piątek, 18 października 2013

Grzybobranie mocium Panie.

Na początek miałabym do Was ogromną prośbę. Proszę Was o to, abyście zagłosowali na Czytelnię w Konkursie na Nieoficjalny Blog Roku 2013.
Wystarczy wejść na STRONKĘ - klik i zagłosować po prawej stronie w ankiecie na nr 10, czyli na Waszą Czytelnię:)
Dziękuję...




Dzisiaj troszkę mniej poważnie. Zapraszam do mojej codzienności.

Sobota była piękna. Mąż, istne leniuszysko nad leniuszyskami poległ w naszych czterech kątach i nie chciał ruszyć swoich czterech literek. Niby poczuł jakąś... niemoc:) Obydwie z córką byłyśmy oburzone i postanowiłyśmy wybyć z rodzinnego gniazdka. Jak to cudnie się złożyło, że mogłyśmy liczyć na towarzystwo dziadków. Pojechaliśmy za Manowo i tam zapuściliśmy się w gąszcza, aby przyczaić się na jakieś niewinne grzybki i je zaatakować nożem niczym krwawi kilerzy, tudzież asasyni.

Tosia z babcią poszły w siną dal:)
Niestety zdjęcia wyszły strasznie szare.
Wiele z grzybów zostało już przebranych i myśleliśmy, że wrócimy tylko z takim oto dorobkiem:


Ale powolutku wiaderko się zapełniało.
Tosia (moja córka) po raz pierwszy w życiu była na grzybobraniu. Podczas zrywania, za każdym razem, chichotała się w tak zabawny sposób, że zaraziła nas wszystkich śmiechem :))
Małe grzybki odrywała bez oporu. Dużych się bała - że są takie śliskie i fuj w dotyku:)


 Tosia:
 przestrzega - muchomory są be,
 prosi, żeby ich nie zrywać.
Użytkownicy Czytelni uszanujmy i przychylmy się do tosiowych postulatów!
Trujące, ale jakie cudne, prawda?
Nie omieszkam dodać, iż dziadek (mój tata) poszedł sobie z psem gdzieś nad jezioro, a mama, ja i Tosia, czyli trzy kompletne zakręty zgubiłyśmy się w lesie na amen :P Po godzinie delikatnej nerwówki hahaha, podczas której nie zapomniałyśmy o zbieraniu grzybków, córcia zaczęła miauczeć. Jej marudzenie nabiera często odgłosów piskliwego miauczenia kota. Lubię miauczenie kota, przecież mam kotkę Helenkę, ale, proszę uwierzcie mi,  tosiowe miauczenie nie należy do moich ulubionych.

Helenka zwana także Heleonorą;)


Na szczęście spotkaliśmy innego grzybiarza, który pokierował nas jak mamy iść przez kolejne 2 km do przystanku w Mostowie, tam podjechał już po nas mój tata. Na szczęście oboje mieliśmy komórki. O dzięki Ci, technologio!!! Zboczyłyśmy z naszego miejsca zbierania o jakieś 12 km - aż się wierzyć nie chce, że było to wykonalne z trzyletnim dzieckiem:) My to jednak potrafimy...:P
Wracając do grzybów - jakimś cudem uzbieraliśmy ich całe duże wiadro, wszystkie przebraliśmy na miejscu w lesie. Do zdjęcia zostały już umyte i tak oto prezentowały się w mojej kuchni. Ugotowałam je w dwóch garach, bo w  życiu nie chciały się zmieścić w jeden. Większość oczywiście zamroziłam.


