piątek, 25 lipca 2014

Weekend Maji B. w Czytelni. "Gwiazd naszych wina" John Green (178)


Moim gościem jest Maja B. Prowadzi ona bloga: http://roue-swiat-ksiazek.blogspot.com/.

W swoim weekendzie w Czytelni skusiła się na wariant A.

Maję B. znam już od jakiegoś czasu i bardzo lubię. Jej wybory czytelnicze są czasami bardzo podobne do moich, a czasami totalnie przeciwstawne ;) Podoba mi się jej blog, zarówno pod względem wizualnym, jak i treści.

Do jej weekendu w Czytelni Maja poleciła mi wielki hit. Mowa tu o książce John'a Green'a pod pięknym i wdzięcznym tytułem "Gwiazd naszych wina".

Gwiazd naszych wina - John Green
źródło
Tyle dobrego słyszałam o tej lekturze, że miałam nadzieję, iż będzie ona niesamowita. No cóż... byłam nią rozczarowana. Niestety...
Oczywiście skłamałabym gdybym powiedziała, że to najsłabsza pozycja, jaką dotąd czytałam, ale po prostu nie szaleję na jej punkcie. Nie wiem... chyba jestem inna, bo książka podobała się niemal każdemu (poza kilkoma wyjątkami-m.in.: moje koleżanki bibliotekarki także za nią nie przepadają). Lektura ta była mi polecana nawet na zajęciach z bibliotekoznawstwa, jako wspaniała lektura dla nastolatków nadająca się także do biblioterapii.

Nie będę rozpisywać się nad jej treścią, bo zapewne większość z was ją czytała. Skupię się nad przedstawieniem wam moich odczuć względem "Gwiazd naszych wina".

Dlaczego jestem na TAK:
Sam temat śmierci i choroby jest ciężki i potrzebny.
Książka może pomagać, być terapią, pocieszeniem dla osób chorych. Niech nie załamują się, ale żyją chwilą. Niech nie płaczą nad niesprawiedliwością losu, szkoda życia na nienawiść, gnuśność, złość, poczucie niezrozumienia..

Dlaczego jestem na NIE:
Nie ma tak idealnych, mądrych, "starych życiowo" nastolatek. Choroba nie powoduje, że człowiek jest szlachetniejszy lub mądrzejszy. Tutaj mam wrażenie jakby bohaterowie byli święci, cudowni, bez skazy na charakterze. Miejscami wypowiadają słowa, które totalnie nie pasują do słów, które mogłyby być kojarzone z młodymi osobami. Z jednej strony jest to piękne, że nie marudzą nad swoją chorobą, ale wydaje się to nie do pojęcia, że tak grzecznie godzą się z tym, że są tacy chorzy. To zachowanie dojrzałego człowieka, po przejściach, a nie nastolatka, który powinien być pełen buntu, zadziorności, niepohamowania..

Abstrahując od minusów, które dostrzegłam w tej lekturze, uważam jednak, że książki o takiej tematyce są jak najbardziej potrzebne.

Uczą one młodych ludzi:

- empatii dla ludzi chorych, 
- docenienia tego, co mają i że są zdrowi, (chorym natomiast przynoszą pocieszenie, pogodzenie),
- zrozumienia tego, że życie jest kruche i krótkie i że trzeba czerpać z niego codziennie pełnymi garściami, w miarę możliwości,
- starania się, aby przeżyć swoje życie i niczego nie żałować,
- jak być wewnętrznie szczęśliwym, pogodnym, zadowolonym, zakochanym w życiu,
- czym jest miłość - młoda, ale dojrzała, silna, pełna pomimo wszystkich przeciwności.

Mam mieszane uczucia co do tej lektury, ale wiem, że z pewnością wielu z was zachwyci się nią bardziej, niż ja. Cieszę się jednak, że Maja B. mi ją poleciła. Czasami warto oderwać się i przeczytać coś innego.




tłumaczenie: Białoń-Chalecka Magdalena
tytuł oryginału: The fault in our stars
wydawnictwo: Bukowy Las
data wydania: 4 czerwca 2014
ISBN: 9788364481178
liczba stron: 320
kategoria: literatura dziecięca/młodzieżowa
język: polski
typ: papier
wyzwanie: 
Odnajdź w sobie dziecko  - książka dla nastolatków

John GreenJohn Green to autor książek dla młodzieży, które bez problemów trafiają na listy bestsellerów New York Timesa i które otrzymują wiele nagród, jak choćby nagrodę im. Michaela L. Printza czy nagrodę im. Edgara Poe. Wspólnie ze swoim bratem Hankiem tworzy projekt vlogbrothers w serwisie youtube, który dał początek wspaniałemu ruchowi zwanemu "nerdfighterią". 

24 komentarze:

  1. Jeszcze nie czytałam, ale jak tylko to zrobię, to podzielę się swoją opinią :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Książka GNW jest zaskakująco dobra, ale nie aż tak by piać z zachwytu nad jej fenomenalnością ;) Myślę, że dla nastolatek to dobra szkoła życia i niech myślą, że SĄ inne, takie idealne osoby ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja chciałam właśnie chyba ją czytać, ale zupełnie nie mój styl.

    OdpowiedzUsuń
  4. Mam w planach wszystkie książki Greena. Opinie o jego twórczości czytałam już najróżniejsze, choć oczywiście najwięcej było tych bardzo pozytywnych. W sumie spodziewam się dość lekkiej lektury, ale raczej niczego, co wywołałoby mój gigantyczny zachwyt. Pewnie odbiorę tę książkę tak samo jak Ty, ale przeczytamy - zobaczymy :)

    OdpowiedzUsuń
  5. I ja muszę koniecznie przeczytać tę książkę oraz obejrzeć jej ekranizację, bo faktycznie ostatnimi czasy to istny fenomen.

