środa, 3 lipca 2013

"Księga bez tytułu" Anonim (56)



Sięgnęłam po tą lekturę ze względu na okładkę. Wiem, że nie ocenia się książki po okładce, ale na pierwszy rzut oka po prostu nie sposób oderwać od niej wzroku. Ostrzeżenie "Pod żadnym pozorem nie czytaj księgi bez tytułu" działa oczywiście totalnie przeciwstawnie. Zakazany owoc jest najsmaczniejszy, prawda? Poza tym to jak dać dziecku lizaka i powiedzieć mu, żeby go BROŃ BOŻE nie lizało, bo popsują mu się zęby i będzie musiał iść do dentysty je BOROWAĆ!!!


Dla kogo jest ta książka?
Przede wszystkim dla miłośników:
- Tarantino,
- krwawych dzieł w których trup sypie się gęsto (mniej więcej co sekundę :) )
- niedorzecznej akcji i wątków,
- wampirów i innych świrów z gatunku SF, ale nie tych banalnych, słitaśnych, metroseksualnych, tandetnych i... plastikowych.
- czarnego humoru
- zaskoczenia, niespodzianek, nieprzewidywalności,
- ostrego, soczystego języka - wiele tutaj wulgaryzmów, itd., itp.
- ciętej riposty,
- konkretnych czynów.
Dość sporo tego wszystkiego...
W miejscowości Santa Mondega w obrzydliwej mordowni/barze Tapioka rozgrywa się większość akcji tej powieści. Bohaterowie są tak od siebie różni, że jest to aż szokujące. Jest ich do wyboru do koloru, a każdy/każda z nich to niezłe indywiduum. Mamy do czynienia z Jefe, królem Elvisem, El Santino-wampirem i mafiozą, Rodeo Rexem, największym zbójem Bourbonem Kidem, zakochaną parką, intrygującą Jessicą - kobietą przebudzoną z pięcioletniej śpiączki, oraz z dwoma mnichami, którzy muszą odnaleźć magiczny kamień, który został im skradziony. Kamień ów znany jest pod nazwą "Oko Księżyca". Polują na niego wszyscy. Jeżeli Oko dostanie się w ręce żywych trupów, Władcy Ciemności, to... brrr lepiej żebyście nie wiedzieli jakie będą tego konsekwencje.
Jedyna rzecz, która mnie raziła w tym pogmatwanym utworze, to przekleństwa, było ich zbyt dużo, gryzły się te światy kultury językowej: z jednej strony grzeczne chłopaki - mnisi, a z drugiej takie obelgi, że aż uszy więdną. Jak tak się zastanowić, to aż się prosi porównać powieść do filmów Tarantino: bluzgi latają na lewo i prawo, krew wytryskująca litrami, trupy padające jeden po drugim, gwałtownie, ordynarnie zbezczeszczone, zbrukane. Wiele wątków jest początkowo przedstawionych bez ładu i składu, ale łączą się one wreszcie pięknie w jedność i zaczynają mieć swój sens. 
Nie ma tutaj żadnych świętości - trzeba traktować wszystko z potężnym dystansem i gigantycznym poczuciem humoru. Wtedy jest niebywale figlarnie - tak właśnie, jak u Tarantino. Uśmiałam się "po pachy".
Z początku denerwująca lektura zamienia się w coraz bardziej pasjonującą. Co będzie dalej? no co? no co? Niewątpliwie wciągniecie się w nią, bezsprzecznie zostaniecie porwani dalszą akcją szybko, lekko, naturalnie.  Moja jedna mała rada: nie zaprzyjaźniajcie się z bohaterami, co kogoś polubiłam, to został wypatroszony jak kurczak.
Autorem jest ANONIM - klik , Bourdon Kid - nieobliczalny, tajemniczy, prześmiewczy, nietuzinkowy, jedyny w swoim rodzaju.
Fascynująco wydana książka, efektowny tytuł, Anonim - pseudonim autora zamiast prawdziwego nazwiska - to wszystkie składowe czystego marketingu. Marketingu, który się w tym przypadku zdecydowanie opłacił. Dlaczego? Dlatego, że chłam, bubel, dziadostwo, fuszerka nigdy by się nie obronił, a to dzieło (i podobno nawet jego kontynuacja) jest warte tego szumu.
Nie będę Was namawiać do sięgnięcia po ten utwór. Z prostej przyczyny - nie chcę mieć Was na sumieniu. Zrobicie to na własną odpowiedzialność.
Cytat z tylnej części okładki mówi sam za siebie:
"Ci, którzy przeczytają tę książkę, mogą nigdy więcej nie ujrzeć światła dziennego...”
Boję się... Czy dożyję jutra?
Zdjęcie pochodzi z facebooka - klik



