![]() |
| źródło |
"Ciemno, prawie noc" wymyka się prostym interpretacjom.
W pewnym momencie troszkę na niej ugrzęzłam i pomimo dość łatwego języka, zdołowała mnie i poczułam niechęć. Najzwyczajniej w świecie nie miałam ochoty dalej jej kontynuować.
Jest mroczno, nieprzyjemnie, brudno, wręcz obrzydliwie...
I najgorszy scenariusz, jaki może istnieć: znikające dzieci, okropne dzieciństwo dziewczynki. Mała Alicja jest bez matki, niemalże pozbawiona ojca, uczepiona siostry. Relacja z siostrą była pełna zmian, niepewności: "nie mogłam za nią nadążyć i nie zdążyłam, gdy mnie potrzebowała."(1)
Wiele tu zła, krzywdy, niesprawiedliwości.
Wątki są pięknie poprowadzone, ciekawe. Opowieści zachwycają. I ta groza... Miejscami strasznie się bałam. Alicja mając kilka lat była budzona w nocy przez siostrę Ewę, która mówiła jej tak.
„Był sobie czarny czarny las w tym czarnym czarnym lesie był czarny czarny dom w tym czarnym czarnym domu był czarny czarny pokój w tym czarnym czarnym pokoju był czarny czarny stół na tym czarnym czarnym stole była czarna czarna trumna w tej czarnej czarnej trumnie był biały biały trup. Umierałam ze strachu, a Ewa łaskotała mnie i powtarzała : "Biały trup na trupie pereł sznur trupi blask czarny dom pereł sznur. Nie śpij! Powtarzaj ze mną”, mówiła coraz szybciej, tak że plątał mi się język i nie mogłam nadążyć."(2)
Zestawienie starszej Ewy, która mówi takie przerażające historie małej siostrzyczce jest porażające. Z przerażenia miałam gęsią skórkę...
"Ciemno, prawie noc" jest gatunkowym miksem. Ani to to kryminał, ani powieść gotycka, ani powieść grozy. Powstało coś dziwnego, wartego przeczytania, ale jednak osobliwego. Czy to dobry zabieg? Nie wiem, czuję lekkie rozczarowanie. Spodziewałam się fajerwerków. Było troszkę skromniej, ale podkreślam, iż z pewnością nie jest to jednopłaszczyznowa lektura. Można naprawdę wiele w niej odkryć i odczytać. Ja przedstawiam tutaj tylko niektóre swoje przemyślenia.
Bator zastosowała ciekawy zabieg: często można spotkać opisy typu: ciemno, mroczno, czarno, buro, szarawo, itd. Słowa te wymieniają się z: białym, blaskiem, jasnością i tak dalej. Ciemności jest oczywiście więcej i odbiorca prawie się w niej topi, grzęźnie w niej, szarość rozpływa się w umyśle czytelnika, wszystko wokół lichocieje... Mrok i jasność - zło i dobro. Zło i ból tego świata zostały wykrzyczane piórem Bator. Każda postać przepełniona bólem mogła zwierzyć się i opowiedzieć o swym nieszczęściu, o swej niedoli. Ta ciemność, zło istnieje wszędzie, ba, jest go zbyt wiele. Ale wreszcie następuje z nim starcie. Alicja w pewnym momencie zaczyna coś robić, wychodzi jakby z odrętwienia - zabiera dziewczynkę ze sobą. Matce mówi: „Będę mówić do ciebie tak długo, aż ty też mnie sobie przypomnisz”(3).
Ten mrok i walkę serdeczności z niegodziwością można dostrzec także w języku: wulgaryzmy, wypowiedzi internautów pełne nienawiści.
Poruszenie odwiecznego problemu walki dobrodusznością z nikczemnością, to niemalże jak porwanie się z motyką na słońce. Bator wyszła z tej potyczki zwycięsko, z fanfarami. Alicja wygrzebała się z gęstego mułu "brudu" i dostrzegła piękno świata "zapiekły mnie oczy. Zapragnęłam podzielić się tym widokiem, nagle zbyt pięknym dla jednej osoby." (4). Nie jest już sama, przeszłość się nie liczy, może kochać i być kochaną. Cóż za niespodzianka - dołująca, mroczna powieść znajduje swoje szczęśliwe zwieńczenie. Dobro promienieje...
