Nie jestem strasznie filmową osobą, ale po obejrzeniu tej adaptacji uznałam, że jednak dam książce szansę. Obsada aktorska była dobrana wspaniale! Ubóstwiam Jeremy Irones'a i Emmę Thompson, więc trafiono w mój gust idealnie. Reszta aktorów też nie była najgorsza. Aktor odtwarzający rolę głównego bohatera grał świetnie, jedynie do czego mogłam się przyczepić, to fakt iż dla mnie nie wyglądał on wcale na nastolatka, a przynajmniej na dwudziestoparolatka, u którego dostrzegłam zakola na głowie. Oczywiście nie zmienia to faktu, że jest dobrym aktorem, prawda?:P
Adaptacja była bardzo interesująca. Jednak nie oszukujmy się, nie był to najlepszy film świata. Jednak ostatnio ogląda się wszędzie tyle tandety, że ta ekranizacja plasuje się mniej więcej pośrodku.
Po przeczytaniu książki ucieszyłam się, że akcja filmu jest mądrze poprowadzona, w wielu momentach odbiega ona od tej w książce. Nawet zakończenie jest inne, o niebo lepsze, a ogólny efekt jest bardzo zadowalający.
Książkę czyta się łatwo i szybko. Jest napisana dość prostym językiem, ale czułam się porwana i zachęcona. Styl z pewnością nie jest odstraszający. "Siedzimy" (przeważnie) w głowie nastolatka i z jego perspektywy przeżywamy cały jego świat. Jakże on pięknie potrafi go opisać, czasami aż można sobie westchnąć. Jedyne, co wydawało mi się dość banalne i trochę naciągane, to było to jego uczucie do Leny. Tak poważnie, otwarcie, odważnie, romantycznie i mądrze nie potrafi kochać żaden nastolatek, nie oszukujmy się! Najgorsze jest to, że czytająca nastolatka wbije sobie do głowy, że jakiś chłopiec może i jest w stanie ją tak pokochać! To nie powieści Jane Austen!!! Mamy XXI wiek! W tej kwestii autorki dały ciała na całej linii - to nie jest miłość nastolatka, tylko dojrzałej kobiety po przejściach czytającej od wielu lat harlequiny i marzącej o wzdychaniu, o uczuciu, chcącej znów zaufać, znaleźć swoje miejsce za wszelką cenę u boku ukochanego. Jego uczucie jest za idealne, za poprawne, za przewidywalne, wręcz za nudne. Tyle przeciwności losu przed nimi, a on ledwie znając dziewczynę, walczy jak rycerz na białym koniu o to jej uczucie, o ich wspólny byt. Normalny nastolatek z pewnością by machnął ręką i odszedł w siną dal... na imprezę ;) Rozpisałam się o tym strasznie, ale proszę pamiętajcie, to jedyny drobny mankament. Spoglądając na całość mogę stwierdzić, że budzi ona zadowolenie, a może nawet i mój... zachwyt? Hmmm, nie - to jednak za dużo powiedziane. Jestem usatysfakcjonowana. Jest to taka interesująca powieść na jeden raz bez wielkich powrotów do niej i ogromnych sentymentów.
Wydawnictwo: Łyński Kamień
data wydania: 2013 (data przybliżona)
liczba stron: 536
słowa kluczowe: fantastyka książki dla młodzieży
kategoria: fantastyka, fantasy, science fiction
język: polski
typ: papier

Książka leży na mojej półce i się kurzy, czekam aż będę w wystarczająco dobrym humorze aby po nią sięgnąć i jej nie skrytykować. Myślę jednak, że niedługo to nastąpi, bo w tym tygodniu trafiają mi się same dobre książki! :)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam.
Nie jest taka zła:)
UsuńA mnie jakoś ta książka nie pociągała (film też), ale może teraz zmienię podejście do sprawy. :)
OdpowiedzUsuńTak jak pisałam Ewa - u mnie plasuje się tak pośrodku i film i książka.
UsuńOd dłuższego czasu zmaierzam się do przeczytania książki i obejrzenia filmu, ale jakoś tak nie mam szczególnego nastroju:)
OdpowiedzUsuńpozdrawiam
http://czytelniadominiki.blogspot.com/
*zamierzam:)
UsuńNa siłę nie zachęcam, ale też i nie odradzam.
UsuńJakoś nie pociągała mnie wcześniej książka, ale nie mówię nie - może kiedyś po nią sięgnę.
OdpowiedzUsuńTotalnie Cię rozumiem, pożyczyłam tylko dlatego, że przyszła jako nowość do biblioteki i trzymając ją w ręku uznałam po chwili wahania, że jednak dam jej szansę.