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja też planuję ja przeczytać, mimo że literatura młodzieżowa nie należy do moich ulubionych gatunków :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Hmm... dziwne, ale Twoja opinia zachęciła mnie do przeczytania tej książki bardziej niż inne :) Wcześniej trafiłam na same pozytywne opinie, spodobała mi się też zapowiedź filmu, ale Twoje "minusy" sprawiły, że będę bardziej intensywnie poszukiwać książki :)
    Podobny efekt miała Twoja recenzja "Złodziejki książek".

    P.S. Czasami zdarza się, że dzieci i nastolatki bardzo szybko dojrzewają i "dorośleją" pod wpływem choroby. Sama znam przypadek czwartoklasisty, który zachorował na cukrzycę. Po pierwszym leczeniu szpitalnym był nie do poznania. Za każdym razem miałam wrażenie, że rozmawiam z dorosłym człowiekiem.

    Z ciężkimi chorobami, śmiertelnymi dzieci bardzo często radzą sobie lepiej niż dorośli...

    OdpowiedzUsuń
  8. Co prawda rozglądam się za tą książką, ale po Twojej recenzji nie będę wkładała w to serca. Jak mi wpadnie w ręce to przeczytam.

    OdpowiedzUsuń
  9. Powiem Ci, że nie każdy nastolatek zachowuje się jak nastolatek. U mnie nigdy nie było tego buntu, niepohamowania, zadziorności i nie sądzę, aby kiedykolwiek te cechy były, wiec bohaterowie GNW wydają mi się.. wiarygodni i słowa, które mówią też. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dal mnie byli oni... za poprawni, za nudni jak na nastolatków (nawet chorych), ale to kwestia zapatrywania. Każdy to będzie widział inaczej.

      Usuń
  10. nie czytałam ale w sumie nie wiem czy po nią sięgnę

    OdpowiedzUsuń
  11. Też nie miałam okazji jeszcze czytać tej książki, ale pod wpływem tych wszystkich pochlebnych recenzji od dawna mam na nią ogromną ochotę... Jestem ciekawa, czy się w niej zakocham, czy może, podobnie jak Ty, znajdę kilka minusów:)

    OdpowiedzUsuń
  12. Widzę, że i Ty się w końcu uległaś modzie na Greena. Ja też zamierzam dorwać się w końcu do jego książek, mimo minusów, które wyliczyłaś. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W sumie to była to propozycja Maji B. :)

      Usuń
  13. Nie jestem do końca przekonana, że to książka dla mnie, ale dopóki po nią nie sięgnę nie będę się wypowiadać:)

    OdpowiedzUsuń
  14. Chcę przeczytać książkę i obejrzeć film, koniecznie!

    OdpowiedzUsuń
  15. Bardzo lubię, mnie zachwyciła, choć nie jest to najlepsza książka jaką czytałam, to bardzo wciągająca i mądra książka, masz rację, nie ma idealnych nostalatek, nie ma idealnych ludzi, ale znam jedną osobe, której codzienne życie to koszmar, wiadomo raz jest lepiej, raz gorzej, a mimo to nie narzeka, jest inna niż normalne nastolatki, poważniejsza, wsydawałoby się czasem, mądrzejsza, może życie nauczyło ją takiego podejścia, ale godzi się na wszystko i nie robi wyrzutów, nie ma idelanych ludzi, ale to jest dowód, że są silne nastolatki, które swoją osobowością moga zawstydzić czasem i starsze kobiety :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Jeszcze nie czytała, ale kiedyś pewnie sięgnę, bo nurtuje mnie pytanie, czy i ja się nią zachwycę, jak większość czytelników, czy podobnie, jak Ty, będę miała co do niej mieszane uczucia.

    OdpowiedzUsuń
  17. Oglądałam film, na książkę raczej się nie skuszę ;)

    OdpowiedzUsuń
  18. Zgadzam się z tobą szczególnie w sprawie tej ich "świętości", bo jest to bardzo nie naturalne. Wspaniały blog, zadbany w każdym calu. Widać w nim ogrom twej pracy i pasji. Na moim blogu nowy post z recenzją książki o Coco Chanel. Bardzo zależy mi, żeby ktoś taki z tyloma recenzjami skomentował ten post. Mam nadzieję, że zobaczę twój komentarz, bo chciałbym wiedzieć, czy zrobiłem wszystko dobrze. Co byś powiedziała na wspólną obserwację? Jeśli post okaże się dobrą recenzją, to byłbym wdzięczny za +1 w Google.
    Pozdrawiam. ~ http://gabriel-data.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  19. A ja nie uważam, że bohaterowie są idealni. Mają oni wady, a człowiek pod wpływem choroby się zmienia. Są mądre, "staro życiowe" nastolatki, oczywiście, że są. Znam kilka. Nie każda jest buntownicza, niepohamowana. Hazel nie godzi się z tym, że ma raka do końca. Ona z nim po prostu żyje, jak każda inna osoba, która ma tę chorobę. To tyczy się każdego choróbska cięższego niż przeziębienie - człowiek się godzi z tą chorobą, nie użala się nad sobą (od czterech lat ciągle mi coś jest, miałam do czynienia z torbielą na jajniku, problemami z sercem, mam zespół wazowagalny, który nie jest uleczalny, od roku żyję z Hashimoto i zostanie ta choroba ze mną do końca życia, leczę się na kręgosłup), są ciężkie dni, Green chciał pokazać, że człowiek mimo tego się z tym godzi. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Napisałam także o tym - "chorym przynoszą natomiast pocieszenie, pogodzenie". Widzę to na dwa sposoby i dlatego jestem rozdarta :)

      Usuń

Wasze uwagi są dla mnie cenne.
Dziękuję.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...