piątek, 19 czerwca 2015

"Łaskawe" Jonathan Littell (247)

źródło
Dziwna to lektura. 
Jestem rozdarta...
Ze względu na tematykę ciągnęło mnie do niej od dawna. Treść w dużej mierze dotyczy Holocaustu, a ja cenię sobie literaturę z tamtego okresu.
Książka jest gruba - liczy 1040 stron! Były momenty w których przyspieszałam czytanie, ale ogólnie zajęło mi to jednak trochę czasu.
Holocaust i opisy II wojny światowej to tematy, które zawsze bardzo mnie interesowały. "Łaskawe" są fikcyjną retrospekcją zdarzeń, którego świadkiem był oficer SS, Maximilian Aue. To niby taki inteligent, doktor, wykształcony, światły człowiek. Nic z tego nie jest jednak ważne, To nazistowski zbrodniarz, którego mało obchodzi los innych. Podczas masowych egzekucji wykonywanych na Żydach dobija rannych. Bardziej interesują go drzazgi w jego palcu, niż los rozstrzeliwanych na jego oczach osób. Próbowałam go polubić, bo na początku wydaje się być nawet sympatyczną osobą, ale nie udało mi się to. Na szczęście.
Zaznaczyłam wiele cytatów, które ukazują hańbę tych żołnierzy (m.in. skrupulatne opisy zbiorowych mordów na Ukrainie), ale po chwili zastanowienia uznałam, iż nie chcę ich jednak przytoczyć. Są wstrząsające, szokujące, bezlitosne i pomimo, iż to fikcyjne wspomnienia, to wszyscy doskonale wiemy, że takie egzekucje miały miejsce zanim doszło do wdrożenia w życie „Ostatecznego Rozwiązania Kwestii Żydowskiej”. Niektóre sytuacje mnie przerastały: jakiś nazista bierze ledwo co urodzonego noworodka za nogi, roztrzaskuje jego głowę o kant pieca i rzuca to maleńkie ciałko z impetem na ziemię. Płakałam mocno, gorzko, z ogarniającym mnie uczuciem bezsilności... 
Dodatkowym tematem dość mocno uwidocznionym jest homoseksualizm. Jak to powiedzieć w sposób delikatny...? Aue gdzie może i z kim może, tam orze. I wcale nie przeszkadza mu to, iż Führer gani i ostro karze osoby oddające się aktom homoseksualnym. 
Autor przekracza granicę przyzwoitości - poza rozwiązłością bohatera nie brakuje tutaj opisów aktów kazirodczych. 
Zraził mnie smród, jaki towarzyszy czytelnikowi tej książki. Gdzieniegdzie tego dosłownego gówna jest po prostu za dużo. Nie jestem osobą pedantyczną, czy pruderyjną, ale fragmenty typu  „Jego ciało wydzielało woń młodej skóry i potu, czasem zmieszaną z lekkim zapaszkiem gówna, jak gdyby niestarannie się podtarł” totalnie do mnie nie trafiają. Lubię realizm, ale ten jest dla mnie niesmaczny. Nie trzeba tak bezpośrednio pisać o życiu, czynnościach fizjologicznych, seksie... Tak bez ogródek, bezceremonialnie, wprost obrzydzająco. Widać, że autor chce nas zaskoczyć, poruszyć. Seks można opisać pięknie, Littell robi to w sposób wprost obrzydliwy zrażając mnie do swojego pióra. Niemalże na siłę bombarduje nas wydzielinami z ciała, kloaką, odbytem pocieranym o korę drzewa, wwąchiwaniem się w "siedzenie" siostry, czy w przyrodzenie męskiej prostytutki. Tak, uwierzcie mi, bywa obrzydliwie - a to tylko część opisów z jego "wspaniałego" życia erotycznego.
Wszystkie te tematy są mocne, porażające. Miało być szokująco i megabestsellerowo, a wyszło miejscami licho i marnie. 
Jednak były momenty, które mi się podobały. Zagładę pokazano od zaplecza, widzimy jak działają i organizują swoją pracę naziści, Zobrazowano ją ciekawie, inaczej. 
"Łaskawe" są istną epopeją, która poraża swoim bogactwem wątków. To także powieść historyczna, która unaocznia nam ZŁO i zetknięcie się człowieka z niegodziwością. Dostrzegamy jak kończy się i zaciera w istocie ludzkiej granica współczucia i zrozumienia dla cierpiących i niewinnych. Zgładzenie mężczyzny, kobiety, dziecka jest już nic nie znaczącym momentem w czyimś życiu, nie wartym pochylenia się nad nim. Ludobójstwo nie jest niczym strasznym, jest pożądane. Ze względu na administracyjno - organizacyjne działania nazistów załamujące jest to, iż żaden z nich nie czuje się winny, ba, wina zostaje rozmyta, nikt nie poczuwa się do odpowiedzialności za te działania. Naziści zastosowali niesamowity mechanizm niszczący narody - jakże ciężko odnaleźć katów tych ofiar.
Niezbyt przekonuje mnie to, iż Aue był w tak wielu miejscach i poznał tyle osób. Autor przesadził z ilością historii, mało tego - pod koniec ma miejsce dziwny, bardzo nieprawdopodobny incydent...
Niestety, ale uważam, iż książka "Łaskawe" to 1040 stron pełnych zdań przedstawionych w sposób wyliczanki. Jedno się kończy drugie się zaczyna, albo się ze sobą łączą, albo zupełnie nie. Czytam i czytam i przy długich opisach ziewam, nie trafia to do mnie, nudzę się. Gdzieniegdzie forma pozostawia wiele do życzenia - książka jest nierówna. TAKĄ historię można było zademonstrować naprawdę wspaniale, bardziej wysublimowanie, szlachetniej. Wielka szkoda, bo odczuwam, iż zarys wydarzeń ze strony na stronę lichocieje. Czułam się oszukana, nabita w butelkę, zwiedzona obietnicami wspaniałych rekomendacji z tylnej okładki. Jest kontrowersyjna, ale nie warta całego tego rozgłosu, otoczki magii i tajemniczości wokół siebie. Jednak po przeczytaniu książka nie daje mi spokoju, trzeba przemyśleć wszystko, poukładać to sobie w głowie, starać się ją zrozumieć. Mam tyle pytań... Odpowiedzi muszę udzielić sobie sama. 
Umiem dostrzec plusy i minusy tej powieści. Pomimo wszystko, uważam, że warto ją przeczytać i samemu się przekonać jak wpłynie ona na was samych, bo jednak z pewnością może to zrobić. Jestem zdezorientowana, ale z pewnością nie żałuję swojego czasu, który jej poświęciłam.
Po wojnie Aue unika jakiejkolwiek represji. Stało się tak z wieloma nazistami, którzy znaleźli azyl w różnych miejscach na świecie. Ciągle mam nadzieję, że po śmierci nasze istnienie nie ustaje. Może niech chociaż tam sprawiedliwości stanie się zadość... 


