wtorek, 17 września 2013

„Trzy opowieści” Gustaw Flaubert (73)


Wielu z Was pewnie kojarzy Flauberta z ”Panią Bovary”. Będąc w bibliotece pomyślałam, że dziś chcę coś niewielkiego, coś klasycznego, a najlepiej w formie opowiadań.
Krótko, zwięźle, ale miałam ogromną nadzieję, że zostanę zaskoczona przerostem formy nad treścią. Udało sięJ. Klasyka jest zawsze wspaniała, zawsze. Uwierzcie mi.

Gustaw Flaubert (1821-1880)
„Trzy opowieści” ukazały się w 1877r. i są ostatnim ukończonym dziełem twórcy. Są  to trzy, całkowicie różne od siebie opowiadania, w których mamy możliwość uszczknąć zachwycającego kunsztu literackiego Flauberta. Każde z tych opowiadań wydaje się być napisane jakby przez innego autora - w tak właśnie mistrzowski sposób pisarz potrafi wystylizować swoją twórczość, użyć przeróżnych tematów i technik pisarskich. Flaubert przepoczwarza się, dostosowuje, jego elastyczność jest tak… mocna, wyrazista, soczysta. Utwory są dopracowane do perfekcji, liczy się tutaj każdy szczegół. Ach, co tu dużo mówić. Jestem zakochana w jego piórze po uszy.
 

Pierwsze opowiadanie to "Prostota serca", które ukazuje nam jak cudownie można napisać jakąś historię w sposób niby niewyszukany, nie udziwniając jej, a nadal zachowując jej prostotę i niewymuszoną naiwność. Przy okazji autor przemyca jeszcze swoją umiejętność do obdarowywania bohaterów uczuciami, wzruszeniem, pasją. Opowieść ta wręcz wybucha ogromną tęsknotą człowieka za dzieleniem swych uczuć, chce on się czuć potrzebny i kochany przez kogokolwiek. Felicyta to postać niebywale dobroduszna, niby zwyczajna, ale jednak niebywale nietuzinkowa, tak jak i całe jej ukazane tutaj życie. Raduje się drobnostkami, które ją wręcz uskrzydlają ze szczęścia, natomiast z żalu potrafi pękać jej serce. Ale jakże zadziwiająco silna, zahartowana z niej osóbka. To rzeczywiście najprostsza z tych opowieści, ale właśnie ją  najbardziej zapamiętałam, zrozumiałam na wskroś, smuciłam się nad losem biednej służącej, wzruszałam. Nadzwyczajne, zwłaszcza, że to opowiadanie ma tylko 27 stron!!!

Opowieść "O świętym Julianie Szpitalniku" ponownie upewnia nas, że autor potrafi zachwycająco pisać o wszystkim w każdym momencie historii ludzkości. Potrafi być niemalże baśniarzem. Cudownie opisuje losy bohaterów, ich przygody są zatrważające. Bohaterowie z historycznych czasów, ukazują nam swoje bardzo realne i sensowne odczucia, czujemy się jakbyśmy stali tuż obok nich, byli świadkiem wszystkich zdarzeń. Ich myślenie i wyrażanie się, tak całkowicie różni się od dziewiętnastowiecznych zapatrywań pisarza, a tym bardziej naszych, że często jestem kompletnie zdumiona tym, jak Flaubert potrafił to zaprezentować. I to z jakim efektem!

"Herodiada" opiera się na Biblii i czasach Heroda. Występuje tu jedno zakłamanie faktów: Lucjusz Witeliusz przyjechał z wojskiem do Palestyny po zgładzeniu Jana Chrzciciela i nie przebywał na uczcie Heroda, podczas której podano Salome głowę św. Jana. Ta nieścisłość, niezgoda literatury z historią nada początek literaturze fantastyczno-historycznej. Flaubertem zachwycali się wszyscy "Młode pokolenie pisarskie, (...), uznało, za swego papieża" - (tekst z posłowia). Miał on, jak pewnie się domyślacie, wielu przeciwników - ludzi słowa, którzy byli niechętni zmianom i nie uznawali jego wielkości. Jednak na zawsze pozostanie on istnym pisarzem-legendą, prekursorem wielu stylów i dążeń literackich.

Na zakończenie zdradzę Wam ciekawostkę, co napisał o nim w posłowiu Wacław Sadowski:
"Naprawdę nie ma zbytniej przesady w stwierdzeniu, iż wszyscy wielcy pisarze XX wieku wywodzą się w pewnym stopniu właśnie z Gustawa Flauberta".

