piątek, 10 maja 2013

"Przypadki Marka M" Ryszard Sadaj (38)



"Rzecz o młodym człowieku, który się wszystkiego bał, aż przykleił do fotela tramwajowego znanego polityka i od tego czasu bał się z coraz większą odwagą; i o jego ojcu, pisarzu, który także się wszystkiego bał, na przykład, że żona zniszczy mu plantację cytrusów, którą sobie założył na parapecie okna, bał się nawet tego, że zostanie sławnym pisarzem. Czyli rzecz o strachu".
W ten właśnie sposób autor pisze o swoim dziele.
Pokręcona rodzina Marka Midury będzie miała na niego ogromny wpływ, zdefiniuje go  jako człowieka w przyszłości. 
Książka rzeczywiście jest przesycona strachem. Obawą, która towarzyszyła jego rodzicielom, rodzinie od zawsze i została przelana na dzieci. Niezrównoważony, pijący ojciec, matka, która chciała chronić dzieci przed wszystkim, przed całym życiem. Matka na siłę wymyśliła każdemu z dzieci chorobę, żeby przypadkiem za wiele lat chłopcy nie poszli do wojska, bo przecież tam na pewno stanie im się jakaś krzywda. Aby WKU uznało Marka w przyszłości za niezdolnego do służby wojskowej chodzi z chłopcem do psychologa, który wpisuje w papierach upragnioną przez matkę chorobę - SCHIZOFRENIĘ PARANOIDALNĄ. 
Kłótnie rodziców o szczegóły, typu pomarańcze w doniczkach powodują u mnie załamanie rąk. Weronika przestrzega brata przed ojcem i matką: "Marek, uważaj na nich, oni są nienormalni." Bohater boi się właśnie tego, iż zarazi się od nich nienormalnością. Od tego czasu, przez te paranoje jakie wpoili mu rodzice, jego całe życie jest strachem: czy jest, czy nie jest schizofrenikiem. Marek zawsze grzeczny, poprawny, ułożony w młodości, z wiekiem boi się wszystkiego coraz bardziej. Niepotrzebnie coraz więcej wszystko analizuje, zmienia się w rozchwianego bałaganiarza i nieudacznika, tracącego co chwilę pracę. Czy to się jednak zmieni? Czy Markowi uda się uciec przed swoimi lękami? Następuje ciąg dalszy absurdu, ale o zakończeniu nic więcej nie powiem... Będzie intrygujące, przewrotne. 
Tej książki się nie czyta, ją się łyka. Napisana w prosty, troszkę niechlujny, swojski, wręcz niegramatyczny sposób. Bardzo przybliża nas do bohatera, jego życia i obaw.
Zdumiewająco interesujące studium psychiki ludzkiej. Ukazane z przymrużeniem oka, z humorem, dystansem, niepokojąco karykaturalne. Czasem przekazane także w smutny, nostalgiczny sposób obnażający, uzewnętrzniający nasze słabostki i ułomności. Krótkie anegdotki z życia bohatera są przedstawione ulotnie, niby jak nic takiego ważnego, pobieżnie, ale  są one jednak tak charakterne, że zapadają głęboko w pamięć. To jak z życiem: moim, Waszym i Marka, niby nic nie znaczące ułamki sekund, króciusieńkie momenty, przebłyski, a jednak te najważniejsze slajdy zawsze do nas wracają, czy to przyśnią nam się, czy to przypomnimy sobie o nich w najmniej dogodnym, czy odpowiednim momencie.  Podświadomość potrafi się z nami droczyć... To właśnie m.in.: te iskierki, te światełka wybrane, wyłuskane przez naszą świadomość z miliarda pozostałych definiują każdego z nas jako osobę.


Wydawnictwo: Wydawnictwo Skrzat
data wydania: 2010 Kraków    
liczba stron: 312
kategoria: literatura współczesna
typ: papier

8 komentarzy:

  1. Bardzo ciekawa i zachęcająca recenzja, mnie przekonałaś

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo mnie to cieszy. Dziękuję :)

      Usuń
  2. Ooo pan Sadaj. :) Raz miałam z nim do czynienia przy lekturze "Terapia Pauliny P." i mile wspominam - zabawna książka. :) Może i "Przypadki Marka M" kiedyś wpadną mi w ręce. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czytałam tylko tą i tutaj też jest duuuuuużo zabawy zakraszonej także innymi uczuciami.

      Usuń
  3. Zaintrygowałaś mnie swoją recenzją - to pewne :) Jeśli wpadnie mi ta pozycja w ręcę będę pamiętała żeby nie odkładać tylko przeczytać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) Jest sympatyczna, prosta, dobrze się czyta, a to co pomiędzy, to myślę, że zależy od interpretacji, ja zinterpretowałam oczywiście na swój sposób ;)

      Usuń
  4. Lubię książki wydawane przez Skrzata, ale tej nie znam. Chętnie to zmienię:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że warto. Sadaj pisze w łatwy, lekki sposób :) Całkiem fajna pozycja.

      Usuń

Wasze uwagi są dla mnie cenne.
Dziękuję.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...