sobota, 14 września 2013

"Lewą ręką przez prawe ramię" Lønning Aarø Selma (72)


SPOILER!


Dziwny tytuł, prawda? Intrygujący, zachęcający. A opis z tyłu książki tylko potęguje chęć sięgnięcia po nią:
Mężczyzna stoi na chodniku i całuje kobietę. Pozornie bez powodu wybiega na ulicę i zostaje potrącony przez samochód. Kim jest ten mężczyzna? Co nim kierowało? I czy jest ktoś, kto go naprawdę zna?
"Lewą ręką przez prawe ramię" to wzruszająca i zarazem wstrząsająca opowieść o tym, jak niewiele wiemy o swoich najbliższych i o samotności w tłumie.
 Lewą ręką przez prawe ramię - to nie jest jakiś element ćwiczenia akrobatycznego, jak można byłoby wnioskować po okładce. To... albo nie, nie powiem Wam:)
Wielu z bohaterów jest narratorami tej powieści, dzięki czemu poznajemy ich wewnętrzne rozterki dogłębnie i widzimy jak są przerażająco samotni wśród najbliższych.
 
Książka opisuje tragedię norweskiej rodziny. Simon żeni się z Almą, piękną, chłodną, oziębłą, troszkę wyniosłą kobietą. Jako architekt wybudował dom, ale instalacja elektryczna, której nie założył fachowiec, spowodowała pożar. Albie udaję się uratować córeczkę, ale jej pół przepięknej twarzy jest poparzone i zniekształcone. Kolejną tragedią jest śmierć drugiej córki, którą Alma kochała najbardziej na świecie. Żal do męża, córki, "zamurowanie" siebie i ucieczka przed światem, niechęć do życia trwająca latami, zdrady męża, doprowadziły do tego, iż rodzina jest razem, ale całkowicie osobno. Czują ze sobą więź ze względu na tragedie jakie wspólnie przeżyli i jakie ich umocniły, ale Simon czuje się niekochany, niepotrzebny, przeszkadzający, czuje się kulą u nogi.
W tym momencie wkracza postać Helen, która go ubóstwia, spodziewa się jego dziecka i z którą od trzech lat ma romans. Helen chce go mieć tylko dla siebie. Możemy tylko gdybać co myśli Simon. Mężczyzna całuje Helen i wychodzi na ulicę...

Mamy tutaj do czynienia z wieloma wątkami i dużą ilością bohaterów, których nawet nie wymieniłam, każdy z nich jest w jakimś stopniu ze sobą związany. Wszyscy oni są ważni i wyjątkowi - poznajemy nawet polską sprzątaczkę Almy - Małgosię. Żona woli zwierzyć się obcej osobie, sprzątaczce, niż mężowi - jakież to smutne, jakież to żałosne, jak można tak przegrywać swoje życie i przyglądać się temu z boku! Irytujące do bólu, pozbawiające oddechu, podłamujące nas...

Myślenie nastoletniej córki Elviry jest raz rozbrajająco zabawne, by innym razem obezwładnić nasze ciała od stóp do głów swoim bezgranicznym smutkiem. Możemy tylko wczuć się w jej sytuację i współczuć jej z całego serca, że przez te wszystkie lata wychowała się siedząc jak na szpilkach, wchłaniając tą toksyczność, brak miłości, zaniedbanie przez rodziców, odosobnienie, odtrącenie, gorycz istnienia. Myślę, że takim osobom trudno jest później odnaleźć się w społeczeństwie, a co dopiero uzdrowić samego siebie i założyć własną rodzinę. To dziecko aż się prosi o miłość, wysłuchanie, akceptację, przytulenie, poświęcenie jej jakiejkolwiek uwagi.


Rodziny potrafią tętnić życiem, entuzjazmem, miłością, pewnością, szacunkiem, tutaj jest jednak inaczej. Króluje żal, ból, poczucie winy. Są pustą skorupą, atrapą, domkiem z kart, skamieniałością, żelazkiem bez duszy - nie prowadzą dialogu, nie wyciągają ręki.