UsuńSłyszałam o książce o o filmie. Jednak najpierw mam zamiar przeczytać powieść, aby potem nie tracić czasu na ekranizację.
OdpowiedzUsuńAle ekranizacja jest niemal lepsza od książki! Warto ją obejrzeć!
UsuńPierwsza myśl: "ja gdzieś o tym słyszałam..."
OdpowiedzUsuńDruga myśl: "Zmierzch".
hahaha Minerwa siedzisz chyba w mojej głowie - jak piałam swoją opinię, to uznałam, że ich miłość w "Zmierzchu" była taka sama:P Ale młode dziewczyny inaczej kochają (bronię Belli, ze hoho:D), a Edzio był starym kilkutsetnim wampiszczakiem, więc do nastolatków nie należał (nie liczę wyglądu)i mógł dojrzeć do takiego uczucia:D.
Usuńtak zaciekle bronisz Zmierzchu, że i ja patrzę na niego łaskawiej;P, ale podyskutowałabym o Edwardzie, bo on tak naprawdę to nie miał doświadczenia z dziewczynami...kilkasetek, a tu zero seksu i tak naprawdę żadnej nie kochał...może to przez książki, muzykę, wrażliwość albo inne doświadczenia życiowe;PP??? a co do Belli to była stała w uczuciach co rozumiem bo sama tak mam...mój maż jest moja pierwszą i prawdziwą miłością, więc w tej kwestii w 100% się zgadzam
UsuńMarta, czyli Bella? Tylko w czystości i cnocie:P, charakterami różnicie się jak dzień i noc! I dobrze:)
Usuńhahahahahahahaha...w czystości i cnocie to cała ja:PPPP ale bardziej można powiedzieć że w stałości i zaangażowaniu;PPP a tak na poważnie jestem stanowczo bardziej pewna siebie i przebojowa;P czego nie widać gołym okiem:PP i jak sama zauważyłaś różnię się od niej, ale możesz do mnie mówić Bels;PPPDDD
Usuńhahahahaha Bels :P jesteś zdecydowanie bardziej przebojowa od niej! Na stówę, temu nikt nie zaprzeczy!
Usuńaha napisałam na czacie na fb i zrobiłam przykładowe obrazki/banerki także przejrzyj i daj znać
Usuńjuż lecę, chociaż powiem Ci szczerze, że mało czasu spędzam na fb.
Usuń"może to przez książki, muzykę, wrażliwość albo inne doświadczenia życiowe" - jestem skłonna twierdzić, że to tylko i wyłącznie dlatego, że "Zmierzch" to bajka. A "Piękne istoty" to chyba jedna z rzeczy, która powstała pod wpływem fali uwielbienia dla pani Meyer.
UsuńMożliwe, ale tak jak pisałam poniżej w innym komentarzu "Piękne istoty" są całkiem inne od Zmierzchu, to jednak całkiem inna bajka.
UsuńKochana ja tym tekstem "może to przez książki..." itp itd tylko żartowałam;DDD to miało być prześmiewcze...ale zgadzam się z komentarzem B. patrząc tylko na filmy to dwie różne historie;PP
UsuńDokładnie, dzięki:D
Usuńfb mi nie działa ;D zamieszamy posta prawda;p
UsuńPrawda, o 12:00:P ja nastawiłam na automatyczne.
UsuńBasiu posta nie ma;ppppp
UsuńJest:D udało się! na czas!
Usuńfilm widziałam..z mężem uśmialiśmy się w kinie...szczególnie z akcentu głównego bohatera///na książkę poczekam by ją przeczytać jak stanieje...bo przed ekranizacją kosztowała ponad 10zł mniej...a tu szał na film, więc i szał na książkę...co do filmu to końcówka była trochę przesadzona...nie chce zdradzać za wiele ale myślę że się domyślisz;p pokrętnie mówiąc;p także uważam, że jego miłość była trochę wyolbrzymiona jak na tego typu chłopaka i jego podejście do wcześniejszych związków...no ale traktowałam to jako rodzaj przeznaczenia lub nietypowej magii, więc przymykałam oko;P podobno kolejne części książki są lepsze...zobaczymy;)
OdpowiedzUsuńRaczej nie zamierzam czytać kolejnych części, ale nigdy nie mówię nigdy:D.