Happy end pogłębił się jeszcze bardziej, gdy po powrocie okazało się, że mój mąż nie jest takim leniuszkiem, jak myślałam. Podczas gdy my relaksowałyśmy się w lesie, moja insza połowa odkurzyła mieszkanie i zmieniła helenkową kuwetę :D:P
Normalnie zwariowałam, musimy częściej się tak rozstawać hehe. A mówią, że idealni faceci nie istnieją. Idealni może i nie, ale w moim dostrzegam od czasu do czasu taką jakąś... doskonałość ;P
Zakończenie, jak to zakończenie: i wszyscy żyli długo, szczęśliwie i słitaśnie. Same nudy...
Nie macie pomysłu na weekend? lasy zachęcają, grzyby aż się proszą o zerwanie. Aby było bardziej wesoło i dzień był pełen przygód polecam zabrać:
1) siebie we własnej osobie ubraną/ubranego na cebulę (im bardziej jesteś nieogarnięta/ty grzybowo tym lepiej i weselej - tylko nie zrywaj wszystkiego co popadnie, co jest niejadalne dla ludzi, jest jadalne dla leśnych zwierząt),
2) rodzica, kolegę, babcię, dziadka, tudzież inną personę/persony bliskie Twojemu sercu, a które powinny cechować się: totalnym brakiem jakiejkolwiek orientacji w terenie. Proponuję kontakt z Basią z Czytelni - mówię Wam, ta to potrafi! Ma to po mamie.
3) osobę, która jednak zna się na tych grzybach - nie chcesz przecież w najlepszym przypadku trafić do szpitala po pysznym obiadku, prawda?
4) osobę, która ma orientację w terenie, telefon komórkowy i samochód - bez tej osoby nie ma co się nawet ruszać z domu i gdziekolwiek jechać, no chyba że lubisz być tratowany przez sarny, kiedy w nocy zaśniesz gdzieś pod drzewem (widzieliśmy ich całe stadko!). Nie wspomnę o innych niebezpieczeństwach...
5) telefon komórkowy - Twój nieodzowny MUST HAVE. Tak, w lesie przeważnie jest zasięg!
6) wiaderko, nożyk, kalosze, buteleczkę wody, chusteczki higieniczne dla smarkającego małego bąbla. Jeżeli planujesz dłuższe zagubienie, to proponuję porwać ze sobą prowiant, chyba że po kilku dniach głodu lubisz obgryzać korę z drzew. Gdzieniegdzie rosną jeszcze jagody, nie smakują już tak wspaniale jak wcześniej, ale i tak są pyszne.
To był mój mały poradnik - survival.
Jeżeli znajdziecie się w pobliżu jeziora, to proponuję zostać tam na dłużej, z czasem wybudować jakiś szałas i przeczekać w nim zimę, wiosną będzie piękniej, nie traćcie nadziei...
Gdyby ktoś z Was przestał nagle blogować na dłużej niż miesiąc, to będziemy już wiedzieć, że ta osoba poszła na grzyby i że mamy jej szukać po lasach, w szałasach, w pobliżu jezior.
Weekend zapowiada się wspaniale! ;) Nie ma na co czekać!
Wiadro w dłoń i grzyba goń!

Zakończę jeszcze bardziej pozytywnym akcentem - fragmentem piosenki Wiślan "Do przerwy 0 -1": 
"Przygoda, przygoda, każdej chwili szkoda,
Świat jest piękny, czy to znasz?
Otwórz oczy, patrz, otwórz oczy, patrz!
La, la, la... otwórz oczy, patrz."


Miłego odpoczynku kochani.
Czas na grzybobranie
mocium Panie;)

I jeszcze coś do śmiechu, czyli całkiem udane tłumaczenie:

 

Piątek jest wystarczająco dobrym powodem na wygłupy, prawda?;)
Przyjmijcie więc ten post z przymrużeniem oka:)

89 komentarzy:

  1. Głos oddany:) Trzymam kciuki!
    Grzybobranie to świetny pomysł na weekend. U nas niestety wciąż katary i kaszle, na zmianę. Lubię zapach lasu o tej porze roku. Nie jestem może mistrzem w zbieraniu grzybów, ale za to mam doskonałą orientację w terenie więc mogę robić za GPS.
    A poradnik pierwsza klasa. Jak ja lubię czytać takie wpisy:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochana Moniko-byłabyś idealnym i najlepszym towarzyszem grzybowym na świecie. Ty będziesz GPS-em, a ja będę Cię zabawiać hahaha - podzielimy suę obowiązkami:P

