Moi drodzy czytelnicy,
Postanowiłam zamienić nazwę bloga "Czytelnia" na "Kręci-Nęci".
Zmieniłam się, czułam się wypalona, a także znudzona tytułem i wyglądem strony.
Postanowiłam zamienić nazwę bloga "Czytelnia" na "Kręci-Nęci".
Zmieniłam się, czułam się wypalona, a także znudzona tytułem i wyglądem strony.
O tym, co mnie kręci i nęci, wiecie z pewnością. Są to książki, ale poza nimi też jest wiele wspaniałości o których chętnie wam kiedyś opowiem/napiszę. Ostatnio napadł mnie szał ciał. Schudłam 11 kg (zaczęłam się odchudzać 6 marca) i nadal chudnę - nie oszukujmy się, nie należę do drobinek, więc bardzo cieszy mnie ta zmiana. Zaczęłam się zdrowo odżywiać, interesować blogami, książkami i prasą związaną ze zdrowiem, odpowiednim jedzeniem, wspaniałymi, kolorowymi przepisami i ciekawymi ćwiczeniami. Czuję się pełna energii, jestem wypełniona radością. Nie jestem na diecie - zmieniłam myślenie o jedzeniu, jem zdecydowanie mniej, nie chodzę głodna, powoli dostosowuję się do swojego nowego trybu życia. Moje ciało i moja łazienkowa waga mi za to dziękują :) Zwariowałam na punkcie zdrowego lunchboxowania w pracy - zdrowe posiłki przyniesione do pracy w pudełkach. Nie tylko wkładam tam kanapki, ale i dodatki, sałatki, owsianki, itd.- coś na kształt zdrowego i pięknego Bento ( - polecam blog Filozofia Smaku) lub diety pudełkowej (tylko ja oczywiście robię sobie i mężowi posiłki do pracy sama, nie zamawiam gotowych). Już nie mogę się doczekać kiedy kurier przyśle mi pojemniki na jedzenie do pracy/lunchboxy. Zamówiłam nam aż 9 szt. :) Chętnie wam je kiedyś pokażę.
Obkupiłam się w ciekawe książki i gazetki. Oto ich większość:
Możliwe, że o niektórych wam kiedyś napiszę. Są bardzo motywujące i mają piękne zdjęcia, co mnie zachęca do nich jeszcze bardziej :) Uwielbiam książki Bosackiej, bo pisze prosto z mostu, nie udziwnia, konkretyzuje. Zachwyciłam się publikacjami tematycznymi o kaszach i mięsie. Mam pełno gazetek i książek o sałatkach (także genialnie łatwe do wykonania i pięknie wydane "Sałatlove" i "Sniadanlove" Davida Bez). Bardzo lubię gazety "Zdrowie z natury", "Women's Health" i wiele, wiele innych.
Oczywiście nic w kwestii wyzwań Dziecinnie i Rosyjsko mi! nie ulega zmianie. Nadal dzielnie czytamy i piszemy o naszych lekturach.
Mam nadzieję, że zmiany na blogu wam się spodobają. Mi już dodały energii, a ten zabawny robaczek bardzo pozytywnie mnie nastraja :)
Życzę wam pięknego dnia.

Basiu, gratuluję tylu zmian w życiu - to zawsze odważny krok, a Tobie najwyraźniej wychodzi na dobre :) Będę trzymać za Ciebie kciuki :)
OdpowiedzUsuńDziękuję serdecznie. Bardzo, bardzo :)
UsuńJedenaście kilo przez dwa miesiące to bardzo, bardzo dużo. Gratuluję! Dobrze, że nie czujesz się głodna.
OdpowiedzUsuńMnie podobała się poprzednia nazwa, ale szanuję Twoją decyzję i postaram się przyzwyczaić do "Kręci-nęci" :)
Miałam w głowie wiele nazw na bloga: Kręciołka, Cała ja, Esencja mnie i wiele innych, ale wydały mi się albo niedojrzałe, albo takie... zwyczajne. "Kręci-Nęci" to coś innego, może dziwnego, ale troszkę mojego. Oczywiście nadal będę pisać o książkach, ale nie tylko o nich. Myślałam, żeby stworzyć drugiego bloga, żeby nie wyszło tutaj mydło i powidło, ale chcę się skupić w jednym miejscu, a nie rozdrabniać. Nazwa Czytelni i cała wizualna oprawa była super, ale... potrzebowałam zmiany. Dziękuję :)
UsuńChudnę tak około 1 kg na tydzień (5kg na miesiąc), więc robię to powoli i zgodnie z wszelkimi radami. Nie ma co wariować, za szybkie chudnięcie może tylko mi zaszkodzić. Muszę to robić na spokojnie i uzbroić się w cierpliwość :)
UsuńRzadko się zdarza, by ktoś tak szybko chudł. Niby jest to zgodne z dobrymi radami, a jednak rzadko się widuje taki wyczyn.