Dlaczego warto przeczytać tą książkę? Bo ukazuje nam, jak nie wolno nam egzystować, wzajemnie się oszukiwać i przemilczać to co dla nas najistotniejsze. Ten psychologiczny obraz jednostki ludzkiej w zetknięciu z najbliższymi, a jakby najdalszymi, daje nam dużo do myślenia o naszym własnym życiu. Wykluwa się pytanie: czy nam to też grozi, jeżeli przestaniemy wspólnie o siebie dbać? OCZYWIŚCIE, ŻE TAK, oczywiście...

Selma Lønning Aarø(ur. 13 lipca 1972)
Bardzo ciekawe i dość innowacyjne jest to, że książka jest rozpisana na głosy i jesteśmy w umyśle, w głowie większości z bohaterów. Powiecie pewnie - a cóż w tym innowacyjnego? Otóż czytałam wiele "niby" podobnych książek, ale ta jest napisana tak niebywale mądrze, tak dojrzale, tak olśniewająco i w taki sposób, że jest naprawdę jedyna w swoim rodzaju. Ukłon w stronę norweskiej autorki.
 
Co dodatkowo  podobało mi się  w tej lekturze, to niecodzienne usytuowanie wątków w czasie, zawirowanie nimi, przekręcenie. Jedna historia zostaje niedokończona u jakiejś postaci, aby znaleźć swoje zwieńczenie ukazane z perspektywy innej. Zazwyczaj irytuje mnie taki fortel, w tym przypadku uwiódł mnie bardzo. Tutaj mi to zupełnie nie przeszkadzało, było całkiem zgrabnie zawoalowane. Tak, autorka potrafi doszczętnie urzec swoim piórem. Z wielką ochotą i bez żadnych wyrzutów sumienia polecam Wam "Lewą ręką przez prawe ramię". Wierzę głęboko, że nie zawiedziecie się na niej.
  


Garść najlepszych cytatów:
"Miałam ochotę krzyknąć, że nazywanie nas rodziną to gruba przesada, że nie jesteśmy niczym innym jak tylko resztkami z obiadu i że obie z mamą będziemy gnić w lodówce, dopóki nie wyrzucą nas do kosza.”     "
"Jeszcze zanim cokolwiek się zaczęło, było już za późno" 
A na koniec coś weselszego - przemyślenia młodej Elviry:
"Ukradłam książkę z biblioteki. Kochanek - tak brzmi tytuł. Wcale nie miałam zamiaru jej ukraść. Bałam się, co bibliotekarka sobie o mnie pomyśli, kiedy pomyśli, że chcę ją wypożyczyć. I dlatego wsunęłam książkę do torby. Bibliotekarka zawsze mierzy mnie wzrokiem, przynajmniej ta z wąsem i czerwonymi oprawkami okularów. Na szczęście kiedy kradłam książkę patrzyła w inną stronę. W bibliotece wojewódzkiej mają alarm, ale w naszej go nie ma. Wybrałam tę książkę ze względu na tytuł. Chciałam, żeby była nieprzyzwoita i żeby było w niej dużo seksu. Miałam nadzieję, że jest to książka, którą będę mogła czytać pod kołdrą, kiedy nie będzie mi ani zimno, ani gorąco, tylko w sam raz."


Literatura (kraj): norweska
Tłumaczenie: Milena Skoczko
tytuł oryginału: Venstre hånd over høyre skulder
seria/cykl wydawniczy: Seria z przyprawami
wydawnictwo: Smak Słowa
data wydania: maj 2009 (data przybliżona)     
liczba stron: 208
słowa kluczowe: literatura norweska
kategoria: literatura współczesna
język: polski
typ: papier
skąd: Pożyczone z biblioteki
Data przeczytania: czerwiec 2013r.
wyzwanie: Czytamy polecane książki
 

55 komentarzy:

  1. Od dawna mam ochotę na tę książkę. A teraz ta chęć została dodatkowo podsycona :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Tytuł tej książki rzeczywiście bardzo pokrętny, ale ja chyba się na nią nie skuszę, ponieważ piszesz, że jedna historia zostaje niedokończona u jakiejś postaci, aby znaleźć swoje zwieńczenie ukazane z perspektywy innej. Osobiście nie lubię takiego zabiegu, wręcz mnie to drażni, dlatego pewnie w trakcie czytania irytowałabym się niezmiernie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Krysiu, uwierz mi, ja też tego bardzo nie lubię, ale tu jest to tak zgrabnie zrobione, że nawet nie poczułam irytacji.