      Usuń
    2. To ja się piszę na taki układ. Obowiązki już podzielone, ale gdzie się spotkamy? Może gdzieś w okolicy Warszawy? Tak w połowie drogi:)

      Usuń
    3. Ok, a bierzemy nasze małe bachorki? :P:D Bo w sumie nie będzie miał kto marudzić, a dzień bez marudzenia, to dzień stracony:D:P

      Usuń
    4. Oczywiście, że bierzemy:) Tacy pomocnicy są nieocenieni!

      Usuń
    5. Tak, Tosiowe postulaty zawsze w cenie:P My ich jeszcze pożenimy :))))

      Usuń
    6. Rzeczywiście, w sumie to już za nami haha

      Usuń
  2. nieważne ile grzybów zbierzesz! ważne, że się dotlenisz i wyprawa się uda, a ten rozśmieszacz jest ekstra! co do nieoficjalnego bloga to już głosowałam;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, grzyby to tylko dodatek:) Ale przy moim poradniku przynajmniej wiesz co robić w lesie hahahahaha

      Usuń
  3. Odpowiedzi
    1. I dlatego Cię tak lubię:) :P Żartuję x.

      Usuń
  4. Ja jakoś w tym roku też zaszalałam z grzybami :) Normalnie to ja się do tego nie nadaję, ale w tym roku mnie wciągnęło! Dzięki temu mam 7 wianuszków (tudzież wieńców, bo są duże) suszonych grzybów! :)
    Oczywiście już zagłosowałam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki xx. A te wianuszki muszą wyglądać cudnie - uwielbiam ich zapach!

      Usuń
  5. Zagłosowałam i życzę powodzenia.
    Ja po lesie nie lubię chodzić, chyba, że po polanie, gdyż tam jest pięknie i przestrzennie. Ale grzybki i tak mam co roku, bo kochani rodzice zawsze mnie obdarowują bardzo hojnie ;-)

    OdpowiedzUsuń
  6. Basiu, zajrzyj koniecznie na Dyskusyje, jak będziesz miała czas, bo się tam wywnętrzyłam :P I czekam na Twoją opinie i Twoje odpowiedzi :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już lecę serduszko Ty moje! przepraszam byłam zalatana xxx.

      Usuń
  7. Ech, grzybów u mnie w domu co rok jest dostatek. Rodzice są grzyboholikami, uwielbiają je zbierać i potem jeść. :) A sama lubię tylko kanię i kurki. :) Tosiowy postulat przyjęłam oczywiście. :D A Heleonorka już mi serce skradła. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, Heleonora ma to coś w sobie, ten X faktor hahaha. Moi też zapaleni grzybiarze - każdy wolny dzień w lesie. Ciągle mamy pełne zamrażarki ugotowanych grzybów. Mam nadzieję, że mój poradnik - survival też będzie przestrzegany:):P:D

      Usuń
  8. Wyprawa na grzyby pełna przygód. To smak dzieciństwa....

    OdpowiedzUsuń
  9. Przezabawnie opisałaś grzybobranie :D Wyrazy uznania dla małej Tosi, że zawędrowała aż tak daleko. Pewnie wieczorem nóżki mocno bolały i dziecko poszło szybko spać.
    Zaraz zagłosuję :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie o dziwo nóżki ją wcale nie bolały! Ja nie wiem, ona jest nie do zdarcia:):P Nie spała cały dzień i poszła spać około 21, brak mi słów.
      Dzięki;)

      Usuń
    2. Kurcze, czasami takie dzieciaczki są odporniejsze od dorosłych i potrafią nas zaskoczyć, a nawet zawstydzić :)
      Ale pewnie spała bardzo długo?

