środa, 30 października 2013

"Józio i Ryby" Milena Lukešová (82)


Coś dla dzieciaków...

Tekst wydawał mi się bardzo dziwny, w kółko powtarzający się, jakby napisany rękę dziecka, ale córka ( 3 lata) była zachwycona, bo jego prostota i właśnie ta powtarzalność pozwoliła jej na zrozumienie niemal wszystkiego. Zastanawiam się jednak, czy nie były to bardziej uchybienia tłumacza niźli autorki, bo treść wydawała mi się być całkowicie jakaś bez ładu i składu, z błędami.

Książeczka jest przeznaczona przede wszystkim dla dzieci w wieku przedszkolnym.
Chłopiec o imieniu Józio zgubił w wodzie scyzoryk w kształcie rybki. Prosi pana rzeki - Wodniczka o pomoc w jego znalezieniu. Ten z pomocą ryb odnajduje zgubę. Przeżywamy po drodze kilka przygód, a także możemy się przyjrzeć wspaniałemu i kolorowemu życiu podwodnych mieszkańców. Istne niesamowitości!
Ale, ale - nie na tekście mi tutaj zależy. Ilustracje Jana Kudlacka przyćmiły wszelkie niedoskonałości. Patrząc na obrazki wzdychałam non stop. Jakie one są cudne, jak bardzo przypominają mi moje dzieciństwo, co za wspaniałości! Są przepiękne, ubóstwiam takie stare, klimatyczne bajki i jak tylko widzę podobne pozycje na półkach w bibliotece, to  od razu zgarniam je do domu. Czasami naprawdę nie wiem, która z nas jest bardziej zachwycona takimi starociami, czy jestem to ja, czy moja córka. Tak samo było w przypadku "Lisicy Chytruski" - KLIK, czy "Gałgankowego skarbu" - KLIK.
Wracając do książki "Józio i Ryby" - mogę stwierdzić bez owijania w bawełnę, że jestem dogłębnie i szaleńczo w niej zakochana.

Literatura: czeska
tłumaczenie: Andrzej Magala
wydawnictwo: Wydawnictwo Albatros
data i miejsce wydania: Praga 1988 r.    
słowa kluczowe: Jan Kudláček
kategoria: literatura dziecięca 
wiek czytelnika: dla dzieci w wieku 2+
język: polski
typ: papier
data przeczytania:  czerwiec 2013r.
skąd: pożyczone z biblioteki
wyzwanie: odnajdź w sobie dziecko

43 komentarze:

  1. Dzieci lubią właśnie najprostsze rymowane bajeczki. Nie ważne, że czasem nie mają ładu i składu. Cieszy mnie natomiast fakt, że są tutaj również przepiękne ilustracje. Dla najmłodszych to właśnie obrazki są ważniejsze od treści.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie treść jest o wiele mniej ważna dla maluszków. Tutaj nie ma rymów, to jakby taka opowiastka.

      Usuń
  2. Zetknąłem się z tą książką kiedy pracowałem w szkolnej bibliotece, teraz żałuję że jej nie przeczytałem, ale fakt faktem dzieci lubią takie opowiastki bez względu na rok wydania co naprawdę cieszy :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jarku pracowałeś w szkolnej bibliotece??? Ale czad!!! Wiem jak to jest, masz pełno książek, które się kojarzy, ale kto ma siłę to wszystko czytać:), prawda?

      Usuń
    2. Tak Basiu, przez 3 lata w 3 różnych bibliotekach jednocześnie, to był survival miejscami dojazdy itd. Chodziło o uzupełnianie etatu/potem połowy etatu :D

      Usuń
    3. To rzeczywiście survival... Przykre to.

      Usuń
  3. Moja młoda już za duża na takie lektury

    OdpowiedzUsuń
  4. Odpowiedzi
    1. Mi chyba jednak bardziej hahaha:P

      Usuń
    2. tak to jest najważniejsze! Ja jeszcze nie zabieram się za takie lektury, ale jak przyjdzie pora to pomyślę o tej! Krótko, zwięźle i na temat;)) buziaki

      Usuń
    3. Polecę tę książkę mojej kuzynce.

      Usuń
    4. Mam nadzieję, że znajdzie ją u siebie w bibliotece.

      Usuń
  5. Basiu, książeczka dla dzieci z błędami?! Jeżeli są to błędy gramatyczne albo rzeczowe, nie czytałabym dziecku takiej książki.

