Od czasu do czasu lubię sięgnąć
po takie dość stare, klimatyczne, tradycyjne perełki.
Ale zacznijmy od początku :) Czy
lubicie stare baśnie, legendy i klechdy? Czy odpowiedź brzmi TAAAAAK? Mam nadzieję! :D Jakbym miała się tak zastanowić, to zawsze jako pierwsze będę wspominać
"Bursztynowe drzewo" Puzdrowskiego. Są to typowe klechdy domowe,
które nadały smaczek mojemu dzieciństwu (może kiedyś z sentymentem do nich
wrócę i Wam o nich opowiem).
"Lisica Chytruska" to
śmieszna, jak i drastyczna bajka ukazująca głupotę w sąsiedztwie z innymi przywarami ludzi i zwierząt. Bohaterami są dziad i baba, którzy mądrością nie grzeszą (ujęłam to
najdelikatniej jak mogłam:P) oraz przebiegła, chytra, mściwa lisica, byczek,
pastuszkowie, wilk, niedźwiedź oraz źrebię. Sprawiedliwość jest wymierzana
karykaturalnie i gwałtownie. Co mnie niestety troszkę drażni, to działanie typu: jak Ty komuś, tak on Tobie oraz
drastyczna zemsta - ale właśnie takie opowiadania były w przeszłości prawie jedynymi jakie
istniały i na których dzieci się wychowywały.
Żeby Was tak absolutnie nie odstraszyć, to nadmienię, iż lektura ta stara się uczyć przyjaźni i dzielenia się z innymi tym co się ma w posiadaniu, stara się ;). Morał? Nie czyń drugiemu, co Tobie nie miłe, bo inaczej spotka Cię kara, tutaj jest ona straszliwa i krzywdząca, tak żebyś zapamiętał na dobre!!!
Żeby Was tak absolutnie nie odstraszyć, to nadmienię, iż lektura ta stara się uczyć przyjaźni i dzielenia się z innymi tym co się ma w posiadaniu, stara się ;). Morał? Nie czyń drugiemu, co Tobie nie miłe, bo inaczej spotka Cię kara, tutaj jest ona straszliwa i krzywdząca, tak żebyś zapamiętał na dobre!!!
Teraz bajki pisze się
już inaczej, bardziej lekko, w 100% zgodne, poprawne, czasami są one nawet aż przynudnawe, bez cienia figlu, polotu, lub fortelu, np.: lisek kocha kurkę, piesek kotka, a kotek myszkę -
no prawie;). Oczywiście są bardzo przydatne i pouczające, ale często jakże inne od tych które my poznawaliśmy, na których się wychowywaliśmy.
Ta lektura jest totalnym przeciwieństwem tego, co teraz jest uznawane za
poprawne: ukazane są negatywne postawy, zazdrość, zawiść, śmierć, itp. Wiele
takich niemiłych sytuacji można odkryć gdzie indziej, np.: w rosyjskiej bajce
animowanej „Wilk i zając” - wilk pali faje, jedną za drugą - teraz jego
działanie wydaje się gorszące i propagujące nieetyczne zachowanie oraz nałogi
wśród dzieci, o jego lataniu za zającem i chęci mordu na jego postaci chyba nie muszę nikomu przypominać. No cóż, oglądałam te bajki w dzieciństwie
i wcale mnie, jako małemu dzieciakowi, nie przychodziło do głowy, żeby brać sobie za przykład
złego wilka i tak jak ona jarać fajki. Wilk wydawał mi się obrzydliwy, ohydny,
odpychający i nigdy w życiu nie pomyślałam o tym, że chciałabym go naśladować (ale może to tylko ja byłam taką przegrzeczną, przecudną dziewuszką, hm?:D).
Podobna historia jest z bajkami braci Grimm, które w oryginale były o wiele
bardziej krwawe i szokujące, niż są powszechnie wszystkim znane ich ugrzecznione wersje.
„Lisica Chytruska” należy raczej do lektur dość niepoprawnych i
nie polecam jej do edukowania swoich pociech, polecam ją Wam, dorosłym! Dlatego
warto ją dorwać? Żeby samemu docenić jej walory, tą swojskość, głupotę, a zaraz
ciepło w sercu jakie można odczuć czytając ją i wspominając dzieciństwo. Treść
jest dość naiwna i napisana nieciekawym językiem, ale ilustracje autorstwa
Taciany Bierazieńskiej wynagradzają nam wszystkie niedociągnięcia. Dzięki nim
witamy się z przeszłością i tą swojską, wiejską, naiwną tradycją. Bardzo żałuję, że w dzisiejszych czasach tak
niewiele tego typu cacuszek można jeszcze odnaleźć. Zdecydowanie warto!