      Usuń
    3. Też właśnie nie - obudziła się po 7mej, tak jak codziennie wstaje do przedszkola:P:D A może moja córka jest małym robocikiem, a ja nic o tym nie wiem!!!! Idę sprawdzić czy ma jakieś wystające przewody;D

      Usuń
  10. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  11. Zuch Tosia, naprawdę :-))) Poradnik surwiwalowy przedni :))) A mąż spisał się na medal - zazdroszczę Ci takiego egzemplarza ;)))

    Zagłosowałam i uważam (co Ci chciałam napisać jakiś czas temu), że masz kobieto talent do pisania recenzji!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jejku naprawdę tak uważasz? Ale po jakim moim wpisie do tego doszłaś? Ale mi miło! Jak ja lubię słuchać takich rzeczy, bo mi się czasami totalnie wydaje, że właśnie nie umiem hehe.

      Usuń
    2. Czytam Twoje recenzje, choć nie zawsze komentuję, i jestem pełna podziwu dla pracy, jaką przy nich wykonujesz. Postaram się odzywać częściej ;):))))

      Usuń
    3. Nie wiedziałam, tak czasem się napracuje, ale to w sumie jak każdy z was.

      Usuń
  12. Ja grzyby lubię jeść, ale na zbieranie by mnie nie wyciągnęli...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ech, a chciałam Cię zaprosić na wypad do lasu, ale Ty jesteś!!!:P:D

      Usuń
  13. Masz mój głos, należy Ci się :D
    Ja nie lubię zbierać grzybów, za to moja mama mogłaby to robić dniami. Tak jak mój brat. W sumie mój ojciec też jest w stanie jechać i coś tam uzbierać. Jestem grzybową czarną owcą rodziny. Moja mama w tym roku zebrała tych grzybów ok. 20kg. Ma-sa-kra. Ale miło widzieć, że Ty dobrze się bawiłaś. No i Tosia też. Możesz jej przekazać, ze każdy będzie jej słuchał i nie będzie zbierał czerwonych grzybków. One są bee :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :P Dziękuję i cieszę się w imieniu Tosi:) 20 kg? Ja nie mogę!!!! Szokers. Grzybowa czarna owca rodziny-uuuuuu, może Ci się kiedyś odwidzi i polubisz takie leśne wypady, bo nie o grzyby tu chodzi, a o cudownie pachnące czyste świeże leśne powietrze i o spacer. A las jaki cudny, ach...

      Usuń
  14. Głos oddany.Pozdrowionka dla grzybiarek;-)

    OdpowiedzUsuń
  15. Zagłosowałam, rzecz jasna. :)
    Ja na grzyby się nie wybieram, no dobra, jeśli chodzi o tegoroczną jesień to byłam AŻ jeden raz z mamą, ale to nie dla mnie takie atrakcje. :P Jednakże, może kiedyś skorzystam z Twojego poradnika. :) :)
    Super, że Twoja córcia taka zadowolona po grzybobraniu. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. haha to był super dzień, pomimo wielu zawiłości:)

      Usuń
  16. Widzę, że Czytelnia jest na prowadzeniu, a więc głosuję na zwycięzcę:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prawidłowo Panie Irku;) Dzięki serdeczne. Recenzja Pana książki będzie we wtorek, nie wyrobiłam się na piątek, przepraszam.

      Usuń
  17. Post wywołał duży uśmiech na moich ustach, jeśli tylko wyruszę na grzyby, muchomory będę omijać szerokim łukiem.
    Biegnę głosować.

