poniedziałek, 9 września 2013

Weekendowy misz-masz - oj, wiele się działo:)



Nie wiem jak było u Was, ale mój weekend należał do bardzo udanych tzw. weekendów rowerowo-kulturowych:D

W sobotę odbyło się Narodowe czytanie dzieł Fredry w Koszalińskiej Bibliotece Publicznej.

 Oczywiście choć na chwilę postanowiłam zajechać (rowerami z rodziną) pod bibliotekę, żeby posłuchać dzieł Fredry.
"Narodowe Czytanie” to zainicjowana w 2012 roku przez Prezydenta Bronisława Komorowskiego ogólnopolska akcja publicznego czytania największych polskich dzieł literackich. Czytanie zostało nazwane „narodowym”, aby podkreślić jego powszechny i egalitarny charakter. Podstawowym celem przedsięwzięcia jest popularyzacja czytelnictwa, zwrócenie uwagi na potrzebę dbałości o polszczyznę oraz wzmocnienie poczucia wspólnej tożsamości. W tym roku bohaterem  "Narodowego Czytania" są dzieła Aleksandra Fredry. "
Dlaczego właśnie on?
"Kontynuując Narodowe Czytanie, w tym roku – 7 września – chciałbym zaprosić wszystkich Państwa do lektury dzieł Aleksandra Fredry, najwybitniejszego polskiego komediopisarza, poety, autora pamiętników, od którego narodzin mija właśnie dwieście dwadzieścia lat. Znakomity obserwator, niezrównany mistrz ciętej riposty, stworzył szereg postaci oraz sytuacji, z których od dziesięcioleci uczymy się Polski i Polaków.
Bronisław Komorowski"
Obydwa powyższe cytaty pochodzą ze strony radio koszalin.


 Dzieła Fredry czytali m.in.: prezydent Koszalina Piotr Jedliński oraz nastolatkowie z Centum Kultury 105 przebrani w odpowiednie stroje.


 Od kilku dni pod KBP istnieje Miasteczko festiwalowe" festiwalu filmowego "Integracja Ty i Ja", która ma przybliżać i jednoczyć osoby mniej sprawne ruchowo ze sprawnymi.


Dowiedziałam się niestety dopiero po fakcie, że gdybym przyniosła ze sobą książkę Fredry, to otrzymałabym odciśniętą do książki pamiątkową pieczęć dokumentującą udział w akcji. Szkoda:(
Nie jeżdżę za bardzo autobusami, ale gdybym wsiadła w jakikolwiek autobus MZK w sobotę w godz. 8.00 – 20.00, to zobaczyłabym prezentację bajek Fredry oraz „Zemstę", „Pierwszą lepszą" i „Śluby panieńskie". Wspaniałe inicjatywy, prawda?
Po jakimś czasie, w trakcie czytania, moja córka (jak to każde dziecko na świecie) zaczęła marudzić i niemal głośno krzyczeć: chodźmy już!, jedźmy już! aaaaaaaa! Jako, że była dość głośnym potworem, którego byli w stanie usłyszeć wszyscy (nawet w Chinach, w takim razie Wy też pewnie ją słyszeliście:D), to czym prędzej musieliśmy się stamtąd ewakuować, nad czym niezmiernie ubolewam.

Więcej informacji o Fredro w KBP na stronie Koszalińskiej Biblioteki Publicznej.
Kiedy myśleliśmy już, że wydarzyło się wystarczająco wiele inicjatyw jak na jeden dzień, to zostaliśmy mile zaskoczeni. W sobotę, 7go września odbywała się również inna wystawa. Przejeżdżaliśmy koło jednostki wojskowej (jest ona w Koszalinie tak ogromna, że zajmuje połowę miasta:D) i całkowicie przypadkowo odkryliśmy jej "dzień otwarty". Prezentowano broń, opowiadano o historii pułku i jednostki w Koszalinie, były zdjęcia dowódców, a mili, przyjaźni, uśmiechnięci wojacy;) chętnie pokazywali jak się używa broni, otwierali samochody i byli bardzo uczynni. Ach, gdybym tylko nie była mężatką:D











 Wyrzutnia rakiet Katiusza - szczerze Wam powiem, że nie przepadam jakoś za bronią, ale to wszystko robiło przeogromne wrażenie.

 Jak Ci panowie fajnie obracali tą lufą:P


Mój mąż udaje, że jest Rambo:D 








Poniżej odwzorowanie najbardziej znanego koszalińskiego pomnika "Byliśmy, jesteśmy, będziemy".