Wkraczamy w inny świat: brutalny,
gwałtowny, ale gdzieś na pograniczu naszej świadomości czujemy się tu doskonale
i wiemy, że to absolutnie nasza przeszłość - podobna do białoruskiej i
radzieckiej - która była niemiłosiernie scalona z naszą polską, czy tego chcieliśmy czy nie. Myślę, że tak wyglądały bajki, które były opowiadane z pradziada na dziada, jeżeli niekoniecznie u nas w Polsce, to gdzieś całkiem niedaleko nas. Chociaż skoro kojarzę te typowo radzieckopodobne ilustracje z mojego dzieciństwa (moja mama miała sporą biblioteczkę tego typu bajek) i potrafię utożsamić z nimi swoją przeszłość, to ciężko mi traktować je jako nie moje, prawda? Sentyment pozostanie na zawsze. Udało mi się przypomnieć i odnaleźć coś pozytywnego z tej radzieckiej spuścizny.
Opracowanie Alesia Jakimowicza, Białoruska bajka ludowa, wyd. Mińsk Junactwa 1983r.,
Wiek czytelnika: 3+, 5+
wyzwanie:
wyzwanie:

Jak znajdę ją w bibliotece to przeczytam:)
OdpowiedzUsuńZachęcam do powrotu do przeszłości.
UsuńPamiętam tę książkę ! Często ją czytałam, ale teraz pamietam tylko te kolorowe ilustracje :)
OdpowiedzUsuńHehe Honorato to zupełnie tak jak ja, za jakiś czas będę pamiętać pewnie tylko te oryginalne obrazki.
UsuńAle za to pamietam taką serię baśni i legend różnych regionów Polski. Każdy region to była oddzielna książka, taki duży format, miękka okładka z pięknymi ilustracjami. Miałam też taką z legendami "Złota przędza". Wogóle bardzo baśnie lubiłam i miałam masę książek już od dziecka :)
Usuńhm, nie wiem o jakiej mówisz, ale mam wrażenie, że jakbym zobaczyła okładki, to poszłoby mi lepiej ze zgadywaniem :)
UsuńPewnie tak, tyle że nie mam już tych książek, niestety :(
UsuńEch, szkoda, lubię takie sentymentalne powroty.
UsuńBajki białoruskie/rosyjskie/ukraińskie kojarzą mi się źle, odkąd byłam na jakimś festiwalu i musiałam obejrzeć rosyjską. To było bardziej niszczące psychikę niż książki Witkacego czy "The Wall". Powiedziałam sobie, że nigdy więcej, więc chyba podziękuję. ;-)
OdpowiedzUsuńMinerwo nie możesz mnie niestety tutaj zrozumieć, jestem rocznik 81 i takie bajki były wpisane w moje dzieciństwo i były cudowne. Jesteś niestety za młoda, żeby wczuć się w to moje zapatrywanie, myślenie, w ten mój sentyment. Szkoda, że tak je źle kojarzysz, może kiedyś odkryjesz je na nowo, z całkiem innej strony, spojrzysz na nie bardziej przychylnie i dasz im szansę. Ale nie namawiam, każdy ma swoje klimaty ;)
UsuńHaha baśnie uwielbiam ale raczej takie trochę mroczne i tajemnicze te o zwierzakach niekoniecznie ;p
OdpowiedzUsuńTo w sumie krótka bajusia z morałem, czyli lubisz chyba Braci Grimm :)
UsuńTeż i Andersena szczególnie "Królowa śniegu" ;)
UsuńTak, dużo tam... zła i niegodziwości, fajne klimaty :P
UsuńJeśli chodzi o rosyjskie bajki (a raczej radzieckie) to znam dobrze tylko Wilka i Zająca. ;) Lubiłam ją nawet. ;)
OdpowiedzUsuńJa też uwielbiałam "Wilka i zająca" :D
UsuńZnam, znam i mam swój egzemplarz! Ale dziecku jeszcze nie czytałam, za małe:) Pamiętam do dziś jak potwornie bałam się baśni braci Grimm... Kopciuszka nie lubię do dziś:)
OdpowiedzUsuńNo popatrz - Ty masz chyba wszystko :D
UsuńTrochę mam, przyznaję bez bicia:) Ale wiele mi jeszcze brakuje, hi, hi.
Usuń:P
UsuńA większości osób się podoba, hah :)
OdpowiedzUsuńZnam tą bajkę z dzieciństwa :D
Mi też się podoba:D Wzięłam ją troszkę pod lupę, ale jestem nią i tak zachwycona pomimo tych kilku mankamentów.
UsuńOstatnio mam straszną ochotę na czytanie baśni i bajek :D Może to przez to, że robiłam porządek na strychu i "cofnęłam" się do czasów dzieciństwa :D
OdpowiedzUsuńZapraszam do mnie :)
Uwielbiam bajki i baśnie. Córcia jest jeszcze za małą na długie baśnie, ale krótkie bajki czytamy z chęcią :)
UsuńJa w ramach powrtotu do dzieciństwa komiksy czytam np Kajka i Kokosza :) Uwielbiam :)
UsuńJa ich lubiłam dość... średnio :) Ale Tytus,Romek i Atomek, to już inna para kaloszy :)
UsuńTytus też jest ok ale dla Kajko i Kokosz są najlepsi :) Uwielbiam smoka Milusia:)
UsuńIdealna dla moich pociech
OdpowiedzUsuńSkoro tak mówisz ;)
UsuńEch, bo teraz to wszystko takie poprawne politycznie, coby dzieci nie wypaczyć zbytnio :-) Czy ta metoda zdaje egzamin? Nie powiedziałabym
OdpowiedzUsuńW dużej mierze masz rację, zgadzam się.
