piątek, 7 czerwca 2013

Może nad morze?

Dzisiaj znowu coś z mojej codzienności.

Nawet nie wiecie jaka to niesamowita radość mieszkać nad morzem.
Koszalin leży tylko 12 km od Bałtyku (miejscowość Mielno).
Jak tylko dzień zapowiada się pięknie, to od rana wszyscy jesteśmy w wyśmienitych humorach.

Moje dwa najważniejsze i najcudowniejsze skarby świata. Szanowny małżonek i córcia istny czort!
Z ogromną chęcią ruszamy nad morze, uwielbiam zapach jodu w powietrzu i spacer bosymi nogami po piasku i kamieniach - morze było dzisiaj prze-prze-prze-zim-nia-ste brrrrr. Takie w sam raz dla morsów ;) Ale dzielnie moczyłam nogi, które mi zamarzały robiąc się czerwone jak raczki, a potem białe jak kreda - duże kamienie wymasowały je że hoho - najbardziej ekonomiczny i odprężający masaż świata.
Dzisiaj wybraliśmy się za Mielno, czyli do Unieścia na ul. Rybacką. Oczywiście ulica ta swoją nazwę zawdzięcza rybakom, którzy w tym punkcie w Unieściu  przypływają  z połowów morskich i przesuwają (linami usytuowanymi w wyciągu) swoje kutry na plażę.
Od wcześniutkiego rana można kupić świeże ryby prosto z kutra. Kupiliśmy dorsza, a z czarnych stojących szaf - pieców gorącą, wędzoną makrelę z kija - jeżeli jeszcze nikt nigdy nie jadł takiej wędzonej ryby z wędzarni, to musi koniecznie to nadrobić! To najsmaczniejsza rzecz pod słońcem - gorąca, wędzona makrela, węgorz, łosoś, itp. - do wyboru do koloru.
Na plaży przy kutrach leżało kilka ryb, jedna jeszcze nawet żyła (nie wiem czy rybacy je wyrzucili, bo np. za stare, chore, czy niechcący im wypadły z sieci) - jedną z nich była zdechła flądra, tej nie udało mi się umieścić na zdjęciu, porwała ją fala. Zawsze żal mi tych ryb jak się tak na nie patrzy - na szczęście na plaży nic się nie zmarnuje - czego nie zabiorą ludzie (a takich "niepewnych" ryb to chyba raczej nikt nie bierze, ale kto wie - flądra wyglądała identycznie jak te na sprzedaż na stoiskach rybnych, to zjedzą psy rybaków, lub rozdziobią mewy). Morską rzeczywistością rządzi prawo natury...






Szkoda, że zdjęcia nie potrafią oddać tego klimatu: zapachu morza, kutrów, ryb, wędzarni rybnych. Żal, że nie możecie usłyszeć tego odprężającego, wyciszającego nas, uspokajającego, obezwładniającego szumu fal - bylibyście zachwycenie tak jak i ja!

Kocham góry, ale uważam, że daleko im do naszego Bałtyku (kocham pływać, nurkować i wskakiwać na fale haha, jak małe dziecko). Najlepiej przyjechać nad morze tam, gdzie najmniej turystów, lub po/przed sezonem - wtedy bardziej można docenić jego walory. Jako osoba, która wszystkie sezony od małego pracowała, lub spędzała cały ten czas w Mielnie, dobrze znam nasz Bałtyk. Jeżeli chcielibyście się wybrać do jakiejś nadmorskiej miejscowości, to najlepiej pod koniec sierpnia, we wrześniu, lub nawet może na początku października - o ile pogoda dopisuje. Morze w tych miesiącach, rozgrzane po lecie, jest ciepłe i jeszcze można się kąpać. Natomiast maj, czerwiec, czasami nawet lipiec - to miesiące w których woda jest jeszcze bardzo zimna i temperatura wody potrafi skutecznie odstraszyć plażowiczów od kąpieli. Niestety takie wakacje są dość drogie (ceny w miejscowościach nadmorskich powalają)  i potrafią dorównać kosztom wycieczki zagranicznej, podczas której ma się pewność, że nie będzie padał deszcz przez cały nasz pobyt. Pogoda rządzi się swoimi prawami. A tutaj potrafi być deszczowa i kapryśna.

Tak czy siak pobyt nad morzem to  dla mnie zawsze magicznie spędzony czas, nawet gdy pada, po prostu Mielno ma ten specyficzny, przytulny klimat. Zapachu morza nigdy nie da się wyrzucić ze wspomnień. Moje dzieciństwo i młodość ma właśnie zapach jodu, wydm i lasów. Nieskromnie Wam powiem, że jestem szczęściarą :D

22 komentarze:

  1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
  2. Zazdroszczę...Chciałabym mieć morze tak blisko... :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj Ewa nawet nie wiesz jakie to cudowne...