Jednak nie zapominajmy, że życie innych trwa nadal. I bywa, że nieczęsto jest one napełnione życzliwością. Ważne, żebyśmy to zrozumieli i z empatią podeszli do ich smutnych słów. W "Ciemno, prawie noc" na szczęście każdy zostaje wysłuchany.
(1) i (2) - "Ciemno, prawie noc" Joanna Bator, str. 32
(3) - tamże, str. 523
(4) - tamże str. 524
Literatura: polska
wydawnictwo: W.A.B
data wydania: 23 października 2013
ISBN: 9788328008380
liczba stron: 528
słowa kluczowe: nagroda NIKE, literatura polska
kategoria: literatura współczesna
język: polski
typ: papier
wyzwania:
W 200 książek dookoła świata 2
Wyzwanie Biblioteczne 2015
Czytam polecane książki

"Ciemno, prawie noc" to specyficzna powieść, która nie każdemu może przypaść do gustu. Ja akurat bardzo dobrze ją wspominam. :)
OdpowiedzUsuńJa mam troszkę mieszane co do niej odczucia, ale myślę, że to bardzo wartościowa książka.
UsuńSzalenie mnie zaintrygował ten gatunkowy miks, i gdyby nie to, że aktualnie mam inne priorytety czytelnicze, to natychmiast skusiłabym się na tę książkę. Niestety, na razie muszę odłożyć ją w czasie.
OdpowiedzUsuńWarto ją przeczytać cyrysiu. Myślę, że przy kolejnym czytaniu odkryłabym w niej znowu coś nowego. Lektura daje pole do przemyśleń, ma w sobie wiele symboli. Np. Kociary to takie nieoczywiste postacie, które są po stronie dobra. Czasami coś ciężko odkryć, bo jest dość mocno zawoalowane.
UsuńCzytałam już o tej książce i przyznam, że jestem nią bardzo zaintrygowana. Lubię taką prozę.
OdpowiedzUsuńMyślę, że to coś dla ciebie.
UsuńPowiem szczerze - boję się tej książki od momentu kiedy się ukazała i zrobiło się o niej głośno. Czytałam kilka recenzji, orientuję się w treści, ale...
OdpowiedzUsuńCóż, przyjdzie się kiedyś zmierzyć z tym demonem...
;-)
Dobrze to określiłaś, bo ta książka jest taka... demoniczna. Dołująca, smutna, dłuuuga, męcząca. Ale warta wysiłku czytelnika.
UsuńKsiążka czeka w mojej domowej biblioteczce na swoją kolej.
OdpowiedzUsuńCzekam zatem na twoją opinię.
UsuńPani Basiu, Skazana /druga część Ćpunki/ już jest przygotowywana do druku, tam też jest mroczno,Barbara Rosiek
OdpowiedzUsuńWspaniale!
UsuńTo jedna z tych książek, która na moim regale radośnie porasta kurzem. :/
OdpowiedzUsuńTo ją kiedyś odkurz ;).
UsuńBardzo mnie dołują książki o smutnym dzieciństwie, ale jednak czuję przymus, by po nie sięgać. O tej książce oczywiście słyszałam, ale jeszcze jej nie czytałam. Poszukam :)
OdpowiedzUsuńTo ciężka i wielowątkowa powieść. Mnie trochę rozczarowała, ale uważam, że warto ją przeczytać.
UsuńUwielbiam wszelakie łączenia gatunków, więc ten miks mnie zaintrygowałam, chciałabym poczuć ciarki, jakie Ty czułaś. :) Tematyka powieści również niezwykle intryguje.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam.
Jest kilka momentów mrożących krew w żyłach.
UsuńMuszę w końcu przeczytać coś tej autorki, ale nie wiem, czy zacznę od "Ciemno, prawie noc".
OdpowiedzUsuńJa czytałam tylko tą. Ciekawa jestem jej innych utworów.
