnie to nadrobię, bo Lem to fantastyczny pisarz, a jego dzieła przenoszą nas do zupełnie innego świata. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, jakże nowy świat staje przed nami otworem...

      Usuń
  5. Też zawsze raczej nie lubiłam s-f, z tym że Lem mnie nie przekonał, musiałam w zeszłym roku przeczytać parę pozycji z tego gatunku i chyba najbardziej przemówił do mnie "Człowiek ilustrowany" Bradbury'ego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie słyszałam nic o tej pozycji, ale jakoś opis z Lubimyczytać mnie nie zachwycił.

      Usuń
  6. Niby sama nie przepadam za sf, ale czasem myślę, że może to dlatego, że nie trafiałam na zbyt dobre książki z tego gatunku. Być może Lam by to zmienił :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Popieram zdanie Bachy - "Gra Endera" jest super. :) A do Lema jakoś nigdy mnie mocno nie ciągnęło. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ewo a przeczytałaś coś jego, czy tylko jego lektura ze szkoły odepchnęła Cię od niego doszczętnie? Lem pisze naprawdę mądrze i zachwycająco, ale nie namawiam na siłę, każdy ma inny gust.

      Usuń
  8. zgadzam się w 100% zamykanie się tylko w jednym typie czytelniczym jest bezsensowne - za dużo nas omija, akurat tej książki Lema nie czytałam, ale narobiłaś mi na nią smaka...bardzo lubię taką tematykę, a Lem tak samo jak Verne odznaczał się wyjątkową wyobraźnią, której efekty widzimy często teraz...zapraszam do siebie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Naprawdę warto ją poznać, jak będziesz miała tylko szansę, to ją przeczytaj!

      Usuń
  9. Bardzo zgrabna recenzja. Gratuluję.

    OdpowiedzUsuń

Wasze uwagi są dla mnie cenne.
Dziękuję.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...