W rodzinnym domu nie każde momenty potrafią być idealne i sielankowe. Nie zawsze panuje spokój, miłość i radość. Czasami dochodzi do kłótni pomiędzy rodzicami, następują chwile ciszy pełne nerwowości i napięcia przedłużające się do bólu. Obie strony są uparte, wściekłe na partnera i nie mają najmniejszej ochoty się pogodzić i dojść do porozumienia.
Tak zdarzyło się w domu Agnieszki, dziewczynki, która jest główną bohaterką tej książeczki. Wściekli rodzice zamknięci każdy w swoim pokoju nie chcą nawet przebywać w pobliżu siebie. A pomiędzy nimi dziecko, które w niesamowity sposób dostrzega tę sytuację. Papuzińska, jak zwykle, mnie zachwyciła. W wyjątkowe słowa ubiera te trudne odczucia, trochę z dystansem, z boku, ale zarazem bezpośrednio i mocno unaocznia nam tę atmosferę w domu Agnieszki już od pierwszych słów tejże lektury.
Jak załagodzić sytuację?
Pomysłowa siedmiolatka razem z Głowogonkiem (wymyślonym przez nią stworkiem) pieką pyszny Placek Zgody i Pogody. Troszkę przeraziła mnie wizja siedmioletniej dziewczynki w pobliżu rozgrzanego piekarnika, ale na szczęście nie doszło do żadnych poparzeń ;)
Zawsze oczarowuje mnie wyobraźnia autorki, a także, a może i przede wszystkim, prostota, infantylność jaka bije z jej utworów. Osamotnione dziecko wyobraża sobie Głowogonka i... już on jest, istnieje, rozmawia, pomaga. Papuzińska rozumie pojmowanie świata przez dziecko, upraszcza rzeczywistość i pomaga w unikalny sposób przedstawić nam świat ich odczuciami.
Tak trudna sytuacja jaka zapanowała w domu dziewczynki z pewnością zdarza się często w wielu innych rodzinach. Niniejsza lektura zawiera w sobie funkcję biblioterapeutyczną - pomoże dzieciom w jakiś sposób ustosunkować się do panujących w danej chwili nieprzyjemnych okoliczności związanych z kłótniami rodziców. Postępowanie Agnieszki, której radość i pozytywne myślenie wręcz biją z "Placka Zgody i Pogody", zapewne doda otuchy innym dzieciom i da wsparcie do przetrwania tych ciężkich kłótliwych stanów. Po burzy zawsze nadchodzi słońce. Oby uśmiech dziecka zawsze łagodził złość, rozgoryczenie i żal...
Literatura: polska
data wydania: 1985 (data przybliżona)
ISBN 8310088639
liczba stron: 22
słowa kluczowe: klasyka, dzieciństwo, bajka
kategoria: Literatura dziecięca
język: polski
wyzwania:
Odnajdź w sobie dziecko 3 - Książka, w której spotykamy się z innym traumatycznym wydarzeniem.W 200 książek dookoła świata 2 Wyzwanie Biblioteczne 2015
źródło zdjęcia
(272)

Oby zawsze taki placuszek przynosił zgodę:)
OdpowiedzUsuńI pogodę... ducha. Oby!
UsuńPapuzińską miło wspominam. Egzemplarz "Naszej mamy czarodziejki" - zaczytany w dzieciństwie bardzo! - do dziś stoi na półce obok wszystkich tomów "Mikołajków". To są książeczki z przesłaniem, ale nienachalnym. Zawsze takie do mnie lepiej trafiały niż bajki typu sci-fi (chociaż "za moich czasów" "Harry'ego Pottera" jeszcze nie było) ;-)
OdpowiedzUsuńPapuzińska to jedna z moich ulubienic. O "Naszej mamie czarodziejce" pisałam w skrócie. Też ją uwielbiałam. Niedawno czytałam ją córce. Wspaniała...
UsuńUwielbiam Joannę Papuzińska - polecam książkę pt. "Asiunia"
OdpowiedzUsuńhttp://epilog-zaczytana-joana.blogspot.com/2015/06/asiunia-joanna-papuzinska-maciej.html
Słyszałam o niej już dawno. Chętnie kiedyś ją przeczytam.
UsuńChyba każdy go powinien umieć upiec...
OdpowiedzUsuńByłoby wspaniale.
UsuńBardzo ciekawa lektura i potrzebna. Faktycznie, może niekoniecznie chciałabym widzieć moje dzieci jak pieką ciasto (hahaha :-D), ale przygotowanie "kanapek zgody" już wchodzi w rachubę ;-)
OdpowiedzUsuńSerdecznie Cię pozdrawiam Basiu!
Albo sałatki ;-)
UsuńO!
UsuńAlbo nasypanie orzeszków do miseczki ;-)
Tak czy siak to powinno być coś o mocnym zapachu, bo to właśnie on wywabił zwaśnionych rodziców z ich pokoi.
UsuńTa infantylność doprowadziłaby mnie do szału : )
OdpowiedzUsuńJeżeli nie masz małych dzieci, to nie jest to lektura dla ciebie. Moją małą i mnie ona właśnie zachwyca.
UsuńDokładnie :) To zdecydowanie nie jest książka dla osób, które nie mają małych dzieci.
OdpowiedzUsuń:)
Usuń