UsuńTen dreszczyk kusi ....obecnie Florystkę tej autorki czytam i nijak za długo dla mnie mam chwilę zaciekawienia i tak schodzi aż po nudę w tych wywodach ....;)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam
Też miałam w tej książce momenty, które mnie tu wydały się przeciągnięte.
UsuńTrochę się tego ugrzęźnięcia w mroku obawiam, ale z drugiej strony ten tytuł mocno mnie też ciekawi. Mam również wrażenie, że trzeba sobie na niego zarezerwować "kilka" spokojnych chwil. Myślę, że może niekoniecznie w najbliższym czasie, ale przeczytam.
OdpowiedzUsuńOj,tak. Moim zdaniem nie da się szybko przejść przez tę lekturę. Ja czytałam ją dość długo. Pomimo wszystko warto się z nią zapoznać.
UsuńJuż po samej recenzji mam dreszcze :) Nie czytałam jeszcze żadnej książki Bator, ale chcę się zapoznać z jej twórczością z ciekawości, tym bardziej, że o autorce jest ostatnio głośno..
OdpowiedzUsuńCiekawe jak ją odbierzesz. Może ci się spodobać.
UsuńA ja i tak te książkę przeczytam. Czeka na swoja kolej na moim Kindelku. :)
OdpowiedzUsuńTo dobrze. Polecam.
UsuńAż mi ciarki przeszły!
OdpowiedzUsuńBył ciemny, ciemny las, a w tym ciemnym, ciemny lesie... znam to!
Ja tego nie znałam!
UsuńCzytałam wiele recenzji tej książki. Wszyscy podkreślają jej mroczny charakter, nie wiem czy dobra lektura dla mnie, żeby to ocenić, na pewno zacznę czytać tę powieść. Przynajmniej spróbuję. Bardzo ciekawi mnie styl i forma książki.
OdpowiedzUsuńMyślę, że warto się z nią zapoznać. Nie zmienia to jednak faktu, iż miejscami byłam nią znużona.
UsuńTo dobra książka, choć, niestety, nie jest doskonała. Bardzo miło się czyta się te fragmenty, dotyczące Ewy. Za coś pisarka nagrodę Nike dostała :)
OdpowiedzUsuńhttp://zakurzone-stronice.blogspot.com/
Zawitałam do ciebie. Masz ciekawego bloga.
Usuńmuszę się w końcu do niej zebrać.Odstrasza mnie tematyka, zawsze byłam w tej kwestii wrażliwa, ale odkąd jestem matką, przeżywam kilka razy mocniej książki czy filmy, w których głównymi bohaterami są dzieci....nieszczęśliwe.
OdpowiedzUsuńNie będzie tak źle. Myślę, że ci się spodoba.
UsuńNiesamowita recenzja Basiu! Czuć w niej ten strach, ten smutek, a mimo to zachęciłaś mnie by się zmierzyć z książką "Ciemno, prawie noc".
OdpowiedzUsuńWarto to zrobić, można odkryć coś niezwykłego.
UsuńJest mroczno, nieprzyjemnie, brudno, wręcz obrzydliwie... to wyczytałam również w kilku wcześniej czytanych recenzjach i oddałam do biblioteki nie czytając....
OdpowiedzUsuńTobie mogłaby się spodobać, chociaż w sumie zazwyczaj czytasz innego typu książki.
UsuńMoże zraziły mnie również strony z bluzgami, bo nie bardzo wiedziałam dlaczego Autorka je włączyła...
UsuńTo straszny świat i bluzgi są jednym z uwidocznionych faktów, ma być autentycznie, prawdziwie, do bólu okropnie. Walka dobra ze złem. Bluzgi są także objawem tego zła, które rośnie w siłę, niemal nas zalewa. Ono musi dojść do głosu, krzywda ludzka musi zostać wysłuchana, ba, w okropny i chamski sposób niemalże wyrzygana, po to, aby nastąpiło wskrzeszenie, obmycie, wyczyszczenie się z tego gnoju przez bohaterkę. Tak ja to widzę.
UsuńStraszne.......
Usuń