piątek, 26 lipca 2013

"Piękne istoty" Kami Garcia, Margaret Stohl - o ekranizacji i o książce. (61)


Rzadko się zdarza, aby ekranizacja była wystarczająco dobra, żeby mnie przekonać do sięgnięcia po książkę. Zewsząd słychać "Piękne istoty"! Tyle hałasu, czy warto przeczytać tą powieść?
Nie jestem strasznie filmową osobą, ale po obejrzeniu tej adaptacji uznałam, że jednak dam książce szansę. Obsada aktorska była dobrana wspaniale! Ubóstwiam Jeremy Irones'a i Emmę Thompson, więc trafiono w mój gust idealnie. Reszta aktorów też nie była najgorsza. Aktor odtwarzający rolę głównego bohatera grał świetnie, jedynie do czego mogłam się przyczepić, to fakt iż dla mnie nie wyglądał on wcale na nastolatka, a przynajmniej na dwudziestoparolatka, u którego dostrzegłam zakola na głowie. Oczywiście nie zmienia to faktu, że jest dobrym aktorem, prawda?:P
Adaptacja była bardzo interesująca.  Jednak nie oszukujmy się, nie był to najlepszy film świata. Jednak ostatnio ogląda się wszędzie tyle tandety, że ta ekranizacja plasuje się mniej więcej pośrodku.
Po przeczytaniu książki ucieszyłam się, że akcja filmu jest mądrze poprowadzona, w wielu momentach odbiega ona od tej w książce. Nawet zakończenie jest inne, o niebo lepsze, a ogólny efekt jest bardzo zadowalający.
Książkę czyta się łatwo i szybko. Jest napisana dość prostym językiem, ale czułam się porwana i zachęcona. Styl z pewnością nie jest odstraszający. "Siedzimy" (przeważnie) w głowie nastolatka i z jego perspektywy przeżywamy cały jego świat. Jakże on pięknie potrafi go opisać, czasami aż można sobie westchnąć. Jedyne, co wydawało mi się dość banalne i trochę naciągane, to było to jego uczucie do Leny. Tak poważnie, otwarcie, odważnie, romantycznie i mądrze nie potrafi kochać żaden nastolatek, nie oszukujmy się! Najgorsze jest to, że czytająca nastolatka wbije sobie do głowy, że jakiś chłopiec może i jest w stanie ją tak pokochać! To nie powieści Jane Austen!!! Mamy XXI wiek!  W tej kwestii autorki dały ciała na całej linii - to nie jest miłość nastolatka, tylko dojrzałej kobiety po przejściach czytającej od wielu lat harlequiny i marzącej o wzdychaniu, o uczuciu, chcącej znów zaufać, znaleźć swoje miejsce za wszelką cenę u boku ukochanego. Jego uczucie jest za idealne, za poprawne, za przewidywalne, wręcz za nudne. Tyle przeciwności losu przed nimi, a on ledwie znając dziewczynę, walczy jak rycerz na białym koniu o to jej uczucie, o ich wspólny byt. Normalny nastolatek z pewnością by machnął ręką i odszedł w siną dal... na imprezę ;) Rozpisałam się o tym strasznie, ale proszę pamiętajcie, to jedyny drobny mankament. Spoglądając na całość mogę stwierdzić, że budzi ona zadowolenie, a może nawet i mój... zachwyt? Hmmm, nie - to jednak za dużo powiedziane. Jestem usatysfakcjonowana. Jest to taka interesująca powieść na jeden raz bez wielkich powrotów do niej i ogromnych sentymentów.


Wydawnictwo: Łyński Kamień
data wydania: 2013 (data przybliżona)     
liczba stron: 536
słowa kluczowe: fantastyka książki dla młodzieży
kategoria: fantastyka, fantasy, science fiction
język: polski
typ: papier 

80 komentarzy:

  1. Książka leży na mojej półce i się kurzy, czekam aż będę w wystarczająco dobrym humorze aby po nią sięgnąć i jej nie skrytykować. Myślę jednak, że niedługo to nastąpi, bo w tym tygodniu trafiają mi się same dobre książki! :)
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  2. A mnie jakoś ta książka nie pociągała (film też), ale może teraz zmienię podejście do sprawy. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak jak pisałam Ewa - u mnie plasuje się tak pośrodku i film i książka.

      Usuń
  3. Od dłuższego czasu zmaierzam się do przeczytania książki i obejrzenia filmu, ale jakoś tak nie mam szczególnego nastroju:)
    pozdrawiam
    http://czytelniadominiki.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na siłę nie zachęcam, ale też i nie odradzam.

      Usuń
  4. Jakoś nie pociągała mnie wcześniej książka, ale nie mówię nie - może kiedyś po nią sięgnę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Totalnie Cię rozumiem, pożyczyłam tylko dlatego, że przyszła jako nowość do biblioteki i trzymając ją w ręku uznałam po chwili wahania, że jednak dam jej szansę.