Usuńja zastanawiam się nadal nad pierwsza:P szczególnie, że nie lubię takich powtórek Zmierzchu...pierwowzór jest najlepszy:PP tak więc kochani pisarze...czas zacząć pisać coś innego! więcej wyobraźni proszę;PP
UsuńNie, to nie jest "Zmierzch" dzieje się tu o wiele więcej dookoła, świat nie kręci się tylko wokół nich. Panuje inny klimat, styl jest lepszy od tego w "Zmierzchu". A co było z tego aktora akcentem nie tak? Nie pamiętam już - film oglądałam chyba około 2 mcy temu. Pewnie był z Wielkiej Brytanii, na północy Anglii, gdzie mieszkałam akcent jest całkiem inny, w Szkocji inny, na południu inny, w Irlandii inny - znałam bardzo dobrze angielski, ale na początku nie mogłam ich wcale zrozumieć:D Dzisiaj tęsknię za tymi akcentami i jak czasem oglądam brytyjskie filmy, to strasznie się cieszę.
Usuńto było USA i coś w stylu "Haudi"(tak to się wymawia) czyli cześć - jakiś teksański akcent chyba??
Usuńa akcent Brytyski czy Angielski uwielbiam szczególnie w wykonaniu S.Conery;DD
UsuńSłyszałam opinie, że film jest znacznie gorszy od książki. Sama nie zapoznałam się jeszcze ani z jednym, ani z drugim, ale chciałabym jednak najpierw sięgnąć po powieść :)
OdpowiedzUsuńSama ocenisz, każdy ma inne zdanie:P Też wolę zazwyczaj sięgnąć po książkę, ale mąż chciał obejrzeć film akurat wtedy, więc się skusiliśmy :D
UsuńNie oglądałam filmu anie nie czytałam książki. Wolałabym zacząć od wersji papierowej.
OdpowiedzUsuńTeż bym wolała, ale ułożyło mi się na opak;)
UsuńWłaśnie najbardziej w tych wszystkich książkach dla młodzieży denerwuje mnie to, że autorzy opisują wielką, wspaniałą, romantyczną miłość, młode i naiwne czytelniczki w to wierzą i czekają na podobnych idealnych chłopców w swoim życiu, po czym ich nie znajdują, i tak się rodzą frustracje, depresje i niechęć do życia. Już dawno "wyleczyłam" się z takich książek, które przedstawiają nierealny świat i nierealne relacje...
OdpowiedzUsuńO filmie i książce było bardzo głośno, ja jakoś nie miałam ochoty ani na jedno, ani na drugie, do czasu, kiedy pewna koleżanka powiedziała mi, że główna bohaterka ekranizacji jest tak bardzo bardzo do mnie podobna. Zaciekawiło mnie to i postanowiłam obejrzeć film, ale jeszcze to nie nastąpiło.
Pozdrawiam!
haha czyli mamy podobne odczucia, ja się na nią skusiłam i jakoś z nią popłynęłam, ale wychwyciłam te "drobne":D mankamenty o których wspominasz.
UsuńTez jakos do tej pory żaden opis, filmu, czy to książki, mnie nie porwał nie zachęcił jakoś szczególnie do zgłębienia tego tytułu. Ale może jednak warto? Tak wynika przynajmniej z tego, co napisałaś :)
OdpowiedzUsuńPodobała mi się ta książka, ale się nią nie zachwyciłam, nie było ochów i achów :D Lepiej Ci tego nie umiem wyjaśnić i opisać :P
UsuńByłam w kinie na filmie i jakoś nie bardzo przypadł mi do gustu, więc chyba książce jednak też nie dam szansy.
OdpowiedzUsuńpozdrawiam :)
Pewnie, tak jak mówiłam, taki średni :)
UsuńOglądałam jedynie film i tak średnio mi się podobał. Dlatego raczej nie będę czytać książki ;)
OdpowiedzUsuńMnie zachęcił troszkę bardziej niż Ciebie :P Pozdrawiam
UsuńByć może wpłynęło na moją ocenę to, że oglądałam ten film podczas nocnego maratonu filmowego. Przez co wypadł blado m.in przy "Igrzyskach śmierci" czy "Dziewczynie z tatuażem". Pozdrawiam
UsuńJeżeli porównamy go do tych dwóch, to rzeczywiście wypada blado :D
UsuńPoza tym chyba nadaje się bardziej dla młodzieży ;)
UsuńA to różnie, jeżeli jesteś młoda duchem, to dla Ciebie też się nadaje :P Ja się lubię odmładzać hihi:D
UsuńMiałam odpuścić sobie i ekranizację, i film, bo słyszałam na ich temat bardzo różne opinie, ale chyba jednak skuszę się na lekturę, może mnie też zachęci do obejrzenia filmu :-)
OdpowiedzUsuńFlora, to nie jest tak zła książka, uważam, że jest całkiem przyjemna.
UsuńMiałem się za to zabierać (poniekąd dlatego, że tytuły tej serii były ciekawe ;p), ale właśnie za bardzo mi zajeżdżały "Zmierzchem" i tą całą miłosną literaturą aż do wyrzygania, ale dzięki Twojej recenzji mogę powiedzieć, że teraz chcę to przeczytać :D. Zobaczę czy mam w bibliotece... chociaż, zapewne będzie to rozchwytywane jak świeże bułeczki przez nastoletnie niewiasty ;D.