UsuńE tam, po co drugi blog. Jeśli ktoś interesuje się tylko książkami, to przecież nie musi zaglądać do innych wpisów :)
W moim przypadku wystarczyło na początek MŻ, czyli mniej żreć :) Więcej się ruszam, więc to pomaga. Dużo ważę, więc mam co zrzucać. Później z pewnością będzie szło mi bardziej opornie. Oby nie...
UsuńI jeszcze myślałam o nazwie Kawałek "podłogi" :) Oczywiście tej wirtualnej ;)
UsuńŁał, jestem pod wrażeniem - gratuluję wprowadzenia pozytywnych zmian w życie. Powodzenia :)
OdpowiedzUsuńDziękuję x.
Usuńale zmiana;))) pozytywna!! wesoło się zrobiło. Pozdrawiam!
OdpowiedzUsuńCieszę się, że ci się podoba :)
UsuńZmiany na wiosnę! Zawsze są najlepsze :)
OdpowiedzUsuńZgadzam się :)
UsuńCzasami zmiany są potrzebne :), żeby sobie akumulatorki energią naładować ;)
OdpowiedzUsuńFajnie, że aż tyle schudłaś. Życzę powodzenia i będę oczywiście zaglądać cały czas :)
OdpowiedzUsuńDziękuję i oczywiście zapraszam :)
UsuńO rany, tyle kilogramów w tak krótkim czasie? Gratulacje! :)
OdpowiedzUsuńZgadza się :) Aż tyle!
UsuńGratuluję Basiu :) I trzymam kciuki za dalsze pozytywne zmiany w Twoim życiu :)
OdpowiedzUsuńPodoba mi się nowa nazwa bloga ;)
Dziękuję kochana xx.
UsuńMi też :)
Ja ja się zastanawiam, co to za blog obserwuje :) nie zła zmyłka ;) oby nowości przynosiły tylko dobre zmiany.
OdpowiedzUsuńHehe :) Dzięki, pozdrawiam.
UsuńGratuluję zmiany na blogu :) Trzymam kciuki za dalsze odchudzanie :) ja pod koniec marca zaczęłam i na razie jestem - 4kg, jeszcze marzę o 1 kg do mojego wyznaczonego celu, zdrowiej się odżywam, mniej jem i ćwiczę i również mam więcej energii :)
OdpowiedzUsuńWspaniale! Gratuluję serdecznie, bo każdy kilogram odjęty od ciała to coś wspaniałego. Od razu człowiek lepiej się czuje.
UsuńWygląd z początku mnie zaskoczył, ale już wiem o co chodzi i będę Ci kibicować. Mnie też zawsze diety interesowały...dawniej odchudzałam się skutecznie stosując różne diety i głodówki. Dzisiaj mi się już nie chce, ale powinnam koniecznie zeszczupleć.
OdpowiedzUsuńA ponieważ nadal się interesuję nowinkami w tym zakresie/ raczej już nie komplementarnymi dietami / będę czytelniczką....
Pozdrawiam ciepło....
Super kochana, dziękuję za wsparcie i oczywiście serdecznie zapraszam :) Buziaki x.
UsuńZmiany też są potrzebne. Bardzo "żywo" zrobiło się u Ciebie na blogu :)
OdpowiedzUsuńDzięki :) Tej "żywotności" mi troszkę brakowało już od jakiegoś czasu :)
UsuńWow, jakie zmiany! Gratuluję wyniku, grunt to chudnąć z głową. Moja bliska przyjaciółka również powoli, miesiąc po miesiącu "odchudzała się", choć to słowo w zasadzie nie pasuje, bo ona żyje teraz maksymą "to nie dieta, to styl życia!" i zjechała z wagi ponad 50kg! jestem z niej dumna, a Tobie życzę wytrwałości :*
OdpowiedzUsuńTak, wytrwałość przede wszystkim! Twoja przyjaciółka daje mi wiarę, że i mi się uda. Nie dziwię się, że jesteś z niej taka dumna. Wspaniale jej się udało - konsekwencja jest najważniejsza. Gratuluję jej z całego serca. Mi też zależy na tym, żeby to było powolutku, ale żeby potem już tak zostało do końca życia, żeby ta moja konsekwencja w zdrowym odżywianiu trwała wiecznie :)
UsuńBasiu gratuluję serdecznie i podziwiam! Życzę Ci spełnienia wszystkich postanowień, planów i marzeń!
OdpowiedzUsuń