piątek, 26 czerwca 2015

Biblioteka jako nowoczesne centrum kulturalne.


Często zaglądam do dziecięcego "Świerszczyka". Jakiś czas temu przeczytałam bardzo ciekawy tekst Katarzyny Sowuli o bibliotekach.
Oto jego fragment:

"-W Skandynawii biblioteki to duże, nowoczesne centra kulturalne, gdzie przychodzi mnóstwo ludzi. Można tam spędzić cały dzień i świetnie się bawić! Są spotkania z pisarzami, zajęcia dla dzieci i dorosłych, są czytelnie, sale kinowe, kawiarenki i komputery z dostępem do internetu. Bibliotekarze przypominają kelnerów, którzy krążą między klientami restauracji i pomagają wybrać z kart odpowiednie dania. (...) U nas też są nowoczesne biblioteki, ale wciąż niewiele.
-To nic - mówi Małgosia. - Kiedy ja skończę studia, takich superbibliotek będzie już na pewno bardzo dużo!" *
Miejmy nadzieję, że tak będzie. W większych miastach powoli powstają takie centra kultury, chociaż nie kojarzę, czy są tam także i sale kinowe... 
Z pewnością chętnie spędzałabym czas w takim miejscu. 
Takim kelnerem, to mogę być ;)
Ostatnio doszła do nas moda na punkty/placówki biblioteczne w centrach handlowych - uważam, że brzmi to i wygląda dość ciekawie.Więcej na ten temat na stronie Lustra Biblioteki.

 *"Chcę wiedzieć więcej o bibliotekach" Katarzyna Sowula w Świerszczyk nr 10 (2851), str.13 
 źródło zdjęcia

20 komentarzy:

  1. Ja też gdzieś słyszałam o takich placówkach i nie wiem czy nie u nas taki budynek powstał ale raczej bez kina ....w centrach handlowych też dobry pomysł bo przy okazji wiele osób wypożyczy :) U mnie w sąsiedniej miejscowości jest plan by w sobotę była czynna biblioteka , spotkanie czytelników też zorganizowano ciekawe jak wyjdzie ;)
    pozdrawiam
    Co ja bym robiła gdyby bibliotek nie było ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja bym nie dała rady bez biblioteki. Nie jestem milionerką, a nowa dostawa książek, przecież musi być :)

      U mnie w mieście są otarte dwie placówki w każdą sobotę, ale w mniejszych miejscowościach to z pewnością biblioteka jest czynna od pon. do pt. Jeżeli jest jedna pani bibliotekarka, to wiadomo, że ciężko. W większych miejscowościach pracownicy mogą się zmieniać.

      Usuń
  2. Mieszkam w Gdańsku, bibliotek tu nie brakuje, ale ja zawsze wypożyczam książki i szybko wracam do domu, nie lubię siedzieć w bibliotekach dłużej, niż jest to konieczne. ;) Nie wiem, czy to ze mną jest coś nie tak (przebywanie wśród nieznajomych/w miejscach publicznych strasznie mnie krępuje), czy jakieś zmiany w tych placówkach by pomogły. Na pewno przerażające jest utrzymywanie ciszy - oczywiście, wiem, skąd ten nakaz, staram się chodzić jak najciszej, maksymalnie skupiona, by żadnym ruchem nie narobić hałasu. Jeśli przypadkiem strącę jakąś książkę z półki, cała się pocę z nerwów. ;) Przez to, że czuję się nieustannie oceniana, że każdy mój ruch jest obserwowany, nie mogłabym czytać tam dla przyjemności czy usiąść przy komputerze (a już tylko w kilku miejscach nie ma Internetu, więc teoretycznie można nawet blogować; nie wiem tylko, jak jest z różnymi blokadami). ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jejku, to przerażające, że w tak dziwny sposób odbierasz bibliotekę. Czy ciebie ktoś tam ucisza i szykanuje? Czy tam naprawdę są tacy pracownicy, że czujesz się oceniana i obserwowana? Nie mieści mi się to w głowie!

      Mogłabyś oczywiście się logować i blogować na bibliotecznym komputerze, byleby nie pozwalać, żeby system zapisywał twoje hasło. I należy pamiętać o wylogowaniu przed upływem czasu i wyjściem z biblioteki. Blokady dotyczą bardziej stron nieodpowiednich dla młodszych rówieśników, czyli np.: pornograficznych.