      Usuń
  3. Recenzja dodana do Wyzwania: Czytamy Polecane Książki;)
    Pozdrawiam xxx
    Tusia
    P.S. po całym tym szaleństwie wpadnę, przeczytam i wypowiem się jak zwykle;PP

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozumiem, miłego weekendu.

      Usuń
    2. czytałam z zapartym tchem;D świetny tekst...jeśli spodobało Ci się tak jak piszesz ta innowacja w formie kończenia danej historii w innej to pokochasz Kafkę nad Morzem;) takie książki są ważne i myślę, że z chęcią bym ją przeczytała...teraz tylko musi czekać spokojnie na swoją kolej...pozdrawiam na lekkim rałszu;PP

      Usuń
    3. haha również pozdrawiam:P:D Kafkę przeczytam z pewnością!!!

      Usuń
  4. Z chęcią po nią sięgnę, zaintrygowałaś mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Zaintrygowałaś mnie zwłaszcza, że z norweskiej literatury to ja tylko kryminały znam. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, kryminały są świetne, ale ta powieść jest równie dobra - zaczynam bardzo lubić literaturę norweską.

      Usuń
    2. Nie możliwe, nie znasz "Człowieka, który pokochał Yngvego"? Jeśli nie to również polecam :)

      Usuń
    3. A no faktycznie! Czytałam przecież, tylko że to było tak dawno, że zginęła mi ta książka pod naporem kryminałów. ;)

      Usuń
    4. Ja też już dawno czytałam tą książkę :)
      Sądzę, że zdobycie innej literatury norweskiej niż kryminały, jest dość trudne, bo nie jest to zbyt popularny nurt :) Tym bardziej podziwiam Basię, że sięgnęła po tą książkę!

      Usuń
    5. To było totalne zaskoczenie! Strasznie mi się spodobała.

      Usuń
  6. Bardzo mnie nią zaintrygowałaś:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Na mnie ta książka czeka i woła ;)Po Twojej recenzji chyba przyśpieszę lekturę :)
    Nie wiem, czemu ani jak, ale Norwedzy potrafią zagłębiać się w uczucia aż do bólu, a przy okazji przedstawiają zwyczajne życie zwyczajnych ludzi. Niby nic nie zwykłego, życie jak nasza, jak naszych przyjaciół, znajomych etc. A mimo to jest coś wstrząsającego w tych przedstawieniach. Może dlatego, że dociera do mnie, że skoro to takie zwykłe życie zwykłych ludzi to mogłoby to być moje życie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Edytko, DOKŁADNIE tak jest - dokładnie takie ma się przemyślenia po norweskich lekturach, przeszywają, przebijają nasz mur obojętności, czarują, dają chwilę dla głębokich i ważnych dla nas refleksji.

      Usuń
  8. Tematyka mnie przeraża. Takie zagadnienia jak samotność w tłumie nie są na każdą okazję, boję się, że mnie dobiją.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie są, to prawda! Jeżeli nie czujesz się w obecnym momencie "na siłach", to lepiej poczekać na "swoje lepsze czasy". Ale warto ją przeczytać, zdecydowanie!

      Usuń
  9. Zaintrygował mnie zabieg, o którym piszesz. Kończenie historii z perspektywy kogoś innego, to ciekawe.

    OdpowiedzUsuń
  10. Próbuję sobie przypomnieć, czy kiedykolwiek w życiu czytałam książkę zaliczającą się do norweskiej literatury... Odpowiedź w tej chwili brzmi "nie" :) A mogłoby to być, jak widzę, ciekawe doświadczenie lekturowe.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uważam, że byłby to Twój niebywale udany debiut.

      Usuń
  11. Tytuł w połączeniu z okładką nastawił mnie na powieść o jakiejś akrobatce. ;) Bardzo ciekawie ją przedstawiłaś! Od jakiegoś czasu chętnie sięgam po historie przedstawione z perspektywy wielu/wszystkich bohaterów, to zawsze przynosi ciekawe efekty.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za miłe słowa. Tutaj z pewnością się nie zawiedziesz! To książka jedyna w swoim rodzaju.

