wtorek, 16 lipca 2013

"Lisica Chytruska" (59)



Od czasu do czasu lubię sięgnąć po takie dość stare, klimatyczne, tradycyjne perełki.
To typowa białoruska bajka ludowa, jak tylko zobaczyłam okładkę w bibliotece, to aż się uśmiechnęłam od ucha do ucha. Nie wiem czy będziecie w stanie dorwać taki rzadki egzemplarz, ale bardzo serdecznie Was zachęcam do polowania na niego na bibliotecznych półkach ;)

Ale zacznijmy od początku :) Czy lubicie stare baśnie, legendy i klechdy? Czy odpowiedź brzmi TAAAAAK? Mam nadzieję! :D Jakbym miała się tak zastanowić, to zawsze jako pierwsze będę wspominać "Bursztynowe drzewo" Puzdrowskiego. Są to typowe klechdy domowe, które nadały smaczek mojemu dzieciństwu (może kiedyś z sentymentem do nich wrócę i Wam o nich opowiem).
"Lisica Chytruska" to śmieszna, jak i drastyczna bajka ukazująca głupotę w sąsiedztwie z innymi przywarami ludzi i zwierząt. Bohaterami są dziad i baba, którzy mądrością nie grzeszą (ujęłam to najdelikatniej jak mogłam:P) oraz przebiegła, chytra, mściwa lisica, byczek, pastuszkowie, wilk, niedźwiedź oraz źrebię. Sprawiedliwość jest wymierzana karykaturalnie i gwałtownie. Co mnie niestety troszkę drażni, to działanie typu: jak Ty komuś, tak on Tobie oraz drastyczna zemsta - ale właśnie takie opowiadania były w przeszłości prawie jedynymi jakie istniały i na których dzieci się wychowywały.
  
Żeby Was tak absolutnie nie odstraszyć, to nadmienię, iż lektura ta stara się uczyć przyjaźni i dzielenia się z innymi tym co się ma w posiadaniu, stara się ;). Morał? Nie czyń drugiemu, co Tobie nie miłe, bo inaczej spotka Cię kara, tutaj jest ona straszliwa i krzywdząca, tak żebyś zapamiętał na dobre!!!

Teraz bajki pisze się już inaczej, bardziej lekko, w 100% zgodne, poprawne, czasami są one nawet aż przynudnawe, bez cienia figlu, polotu, lub fortelu, np.: lisek kocha kurkę, piesek kotka, a kotek myszkę - no prawie;). Oczywiście są bardzo przydatne i pouczające, ale często jakże inne od tych które my poznawaliśmy, na których się wychowywaliśmy.


Ta lektura jest totalnym przeciwieństwem tego, co teraz jest uznawane za poprawne: ukazane są negatywne postawy, zazdrość, zawiść, śmierć, itp. Wiele takich niemiłych sytuacji można odkryć gdzie indziej, np.: w rosyjskiej bajce animowanej „Wilk i zając” - wilk pali faje, jedną za drugą - teraz jego działanie wydaje się gorszące i propagujące nieetyczne zachowanie oraz nałogi wśród dzieci, o jego lataniu za zającem i chęci mordu na jego postaci chyba nie muszę nikomu przypominać. No cóż, oglądałam te bajki w dzieciństwie i wcale mnie, jako małemu dzieciakowi, nie przychodziło do głowy, żeby brać sobie za przykład złego wilka i tak jak ona jarać fajki. Wilk wydawał mi się obrzydliwy, ohydny, odpychający i nigdy w życiu nie pomyślałam o tym, że chciałabym go naśladować (ale może to tylko ja byłam taką przegrzeczną, przecudną dziewuszką, hm?:D). Podobna historia jest z bajkami braci Grimm, które w oryginale były o wiele bardziej krwawe i szokujące, niż są powszechnie wszystkim znane ich ugrzecznione wersje.
„Lisica Chytruska”  należy raczej do lektur dość niepoprawnych i nie polecam jej do edukowania swoich pociech, polecam ją Wam, dorosłym! Dlatego warto ją dorwać? Żeby samemu docenić jej walory, tą swojskość, głupotę, a zaraz ciepło w sercu jakie można odczuć czytając ją i wspominając dzieciństwo. Treść jest dość naiwna i napisana nieciekawym językiem, ale ilustracje autorstwa Taciany Bierazieńskiej wynagradzają nam wszystkie niedociągnięcia. Dzięki nim witamy się z przeszłością i tą swojską, wiejską, naiwną tradycją. Bardzo żałuję, że w dzisiejszych czasach tak niewiele tego typu cacuszek można jeszcze odnaleźć. Zdecydowanie warto!
Wkraczamy w inny świat: brutalny, gwałtowny, ale gdzieś na pograniczu naszej świadomości czujemy się tu doskonale i wiemy, że to absolutnie nasza przeszłość - podobna do białoruskiej i radzieckiej - która była niemiłosiernie scalona z naszą polską, czy tego chcieliśmy czy nie. Myślę, że tak wyglądały bajki, które były opowiadane z pradziada na dziada, jeżeli niekoniecznie u nas w Polsce, to gdzieś całkiem niedaleko nas. Chociaż skoro kojarzę te typowo radzieckopodobne ilustracje z mojego dzieciństwa (moja mama miała sporą biblioteczkę tego typu bajek) i potrafię utożsamić z nimi swoją przeszłość, to ciężko mi traktować je jako nie moje, prawda? Sentyment pozostanie na zawsze. Udało mi się przypomnieć i odnaleźć coś pozytywnego z tej radzieckiej spuścizny.