    A jeśli chodzi o błędy w literaturze dla dzieci, ostatnio przeglądałam "Białego kła" w wydaniu TEKOP 1991. No i na stronie 123 zobaczyłam takie zdanie: "Piękniś był okrutny tak jak okrótni są tchórze". I powiem Ci, że zdębiałam...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hahahahahahha, też bym zdębiała. Książeczka do czytania słaba, rzeczywiście, ale ja improwizowałam po swojemu, bo ilustracje doszczętnie skradły moje serce... :D

      Usuń
  6. Może po czesku brzmiało to lepiej, czasem tłumacząc trzeba trochę improwizować, nie przekładać słowa po słowie, bo dziwnie to brzmi :) Czasem się z tym spotykam w grach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, też sobie tak myślę, że to mogła być wina tłumacza.

      Usuń
  7. Zaraz, zaraz... Scyzoryk w kształcie rybki? A gdzie miał ostrą stronę? :-P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ech, Minerwo, widzę, że słabo znasz się na scyzorykach :P:D;)- on był taki cool, chowany, naciskany, otwierany ;). Też miałam kiedyś taki, ale nie był niestety z rybką:). Graliśmy w nimi na ziemi, ale to było czadowe - dobrze, że moja mama o tym nie wiedziała hahaha.

      Usuń
  8. Odpowiedzi
    1. haha, no patrz! W życiu bym nie zgadła:). No co Ty powiesz:).

      Usuń
    2. Hahaha:) Twoje komentarze do komentarzy są czasami powalające, jakbym inną twarz Basi widziała ;)

      Usuń
  9. Ja czytam takie książeczki braciom i czasem sama ich przymuszam, żeby mnie słuchali, a mama śmieje się, że mi bardziej na tym zależy niż im, a ja stara krowa dalej uwielbiam takie bajeczki, rymowanki Tuwima znam na pamięć, tej jeszcze nie miałam okazji wmusić w braci, ale mieli chyba już zbyt długą przerwę i od nowa trzeba ruszyć z projektem "cała Polska czyta dzieciom" haha:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jest to samo ze mną i córką - mi bardziej zależy, żeby jej to czytać, ale w trakcie czytania jest zawsze zachwycona.

      Usuń
  10. Jestem już za duża na takie bajeczki, chociaż wiem, że prawdopodobnie gdybym ją dostała w swoje ręce to i tak byłabym zachwycona, bardziej niż przedszkolak. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mogę się o to założyć. Okładka nie oddaje tego piękna i nasycenia kolorów, które można spotkać w środku.

      Usuń
  11. Mimo, że wyniki wyszukiwania w katalogu naszej biblioteki pokazują 0, zapytam Panie, zaciekawiły mnie te ilustracje :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak nie w bibliotece, to myślę, że ewentualnie tylko na allegro, w sklepach nie ma. Ale nie wiem czy jesteś skłonna kupić:D. Ilustracje są bajeczne...

      Usuń
  12. Mam patent na książeczki niezbyt mądre, ale za to ze ślicznymi rysunkami: oglądamy obrazki i opowiadamy sobie, co na nich widzimy (bez czytania).
    Zauważyłam, że jest spory problem z dobrymi tłumaczeniami tekstów przeznaczonych dla najmłodszych. Mamy kilka takich książeczek, których nie da się czytać, niestety.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobry patent, ja też się przy niej nieźle naopowiadałam :P:DDD
      Też będę tak z Tosią rozmawiać, często tak robimy, to świetna sprawa - dzięki za pomysł ;).

      Usuń
  13. Naprawdę mnie zachęciłaś, choć bajek nie czytałam już od dobrych kilku lat. ;)

    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niektóre są wspaniałe nawet dla dorosłych:).

      Usuń
  14. Najważniejsze, że się córci podobało :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie bardziej :P Ok, podobało nam się tak samo ;).

      Usuń
  15. Odpowiedzi
    1. To była taka opowiastka, a nie rymowany wierszyk/bajeczka, ale z rymami byłoby rzeczywiście o niebo lepiej ;).

      Usuń
  16. Ciekawa! Co prawda Patryczek ma mnóstwo książeczek, ale im więcej, tym lepiej;))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się!!! Takich śliczności nigdy nie jest nam dość :)).

      Usuń
  17. No tak, córci się podoba bo piękne, ciekawe i kolorowe, a w mamie wzbudza wspomnienia. Magia książek i książeczek. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, dokładnie, każda z nas inaczej i na swój sposób znalazła w niej coś pięknego ;).

      Usuń

Wasze uwagi są dla mnie cenne.
Dziękuję.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...