Chyba zgodzicie się ze mną, że nie można otrzymać lepszego komplementu. Uważam, iż wszystkie wysokiej jakości pochlebstwa wystawione twórczości pisarza, nie zawierają w sobie ani krzty przesady czy nieumiarkowania. Niesamowity człowiek. Warto sięgnąć po jego utwory - niczego nie można stracić, a tak wiele zyskać.


Tłumaczenie: Julian Rogoziński
tytuł oryginału: Trois Contes
seria/cykl wydawniczy: Klasyka Krótkiej Prozy
wydawnictwo: Prószyński i S-ka
data wydania: 1998 (data przybliżona)     
liczba stron: 88
słowa kluczowe: nowela, opowiadanie, literatura francuska, literatura XIX wieku,
kategoria: klasyka
język: polski
typ: papier
literatura (kraj): francuska  
data przeczytania: czerwiec 2013r.
skąd: Pożyczone z biblioteki
Korzystając również z okazji chciałam pochwalić się wygraną w rozdawajcie u awioli. To książka o której myślałam od dawna i o której czytałam same... dobrocie:). Dziękuję...




56 komentarzy:

  1. Niej jest mi znana twórczość tego autora. Chyba pora to zmienić :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Zazdroszczę wygranej :) Pani Bovary wciąż na mnie czeka ale i opisana przez Ciebie pozycja kusi mnie bardzo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja tez jeszcze nie czytałam "Pani Bovary". Mój must read oczywiście:)

      Usuń
  3. Gratuluję wygranej...co do posta ponadczasowa tematyka w dobrym wydaniu z tego co piszesz...zapamiętam i sięgnę w wolnej chwili...Prostota Serca chyba najbardziej mi się spodobała;) tekst pierwsza klasa xxx

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ponadczasowe tematyki, bo każda z tych 3 opowieści, to całkiem coś innego, o innym temacie. Oj nie wiem czy nie wolałabyś nr 2 - tej strasznej legendzie o świętym Julianie Szpitalniku. Horror!

      Usuń
  4. Zazdroszczę "Księżnej..." (o czym zapewne wiesz)! :) A Flauberta lubię (zaczęło się, rzecz jasna, od "Pani Bovary" - tytułowa bohaterka od razu przypadła mi do gustu), widać, ile pracy wkładał w swoje utwory.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem, wiem:) Zgarnęłam Ci ją sprzed nosa:P Wybacz, ale bardzo mnie to cieszy:)

      Usuń
  5. Nie znam twórczości Gustawa Flauberta, ale po twojej recenzji widzę, że czas najwyższy to zmienić. Zresztą wydawnictwo Prószyński wydaje sama dobre książki.
    Gratuluje wygranej u awioli i życzę miłych chwil przy ,,Księżnej...''.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cyrysiu warto zapoznać się z jego twórczością. A na "Księżną..." miałam chrapkę od dłuższego czasu. Udało się:)

      Usuń
  6. Chyba i ja wreszcie sięgnę po tę klasykę :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Jeśli chodzi o Flauberta, czytałam jedynie "Panią Bovary", jednak było to dość dawno temu i może czas jeszcze raz sięgnąć po książki tego pisarza. Aczkolwiek "Pani Bovary" mnie nie zachwyciła.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie czytałam "Pani Bovary", więc nie mogę porównać. lama-w-swetrze - świetna nazwa haha, rozbrajająca:)

      Usuń
  8. Ciągle nadrabiam zaległości jeśli chodzi o literaturę klasyczną. Dołącza do mojej listy czytelniczej.

    OdpowiedzUsuń
  9. Ojej! Ja pisałam o tej książce, z tym że miałam inny przekład; całość miała tytuł "Trzy baśnie". Flauberta kocham całym sercem. I gratuluję wygranej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie coś mi się kojarzyło, ze to widziałam u Ciebie - lecę popatrzeć co tam naskrobałaś:)

      Usuń
  10. I tu mnie masz! Flauberta znam jedynie z "Pani Bovary" :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. haha, a ja jedynie z tych opowieści, ale jestem zachwycona.

      Usuń
  11. Kurczę opis tych opowiadań brzmi tak zachęcająco ... Ja nie mam kiedy tych wszystkich książek czytać :P

    OdpowiedzUsuń
  12. Bardzo jestem zainteresowana, a co do nowego projektu, to będzie na pewno ciekawie z Wami :)Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też uważam, że z nami może być tylko ciekawie:) Dzięki kochana, serdecznie zapraszamy xx.