Jest on właśnie przenoszony spod naszego ratusza do parku pod nasz ogromny amfiteatr. Kojarzycie koszaliński amfiteatr z wakacyjnych kabaretów z TVP2?;) Kabareton Koszalin - klik. Znacie z pewnością Kabaret Koń Polski z Marianem i Helą, którzy pochodzą z Koszalina i co roku prowadzą Festiwal Kabaretu Koszalin, który jest najważniejszym festiwalem dla wszystkich kabaretów w ciągu całego roku. Każdy kabaret pcha się tutaj, żeby tylko wziąć w nim udział, bo wystąpienie danego artysty kabaretowego na deskach koszalińskiego amfiteatru oznacza dla niego uznanie i prestiż wśród kolegów po fachu i wśród publiczności.
"Od 1995 roku w ostatnią sobotę lipca na deskach niezwykłego koszalińskiego amfiteatru z krytą widownią na 5 tysięcy widzów spotykają się satyrycy, prześmiewcy, kabareciarze, aby do łez rozbawić publikę spragnioną śmiechu, ale też refleksji nad otaczającą nas rzeczywistością. Festiwal powstał z inicjatywy Leszka Malinowskiego lidera kabaretu Koń Polski, który od początku jest producentem, scenarzystą i reżyserem imprezy. Każdy festiwal ma myśl przewodnią i temat wokół, którego kabareciarze tworzą show na żywo transmitowany przez telewizyjną dwójkę. Niekiedy na koniec występuje gwiazda muzyczna stanowiąca kropkę nad i tego niezwykłego widowiska. Mocnym elementem imprezy jest imponująca scenografia wpasowująca się w scenerię najbardziej okazałego amfiteatru w Polsce.  Oprócz ogromnego dachu wiszącego nad widownią jest jeszcze dach nad sceną który w letnie wieczory w ciągu kilku minut obraca się w pion stając się potężnym ekranem kinowym. Publiczność koszalińska i ta – przybyła z całego kraju, wypoczywająca w nadmorskich miejscowościach – tworzy co roku niezwykłą atmosferę, co sprawia, że wykonawcy bardzo chętnie biorą udział w festiwalu. Kabareton koszaliński bije rekordy oglądalności telewizyjnej. Transmisja i powtórki wysuwały go na czoło wszystkich programów rozrywkowych w ciągu całego roku. Co roku kabarety tworzą widowisko, które oprócz ważkich tematów i refleksji starają się wypełnić motto imprezy – „minuta śmiechu to dzień życia dłużej”.


Powyższy cytat i zdjęcia pochodzą STĄD.

W jednostce wojskowej obejrzeliśmy wszystko co się dało i ruszyliśmy z dalszą drogę, gdzie natrafiliśmy na... osiołka - w Koszalinie!?!. I to całkiem blisko centrum - miał śmieszne zęby - dałam mu 3 kromki chleba - był przyjazny, ale bałam się go pogłaskać, kto wie, czy by mnie nie zeżarł:P. Kiedy jechaliśmy, to leżał do nas czterema literami i pomyśleliśmy sobie, ale ten pies ma wielki zad:D hahaha. Mąż go zawołał, a tu wychodzi to nas osiołek, leci do nas jak piesek. Miał tam dużo miejsca do biegania i był odkarmiony, więc nie mogę powiedzieć, że właściciel o niego nie dba, ale mógłby chociaż sprzątnąć to podwórko i przerażał mnie ten drut kolczasty, ale to pewnie zabezpieczenie dla ludzi z ulicy.



Tak wyglądała część naszej sobotniej wycieczki.
W niedzielę pojechaliśmy rowerami do Mielna. Łącznie z oglądaniem i powrotem z Mielna przejechaliśmy 31 km - wiem niektórzy z Was powiedzą: co to dla mnie:) Ale moje mięśnie wczorajszego wieczoru i dziś miały już dosyć:) O dziwo, niesforna córcia przesiedziała w foteliku  niemal bez problemu - był tylko ogromny płacz jak wypadł jej z dłoni żołądź, który odnalazła gdzieś nad morzem i zgubiła po około 3km - lamentom nie było końca, a jarzębina posłużona jako zamiennik, całkowicie się nie sprawdziła:P

Jak sami widzicie pogoda na pomorzu zachodnim dopisała, jak to moi znajomi mówią: spaliłam sobie od słońca twarz na mahoń :D Żałuję tylko, że nie kąpałam się w morzu, tydzień temu mi się udało, choć woda była bardzo zimna. Jeżeli za tydzień będzie równie ciepło, to zabieram na rower strój kąpielowy i ręcznik.
I zapas żołędzi;)

Cała naprzód ku nowym przygodom, taka gratka nie zdarza się co dzień, na na na na na:)

Ach, zapomniałabym - wczoraj wygrałam w rozdawajcie książkę na którą miałam już chrapkę od dłuższego czasu: Maria de Lafayette – "Księżna De Cleves".  Rozdawajka miała miejsce u awioli z blogu Subiektywnie o książkach,. Już się nie mogę doczekać paczki;)

No i sami powiedzcie jak tu się nie cieszyć, jak się ma takie piękne życie jak ja:D:P;)
A Wy jak spędziliście swój weekend?

