wtorek, 21 maja 2013

"Dziennik samobójców" Błażej Przygodzki (42)



Książka ta to słodko-gorzka, smutno-wesoła opowieść o grupie wrocławskich znajomych z czasów schyłku PRL-u.
Wrocławianie mogą poprzypominać sobie miejsca w jakich kiedyś bywali. Paczka młodych ludzi obiecuje sobie, że jak się spotkają po latach w dniu 35 urodzin jednego z nich, to wszyscy popełnią samobójstwo. Głupie? głupie i to bardzo, prawda?  Te durne młodzieńcze żarty, postrzelone pomysły nastolatków nabierają po latach realności. Każdy z nich otrzymuje zaproszenie na samobójcze party. Koks - główny bohater przypomina sobie życie jakie toczyło się podczas komunizmu. Jego dziewczyna Marysia wyjechała do Anglii  do pracy. Jest opisany Koksowy szary, brudny Wrocław, niemiła sąsiadka, niechęć bohatera do pracy, nadużywanie alkoholu. 
Niektórymi momentami śmiałam się głośno, bo opisy chociaż wulgarne, obrzydliwe, były interesujące:"Na dziewczyny mówił foki, na kumpli ziomy, frajerom groził, że spierdzi się w ich kierunku. Jeśli tak miał wyglądać model współczesnego buntownika, to pora umierać." 
"Lepiej mieć kibel na korytarzu, niż cierpieć na brak playstation (...) żyjemy w XXI wieku." 
O całej ich paczce: 
„Wyglądaliśmy dość egzotycznie. Długowłosy, posępny olbrzym podobny do tajniaka albo mafiosa, malutki inteligent w tanim garniturze, podstarzały punkowiec w wypastowanych glanach, pijany koleś w bluzie dresowej w barwach narodowych i piękna blondyna z brokatem na włosach, żywcem wyjęta z balu sylwestrowego”. 
 "Niektórzy twierdzą, że samobójstwo to jest tchórzostwo. Ja sądzę, że to odwaga." 
 "Z heroiną jak z ciążą, nie można być w niej trochę." 
"Mogą mnie cmoknąć w pumkernikla" 
"Śmierć to chyba najbrzydsza rzecz na świecie." 
"Co jeśli istnieje piekło dla samobójców, a w nim same nieprzyjemne rzeczy. Czy tam, na dole też można odebrać sobie życie? Czy lepiej być wielkim grzesznikiem, czy nic nie znaczącym aniołem? 
Oczywiście nie planują oni samobójstwa, na spotkaniu biorą po kwasie i jadą samochodem na imprezę do koleżanki. Niestety w drodze podczas wypadku giną wszyscy oprócz Koksa, który rozpiął pasy i wyleciał z samochodu. Mężczyzna po wyzdrowieniu zaczyna wpadać w paranoje, bać się wszystkiego,  występuje u niego lekka schizofrenia paranoidalna. 
„Wciągałem jak najmniej powietrza, gdyż uświadomiłem sobie, że oddycham powietrzem sąsiadów. Każdy haust zawierał w sobie cząstkę wszystkich zgromadzonych tu ludzi. Wpychali się do mojego wnętrza jak nieproszeni goście. Gwałcili mnie swoimi piankami do golenia, środkami na mole, twarożkiem z cebulą i wyziewami z płuc, nerek, żołądka”. 
Po wypadku prześladował go pech, w efekcie ciągle tracił prace, rozpił się i został eksmitowany z mieszkania lądując na bruku… 
Książka jest momentami przezabawna, momentami refleksyjna, smutna, niesamowicie mnie zaintrygowała, chociaż początek i główny wątek grupowego samobójstwa wydał mi się tani, nudny, powtarzalny. Zakończenie może wielu zaskoczyć (rozważałam kilka opcji i to jedno także przyszło mi na myśl). Zasmuciłam się... ale taka to już lektura, wiadomo było, że tak będzie. Pozycja ta jest przedziwnym stworem, pomieszaniem z poplątaniem, misz-maszem, slajdami, obrazkami, pourywanymi myślami i stanami z życia i podświadomości bohaterów.

Dorośli ludzie, którym trudno odnaleźć się i wejść w ową dorosłość, trwać w szczęściu. Każdy z nich jest na swój sposób zrezygnowany, nieszczęśliwy, pełen obaw o to co los im przyniesie, o pracę,  pieniądze, miłość, stateczność, szacunek, spełnienie. 
 Z tej książki pochodzi jeden z moich ulubionych cytatów dotyczących biblioteki:"Dorobek intelektualny wielu pokoleń aż uginał się na półkach. Niezliczone miliony stron pełne ulotnych myśli, komentarzy, suchych faktów, hipotez, oraz zwykłych bezeceństw, kłamstw. Duch Odyna kręcił w nosie jak kurz pokrywający te wszystkie wydawnicze zjawiska." 
 Powieść pisana językiem prostym, bezpośrednim potocznym, czasami bezczelnym i impertynenckim, odsłania nam obraz prawdziwej polskiej rzeczywistości. Przygodzki wali prosto z mostu. Dzięki książce bardziej rozumiemy rozterki osób, którym się nie wiedzie, czujemy dla nich większą empatię, możemy pooddychać ich codziennością. 

Wydawnictwo: Świat Książkidata wydania: 8 lutego 2012     liczba stron: 176słowa kluczowe: literatura polska, samobójstwo, śmierćkategoria: literatura współczesna
język: polski
typ: papier






9 komentarzy:

  1. LEPIEJ MIEĆ KIBEL NA KORYTARZU...........


    niezłe, muszę zapamiętać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hehe, no wiesz taki typu na ul. Barlickiego ;)

      Usuń
  2. Ha, ha :) Ubawiłam się już podczas czytania zamieszczonych fragmentów, więc powieść na pewno jest ciekawa. Może warto poznać punkt widzenia bohaterów tej książki. Rozważę to :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I dlatego je dodałam, bo śmiałam się z nich strasznie, takie "perełki" trzeba wyłuskiwać :D

      Usuń
  3. To coś dla mnie: przekonuje mnie to, że akcja toczy się u schyłku PRL-u (to zdecydowanie moje klimaty) i jeszcze te cytaty:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Akcja toczy się u schyłku PRL-u, ale w ich wspomnieniach w młodości - jest tych wspomnień sporo. Reszta w teraźniejszości.

      Usuń
    2. Wyłączyłam w komentarzach weryfikację obrazkową, więc Ci już więcej blogspot nie zeżre komentarzy :D

      Usuń
    3. Super bo ostatnio był wyjątkowo głodny, hi, hi. A tak serio, teraz dodaje się komentarze w tempie ekspresowym:)

      Usuń
    4. Wszystko żeby było Wam łatwiej:) U Ciebie chyba dalej jest ta opcja obrazkowa, prawda?

      Usuń

Wasze uwagi są dla mnie cenne.
Dziękuję.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...