Tłumaczenie: Nemo
tytuł oryginału: The Book With No Name
seria/cykl wydawniczy: Bourbon Kid tom 1
wydawnictwo: Świat Książki
data wydania: 30 stycznia 2009     
liczba stron: 448
słowa kluczowe: Bourbon Kid, zombie,
kategoria: thriller/sensacja/kryminał
język: polski
typ: papier

47 komentarzy:

  1. Po pierwsze - jesteś złą kobietą, bo chciałam sobie iść i zająć się jakąś nauką czy czymś, a tu nagle patrzę - Basia opublikowała nową recenzję.
    Po drugie - zachęciłaś mnie. Gdy widziałam tę książkę w księgarni, kojarzyła mi się z jakąś kiczowatą grozą dla dzieci. ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Doczytaj, doczytaj moją recenzję :) a potem idź z Bogiem haha. Nauka? przecież są już chyba wakacje!!!

      Usuń
    2. Dodałam przed chwilką drugie zdjęcie do postu.

      Usuń
    3. i poprawiłam błędy, które teraz dostrzegłam :D

      Usuń
    4. Ach, zapomniałabym - to ZDECYDOWANIE nie jest lektura dla dzieci!

      Usuń
    5. Ej, niektóre okładki są zdecydowanie fajniejsze od naszej.

      Usuń
  2. Od razu przyznam, że już kiedyś owa pozycja mnie zaintrygowała, ale jakoś nigdy nie miałam okazji po nią sięgnąć. To prawda, że zakazany owoc smakuje najlepiej, więc może pomimo Twojej przestrogi kiedyś zapoznam się z tą powieścią. Ale nie spieszy mi się jakoś specjalnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale jakbyś na nią wpadła to daj jej szansę. Musisz się wtedy uzbroić w dystans i duże poczucie humoru ;)

      Usuń
  3. Nie dziwię się, że okładka i hasło Cię zachęciły. Gdybym nie przeczytała wcześniej Twojej recenzji też bym się pewnie na tej podstawie na nią skusiła. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wnioskuję z Twojej wypowiedzi Ewo, że nie lubisz nieprzewidywalnych, śmiesznych mordowni? :)

      Usuń
  4. Nie jest to raczej książka dla mnie, z tego to powodu, że najprawdopodobniej nie wpasowałaby się w mój gust. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kingo myślałam identycznie jak i Ty na początku, ale myślę, że byś się miło rozczarowała, tak jak i było ze mną.

      Usuń
  5. Oj skoro trup jest co sekundę to chyba sobie daruję tą książkę ;d

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No dobrze może przesadziłam :) Tak co 5 ;)

      Usuń
  6. Wow, autor (autorka?) wpadł na świetny pomysł. Gdybym tylko zobaczyła taką książkę w księgarni, nie wahałabym się nad kupnem c:

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Super wreszcie ktoś ją potrafi docenić!

      Usuń
    2. Ze zdjęcia na facebooku (link w poście) wnioskuję, że to Pan. Przynajmniej z postury, bo na twarzy ma maskę:)

      Usuń
  7. No nie wiem, ale prowokujący tytuł zachęca. Widziałam ją w Empiku jakiś czas temu, ciekawe czy jeszcze jest ? :)
    zapraszam http://qltura.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie mam pojęcia, ja akurat swoją wypożyczyłam z biblioteki. Może już nie być, ale zawsze warto zapytać - może akurat mają możliwość Ci ją zamówić.

      Usuń
  8. Spodobała mi się Twoja recenzja :))

    OdpowiedzUsuń
  9. Bardzo porywająca recenzja i choć lubię ten gatunek nigdy nie mogę przebrnąć przez książki z dużą ilością przekleństw i choć okładka jest świetna to nie sięgnę po nią...To samo mnie zniechęca w wielu książkach...historia świetna, ale często historia to nie wszystko!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. E tam, przekleństwa to jedynie mały mankament. Powieść jest świetna.

      Usuń
    2. to może się skuszę;P

      Usuń
    3. Trzeba się umieć dużo śmiać, a Ty umiesz, więc książka zdecydowanie jak najbardziej dla Ciebie:)

      Usuń
  10. Twoja recenzja spełniła swoją rolę, pragnę tej książki!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oł jes - że się tak wyrażę. To jest muzyka dla moich uszu!

      Usuń
  11. Chętnie przeczytam, myślę, że te przekleństwa nie powinny mi przeszkadzać. Świetna recenzja :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie troszkę raziły, ale i tak uważam, że to świetna książka.