    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki za głos i tak, miałam w planach Was troszeńkę rozśmieszyć - tak żeby pomyślnie rozpocząć ten weekend:)

      Usuń
  18. Głos oddany.
    Ja z rodzina w tym roku tez nazbieraliśmy dwukrotnie sporo grzybów .
    Połączyliśmy przyjemność z pożytecznym i grzybów mam więcej nasuszonych niz nam na wigilie trzeba.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Natanno, a jak one cudnei pachną takie suszone, prawda? Hmmmm

      Usuń
  19. Ja uwielbiam chodzić na grzyby i potem je obierać (może poza maślakami :P). Bardzo lubię marynowane grzyby i oczywiście smażone kanie w panierce :)

    A tłumaczenie świetne, prawie jak Natenczas Wojski ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przypomniało mi się, że kiedyś też zrobiłam galerię z grzybobrania: http://www.wiadomosci24.pl/artykul/jesienne_grzybobranie_162312.html

      Usuń
    2. Cudne zdjęcia Wiki, brawo! Uwielbiam takie jesienne zdjęcia, ach...:)
      haha tak myślałam, że tłumaczenie Ci się spodoba:)

      Usuń
    3. Dzięki. W tym roku niestety zdjęć nie zrobiłam. Ale marnie z grzybami w mojej okolicy.

      Usuń
    4. U mnie też wszystko przebrane - w tyle osób to powinniśmy wrócić normalnie z 5 wiadrami:)

      Usuń
  20. Głos oddany, oczywiście.
    Uwielbiam grzybobranie, chodziłam z dziadkiem nad morzem... Ale to było dawno. W przyszłym roku przejdę się gdzieś sama. W tym udało mi się tylko zebrać parę maślaków rosnących pod biblioteką. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. haha, ale obiecaj mi, że jeżeli nie masz orientacji w terenie, to weźmiesz kogoś bardziej obytego w lesie hehe.

      Usuń
    2. Bardzo śmieszne. :-P Spokojnie, myślę, że nikt mnie do lasu samej nie puści. :D

      Usuń
  21. A jaki z nimi jest żur wigilijny, a jaka kapusta, pierogi. Marzenie.
    Moje grzybobranie mozna zobaczyć tutaj:http://natanna-takasobiekronika.blogspot.com/2013/10/jesien-w-lesie-i-grzybobranie.html

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pamiętam, widziałąm już wcześniej ten post, nawet go skomentowałam:) Wspaniałe zdjęcia!!!

      Usuń
  22. Grzybów jeść nie lubię, ale zbierać uwielbiam:))
    P.S. Głos oddany!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Heh ja również wolę je zbierać niż zjeść. Dzięki x

      Usuń
  23. Zagłosowałam, Basiu, powodzenia życzę :)
    Pysznie wyglądają te grzybki ;)

    OdpowiedzUsuń
  24. Powodzenia:)
    Bardzo lubię grzyby,zwłaszcza maślaki w occie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No proszę trafiliśmy kilkanaście maślakow.;-)

      Usuń
  25. Jaka śliczna Tosia! I koeczek z madrym spojrzeniem (a te bestie przecież zawsze coś kombinują, nawet jak chcą na ręce, wiem mam małą kotałkę). :D Mister Mocium <3 Kiedy to zobaczyłam rozrechotałam się na amen!!! :D No i kochana, oczywiście z wielka przyjemnościa zagłosuję na Czytelnię! :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki za głos:) Ciekawa jestem czy chodzisz do lasu na grzyby, a jeżeli tak, to czy tak jak ja nie masz orientacji w terenie i oczywiście czy mój survival - poradnik Ci się przyda:D:P?