      Usuń
    2. Nie, nie, to raczej nie chodzi o bibliotekę jako taką, tylko o miejsca publiczne i moje problemy. ;) Owszem, ucisza się tam czytelników, ale w szkole też czuję się oceniana, jakby obserwowały mnie niewidzialne kamery, a każdy błąd był zaraz powszechnie znany. Pracownicy są pomocni, jeśli się ich o coś zapyta (absolutnie nie powtarzam tutaj stereotypu nieuprzejmej bibliotekarki ;), ogólnie to bardzo lubię biblioteki - na zdjęciach. ;) Nie wiem, może źle się wyraziłam albo niepotrzebnie pisałam o sobie. ;) W małym, cichym sklepie też przeżywam męki, gdy potracę jakieś towary czy nie mam odliczonych wcześniej pieniędzy. W pewnych miejscach, zwłaszcza takich poważnych, te uczucia się nasilają, nie umiem tego wyjaśnić.

      A jeśli chodzi o blokady: wiem, w szkole mamy coś takiego, ale blokuje to również niektóre blogi książkowe, strony z obrazami albo np. artykuły feministyczne itp. ;)

      Usuń
    3. Teraz rozumiem. Każdy jest inny. Wcale nie musisz siedzieć i przebywać w bibliotece, ważne, że wpadasz po nową dostawę książek. Jesteś zatem wcale nie takim wymagającym czytelnikiem :)

      Usuń
  3. Znikają wiejskie punkty książkowe, szkolne oazy spokoju, miejskie centra kulturalno-czytelnicze. Podobno nikomu się nie opłaca, nie ma funduszy, sponsorzy wolą sport. Szkoda... Obecnie, to bardziej instytucja organizująca warsztaty i różne kursy, niż wypożyczalnia książek.
    Współczesna biblioteka, coraz częściej, wyznacza styl bycia oparty na wspólnym spędzaniu czasu. Jest otwarta na pomysły przychodzące z zewnątrz, łączy przestrzeń spełniającą różne funkcje - kina, miejsca spotkań z autorami, przestrzeni artystycznej. Na pewno ewoluuje, próbując dopasować się do nowego klienta. Oby nie stała się kolejną konsumpcyjną świątynią :)
    http://magdallenamagazine.blogspot.com/2014/11/pociag-do-biblioteki.html

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też kocham ten wiejski, gminny klimat małych bibliotek. Aż serce boli, że środków jest coraz mniej. Zgadzam się.
      Tak, obecnie to wiele zajęć około książkowych, niż tylko pożyczanie książek.
      Mam nadzieję, że dokąd człowiek żyje, dotąd będą istniały biblioteki i ludzie będą czytać książki, a nie tylko je przeglądać przy okazji jakiegoś kursu w tym samym miejscu, lub zakupów do domu w supermarkecie obok...

      Ta biblioteka w Rumii to istne cudeńko.

      Usuń
  4. Moja mama była bibliotekarką na wsi dopóki nie zachorowała. Jak byłam mała w latach 90 jeździłam z nią nawet codziennie na wakacjach. Mama bardzo się angażowała, wymyślała konkursy np. Familiadę (ja jej pomagałam w domu szykować, więc nie brałam udziału), teatrzyki, różne gry. Biegły do biblioteki dzieciaki z całej wioski, starsze kobitki na ploteczki, to było mamy całe życie.. Teraz bibliotekę przenieśli, skomputeryzowano ją - dzieci grają już nie na planszówkach wspólnie tylko komputerach, o ile ktoś przyjdzie.. bo posadzono po znajomości jakąś kobitkę po ekonomii, której nikt nie lubi, bo jest nie miła i niewiele się zna ;/ Tak smutno po latach, jak wspominam.. Natomiast w miejskiej bibliotece w moim miasteczku książek co niemiara, panie miłe, ale pewnie funduszy brak na jakieś zajęcia.. Nic się nie dzieje, nuda, widziałam ostatnio jedno spotkanie o godzinie 15, gdy wiele dorosłych jest jeszcze w pracy lub dopiero kończą.. Na zdjęciach widziałam, że było jedynie kilkanaście starszych pań.. Szkoda, że nie ma więcej takich spotkań lecz rozgłaśnianych teżdo młodszych i w innych godzinach. Nie wiem czy już kultura tak niewielu interesuje, czy może zainteresowani wyjechali do większych miast ;/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To zależy tylko od osób i chęci. Fundusze też są ważne. Ale gdzieniegdzie pieniądze nie są potrzebne. A można pięknie coś poprowadzić, ale czas i chęci są składnikami koniecznym.