      Usuń
  13. Wstyd się przyznać, ale jeszcze nie czytałam. Cieszę, się że rozdawajka dotarła ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wstyd to podobno kraść, tak mi mówiła Izabelka:)

      Usuń
  14. Mi też się udało upolować coś u awioli :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Ach, skoro tak chwalisz to... trzeba przeczytać. ;)
    Gratuluję wygranej w konkursie, śledzę Twojego bloga „na bieżąco” i muszę przyznać, że masz dużo szczęścia. :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kingo to chyba nie szczęście, a bardziej jednak moje udzielanie się na blogach, komentowanie, ludzie to doceniają i mnie obdarowują:) Ale może i szczęście, może coś w tym jest:)

      Usuń
    2. Szczęście zdecydowanie!!
      Odpowiedziałam na Twój ostatni u mnie komentarz. ;)

      Usuń
    3. Mam nadzieję, że mnie nie zlinczowałaś - lecę patrzeć.

      Usuń
  16. Ja o dziwo o autorze w ogóle nie słyszałam... Ale może kiedyś poczytam jego pozycje. ;)
    Gratuluję wygranej.

    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  17. "Wielu z Was pewnie kojarzy Flauberta z ”Panią Bovary”"... Jestem forever alone, który nigdy o kimś takim ani o czymś takim nie słyszał :D.

    Jednak, pomimo Twoich niewyobrażalnych poleceń tej klasyki jestem zmuszony odmówić... Nie dość, że nie gustuję specjalnie w klasykach (powiedziałem "specjalnie", czyli od czasu do czasu coś złapię pod rękę) to jeszcze i tematyka niezbyt moja ;p. Wybacz... (ale wzruszające zakończenie... a przynajmniej dla mnie... ... ... :D).

    Miłego dnia Ci życzę :*!
    Melon

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ech, meloniasty jak nic powinnam Cię przełożyć przez kolano i tłuc aż będziesz piszczeć o litość. Nie Twoje klimaty, ok, może kiedyś, jak dorośniesz:P Żartuję :) xx.

      Usuń
    2. Hahaha, do tego najlepiej nadaje się chyba kij do baseballa :P.
      Ale nie sądzę, żebym kiedykolwiek dojrzał do klasyki... oczywiście mam na myśli tą taką... no tą z tych nudniejszych, przynajmniej dla mnie ;).

      Usuń
    3. Moloniku, to polecam w takim razie chociaż drugą opowieść, bo to niemalże horror. Opowieść "O świętym Julianie Szpitalniku". Ja się totalnie bałam! Brrr Tu się nie będziesz nudził!

      Usuń
  18. Herodiadę znam, bardzo mi opowiadanie podobało, spróbuję znaleźć pozostałe opowiadania:)

    OdpowiedzUsuń
  19. Pozostałe są równie świetne, o ile nawet nie lepsze! Naprawdę!

    OdpowiedzUsuń
  20. Z "Panią Bovary" miałam do czynienia w liceum, ale nigdy mnie nie ciągnęło, by poznać inne dzieła autora. Może się skuszę :)

    OdpowiedzUsuń
  21. ha, i tak oto mam kolejnego klasyka, którego odpuścić sobie nie mogę :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Oj, zrobiłaś mi wielką przyjemność tym wpisem:) Uwielbiam klasykę, to już wiesz. Flauberta jest mistrzem słowa! "Trzy opowieści" czytałam wieki temu. Podobał mi się realizm i odrobina groteski w tych utworach.

    OdpowiedzUsuń
  23. Toż ja ostatnio dumałam nad tym, że trzeba by sięgnąć w końcu po klasykę...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten Twój prosiaczek jest przesłodki!!!! Możesz zacząć od czegoś cieniutkiego na dobry początek, te "Trzy opowieści" się do tego świetnie nadają.

      Usuń
  24. Flaubert, jak czytałam kiedyś na którymś z blogów był perfekcjonistką i dlatego niewiele napisał. Nie był zadowolony z tego co pisał.
    Dlatego min. warto go czytać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W ten perfekcjonizm uwierzę totalnie! Wystarczy go poczytać, wszystko jest takie niemalże idealne, dopracowane!

      Usuń
  25. Jakoś pana Flauberta nie mogłam polubić. Pokonała mnie "Pani Bovary" ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szkoda... może te krótkie opowiadania bardziej by Ci się spodobały? Kto wie:)

      Usuń

Wasze uwagi są dla mnie cenne.
Dziękuję.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...