Opracowanie Alesia Jakimowicza, Białoruska bajka ludowa, wyd. Mińsk Junactwa 1983r.,
Wiek czytelnika: 3+, 5+
wyzwanie:


69 komentarzy:

  1. Jak znajdę ją w bibliotece to przeczytam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zachęcam do powrotu do przeszłości.

      Usuń
  2. Pamiętam tę książkę ! Często ją czytałam, ale teraz pamietam tylko te kolorowe ilustracje :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hehe Honorato to zupełnie tak jak ja, za jakiś czas będę pamiętać pewnie tylko te oryginalne obrazki.

      Usuń
    2. Ale za to pamietam taką serię baśni i legend różnych regionów Polski. Każdy region to była oddzielna książka, taki duży format, miękka okładka z pięknymi ilustracjami. Miałam też taką z legendami "Złota przędza". Wogóle bardzo baśnie lubiłam i miałam masę książek już od dziecka :)

      Usuń
    3. hm, nie wiem o jakiej mówisz, ale mam wrażenie, że jakbym zobaczyła okładki, to poszłoby mi lepiej ze zgadywaniem :)

      Usuń
    4. Pewnie tak, tyle że nie mam już tych książek, niestety :(

      Usuń
    5. Ech, szkoda, lubię takie sentymentalne powroty.

      Usuń
  3. Bajki białoruskie/rosyjskie/ukraińskie kojarzą mi się źle, odkąd byłam na jakimś festiwalu i musiałam obejrzeć rosyjską. To było bardziej niszczące psychikę niż książki Witkacego czy "The Wall". Powiedziałam sobie, że nigdy więcej, więc chyba podziękuję. ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Minerwo nie możesz mnie niestety tutaj zrozumieć, jestem rocznik 81 i takie bajki były wpisane w moje dzieciństwo i były cudowne. Jesteś niestety za młoda, żeby wczuć się w to moje zapatrywanie, myślenie, w ten mój sentyment. Szkoda, że tak je źle kojarzysz, może kiedyś odkryjesz je na nowo, z całkiem innej strony, spojrzysz na nie bardziej przychylnie i dasz im szansę. Ale nie namawiam, każdy ma swoje klimaty ;)

      Usuń
  4. Haha baśnie uwielbiam ale raczej takie trochę mroczne i tajemnicze te o zwierzakach niekoniecznie ;p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To w sumie krótka bajusia z morałem, czyli lubisz chyba Braci Grimm :)

      Usuń
    2. Też i Andersena szczególnie "Królowa śniegu" ;)

      Usuń
    3. Tak, dużo tam... zła i niegodziwości, fajne klimaty :P

      Usuń
  5. Jeśli chodzi o rosyjskie bajki (a raczej radzieckie) to znam dobrze tylko Wilka i Zająca. ;) Lubiłam ją nawet. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też uwielbiałam "Wilka i zająca" :D

      Usuń
  6. Znam, znam i mam swój egzemplarz! Ale dziecku jeszcze nie czytałam, za małe:) Pamiętam do dziś jak potwornie bałam się baśni braci Grimm... Kopciuszka nie lubię do dziś:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No popatrz - Ty masz chyba wszystko :D

      Usuń
    2. Trochę mam, przyznaję bez bicia:) Ale wiele mi jeszcze brakuje, hi, hi.

      Usuń
  7. A większości osób się podoba, hah :)
    Znam tą bajkę z dzieciństwa :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi też się podoba:D Wzięłam ją troszkę pod lupę, ale jestem nią i tak zachwycona pomimo tych kilku mankamentów.

      Usuń
  8. Ostatnio mam straszną ochotę na czytanie baśni i bajek :D Może to przez to, że robiłam porządek na strychu i "cofnęłam" się do czasów dzieciństwa :D
    Zapraszam do mnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uwielbiam bajki i baśnie. Córcia jest jeszcze za małą na długie baśnie, ale krótkie bajki czytamy z chęcią :)

      Usuń
    2. Ja w ramach powrtotu do dzieciństwa komiksy czytam np Kajka i Kokosza :) Uwielbiam :)

      Usuń
    3. Ja ich lubiłam dość... średnio :) Ale Tytus,Romek i Atomek, to już inna para kaloszy :)

      Usuń
    4. Tytus też jest ok ale dla Kajko i Kokosz są najlepsi :) Uwielbiam smoka Milusia:)

      Usuń
  9. Ech, bo teraz to wszystko takie poprawne politycznie, coby dzieci nie wypaczyć zbytnio :-) Czy ta metoda zdaje egzamin? Nie powiedziałabym

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W dużej mierze masz rację, zgadzam się.