      Usuń
  5. Wydaje mi się, że to jest sposób na przyciągnięcie ludzi, do stworzenia przyjaznej i przystępnej atmosfery wokół wypożyczania książek, do skojarzenia kultury z czytaniem książek (brzmi to dziwnie...). Sama dobrze wiesz, że na Zachodzie ludzie więcej czytają, ale tam, jak widać na tym przykładzie, popularyzuje się czytelnictwo.U nas każdy chciałby wydać swoją książkę i książek wydaje się mnóstwo. Tylko czytać nie ma komu... ;-)
    Mam nadzieję, że taka wizja urzeczywistni się także u nas.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, tam więcej osób czyta, zatem i więcej wypożycza książki. Przecież nie trzeba kupować książek, żeby czytać. Wiele osób zapomina o bibliotekach, albo wręcz nie chce z nich korzystać, bo wydaje im się, że jest tam nudno, a księgozbiór stary i rozsypujący się. Tymczasem każda biblioteka kupuje nowości, tylko od środków zależy ile ich może kupić w danym roku. Oblicze bibliotek się zmienia i warto zwrócić wszystkim na to uwagę.

      Usuń
  6. Nie widziałam jeszcze takiego punktu w naszych centach handlowych. Ale to bardzo innowacyjny pomysł i na pewno sprzyja rozwojowi czytelnictwa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też tak uważam. Sama chętnie chodziłabym do takiego punktu. Tylko teraz godziny otwarcia tego punktu bibliotecznego musiałyby być takie same, co otwarcia galerii handlowej, czyli np 10-21 i w sob i w ndz. W tym momencie musimy myśleć o zmianie pracowników, o ich wynagrodzeniu, o tym jak drogo jest wynająć w centrum handlowym nawet maleńkie stoisko - itd. itp. Wiadomo, że niestety zawsze kończy i zaczyna się na pieniądzach. U mnie w mieście myślę, że to by się nie udało. Ale nigdy nie mówię nigdy.

      Usuń
  7. Biblioteka w centrach handlowych. Dlaczego nie? To może być ciekawy pomysł i może czytelnictwo przestałoby tak kuleć. Skoro można kupować książki na kilogramy, to czemu nie odwiedzać takiego punktu, przy okazji zakupów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak, tylko to co odpisałam u awioli. Opłać wynajęty punkt w centrum handlowym, opłać kilku pracowników. Myślę, że to naprawdę drogie przedsięwzięcie.

      Usuń
  8. Ja mieszkam w stosunkowo niewielkim mieście, gdy porównać je do polskich standardów. Biblioteka w mojej miejscowości jest dość duża, w nowoczesnym budynku, z dostępem do wszystkich książek, gazet, filmów etc. Nie ma czegoś w niej konkretnie, zamówią mi i sprowadzą mi z innej, nawet z uniwersyteckiej, specjalistycznej itp. Są spotkania z pisarzami, poetami, bardami, muzykami, aktorami, przedstawienia dla dzieci i młodzieży, tematyczne spotkania dla dorosłych i dzieci. Ostatnio byłam na spotkaniu o wikingach :D Uważam, że każdy sposób na promowanie czytelnictwa jest wskazany!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Brzmi jak bajka, ale no cóż... mieszkasz w Norwegii, więc Ci całkowicie wierzę. Oby u nas było kiedyś podobnie.Zwłaszcza w niewielkich miejscowościach.

      Usuń
    2. To chyba w całej Skandynawii jest tak, że biblioteka to nie jest tylko miejsce, gdzie wypożycza się książki. To miejsce, w którym szerzy się kulturę, tą przystępną dla każdego :) Wierzę, że i w Polsce, jeśli jeszcze nie ma takich miejsc, to kiedyś tez będą!

      Usuń
    3. Myślę, że w wielu gminach biblioteki i GOKi pełnią taką funkcję. A o tym jak intensywnie się o to starają decydują m.in. pieniądze i pracownicy.

      Usuń

Wasze uwagi są dla mnie cenne.
Dziękuję.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...