To był post z cyklu: Bibliotecznie

52 komentarze:

  1. Odpowiedzi
    1. Weekend był naprawdę udany. Agnieszko na rower i chyzia...:D

      Usuń
  2. Miałaś weekend pełen wrażeń :)
    Mam sentyment do Koszalina ... Nie znam miasta zbyt dobrze, ale spędziłam dawno dawno temu kila razy miłe chwile w uroczej herbaciarni, trochę podreptałam po okolicy i jakoś tak miło mi się myśli o tym mieście :)
    Bardzo lubię takie inicjatywy, jak ta z czytaniem Fredry, przedstawianie scenek z komunikacji miejskiej.
    Powiem Ci, ze tez za bronią nie przepadam, ale uwielbiam oglądać te wszystkie maszyny bojowe, rodzaje broni, mundury :D Ostatnio, jak wariatka biegałam i oglądałam pozostałości bunkrów z II wojny światowej :D

    OdpowiedzUsuń
  3. I gratuluję z całego serca wygranej! :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Bunkry to ostatnio oglądałam w Darłowie, a na schronie, to niemal mieszkam:) przynajmniej na korytarzach do schronów:)

    Koszalin jest piękny, bo jest zielony, ma dużo parków. Miasto/centrum może nie należy do najpiękniejszych w Polsce, ale tu się urodziłam, to moje miasto, uwielbiam Koszalin. I z czasem coraz piękniej się zmienia.

    OdpowiedzUsuń
  5. Zazdroszczę tak udanego weekendu!

    OdpowiedzUsuń
  6. Ale miałaś super weekend-zazdroszczę. U mnie nie było wprawdzie tak rozrywkowo, ale za to w serdecznej, rodzinnej atmosferze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I to jest najważniejsze, żeby spędzić udany czas:)

      Usuń
  7. Super weekend! i fajna inicjatywa :) Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Wspaniały weekend pełen atrakcji i niespodzianek. Gratuluję. :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Wspaniale, pozazdrościć. :)
    Gratuluje wygranej.
    Jak ja spędziłam weekend? Hm... właściwie to go przeleżałam na łóżku i przeczytałam "Przeminęło z wiatrem", polecam swoją drogą. Przepiękna książka!! No tak, no i jeszcze wczoraj wypiłam sobie kakao, haha :D To mój caaały weekend, dożo mam zajęć, no nie? :D
    A zdjęcia są świetne. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kakao to pycha rzecz:) Moja córka uwielbia:D
      Wspaniale spędziłaś weekend - "Przeminęło z wiatrem" mam w planach:)

      Usuń
  10. Oj zazdroszczę ja niestety miałam za daleko żeby się przejechać, a szkoda bo Fredrę lubię, pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To było Narodowe czytanie dzieł Fredry, więc u Ciebie pewnie też coś podobnego zorganizowano:)

      Usuń
  11. widzę że weekend był na 100 procent udany:)

    OdpowiedzUsuń
  12. No,no,no weekend jak się patrzy;-) Same wspaniałości,jak tak patrzę i czytam to doskonale się sprawdza u Ciebie przysłowie:"Za mundurem panny sznurem". Tylko co na to Twój biedny małżonek jeśli i ty Basiu w tm sznurze hi hi hi:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Małżonek udawał Rambo, więc też jest Cool:) Przez duże C:)

      Usuń
  13. Ale się naoglądałam. Gratuluję udanej wycieczki. Książką postaram się wysłać jak najszybciej :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Spokojnie, poczekam tyle ile będzie trzeba:)

    OdpowiedzUsuń
  15. Fajnie. :-) Ale dlaczego na zdjęciach jest Twoja córka, nawet Twój mąż, a Ciebie nie widać?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jestem na jednym przed biblioteką, nad zdjęciem męża na rowerze z córką.