      Usuń
    2. No kochana poradnik napisany genialnie, ale jednak nie uda mi sie wprowadzić go w zycie, bo na grzyby chodzę baaaaardzo rzadko (nielubię ich jeść, ani zbierać, ani lawirować miedzy paprocią po pas, a jakimś wężem czy innym stworkiem). Za to uwielbiam latać po lasach i łąkach z aparatem. Ale nigdy nie wchodzę zbyt głęboko w krzaki (12 kilometrów! No D W A N A Ś C I E kilometrów!?), tak wiec dróżke do świata mam zawsze na oku. :) No i u mnie nie ma zasiegu w lesie. Ani w zasadzie nigdzie indziej... hahahahahahahhahaa. Mam tylko na kredensie i na parapecie. :D A tam bym grzybów nie szukała. :) Za to moi rodzice baaardzo często wybywają z domu na kilka godzin i wracają z koszami pełnymi grzybów. I oczywiscie jako dobra córa siedzę cały wieczór i czyszczę te okropne grzybki. :D

      Usuń
    3. Wolę grzyby zbierać niż je jeść, ale najgorsze co może być to czyszczenie tych grzybków, więc Ci współczuję, bo masz najmniej przyjemną czynność do wykonania haha.

      Usuń
    4. A propos tych 12 km, to tak jakoś nam się fajnie szło:P:D W lesie, na tak cudnym spacerze nie odczuwa się tych 12 km - naprawdę!

      Usuń
  26. Mój głos oddałam i jak na razie mocno prowadzisz! :)
    Ależ wędrówka po lesie wspaniała :) Kotek cudowny!

    OdpowiedzUsuń
  27. Dzień dobry. przepraszam, że tutaj panią pytam, ale nie wiem gdzie. czytam panią od dawna i chciałabym zapytać. może mi pani powiedzieć jak mam wysłać książkę komuś? jak pani wysyła? pocztą polską? w co pani ją pakuje? nigdy czegoś takiego nie wysyłałem :( jakby pani mogła odpowiedzieć to dziękuję.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, Pocztą polską, książkę wkładam do koperty bąbelkowej, zazwyczaj biorę polecony (rejestrowana przesyłka - można ją sobie śledzić w internecie i nigdzie nie zaginie na 100%), a jeżeli zależy Panu/Pani na czasie, to proszę dodać jeszcze opcję PRIORYTET, to będzie przesłana szybciej. Ja z niej zazwyczaj nie korzystam, ale nigdy nie wiadomo.
      Troszkę nie wiem czy jest Pan Panem, czy Pani jest Panią - w wypowiedzi widzę dwie opcje;) Zachęcam do podpisywania się. Pozdrawiam.

      Usuń
    2. oj przepraszam :D dzięki za odpowiedź i to taką szybką!
      Pozdrawiam, Łukasz.

      Usuń
  28. A ja nigdy (jeszcze? może to się kiedyś zmieni) nie zbierałam grzybów. :) Jestem takim mieszczuchem, rzadko chodzę po lasach, wolę siedzieć w domu. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W sumie chodzi tutaj o przyjemność spacerowania, a grzyby to taki dodatkowy bonusik:)

      Usuń
  29. Głos oddany i chyba masz zwycięstwo w kieszeni patrząc po wynikach :) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję:) Nigdy nie wiadomo - głosy oddaje się do 1 grudnia, więc jeszcze wszystko przed nami.

      Usuń
  30. Również oddałam głos, trzymam kciuki :)

    OdpowiedzUsuń
  31. To ja chyba jednak spędzę weekend nieco bezpieczniej, czyli gubiąc się nie w lesie, a miedzy stoiskami z książkami.

    A teraz lecę oddać głos. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ulala... Zmiażdżyłaś konkurencję. :D

      Usuń
    2. Mam 30 głosów, więc wszystko się jeszcze może zdarzyć do 1 grudnia:)

      Usuń
  32. To ja się nadaję jako taki ludź co się zupełnie nie zna na grzybach i ma okropną (nie)orientację w terenie :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jakbym czytała o sobie - ale by było śmiechu, jakbyśmy się zgrały:)

      Usuń
  33. Odpowiedzi
    1. Dzięki, a w lesie byłaś? Jak tam grzybki? :)).

      Usuń

Wasze uwagi są dla mnie cenne.
Dziękuję.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...