Literatura: francuska
tłumaczenie: Magdalena Kamińska- Maurugeon
tytuł oryginału: Les Bienveillantes
wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie
data wydania: 2 października 2008
ISBN: 9788308042458
liczba stron: 1040
słowa kluczowe: portret nazisty, literatura francuska
kategoria: literatura współczesna
język: polski
typ:papier
wyzwania: Rosyjsko mi! (sowieckie wojska, akcja dzieje się na terenach rosyjskich)W 200 książek dookoła świata 2Wyzwanie Biblioteczne 2015Czytam polecane książki

24 komentarze:

  1. Dziwi mnie to, że jak sama piszesz, próbowałaś polubić zachowanie głównego bohatera... Choć to fikcja literacka, to jednak nie bardzo odbiega od rzeczywistości. Mordy na Ukrainie, zabijanie noworodków, homoseksualizm podczas II wojny światowej miały miejsce, czemu nie da się zaprzeczyć.

    Nie dziwi mnie jednak to, jakim bohaterem jest Maximilian Aue - hitlerowska propaganda robiła swoje i nawet z wykształconych ludzi, robiła swoich pionków. Jeśli nie czytałaś, a masz ochotę, zerknij do wspomnień Moczarskiego, "Rozmowy z katem". Ten akowiec i patriota został osadzony w celi z J. Stroopem, jednym z pacyfikatorów warszawskiego getta. To, co ten nazista mówił i w co wierzył w niektórych momentach zakrawało o absurd. Jednak tak było...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Początkowo bohater jest przedstawiony normalnie, jak człowiek którego można polubić, więc czytelnik nawet go zaczyna trochę lubić. Ja jednak jakoś od początku nie mogłam się do niego przekonać.
      "Rozmowy z katem" są mi doskonale znane. Tak, propaganda niemiecka robiła wiele, ale nie o nią w sumie tutaj aż tak chodzi, jeżeli mówimy o Aue. Bohater jest dziwny, egoistyczny, wyssany z uczuć nawet bez tej propagandowej otoczki.