      Usuń
  5. Słyszałam o książce o o filmie. Jednak najpierw mam zamiar przeczytać powieść, aby potem nie tracić czasu na ekranizację.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale ekranizacja jest niemal lepsza od książki! Warto ją obejrzeć!

      Usuń
  6. Pierwsza myśl: "ja gdzieś o tym słyszałam..."
    Druga myśl: "Zmierzch".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hahaha Minerwa siedzisz chyba w mojej głowie - jak piałam swoją opinię, to uznałam, że ich miłość w "Zmierzchu" była taka sama:P Ale młode dziewczyny inaczej kochają (bronię Belli, ze hoho:D), a Edzio był starym kilkutsetnim wampiszczakiem, więc do nastolatków nie należał (nie liczę wyglądu)i mógł dojrzeć do takiego uczucia:D.

      Usuń
    2. tak zaciekle bronisz Zmierzchu, że i ja patrzę na niego łaskawiej;P, ale podyskutowałabym o Edwardzie, bo on tak naprawdę to nie miał doświadczenia z dziewczynami...kilkasetek, a tu zero seksu i tak naprawdę żadnej nie kochał...może to przez książki, muzykę, wrażliwość albo inne doświadczenia życiowe;PP??? a co do Belli to była stała w uczuciach co rozumiem bo sama tak mam...mój maż jest moja pierwszą i prawdziwą miłością, więc w tej kwestii w 100% się zgadzam

      Usuń
    3. Marta, czyli Bella? Tylko w czystości i cnocie:P, charakterami różnicie się jak dzień i noc! I dobrze:)

      Usuń
    4. hahahahahahahaha...w czystości i cnocie to cała ja:PPPP ale bardziej można powiedzieć że w stałości i zaangażowaniu;PPP a tak na poważnie jestem stanowczo bardziej pewna siebie i przebojowa;P czego nie widać gołym okiem:PP i jak sama zauważyłaś różnię się od niej, ale możesz do mnie mówić Bels;PPPDDD

      Usuń
    5. hahahahaha Bels :P jesteś zdecydowanie bardziej przebojowa od niej! Na stówę, temu nikt nie zaprzeczy!

      Usuń
    6. aha napisałam na czacie na fb i zrobiłam przykładowe obrazki/banerki także przejrzyj i daj znać

      Usuń
    7. już lecę, chociaż powiem Ci szczerze, że mało czasu spędzam na fb.

      Usuń
    8. "może to przez książki, muzykę, wrażliwość albo inne doświadczenia życiowe" - jestem skłonna twierdzić, że to tylko i wyłącznie dlatego, że "Zmierzch" to bajka. A "Piękne istoty" to chyba jedna z rzeczy, która powstała pod wpływem fali uwielbienia dla pani Meyer.

      Usuń
    9. Możliwe, ale tak jak pisałam poniżej w innym komentarzu "Piękne istoty" są całkiem inne od Zmierzchu, to jednak całkiem inna bajka.

      Usuń
    10. Kochana ja tym tekstem "może to przez książki..." itp itd tylko żartowałam;DDD to miało być prześmiewcze...ale zgadzam się z komentarzem B. patrząc tylko na filmy to dwie różne historie;PP

      Usuń
    11. fb mi nie działa ;D zamieszamy posta prawda;p

      Usuń
    12. Prawda, o 12:00:P ja nastawiłam na automatyczne.

      Usuń
    13. Basiu posta nie ma;ppppp

      Usuń
    14. Jest:D udało się! na czas!

      Usuń
  7. film widziałam..z mężem uśmialiśmy się w kinie...szczególnie z akcentu głównego bohatera///na książkę poczekam by ją przeczytać jak stanieje...bo przed ekranizacją kosztowała ponad 10zł mniej...a tu szał na film, więc i szał na książkę...co do filmu to końcówka była trochę przesadzona...nie chce zdradzać za wiele ale myślę że się domyślisz;p pokrętnie mówiąc;p także uważam, że jego miłość była trochę wyolbrzymiona jak na tego typu chłopaka i jego podejście do wcześniejszych związków...no ale traktowałam to jako rodzaj przeznaczenia lub nietypowej magii, więc przymykałam oko;P podobno kolejne części książki są lepsze...zobaczymy;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Raczej nie zamierzam czytać kolejnych części, ale nigdy nie mówię nigdy:D.

