niedziela, 9 czerwca 2013

"Władca much" William Golding (49)



Oczywiście nareszcie nadszedł ten dzień. Tak słynną powieść po prostu musiałam przeczytać!
Było warto...

Na bezludnej wyspie rozbija się samolot, który ewakuował brytyjskie dzieci (jest to związane z wybuchem wojny atomowej, więcej informacji nie jest podane). Ocalałymi są młodzi chłopcy w wieku około 6-12 lat. Ralf znajduje ogromną muszlę, konchę która odtąd jest symbolem władzy na wyspie. To on zostaje przywódcą.
Charyzmatyczny Jack lubi się rządzić i ciągle kłóci się z Ralf'em o władzę. Grupa musi dbać o to, aby ciągle paliło się ognisko - ma być ono widoczne dla przepływających statków, muszą zostać uratowani.
Jack zostaje myśliwym i ze swoją grupą poluje na świnie. Bohaterowie boją się "zwierza", który podobno nachodzi ich obóz w nocy. Dochodzi do coraz większych spięć, zazdrosny o władzę Jack skłóca obóz i rozdziela grupę dzieci na dwie części.
Simon widzi jak myśliwi zabijają świnię, a jej głowę nabijają na pal i zostawiają, jako ofiarę dla zwierza. To on dowiaduje się jako jedyny, że zwierz to tak naprawdę człowiek - spadochroniarz, który niestety jest już rozpadającym się trupem uwięzionym w linkach spadochronu w koronie drzew. Wykończony psychicznie chłopiec, niespełna rozumu "rozmawia" z głową świni, która jest cała czarna od pokrywających ją much, (stąd i tytuł "Władca Much". Simon (uznany za zwierza) zostaje zabity w mściwym i krwawym amoku myśliwych. Wpadają w amok, w deliryczne niepohamowanie. Ta ich "zabawa" daje im przez chwilkę władzę, spełnienie, męskość. Maski i barwy maskujące ich twarze wyzwalają ich dzikość. W tym uniesieniu Ci mali chłopcy są groźną machiną do zabijania.
"-Nożem zwierza! Ciach po gardle! Tryska krew!
Ukatrupić!"
To co się dzieje dalej przechodzi ludzkie pojęcie...
Pozycja należy do klasyki literatury. Książka nie jest napisana najlepszym stylem, spodziewałam się lepszego kunsztu literackiego. Więc poczułam lekkie... rozgoryczenie, ale szybko mi przeszło - przecież tak miało być, świat ten jest tak rozbity, inny, dziki, egzotyczny, ekstremalny, szaleńczy, pełen lęku, dziecinny, jak i jego bohaterowie. Próbują oni tworzyć cywilizację na końcu świata, a z których starań wychodzi niestety coś całkiem przeciwnego: ich dziecięca nieobliczalność nieposkromiona żadną dorosłą ręką. O czym jest ta lektura? O wieeeeelu sprawach: przede wszystkim o ludziach, ich myśleniu i pomieszaniu myśli, dziecięcej nieporadności, zagubieniu, lęku, poczuciu spełnienia, niebezpieczeństwie, gniewie, o tym co dobre i co złe, o odnalezieniu się w sytuacjach ekstremalnych.
Jest to także studium mechanizmu władzy. Do czego potrafi doprowadzić zaślepienie, złość, gniew, pycha, a przede wszystkim zawiść. Koncha, czyli muszla, która dawała władzę wróży jednak klęskę. Czysta władza ulega zniszczeniu. Prawo dżungli, prawo silniejszego, dzikie i zwierzęce prawo natury tryumfuje.
Ważny jest tutaj także strach, który w umysłach dzieci na bezludnej, egzotycznej wyspie jest zwierzem przepoczwarzającym się, groźnym, nachodzącym ich w snach, to ten niezmierzony lęk jest winien morderstwa Simon'a. Właśnie ten strach powoduje przypływ adrenaliny. Bronienie się atakiem.
To lektura także o wierze i nadziei, w ocalenie, w lepszą przyszłość, w człowieczeństwo, o walce do końca, nie poddawaniu się, przełamaniu swoich lęków, działaniu.
Bogactwo interpretacji ścina z nóg. Książka jest wielowymiarowa, myślę, że za każdym jej kolejnym czytaniem odkryłabym w niej coś nowego.


tytuł oryginału: Lord of the Flies
wydawnictwo: Czytelnik
data wydania: 2007     
liczba stron: 218
kategoria: literatura współczesna
język: polski
typ: papier

8 komentarzy:

  1. Klasyka... :) I niby wszystko z nią było dobrze tylko zabrakło mi jeszcze większej głębi tej książki niż ma. Po tylu słowach uznania spodziewałam się, że mnie wgniecie w fotel/łóżko a tu nic... :) Co nie zmienia faktu, że wartość "Władca much" ma dużą. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest głęboka, ciekawa, zależy od czytelnika jak ją zinterpretuje. Ale też nie uważam jej za numer jeden, jakoś przydłuuuuuuuugo mi się ją czytało, a przecież tekst nie jest aż tak długi. Przez większość czasu nie mogłam się wczuć w klimat tej książki, męczyłam się jednak jest dobrą pozycją, dobrą, ale z pewnością nie najlepszą.

      Usuń
  2. Jeszcze się nie zebrałam, żeby to przeczytać. A treść mnie jakoś nie zachęca. Z drugiej strony lubię rzeczy, które można interpretować, ale z moim literackimi zaległościami, zanim przeczytam "Władcę much", minie przynajmniej z rok. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też dłuuuugo z nią czekałam. Lepiej późno niż wcale ;)

      Usuń
  3. Zgadzam się, że "Władca much" to klasyka, a autor - uznany Noblista. Najbardziej podobało mi się w książce właśnie możliwość różnych jej interpretacji. Książka przypominała mi trochę "Folwark zwierzęcy" Orwella.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hmmmm w sumie :) rzeczywiście i tu i tu dochodzi do zmiany władzy i jej modyfikacji...

      Usuń
  4. W sumie będę musiał jednak ponownie się za to zabrać. Może i kolejnym razem będzie lepsza ;3.

    Pozdrawiam :*!
    Melon

    OdpowiedzUsuń

Wasze uwagi są dla mnie cenne.
Dziękuję.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...