sobota, 22 października 2016

"Aleksander" Anna Onichimowska


"Aleksander" Anny Onichimowskiej to zbiór ciekawych opowiadań o życiu siedmioletniego chłopca, o jego rodzinie, zwierzętach, zabawkach i wielu innych ważnych sprawach.

Świat realny miesza się z fantastycznym, jest tu miejsce na wszelkie nieprawdopodobne zdarzenia i postaci.

W życiu Aleksandra dzieje się wiele.
Jego żółw Wacuś umie śpiewać i marzy o lataniu.
Magnus, zabawka, zapuszczony krasnal pykający fajkę, to chuligan jakich mało - potrafi on m.in.: połykać śpiewające różowe ptaki i stworzyć maszynę do karmienia klucza żurawi w locie.
Niebieski smok pije mleko, którego nie lubi, zjada kiszone ogórki i jeździ na hulajnodze.
Różowy smok lubi colę i układa puzzle w przedziwny, niezrozumiały dla nas sposób.
Lucuś to ktoś, kto mieszka pod podłogą i jest płaski.
Śniegowy bałwan umie rozmawiać i machać miotłą.
Gwiazda jest w stanie zawisnąć na ośnieżonej jabłonce.
Cała rodzina lata na starym chodniku.
Kot Bohater okazuje się w rzeczywistości maleńkim tchórzem. Potwór z jeziora, sikorka oraz inne zwierzęta z gospodarstwa rozmawiają ludzkimi głosami.
Bańka może być gruszkowo-tęczowa.
Filip ma psa, więc Aleksander postanawia mieć słonia.
Okazuje się, że można sobie wejść do komputera.
Chłopiec potrafi stworzyć afrykańsko-żołędziową wieś.
Rozumowanie Aleksandra jest rozbrajające i naszpikowane dziecięcymi pomysłami.
Knedle są dobre na wszystko i w jakimś stopniu pomagają w pogodzeniu dziadka z jego sąsiadem, z którym ten nie rozmawiał i był pokłócony od trzydziestu lat.

Siłą tej książki jest wyobraźnia, jaką autorka obdarza naszego małego bohatera. To właśnie te niesamowitości pociągają młodych czytelników najbardziej. Sami muszą zastanowić się jak, według nich, mógłby wyglądać płaski Lucuś albo potwór z jeziora. Mamy tu miejsce na niedopowiedzenie.

Najbardziej chyba podobał mi się rozdział pt.: "Muzyka".

"W tej muzyce nie było nic do tańca. Można było stać w miejscu i patrzeć w chmury. Było w niej coś jakby wiatr i noc, i jeszcze bębnienie deszczu o stary, trochę przeciekający namiot. A potem nagle nastała cisza. Zaćwierkał wróbel, zaszumiały gałęzie.

-Tatusiu, czy to też jest muzyka? - spytałem w zamyśleniu, a on przyłożył palec do ust i pokiwał głową.

Mamusia przyniosła z domu koce i położyliśmy się wszyscy razem, trzymając się za ręce. Słuchaliśmy, jak wszystko, co żyje, śpiewa i gra na swoich tajemniczych niewidzialnych instrumentach."*

Dobra książka dla dziecka, powinna być także dobrą książką i dla dorosłego. "Aleksander" właśnie taki jest. Czytając go, starszy czytelnik przypomina sobie bezpretensjonalność i naturalność, jakie towarzyszyły mu w przeszłości. Może będzie nawet w stanie za tym zatęsknić...



* Anna Onichimowska"Aleksander", str. 66-7

4 komentarze:

  1. Nie słyszałam wcześniej o tej książeczce, ale rozejrzę się teraz za nią w bibliotece. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Tak ją opisałaś, że mam wrażenie, że czegoś nie doczytałam gdy czytałam ją... Muszę sięgnąć po "Aleksandra" jeszcze raz ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ona wydaje się zwyczajna, ale absolutnie taka nie jest. Ja byłam nią zachwycona, ale tak jak i ty musiałam ją odkryć dopiero, kiedy czytałąm ją drugi raz.

      Usuń

Wasze uwagi są dla mnie cenne.
Dziękuję.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...