wtorek, 11 czerwca 2013

"Ukojenie" Maggie Stiefvater (50)


Ostatnia część trylogii "Drżenie" To miłość, która podobno porusza serca odbiorców na całym świecie.
Trzecią część przeczytałam po dłuższym czasie. Wtedy podchodzi się już do dalszych części z dystansem, patrząc bardziej krytycznym okiem, z wyższymi wymaganiami, ciągle porównując do poprzedniczek i czekając na coś jeszcze lepszego, rozwijającego, nieprzeciętnego.

No cóż... wiem, wiem jest to literatura przeznaczona dla młodzieży, ale język był prosty jak drut, ogłupiał mnie zupełnie, nie był na moim poziomie, troszkę mnie irytował. W porządku - zapytacie więc po co czytam całą trylogię? Dwie poprzednie części były owszem pisane tym samym językiem, ale... intrygowały. Było w nich coś nowego, nieznanego, tajemniczego, władczego, niebezpiecznego, a tu czuje się znudzona. Znowu ludzie zamieniają się w wilki, inni na nich polują, znów wielka miłość, tęsknota i niespełnienie. Całość jest taka jakaś przewidywalna. Już na stronie 90 (z 513) przeczułam dwa zakończenia i miałam dużo racji. Będąc tak zdystansowaną nie mogłam wczuć się całkowicie w przeżywanie ich tragedii, rozterek, nieszczęść, bólu serca spowodowanego rozłąką.
Jedna z niewielu rzeczy jakie mnie zainteresowały w tej powieści, to pomysł jak sobie radzić ze smutkiem, swoją życiową tragedią, jak uporać się z depresją i wyjść do świata:
" I wiesz co w końcu zrobiłem z tymi smutnymi rzeczami? Powkładałem je do pudełek. Włożyłem te smutne rzeczy do pudełek w mojej głowie, pozamykałem je, pozaklejałem taśmą, upchnąłem w kącie, jeszcze przykryłem kocem."
Książka nie jest wesołą durnowatą opowieścią o ploteczkach nastolatków. Jest raczej jednym wielkim smutkiem, nieszczęściem. Poza momencikami, dosłownie przebłyskami uczucia spełnienia i miłości bohaterów, wszystko zostaje przykryte kołdrą nerwowości, bólu, strachu, niepewności, wewnętrznej niespójności, rozdarcia. Są to problemy nastolatków wykarykaturzone, przejaskrawione, przerysowane - typowe problemy nastolatków w świecie SF ;-). Przez całą książkę odbiorca jest przybity i zdołowany ich próbami samobójczymi, załamaniem, walką, niepowodzeniem. Niestety wilkołaki miały przechlapane. Ich życie od początku, czyli od ugryzienia to jedna wielka przegrana, skazanie na klęskę.
Uważam tą część za najsłabszą z całej trylogii. Pomimo uspokajającego, z pozytywnym wydźwiękiem tytułu, znalazłam tu wiele przeciwstawnych uczuć, a niezwykle maluteńko tego ukojenia. Cole (mój ulubieniec) potrafi mnie ciągle wzruszyć - chyba lubię takich nieposkromionych buntowników. Lektura jest niewiadomą, niepewnością, X-em, czy jest w niej nutka pozytywności, czy dzieło jest ukojeniem? może, może nie. Wreszcie w zakończeniu czuć niedosyt, niedopowiedzenie, schody, nie jest wszystko podane na tacy, poczułam ulgę. Uff...


Wilga S.A. Warszawa 2012r.

Pozostałe części z trylogii:
2) "Niepokój"  

13 komentarzy:

  1. Hm.. nie czytałam, ale jeśli będę mogła to zapoznam się z pierwszym tomem, a może mi bardziej ta trylogia się spodoba? Kto wie. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dostała nagrody, więc innym bardziej przypadła do gustu :)

      Usuń
  2. A mnie do tej serii jakoś nigdy specjalnie nie ciągnęło.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja czasami lubię poczytać o takich głupotkach, ale nie zawsze warto...

      Usuń
  3. Obawiam się, że problemy nastolatków są przejaskrawione nie tylko w świecie SF. ;-) Mnie też nie ciągnie do tej serii.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie jest najgorsza... żałuję troszkę czasu spędzonego na tej trzeciej części, ale dwie pozostałe były całkiem dobre.

      Usuń
  4. Basiu, zdumiewa mnie ilość Twoich postów. Ja zawsze znajduję czas na czytanie, ale na pisanie postów już nie:( Zamieszczenie pięciu wpisów w miesiącu to maksimum:) A do Ciebie jak tylko zajrzę zawsze jest coś nowego:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Mam teraz czas, to korzystam i piszę średnio co drugi, trzeci, czwarty dzień - nie oszukujmy się, nie będzie to trwało wiecznie i pewnie skończy się jednym postem na tydzień :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Cała trylogia to jedna z moich ulubionych serii. Trzecia część była dla mnie dość dobrym zwieńczeniem, aczkolwiek i tak "Drżenie" jest moją ulubioną częścią :)

    OdpowiedzUsuń
  7. "Drżenie" było świetne, ale nie wiem czy nie wolałam drugiej części. Cole był intrygujący ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja z całość trylogii najbardziej wspominam jednak tom pierwszy. Kontynuacje już tak mniej - ale trzeba przyznać, że Cole zapada w pamięć ;)
    Może spodobałaby Ci się też inny Cole - ten pojawiający się w "Podwieczności" - mają Ci bohaterowie troszkę wspólnego...nie tylko rolę wokalisty - to jednocześnie też dwie odmienne historie - mi jednak kojarzą się po imieniu ;)

    Nie mogę się doczekać premiery "Króla kruków" - też od tej autorki będzie 19 czerwca u nas :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O ciekawe! nie czytałam, ale jakoś mnie teraz za szybko nie ciągnie, poczekam sobie... :)

      Usuń
  9. To jest ostatnia część ale zostaje jeszcze dodatek Grzesznik opowiada o życiu Cola i Izabel

    OdpowiedzUsuń

Wasze uwagi są dla mnie cenne.
Dziękuję.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...