      Usuń
    2. Albo ja robiłam zdjęcia, albo on:)

      Usuń
    3. Tak myślałam, że to Ty. :-)

      Usuń
  16. Faktycznie, bardzo udany weekend. :)
    Bardzo lubię takie akcje, jak ta z czytaniem utworów Fredry. W tym roku niestety nie miałam okazji skorzystać z podobnych wydarzeń, może w przyszłym lepiej się ogarnę i w sezonie skorzystam z tego, co feruje miasto i okolice. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie było może o tym dość głośno - ale ja, sklimacona bibliotecznie :D dowiedziałam się na czas:)

      Usuń
  17. Bardzo, moje mięśnie dziękują za uznanie:P

    OdpowiedzUsuń
  18. uwielbiam takie aktywne spędzanie czasu. rower jest dobry na wszystko :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Kochana strasznie zajęty weekend miałaś...zazdroszczę takich imprez jak i wyjazdu nad morze...córcia trochę po marudziła, ale Ty się nie nudziłaś;P ja byłam u teściów i pochorował się, ale mimo tego było fajnie;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To cieszę się, że jednak było fajnie:) Tak, Tosia to marudziara, ale jaka kochana:D

      Usuń
  20. Widać, że udany weekend. Tylko pozazdrościć. ;)

    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  21. To rzeczywiście był weekend pełen atrakcji :)

    Zapomniałam, że masz 3-letnie dziecko. Teraz widzę, że Twoja pomoc przy mojej najnowszej recenzji byłaby nieoceniona. Musiałam postawić na intuicję i własną wyobraźnię :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To lecę do Ciebie zerknąć na tą recenzję:)

      Usuń
  22. Bardzo ciekawa inicjatywa. Czytanie Fredy. Bomba! Uwielbiam go, aż żałuję, że nie mogłam tam być. Pozdrawiam :)

    PS. Gratuluję udanego weekendu. Ciekawe zdjęcia. Oglądałam z przyjemnością :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo się cieszę, że Ci się podobały. Fredro był czytany w całej Polsce. U Was się nic nie działo?

      Usuń
  23. Wow, tyle atrakcji w jeden weekend?! Zazdroszczę:) U nas choróbska i siedzenie w domu:( Podoba mi się akcja promująca Fredrę, słuchałam o niej w Trójce. Jestem pełna podziwu dla Tosi, że wytrzymuje takie eskapady. Widzę, że nie tylko u nas żołędzie są w modzie:) Ja zawsze pasuję kilka do swojej kieszenie, tak na wszelki wypadek. Nigdy nie wiadomo, kiedy się przydadzą (zazwyczaj są niezbędne w najmniej odpowiednim momencie, np. w kolejce w sklepie) :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kurczaki! Monika i dopiero teraz mi to mówisz:) Muszę mieć jakiś ich zestaw zapasowy w zanadrzu:)

      Usuń
  24. Wczoraj zawiesił mi się internet i niestety nie przeszły moje 3 grosze ;)
    Bardzo fajny weekend mieliście. Nigdy nie byłam w Koszalinie, a Kabareton i kabarety uwielbiam!:D
    Myśmy w zeszłym roku byli na drzwiach otwartych jednostki w Poznaniu, ale się Mały spłoszył i bardzo zaczął płakać, jak się zaczął inscenizowany pokaz z użyciem broni. Musieliśmy się szybko ewakuować...
    A z jarzębiny dla dziewczyny to korale .... :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Korale na rower dla Tośki to troszkę chyba rzecz niebezpieczna:D
      Na szczęście my podjechaliśmy do jednostki niemal na sam koniec, więc udało się nam nie słyszeć wystrzałów:) Tosia boi się balonów, bo głośno pękają - a co dopiero odgłos wystrzeliwanego pocisku:)

      Usuń
    2. Miałam na myśli tak ogólnie, niekoniecznie na rower:)
      A jak na rower to bransoletka ;)

      Usuń
    3. miała jarzębinowe korale i bransoletkę - wszystkie kuleczki powyciskała, wydziegdziała, wyciomkała i była cała w plamach:D Taaaaaak, jarzębina jest świetna:):P

      Usuń
    4. :D no tak, plamy nasza miłość:D
      A przy okazji, próbowałaś mydełko odplamiające Dr. Beckmann (do dostania w Rossmannie)?

      Usuń
    5. Ooooo, nie - poszukam, dzięki za podpowiedź:)

      Usuń
  25. Świetna inicjatywa, szkoda że w moim mieście nie było zorganizowane nic takiego :c zazdroszczę tak pełnego wrażeń weekendu :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Było wspaniale - a teraz tak się pogoda zepsuła:(

      Usuń
  26. Gratuluję wygranej w rozdawajce :) Faktycznie interesujący weekend. Ja swój spędziłam z Kingiem :D

    OdpowiedzUsuń

Wasze uwagi są dla mnie cenne.
Dziękuję.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...