UsuńHaha, to zabawne, ale sama z chęcią bym tę książeczkę przeczytała. Wgapiałabym się pewnie godzinami w ilustracje.
OdpowiedzUsuńSą oryginalne, jedyne w swoim rodzaju, stwarzają niecodzienny klimat, taki troszkę egzotyczny, a zarazem swojski.
UsuńSama nie wiem pomyślę o niej;) ilustracje dość znajome, ale mnie wiem czy miałam je w ręku. choć nie do końca mnie zachęca ogólnie, Twó post jak zwykle rewelacyjny
OdpowiedzUsuńnie wiem
UsuńDziękuję cudnie kochana za wspaniałe słowa xxx, nie zmuszam ;)
UsuńMyślę, że jeśli kiedyś na nią wpadnę to przeczytam :)
OdpowiedzUsuńFajny klimat, szokująca i zarazem śmieszna treść, spodobałaby Ci się :)
UsuńSkoro tak mówisz to pewnie tak jest, haha ;) Postaram się przeczytać. :)
UsuńWiem co mówię :D
UsuńJakie fajne ilustracje! :)
OdpowiedzUsuńAleż ja dawno nie czytałam bajek.
Nadrobisz jak urodzisz dziecko i zaczniesz mu je czytać - tak jak i ja!
UsuńJest to jakiś pomysł. :D
Usuńhaha no widzisz, my z małą mamy frajdę, Ty też byłabyś bardzo zadowolona ;)
UsuńMhm pierwszy raz słyszę i widzę;p Czy lubię baśnie? Oczywiście, dlatego jak natknę się na tę białoruską bajeczkę to z chęcią po nią sięgnę :P
OdpowiedzUsuńI właśnie to chciałam usłyszeć :D
UsuńTAAAAAAK, kocham :P! Ale z takich bajek już wyrosłem... Jednak to nie zmienia faktu, że nadal mam mentalność dziecka ;p.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam serdecznie :P!
Melon
Wyrosłeś? Jaaaaaaasne, przestań bo jeszcze uwierzę :D Z takich rzeczy się nie wyrasta hehe
UsuńHahahahaha, kuźwa przejrzałaś mnie :P. No dobra, ale powiedzmy, że odłożę sobie tę pozycję na późniejsze "później" :).
UsuńNo widzisz! I po co było kłamczyć? Kłamstwo ma krótkie nogi :P
UsuńŚwietna bajka. Muszę ją mieć, tym bardziej, że widzę, iż jej ilustracje są znakomite. Moja pociecha będzie zapewne nimi zafascynowana.
OdpowiedzUsuńJest naprawdę świetna, jedyna w swoim rodzaju:)
Usuńilustracje w starych bajkach to chyba ich największa zaleta. teraz wszystko jest komputerowe i wtórne.
UsuńOstatnio buszuję i odkrywam "starowinki" na nowo. Jakie przyjemne doznanie...
UsuńAch, dzieciństwo :) Bajki z dawnych czasów miały w sobie duszę - patetycznie to zabrzmiało :)
OdpowiedzUsuńAle jak prawdziwie! :)
UsuńJaka piękna i klimatyczn okładka.
OdpowiedzUsuńMi się również bardzo podoba.
Usuńteż bardzo lubię wracać do bajek z przeszłości. do dziś mam przed oczami ilustracje jednej z nich, a za nic nie mogę sobie przypomnieć tytułu. żyję nadzieją, że kiedyś sama ponownie wpadnie mi w ręce.
OdpowiedzUsuńMoże "Bajeczki z obrazkami" Sutiejewa? Opiszę je za jakiś czas.
UsuńLubię stare baśnie, więc będę miała tę pozycję na oku. Śliczne ilustracje :-)
OdpowiedzUsuńSą warte grzechu ;)
Usuńzapraszam do siebie, recenzjuję w formie youtubowej :) może przypadnie Ci do gustu :)
OdpowiedzUsuńOdwiedziłam Cię już wczoraj:)
UsuńCzasami lubię przeczytać bajkę tak dla relaksu, jednak muszą one być dla trochę starszych dzieci.
OdpowiedzUsuńMoże jakieś bez cenzury, albo klechdy, albo jak już pisałam "Bursztynowe drzewo" Puzdrowskiego:D
UsuńNie mając 3 letniej córki też pewnie bym po nią nie sięgnęła.
UsuńSwojego czasu sporo rosyjskich baśni i bajek poznałam. Tej nie pamiętam, niezłe ilustracje:)
OdpowiedzUsuńWłaśnie takie klimatyczne ilustracje są najpiękniejsze :P
UsuńUwielbiam tego typu bajki.