      Usuń
  2. Miałam kiedyś tę książkę w rękach, ale odstraszyła mnie jej objętość. Po Twojej recenzji mam mieszane odczucia i nie jestem pewna, czy będę chciała dać jej jeszcze jedną szansę. Niemniej sposób ukazania powyższej tematyki nadal mnie ciekawi,...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nie żałuję tego, że ją przeczytałam, ale wiem, że wiele osób uważa tę lekturę za stratę czasu.

      Usuń
  3. Zaciekawiła mnie ta ksiązka. Dziękuję

    OdpowiedzUsuń
  4. Przyznam, że dałabym szansę książce, ale obecnie przeraża mnie jej objętość. Może prędzej zimą, wtedy mam zawsze więcej czasu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, to potężna objętościowo lektura. Też mnie to odpychało, bo jest taka gruba, nieporęczna i źle się ją trzyma.

      Usuń
  5. Pokaźne tomisko:) Temat holocaustu mnie zainteresował, ale mam mieszane uczucia po przeczytaniu recenzji. Może przeczytam jak przypadkowo znajdę w bibliotece.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To lektura przereklamowany, ale i tak nie żałuję, że poświęciłam na nią swój czas.

      Usuń
  6. Tą książką jestem zainteresowany już od dłuższego czasu, ale niestety, jej objętość ciągle studzi mój zapał. A chciałbym wyrobić sobie własną opinię na jej temat, bo jak widać, jej odbiór jest chyba delikatnie mówiąc niejednoznaczny.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, z pewnością wystąpił u mnie dualizm myśli :-) To wyjątkowo nierówna lektura. Raz nie można się oderwać i dostrzega się jej wyjątkowość, by innym razem być do bólu nią znudzonym i rozczarowany. Tak to odczuwam. Gdybym miała oceniać, to byłoby to 5/10, czyli przeciętniak.

      Usuń
  7. Niezła cegła. Ale jeżeli warto ją przeczytać, to mogę się skusić. Nie boję się dużych objętości i zdarza mi się czytać naprawdę kiepskie "dzieła".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie jestem bardzo ciekawa co będziesz o niej myśleć po jej przeczytaniu.

      Usuń
  8. Wiesz, w tej tematyce jednak bardziej trafiają do mnie autentyczne wspomnienia, których nie brakuje niż fikcja literacka (chociaż tu przyznaje, że są pewne wyjątki, ale to nadal wyjątki). Chyba po prostu jakoś mnie "Łaskawe" nie przekonują, a przynajmniej nie na tyle, żebym w najbliższym czasie sięgała po ten tytuł.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ma więc sensu na siłę cię namawiać.

      Usuń
  9. Ta trudna tematyka mnie również interesuje, ale te zdania w formie wyliczanki raczej mnie odstraszają. Ponad tysiąc stron napisanych w taki sposób faktycznie może znudzić. Może kiedyś...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ty możesz odebrać ją zupełnie inaczej. Może o niebo lepiej ode mnie.

      Usuń
  10. Mimo tego wszechobecnego szamba, mam ochotę tę książkę przeczytać.

    OdpowiedzUsuń
  11. Dla mnie było zaskoczeniem, że Littell dostał za "Łaskawe" nagrodę Goncourtów bo pierwsze co się rzuca w oczy to jej wtórność.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rzeczywiście nie jest ona ani wyjątkowa, ani warta tej nagrody i tego całego rozgłosu wokół niej. Boli, że pewnie wiele wspaniałych dzieł się z pewnością zmarnowało, a o takim przeciętniaku jest tak głośno.

      Usuń
  12. Do tej książki podchodziłam 3 razy... Już pomijam, że jest bolesna. Dużo bardziej odrzucało mnie to, że jest obrzydliwa, jakby autor na siłę chciał zszokować. Są książki, w których naturalizm mi zupełnie nie przeszkadza, on do nich pasuje, tutaj jakoś tak w wielu miejscach był jakby na siłę? Nie uważam żeby ta książka była jakaś wyjątkowa, wyróżniająca się, a już na 100% nie jest wybitna. Wolę inne pozycje o tematyce wojennej, ale niemniej było to ciekawe doświadczenie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, ja też nie jestem jakąś mocno wrażliwą osobą, ale tutaj czułam się zdegustowana.
      To było ciekawe doświadczenie, nie żałuję, że ją przeczytałam, ale jest zdecydowanie przereklamowana.

      Usuń

Wasze uwagi są dla mnie cenne.
Dziękuję.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...