![]() |
| źródło |
"Wyspę Tokio" dorwałam w mojej bibliotece.
Opis z tylnej okładki bardzo mnie zaintrygował:
Samotna wyspa na środku oceanu.
Trzydziestu jeden mężczyzn i jedna kobieta.
Oto targany namiętnościami świat, którym rządzi pragnienie władzy.
Od razu zerknęłam do komputera i znalazłam m.in. to:
(...) Zmuszona żyć wśród trzydziestu jeden mężczyzn Kiyoko zdana jest tylko na siebie…
Na tle barwnie opisywanych wydarzeń Natsuo Kirino pokazuje galerię najrozmaitszych typów męskich, z dużą dozą kreacji literackiej przedstawiając młode pokolenie Japończyków. - źródło opisu
Zafascynowana zaczęłam czytać i... przepadłam. Początkowo skojarzyła mi się ona troszkę z Władcą much (z czasem znalazłam więcej wspólnych punktów, m.in.: osoba nosząca okulary, walka o władzę). Mnogość bohaterów, ich egzotyczność (kultura i zachowania Japończyków i Chińczyków różnią się diametralnie od naszych) była pociągająca. Książkę przeczytałam w dwa wieczory, pochłonęłam z prędkością światła. Zachwycające są ciągłe zwroty akcji, nic tu nie jest do przewidzenia, ciągle byłam czymś zaskoczona. Możemy dowiedzieć się o sobie, o ludziach bardzo wielu wspaniałych informacji. Jak człowiek cywilizowany potrafi poradzić sobie w dziczy, jak egzystuje w ekstremalnych warunkach, jakie są różnice w przystosowaniu się, w elastyczności zaaklimatyzowania się pomiędzy ludźmi z różnych krajów. Niesamowite jak Japończycy potrafią różnić się od Chińczyków. To świetna lektura psychologiczna, która w niepowtarzalny sposób pomaga nam ugryźć psychikę ludzką, zagłębić się i starać się pojąć ich podejmowanie codziennych decyzji, które potrafią być dla nas absolutnie niezrozumiałe. Znajdziemy tu wiele świetnych momentów. Książka trzyma w napięciu do końca, wprawia w oszołomienie do ostatnich zdań tekstu. Naprawdę polecam wam tę lekturę.
![]() |
| Natsuo Kirino |
Natsuo Kirino (prawdziwe nazwisko:Mariko Hashioka) jest obecnie jedną z najbardziej znanych za granicą japońskich autorek. Jej powieści najczęściej zawierają w sobie wątki kryminalne oraz obyczajowe. Ukazują także ciemne strony japońskiego społeczeństwa, m.in. narzucane przez nie ograniczenia i wciąż trudną sytuację kobiet. Powieści przetłumaczone na język polski: * Ostateczne wyjście, 2005 * Groteska, 2008 * Prawdziwy świat, 2010 Nagrody: * Mystery Writers of Japan za Ostateczne wyjście * Edgar Prize * Naoki Prize za Soft Cheeks.
Urodzona 7 października 1951 w Kanazawie. - źródło zdjęcia autorki i informacji o autorce.
tłumaczenie: Sowińska-Mitsui Renata
tytuł oryginału: Tokyo-jima
wydawnictwo: Wydawnictwo Sonia Draga
data wydania: 20 czerwca 2012
ISBN: 978-83-7508-486-3
liczba stron: 344
słowa kluczowe: japonia, tokio, tajfun, literatura japońska
kategoria: literatura współczesna
język: polski
typ: papier
wyzwania:


Czuję, że to coś dla mnie :) Lubię książki związane z Japonią, a ta jest zupełnie różna od tych, które czytałam dotychczas. Przeczytam z pewnością :)
OdpowiedzUsuńLubie książki, które nie nudzą się do samego końca. Dodatkowo fabularnie też mi pasuje.
OdpowiedzUsuńBrzmi dobrze :). "Ostatecznie wyjście" tej autorki czeka u mnie na półce, będę się musiała za nią w końcu wziąć ;)
OdpowiedzUsuńhttp://garscwrazen.blogspot.com
Będę pamiętać, bo już sam opis sprawił, że zachciało mi się odwiedzić moją bibliotekę :D
OdpowiedzUsuńTeż mam ją w planach :)
OdpowiedzUsuńDzięki za tę recenzję. Ostatnio często sięgam po literaturę japońską, chociaż jak na razie wybieram głównie starsze pozycje. Z prozą najnowszą jestem trochę na bakier, ale teraz już wiem, że warto się nią zainteresować :)
OdpowiedzUsuńLiteratury japońskiej nie miałam jeszcze okazji poznać. Ta książka mnie zaciekawiła i chętnie się z nią zapoznam
OdpowiedzUsuńJak ostatnio byłam w bibliotece to też się natknęłam na tą książkę, ale opis na okładce był taki "nijaki" i ją odłożyłam. Teraz wiem, że muszę ją przeczytać.
OdpowiedzUsuńcóż mogę powiedzieć! zaintrygowałaś mnie i z chęcią oddam się lekturze tej pozycja;P
OdpowiedzUsuńTę książkę od dawna miałam zamiar przeczytać, a dzięki Twojej recenzji zacznę jej szukać bardzo energicznie. Ostatnio z japońskiej literatury czytałam "Koniec niewinności" i poczułam się rozczarowana - to była taka nijaka, kiepsko napisana książka. "Wyspa Tokio" na pewno dostarczy mi lepszych wrażeń :)
OdpowiedzUsuńCiekawa lektura, taka inna od tego, co zazwyczaj czytam. Z chęcią więc zajrzę.
OdpowiedzUsuńŚwietny pomysł na książkę! Fabuła intryguje. Z pewnością przeczytam :)
OdpowiedzUsuńNo, no, no... to może być dobre - ona jedna, a ich 31 ;)
OdpowiedzUsuńFabuła tej książki wydaje się być interesująca i zarazem wydumana. Ciekawa mieszanka.
OdpowiedzUsuńŚwietna propozycja, o której nie słyszałam wcześniej! Mam nadzieję, że uda mi się ją przeczytać ;)
OdpowiedzUsuńJa w Kirino zakochała się po "Ostatecznym wyjściu". :)
OdpowiedzUsuńTak zatracić sie, aby wszystko inne było nieważne, to lubie :)
OdpowiedzUsuńZgadzam się z Tobą, że kultura Chińczyków i Japończyków bardzo różni się od naszej i może dlatego tak mnie ciekawi. Chętnie tę książkę przeczytam.
OdpowiedzUsuńNigdy nie ciągnęło mnie do literatury japońskiej, ale może najwyższy czas to zmienić. Twoja recenzja brzmi bardzo ciekawie :)
OdpowiedzUsuńZachęciła mnie Twoja recenzja. Szczególnie nawiązanie do Władcy much, którzy przeorali moją świadomość w młodym wieku. Śniła mi się po nocach, a film był jednym z bardziej przerażających.
OdpowiedzUsuń