OdpowiedzUsuńSpokojnej nocy ;*!
Melon
Hahahaha, miałem racje wszystkie cztery egzemplarze wypożyczone :p.
Usuńhehe pewnie niewiasty szaleją :P
UsuńSpecjalnie podwędzają mi sprzed nosa... biczysy jedne :P.
UsuńJa też do nich należę! Jak śmiesz!:D:P
UsuńPrzepraszam Cię serdecznie niewiasto, ale ja miałem na myśli te zdemoralizowane nastoletnie biczysy i ich zdemoralizowane nastoletnie życie ;p. To już chyba nie o Tobie... Tzn. nastoletnie o Tobie, ale już nie zdemoralizowane ;p.
Usuńhehe dobrze, że dobrnąłeś z tym ostatnim zdaniem do końca! Marny byłby Twój los!:P
UsuńTytuł co jakiś czas przemyka mi przed oczami, ale jakoś mnie do niego nie ciągnie :)
OdpowiedzUsuńLektura całkiem sympatyczna, ale nie namawiam:)
UsuńNie ciągnie mnie ani do książki, ani do filmu. Ale jeśli już: to prędzej sięgnę po ekranizację.
OdpowiedzUsuńDość przystępna ekranizacja - ja się nie zawiodłam.
UsuńJa nie jestem pewna, czy to moje klimaty, ale spróbuję.
UsuńMam książkę na Kindlu jako ebook więc na pewno kiedyś przeczytam :)
OdpowiedzUsuńSuper, też mam pełno! tylko czasu brak:D
UsuńO tej książce słyszałam jakiś czas temu, ale przyznam, że nie zwróciłam na nią większej uwagi aż do teraz. Wprawdzie nie zamierzam jej jakoś usilnie szukać, ale jak trafi w moje ręce, to zapewne przeczytam.
OdpowiedzUsuńUważam, że nie straciłam na nią swojego czasu, więc uważam, że warto dać jej szansę.
UsuńO rany, ja nie słyszałam ani o książce, ani o filmie:( Dobrze, że dzięki Twojej recenzji zorientowałam się w temacie:) Być może sięgnę po film, w każdym razie tytuł zapamiętam na pewno.
OdpowiedzUsuńFilm dość interesujący ze względu na obsadę ;D
Usuńksiążki nie było mi dane poznać, ale śmiało mogę powiedzieć, że film mnie zauroczył :)
OdpowiedzUsuńMyślę, że z książką byłoby podobnie!
UsuńOd kiedy dowiedziałam się, że w "Pięknych istotach" gra Jeremy Irons od razu chciałam zobaczyć film. Niestety, nie miałam okazji iść do kina. Bardzo lubię tego aktora (od czasów jego roli w "Eragonie", gdzie zagrał Broma - moją ulubioną postać), aż tak bardzo, że ostatnio obejrzałam w telewizji "Szklaną pułapkę 3", ponieważ on tam grał. W "Intruzie" (którego też chcę zobaczyć) z kolei gra jego syn Max.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam, Lawenda
Oj, ja kojarzę Irons'a z wielu filmów a najbardziej jako Alex'a z niezapomnianych "Ukrytych pragnień" z Liv Tyler, oraz z haniebnej roli pedofila Humnerta Humberta z "Lolity". Wspaniały!
Usuńnie w moim typie, ale kiedyś zaczytywałam sie w takich książkach, a cd filmu obejrzę może z moją znajomą :) w konkursie wzięłam udział i z niecierpliwością czekam na wyniki tylko że dopiero teraz wkleiłam baner, mam nadzieję ze to nie żaden problem :)
OdpowiedzUsuńWklejenie banerku absolutnie nie jest obowiązkowe, więc bardzo się cieszę, że go dodałaś bez "przymusu". Losowanie jutro z samego rana, cierpliwości :)
UsuńMiałam iść na to do kina, ale jakoś zabrakło mi czasu :) Może nadrobię zaległości :)
OdpowiedzUsuńZapraszam do mnie :)
Jak będziesz miała szansę, to obejrzyj.
Usuńprzeczytałam dwie pierwsze części a teraz czytam trzecią część:)
OdpowiedzUsuńfilm również oglądałam:)
Usuńksiążka sto razy lepsza:)
Dla mnie książka i film na podobnym poziomie, ale książka zawsze (prawie) jest lepsza, więc masz dużo racji.
UsuńNie czytałam kolejnych! Jestem ich dość ciekawa.