      Usuń
  10. Haha, to zabawne, ale sama z chęcią bym tę książeczkę przeczytała. Wgapiałabym się pewnie godzinami w ilustracje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Są oryginalne, jedyne w swoim rodzaju, stwarzają niecodzienny klimat, taki troszkę egzotyczny, a zarazem swojski.

      Usuń
  11. Sama nie wiem pomyślę o niej;) ilustracje dość znajome, ale mnie wiem czy miałam je w ręku. choć nie do końca mnie zachęca ogólnie, Twó post jak zwykle rewelacyjny

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję cudnie kochana za wspaniałe słowa xxx, nie zmuszam ;)

      Usuń
  12. Myślę, że jeśli kiedyś na nią wpadnę to przeczytam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fajny klimat, szokująca i zarazem śmieszna treść, spodobałaby Ci się :)

      Usuń
    2. Skoro tak mówisz to pewnie tak jest, haha ;) Postaram się przeczytać. :)

      Usuń
  13. Jakie fajne ilustracje! :)
    Ależ ja dawno nie czytałam bajek.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nadrobisz jak urodzisz dziecko i zaczniesz mu je czytać - tak jak i ja!

      Usuń
    2. Jest to jakiś pomysł. :D

      Usuń
    3. haha no widzisz, my z małą mamy frajdę, Ty też byłabyś bardzo zadowolona ;)

      Usuń
  14. Mhm pierwszy raz słyszę i widzę;p Czy lubię baśnie? Oczywiście, dlatego jak natknę się na tę białoruską bajeczkę to z chęcią po nią sięgnę :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I właśnie to chciałam usłyszeć :D

      Usuń
  15. TAAAAAAK, kocham :P! Ale z takich bajek już wyrosłem... Jednak to nie zmienia faktu, że nadal mam mentalność dziecka ;p.

    Pozdrawiam serdecznie :P!
    Melon

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wyrosłeś? Jaaaaaaasne, przestań bo jeszcze uwierzę :D Z takich rzeczy się nie wyrasta hehe

      Usuń
    2. Hahahahaha, kuźwa przejrzałaś mnie :P. No dobra, ale powiedzmy, że odłożę sobie tę pozycję na późniejsze "później" :).

      Usuń
    3. No widzisz! I po co było kłamczyć? Kłamstwo ma krótkie nogi :P

      Usuń
  16. Świetna bajka. Muszę ją mieć, tym bardziej, że widzę, iż jej ilustracje są znakomite. Moja pociecha będzie zapewne nimi zafascynowana.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest naprawdę świetna, jedyna w swoim rodzaju:)

      Usuń
    2. ilustracje w starych bajkach to chyba ich największa zaleta. teraz wszystko jest komputerowe i wtórne.

      Usuń
    3. Ostatnio buszuję i odkrywam "starowinki" na nowo. Jakie przyjemne doznanie...

      Usuń
  17. Ach, dzieciństwo :) Bajki z dawnych czasów miały w sobie duszę - patetycznie to zabrzmiało :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Jaka piękna i klimatyczn okładka.

    OdpowiedzUsuń
  19. też bardzo lubię wracać do bajek z przeszłości. do dziś mam przed oczami ilustracje jednej z nich, a za nic nie mogę sobie przypomnieć tytułu. żyję nadzieją, że kiedyś sama ponownie wpadnie mi w ręce.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może "Bajeczki z obrazkami" Sutiejewa? Opiszę je za jakiś czas.

      Usuń
  20. Lubię stare baśnie, więc będę miała tę pozycję na oku. Śliczne ilustracje :-)

    OdpowiedzUsuń
  21. zapraszam do siebie, recenzjuję w formie youtubowej :) może przypadnie Ci do gustu :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Czasami lubię przeczytać bajkę tak dla relaksu, jednak muszą one być dla trochę starszych dzieci.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może jakieś bez cenzury, albo klechdy, albo jak już pisałam "Bursztynowe drzewo" Puzdrowskiego:D

      Usuń
    2. Nie mając 3 letniej córki też pewnie bym po nią nie sięgnęła.

      Usuń
  23. Swojego czasu sporo rosyjskich baśni i bajek poznałam. Tej nie pamiętam, niezłe ilustracje:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie takie klimatyczne ilustracje są najpiękniejsze :P
      Uwielbiam tego typu bajki.

      Usuń

Wasze uwagi są dla mnie cenne.
Dziękuję.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...