      Usuń
  3. POZDROWIENIA Z DARŁOWA STOLICY WIECZNEGO SŁOŃCA, SZUMIĄCYCH FAL, NAJROMANTYCZNIEJSZYCH ZACHODÓW SŁOŃCA, NAJOKAZALSZYCH POŁOWÓW I NAJMILSZYCH MIEJSCOWYCH.

    PS.
    Nikomu nie radzę umawiać się z Baśką na nurkowanie i skakanie przez fale bo jej się to nigdy nie nudzi a każdy normalny człowiek po godzinie w Bałtyku najzwyczajniej jest siny. Numerem popisowym tej syreny jest korek -bąbel z którego od lat nie przestaje być dumna. Poza sezonem zamęcza tych oto dwoje wyżej na zdjęciu cosobotnimi wypadami na basen. Uwierzcie jestem jej siostrą i wiem co mówię!

    PS. 2
    <3 <3 <3


    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No cóż - kocham pływać, to prawda! i wcale mnie nie zawstydzisz ;)

      Usuń
  4. Też uwielbiam morze, i też uważam, że przełom sierpnia i września - to najlepszy okres na pobyt nad Baltykiem. I też lubię skakać na falach, ale już tak dawno tego nie robiłam... Buuuuu!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Musisz to nadrobić - człowiek w wodzie przez całe życie jest dzieckiem :) A skakanie na fale i pod fale to taaaaaaaka frajdunia ;)

      Usuń
  5. Kocham morze i nawet byłam kiedyś w Mielnie. Chociaż w Jantarze byłam jakieś 12-13 razy... I tak, to rybacy wyrzucili te ryby; kiedyś chodziłam do nich z dziadkiem, jak dopiero dobijali do brzegu. Wtedy zlatują się mewy, bo już wiedzą, że czeka je uczta. Widok tejże uczty był tak okropny, że przestałam dokarmiać mewy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mewy w Koszalinie na ulicy potrafią zjadać zdechłe gołębie - czasami myślę, że bardziej adekwatnym tytułem byłoby "Rozdziobią nas mewy i wrony" :) Prawo natury i tyle.

      Usuń
  6. Nad morzem byłam tylko raz :) Nie żebym nie chciała, ale jakoś tak mi nigdy po drodze nie było. W tym roku niestety nie uda mi się pojechać, ale za rok - kto wie :)

    OdpowiedzUsuń
  7. I ja będę nad morzem... 2-3 miesiace... :)))) I też takie fotki będę robić!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Suuuuuper, mam nadzieję, że wyjazd będzie bardzo udany! Ale się zrobiło... wakacyjnie.

      Usuń
  8. Powiem tylko, że bardzo Ci zazdroszczę! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hihi szczerze Ci powiem, że jakbym się stąd przeprowadziła na południe, to byłoby mi ciężko. Na szczęście - tu jest moja cała familia i tu jest też nasze miejsce!

      Usuń
  9. Ja też zazdroszczę, i to baaardzo:) A ostatnia fotka wygląda jak pocztówka!! Nie pozostaje mi nic innego, jak tylko błądzić palcem po mapie bo nad morze z Krakowa jest zdecydowanie za daleko:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kraków jak dla mnie najpiękniejsze miasto w Polsce, ale i tak się z Tobą bym nie zamieniła :)

      Usuń
  10. Ach, mieszkać nad morzem... Tak bardzo marzę o morzu - niech pada deszcz i będzie zimno... Mimo wszystko!...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie jest aż tak źle :) lata są chłodniejsze, niż ukropy na południu, bo wieje nam chłodna bryza od morza, a zimą z kolei cieplej. Ale rzeczywiście zdarzają się lata peeeeeełne deszczu, które potrafią psuć wakacyjny nastrój przybyłym turystom.

      Usuń
  11. Zazdroszczę, że miejsce, w którym mieszkasz jest jednocześnie Twoim miejscem na ziemi :) Zatęskniłam za morzem...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie, pięknie, z ust mi to wyjęłaś... to rzeczywiście moje miejsce na ziemi:) Morze Północne w Wielkiej Brytanii już nie ma tego zapachu, klimatu, koloru - tam nie czułam się jak u siebie.

      Usuń

Wasze uwagi są dla mnie cenne.
Dziękuję.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...