      Usuń
    2. ja zastanawiam się nadal nad pierwsza:P szczególnie, że nie lubię takich powtórek Zmierzchu...pierwowzór jest najlepszy:PP tak więc kochani pisarze...czas zacząć pisać coś innego! więcej wyobraźni proszę;PP

      Usuń
    3. Nie, to nie jest "Zmierzch" dzieje się tu o wiele więcej dookoła, świat nie kręci się tylko wokół nich. Panuje inny klimat, styl jest lepszy od tego w "Zmierzchu". A co było z tego aktora akcentem nie tak? Nie pamiętam już - film oglądałam chyba około 2 mcy temu. Pewnie był z Wielkiej Brytanii, na północy Anglii, gdzie mieszkałam akcent jest całkiem inny, w Szkocji inny, na południu inny, w Irlandii inny - znałam bardzo dobrze angielski, ale na początku nie mogłam ich wcale zrozumieć:D Dzisiaj tęsknię za tymi akcentami i jak czasem oglądam brytyjskie filmy, to strasznie się cieszę.

      Usuń
    4. to było USA i coś w stylu "Haudi"(tak to się wymawia) czyli cześć - jakiś teksański akcent chyba??

      Usuń
    5. a akcent Brytyski czy Angielski uwielbiam szczególnie w wykonaniu S.Conery;DD

      Usuń
  8. Słyszałam opinie, że film jest znacznie gorszy od książki. Sama nie zapoznałam się jeszcze ani z jednym, ani z drugim, ale chciałabym jednak najpierw sięgnąć po powieść :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sama ocenisz, każdy ma inne zdanie:P Też wolę zazwyczaj sięgnąć po książkę, ale mąż chciał obejrzeć film akurat wtedy, więc się skusiliśmy :D

      Usuń
  9. Nie oglądałam filmu anie nie czytałam książki. Wolałabym zacząć od wersji papierowej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też bym wolała, ale ułożyło mi się na opak;)

      Usuń
  10. Właśnie najbardziej w tych wszystkich książkach dla młodzieży denerwuje mnie to, że autorzy opisują wielką, wspaniałą, romantyczną miłość, młode i naiwne czytelniczki w to wierzą i czekają na podobnych idealnych chłopców w swoim życiu, po czym ich nie znajdują, i tak się rodzą frustracje, depresje i niechęć do życia. Już dawno "wyleczyłam" się z takich książek, które przedstawiają nierealny świat i nierealne relacje...
    O filmie i książce było bardzo głośno, ja jakoś nie miałam ochoty ani na jedno, ani na drugie, do czasu, kiedy pewna koleżanka powiedziała mi, że główna bohaterka ekranizacji jest tak bardzo bardzo do mnie podobna. Zaciekawiło mnie to i postanowiłam obejrzeć film, ale jeszcze to nie nastąpiło.
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. haha czyli mamy podobne odczucia, ja się na nią skusiłam i jakoś z nią popłynęłam, ale wychwyciłam te "drobne":D mankamenty o których wspominasz.

      Usuń
  11. Tez jakos do tej pory żaden opis, filmu, czy to książki, mnie nie porwał nie zachęcił jakoś szczególnie do zgłębienia tego tytułu. Ale może jednak warto? Tak wynika przynajmniej z tego, co napisałaś :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podobała mi się ta książka, ale się nią nie zachwyciłam, nie było ochów i achów :D Lepiej Ci tego nie umiem wyjaśnić i opisać :P

      Usuń
  12. Byłam w kinie na filmie i jakoś nie bardzo przypadł mi do gustu, więc chyba książce jednak też nie dam szansy.

    pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie, tak jak mówiłam, taki średni :)

      Usuń
  13. Oglądałam jedynie film i tak średnio mi się podobał. Dlatego raczej nie będę czytać książki ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie zachęcił troszkę bardziej niż Ciebie :P Pozdrawiam

      Usuń
    2. Być może wpłynęło na moją ocenę to, że oglądałam ten film podczas nocnego maratonu filmowego. Przez co wypadł blado m.in przy "Igrzyskach śmierci" czy "Dziewczynie z tatuażem". Pozdrawiam

      Usuń
    3. Jeżeli porównamy go do tych dwóch, to rzeczywiście wypada blado :D

      Usuń
    4. Poza tym chyba nadaje się bardziej dla młodzieży ;)

      Usuń
    5. A to różnie, jeżeli jesteś młoda duchem, to dla Ciebie też się nadaje :P Ja się lubię odmładzać hihi:D

      Usuń
  14. Miałam odpuścić sobie i ekranizację, i film, bo słyszałam na ich temat bardzo różne opinie, ale chyba jednak skuszę się na lekturę, może mnie też zachęci do obejrzenia filmu :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Flora, to nie jest tak zła książka, uważam, że jest całkiem przyjemna.