      Usuń
  12. Uwielbiam skandynawską literaturę, ale na tą niestety się nie skuszę, choć cytaty i cała recenzja są świetne :)
    http://qltura.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście, jeżeli to nie Twoje klimaty, to nie namawiam na siłę:)

      Usuń
  13. Wyląduje na liście, ale kiedy znajdę czas nie mam pojęcia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak wyląduje na liście, to już nie jest źle:)

      Usuń
  14. Przekonałaś mnie w zupełności, chociaż wcześniej nie słyszałam o tej książce, to jestem skłonna zaryzykować i zdać się na twój gust ;0 pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że to ryzyko Ci się opłaci:) Życzę więc miłej lektury:)

      Usuń
  15. Zwariowana książka, nigdy o niej nie słyszałam, a szkoda.
    Na początku myślałam, że będziesz opisywała poradnik dla uprawiających jogę, serio :D
    Widzę, że czytasz "ości" Karpowicza, jestem ciekawa Twojej opinii, ja właśnie kończę "Cud", jest to moje pierwsze spotkanie z autorem i jestem zachwycona! :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nad "Cudem" i "Niehalo" popłakiwałam niemal dzisiaj w Empiku. Chcę je wszystkie:) Niedługo też "Gesty":)

      Usuń
  16. Smak słowa to dla mnie jedno z najlepszych wydawnictw w Polsce. uwielbiam wypuszczane przez nich tytuły.

    OdpowiedzUsuń
  17. Okładka jest intrygująca, ale nie na tyle, żeby po nią sięgnąć. Za to z opisu wyłania się ciekawa historia. Chętnie przeczytam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że to naprawdę fajna historia warta poznania.

      Usuń
    2. To muszę poznać:) Jestem bardzo przekonywująca:)

      Usuń
    3. :D Nawet się nie starałam:)

      Usuń
  18. Myślałam, że to recenzja jakiegoś poradniku lub zbioru ćwiczeń :P
    Ale okazało się, że to recenzja naprawdę interesującej książki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ta książka jest jedyna w swoim rodzaju.

      Usuń
  19. Baaaardzo mnie zainteresowałaś, poszukam tej książki :-)
    Literaturę z Norwegii, a także z innych krajów skandynawskich, chętnie czytam, choć nie są to wesołe książki. Smutne, ukazujące brak uczuć, samotność. Prawie zawsze są pięknie napisane, dużo w nich opisów przyrody, opisów uczuć. To mi odpowiada.
    PS. Ciekawe, jakiego to "Kochanka" bohaterka ukradła z biblioteki. Czyżby chodziło o książkę M.Duras, którą niedawno czytałam?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem, tyle było w tekście ile Wam tutaj zacytowałam:) Ale dam sobie rękę uciąć, że chodzi o tego:)

      Usuń
  20. Intrygująca, coś dla mnie. Ludzie z północy są chłodniejsi z natury, mniej okazują uczucia. My też się gdzieś plasujemy dziwnie. Nie jesteśmy mimo wszystko tak otwarci i sympatyczni/jako naród, a nie politycy/ jak Słowianie zza Buga. Nieraz mi się wydaje, że jednak nam bliżej północy niż wschodu i południa, a szkoda.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też uważam, że w większości z nas nie płynie jednak gorąca krew z południa, ja jednak skłaniałabym się bardziej do wschodu, ale to moje subiektywne odczucia:) A jeżeli nam bliżej północy, to tylko się cieszyć, bo Skandynawowie kojarzą mi się całkiem mądrze, ale może to tylko moje odczucia:)

      Usuń
  21. Dziwny tytuł ;) Może kiedyś :)

    OdpowiedzUsuń
  22. I kolejna książka, którą muszą dodać do listy zakupowej. Puścisz mnie z torbami!
    Pozdrawiam:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem, że u Varia czyta jest do zamiany/sprzedaży - popatrz u niej!

      Usuń
  23. I've been exploring for a little bit for any high-quality articles or blog posts in this kind of space .

    Exploring in Yahoo I finally stumbled upon this website.

    Reading this info So i am happy to show that I've a very good uncanny feeling I came upon just what I needed.
    I so much indisputably will make certain to do not overlook this site and provides it a look on a constant
    basis.

    Feel free to visit my blog post ... nike fashion

    OdpowiedzUsuń

Wasze uwagi są dla mnie cenne.
Dziękuję.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...