      Usuń
  12. Gdyby ta książka wpadła mi w ręce też pewnie bym ją zabrała do przeczytania. Intrygująca! Ja też zwykle nie oceniam książki po okładce, ale czasem jak okładka przyciąga to od razu sięgam:)
    To coś dla wielbicieli Tarantino i czarnego humoru? To dla mnie. Muszę ją koniecznie przeczytać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Będzie Ci się podobała, znajdziesz ją w bibliotece.

      Usuń
    2. Faktycznie: jest! Basiu, chyba jesteś jasnowicką, hi, hi:)

      Usuń
    3. Jak u mnie jest, to u Ciebie tym bardziej ;) Kraków większy od Koszalina.

      Usuń
    4. Monika tylko się nie zraź jej początkiem, wkręcisz się. Ciekawe co o niej pomyślisz po przeczytaniu...

      Usuń
    5. Postaram się nie zrazić:) Dam znać po lekturze.

      Usuń
  13. Hm. Wiele razy krążyłam w księgarniach wokół tej książki i się zastanawiałam, czy warto... W sumie bałam się właśnie tego, że pewnie włożyli wszystko w marketing, w obmyślenie całego tego triku z pseudonimem, tytułem itp., a koniec końców okaże się, że to tylko przerost formy nad treścią i sama książka będzie o kant zadka potłuc.
    Ale z Twojej recki wyczytuję coś wręcz przeciwnego... Patrzę teraz na Ciebie przez pryzmat osoby, która polubiła "Bibliotekarza", więc... cóż, więc najpewniej z następnej wypłaty kupię tę książkę. :D :P
    Dzięki za pomoc w podjęciu decyzji. xD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fraa Farara pożycz ją, bo jak Ci się nie spodoba, to mnie potem będziesz linczować :) Ja opisuję swoje odczucia i mi ona się podobała, jest zabawna, krwista, ostra, ale nie jest to najlepsza książka jaką czytałam. Przeczytać warto, ale ja bym jej chyba nie kupiła. Czy Ty też lubisz "Bibliotekarza"?

      Usuń
    2. Nie umiem pożyczać książek. ;/ To znaczy umiem, problem zaczyna się, kiedy trzeba oddać. I kiedy później trzeba płacić kilka dyszek kary. ;) Bardziej mi się opłaca kupić, niestety... Tak, wiem, że to upośledzenie - SZCZEGÓLNIE kiedy pracuje się w bibliotece... :P

      Usuń
    3. hahaha, przecież jeżeli pracujesz w bibliotece, to jesteś tam o wiele częściej niż normalny użytkownik do jasnej ciasnej!!!! hahahaha Ja staram się teraz o staż w mojej, zobaczymy jak mi pójdzie...

      Usuń
    4. Ekhm, no właśnie w tym sęk. xD Nie wiem, jak to robiłam, ale we własnej bibliotece nie buliłam tylko dlatego, że była miesięczna amnestia. :P
      Powodzenia ze stażem! :) Trzymam kciuki!

      Usuń
    5. Ach te kary - są za wysokie i odstraszają czytelników.

      Usuń
  14. Mój M. swojego czasu bardzo zachwalał tę książkę - nadal stoi sobie u niego na półce, a ja jakoś niespecjalnie miałam na nia ochotę. A jak widać mogłam dać się przekonać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mogłaś! :D Mi się bardzo podobała.

      Usuń
  15. Mam i czytałam obie części, tylko zastanawiam się, czy wyjdzie trzecia? Chciałabym, bo mimo wad wszelkich to naprawdę ciekawa lektura :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie czytałam drugiej, ale po pierwszej z chęcią bym po nią sięgnęła, co też tam dalej wymyślił ten nasz Anonim? ;)

      Usuń
  16. A mnie tam straszecznie irytowała ta książka. To prawda, że od pewnego momentu czyta się ją trochę łatwiej i jakoś tak przyjemniej, no ale trzeba przebrnąć z mozołem przez ten początek, który bezlitośnie podstawia nam nogi. ;D Dopiero teraz dotarło do mnie co mi "Księga..." przypominała - Tarantino! Fakt! Najbardziej mnie chyba raziło takie chamskie przemieszanie nijak nie pasujących do siebie gatunków. Tu troszkę westernu, tam troszkę horroru, po brzegi gore, zmiksowane z s-f, i doprawione komedią. :D Koniecznie muszę to sobie odświeżyć, patrząc zupełnie przez palce na treść książki. Tak jak patrze na filmy Tarantino. :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie, z dystansem i humorem!!! Z przymrużeniem oka. Zazdroszczę Ci, że masz ją na półce, poważnie.

      Usuń

Wasze uwagi są dla mnie cenne.
Dziękuję.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...