      Usuń
  15. Miałem się za to zabierać (poniekąd dlatego, że tytuły tej serii były ciekawe ;p), ale właśnie za bardzo mi zajeżdżały "Zmierzchem" i tą całą miłosną literaturą aż do wyrzygania, ale dzięki Twojej recenzji mogę powiedzieć, że teraz chcę to przeczytać :D. Zobaczę czy mam w bibliotece... chociaż, zapewne będzie to rozchwytywane jak świeże bułeczki przez nastoletnie niewiasty ;D.

    Spokojnej nocy ;*!
    Melon

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahahaha, miałem racje wszystkie cztery egzemplarze wypożyczone :p.

      Usuń
    2. hehe pewnie niewiasty szaleją :P

      Usuń
    3. Specjalnie podwędzają mi sprzed nosa... biczysy jedne :P.

      Usuń
    4. Ja też do nich należę! Jak śmiesz!:D:P

      Usuń
    5. Przepraszam Cię serdecznie niewiasto, ale ja miałem na myśli te zdemoralizowane nastoletnie biczysy i ich zdemoralizowane nastoletnie życie ;p. To już chyba nie o Tobie... Tzn. nastoletnie o Tobie, ale już nie zdemoralizowane ;p.

      Usuń
    6. hehe dobrze, że dobrnąłeś z tym ostatnim zdaniem do końca! Marny byłby Twój los!:P

      Usuń
  16. Tytuł co jakiś czas przemyka mi przed oczami, ale jakoś mnie do niego nie ciągnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lektura całkiem sympatyczna, ale nie namawiam:)

      Usuń
  17. Nie ciągnie mnie ani do książki, ani do filmu. Ale jeśli już: to prędzej sięgnę po ekranizację.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dość przystępna ekranizacja - ja się nie zawiodłam.

      Usuń
    2. Ja nie jestem pewna, czy to moje klimaty, ale spróbuję.

      Usuń
  18. Mam książkę na Kindlu jako ebook więc na pewno kiedyś przeczytam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Super, też mam pełno! tylko czasu brak:D

      Usuń
  19. O tej książce słyszałam jakiś czas temu, ale przyznam, że nie zwróciłam na nią większej uwagi aż do teraz. Wprawdzie nie zamierzam jej jakoś usilnie szukać, ale jak trafi w moje ręce, to zapewne przeczytam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uważam, że nie straciłam na nią swojego czasu, więc uważam, że warto dać jej szansę.

      Usuń
  20. O rany, ja nie słyszałam ani o książce, ani o filmie:( Dobrze, że dzięki Twojej recenzji zorientowałam się w temacie:) Być może sięgnę po film, w każdym razie tytuł zapamiętam na pewno.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Film dość interesujący ze względu na obsadę ;D

      Usuń
  21. książki nie było mi dane poznać, ale śmiało mogę powiedzieć, że film mnie zauroczył :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że z książką byłoby podobnie!

      Usuń
  22. Od kiedy dowiedziałam się, że w "Pięknych istotach" gra Jeremy Irons od razu chciałam zobaczyć film. Niestety, nie miałam okazji iść do kina. Bardzo lubię tego aktora (od czasów jego roli w "Eragonie", gdzie zagrał Broma - moją ulubioną postać), aż tak bardzo, że ostatnio obejrzałam w telewizji "Szklaną pułapkę 3", ponieważ on tam grał. W "Intruzie" (którego też chcę zobaczyć) z kolei gra jego syn Max.
    Pozdrawiam, Lawenda

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, ja kojarzę Irons'a z wielu filmów a najbardziej jako Alex'a z niezapomnianych "Ukrytych pragnień" z Liv Tyler, oraz z haniebnej roli pedofila Humnerta Humberta z "Lolity". Wspaniały!

      Usuń
  23. nie w moim typie, ale kiedyś zaczytywałam sie w takich książkach, a cd filmu obejrzę może z moją znajomą :) w konkursie wzięłam udział i z niecierpliwością czekam na wyniki tylko że dopiero teraz wkleiłam baner, mam nadzieję ze to nie żaden problem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wklejenie banerku absolutnie nie jest obowiązkowe, więc bardzo się cieszę, że go dodałaś bez "przymusu". Losowanie jutro z samego rana, cierpliwości :)

      Usuń
  24. Miałam iść na to do kina, ale jakoś zabrakło mi czasu :) Może nadrobię zaległości :)
    Zapraszam do mnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak będziesz miała szansę, to obejrzyj.

      Usuń
  25. przeczytałam dwie pierwsze części a teraz czytam trzecią część:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. film również oglądałam:)
      książka sto razy lepsza:)

      Usuń
    2. Dla mnie książka i film na podobnym poziomie, ale książka zawsze (prawie) jest lepsza, więc masz dużo racji.

      Nie czytałam kolejnych! Jestem ich dość ciekawa.

      Usuń

Wasze uwagi są dla mnie cenne.
Dziękuję.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...