Okładka zauroczyła mnie od pierwszego spojrzenia.
Tajemnicza, interesująca, niecodzienna.
Zapewne wielu z was zna Świat Kasiencjusza, czyli blog autorki. Ci, którzy uważnie czytają jej recenzje mogą odczytać, że Katarzyna, to inteligentna, przesympatyczna, wrażliwa na piękno i literaturę osoba, która jest wulkanem... no właśnie, czego? Tego co jest najważniejsze, czym pragnie się ciągle z nami dzielić - EMOCJAMI.
"Dźwięki wspomnień" to kwintesencja jej rozedrgania w emocjach...
Ale, ale, zacznijmy od początku.
To dwie historie miłości. Pierwsza jest pamiętnikiem, który przechodzi z rąk kobiety, na ręce mężczyzny i wreszcie po latach trafia do ich córki. Druga do wewnętrzny monolog, który jest zatopiony we wspomnieniach, w których ukazane jest jak w zwyczajniej codzienności kryją się momenty magii. Takie ulotne chwile należy pielęgnować i pamiętać o nich przez całe życie.
Nie chcę się rozpisywać nad treścią. Powiem wam tylko, że obydwie historie są niesamowicie ciekawe i nieprzewidywalne. Spodziewałam się całkowicie innego zakończenia w pierwszej z nich i odczułam przyjemne rozczarowanie. Zastanawiałam się tylko, czy nie dzieje się w niej... za wiele. Tyle nieszczęść w jednej rodzinie powoduje, iż pomyślałam, że mniej wydarzeń ma miejsce nawet w trwającej dziesięć lat telenoweli. Śmiertelna choroba, dziecko, porzucenie, naiwna miłość, znudzenie, sprzeciw ojca, drugie dziecko z kimś innym, nieprzemyślenie następstw wszystkiego - niedojrzałość tej młodej pary strasznie mnie irytowała :). Pomyślałam sobie: jaki człowiek jest niemądry, jak jest młody, jakie oczywiste i głupie błędy popełnia, jak za bardzo jest zaślepiony miłością i nie widzi, jak druga strona ją niszczy swoją obojętnością.
Częste powtórzenia wyrazów podkreślały ważne momenty, ale czasami czułam ich przesyt. Tak samo było z użyciem wielokropek... Jak jest czegoś za dużo, to od razu jest to zauważalne, przeszkadzające, widoczne jak na dłoni.
Ta emocjonalność jest piękna, ale miejscami wydawała mi się za głęboka, zbyt ckliwa, łzawa, wprost idealna, zbyt szlachetna. Zostałam oblana wieloma pięknymi słowami na raz, co może wydawać się zarówno wspaniałe, jak i męczące. Odnosiłam wrażenie, że jest to taki ogromny zbiór, skarbczyk złotych myśli. Po prostu chwilami czułam ich przesyt. Nie zrozumcie mnie źle, "Dźwięki wspomnień" to wspaniała książka, ale w nawet najlepszych można znaleźć coś słabszego. Byłoby za idealnie, prawda?
Drugą historię cenię sobie o wiele bardziej. To opowiadanie jest monologiem wspomnień bohaterki o miłości i jej wielu odcieniach, zmianach, przebłyskach, przekształceniach. Ten utwór z pewnością spodobałby się wielu młodym, zakochanym osobom. Człowiek z miłości stawia drugiej osobie laurkę za to tylko, że ta istnieje, za ich wspólne chwile. Wspaniale jest opisana intensywność emocji, następuje niemalże eksplozja piękna. Wydaje się to wszystko cukierkowe, landrynkowe, przesłodzone, ale TAKA WŁAŚNIE JEST PRAWDZIWA MIŁOŚĆ!!! Do takiej właśnie dąży i pragnie jej każdy z nas. Ten, kto przeżył chwile takich uniesień na pewno wie, że opisane uczucie i stan ducha istnieje. Autorka pięknie uzmysławia nam, że to oderwanie od rzeczywistości, jest czymś najpiękniejszym, przez co udało nam się w życiu przejść. Pamiętajmy, że miłość w swej banalności, rozemocjonowaniu, powtarzalności jest jednak zawsze mało śmieszna i niebanalna. Uczuciom w każdym nawet najgłupszym momencie daleko jest do przeciętności. Dopóki odczuwamy, dopóty jesteśmy... jacyś. W tym wyraża się przecież nasze człowieczeństwo!
Autorka odkrywa przed nami różnorodność emocji, ukazuje oblicza wielu odcieni miłości. Książka ukazała się w Walentynki 14.02.2014r. - uważam, że to wspaniała data na premierę "Dźwięków wspomnień". Komu mogę ją polecić? Miłośnikom Coelho, Schmitt'a, możliwe, że i Picoult (jeszcze nie czytałam), która podobno porusza, tak jak i Meres, trudne tematy typu śmierć, choroba i czyni to w taki sposób, że wyciska z czytelnika łzy wzruszenia, prądkuje i zaraża emocjami po czubek głowy, do bólu. Polecam nie tylko miłośnikom wyciskaczy łez. To także historie, które ukazują życie i jego przemijanie, zmiany uczuć, modyfikacje w nas samych, które muszą w nas dojrzewać, zachodzić, bo nic nie może stać w miejscu, wszystko ulega przemianie. Autorka doskonale oznajmia nam, że nasze uczucia i że słowo miłość nie są jednoznaczne - mienią się feerią barw w wielu różnych kierunkach.
Autorka pierwsze opowiadanie pisała mając 18-19 lat. Uważam, że drugie jest zdecydowanie lepsze, więc bardzo się cieszę, że Meres od tego czasu się tak wspaniale rozwinęła. Debiut "Dźwięki wspomnień" uważam za udany. Polecam.
Książka do nabycia tutaj.
Literatura: polska
wydawnictwo: Novae Res
data wydania: 14 lutego 2014
ISBN: 9788379420995
liczba stron: 104
język: polski
typ: papier
wyzwania:
Jasna strona mocy2014 rok z 52 książkami
Czytam polecane książki
Polacy nie gęsi II
Serdecznie dziękuję autorce za książkę oraz wpis z dedykacją,
zdjęcie dodaję do Zdobyczy Czytelni.
Oczywiście tej książki nie odpuszczę, jestem ciekawa lektury naszej internetowej koleżanki :))
OdpowiedzUsuńKoniecznie ją zdobądź.
UsuńDostałam ją do recenzji :d fenomenalne barwy okładki!
UsuńCzekałam na recenzję debiutu Kasi i jest u Ciebie - super! :) Debiutów idealnych w zasadzie nie ma, ale cieszę się, że autorce dobrze poszło. :)
OdpowiedzUsuńPoszło jej nawet lepiej niż dobrze. Na lubimyczytac.pl oceniłam tę książkę na 8/10.
Usuńhttp://lubimyczytac.pl/ksiazka/214928/dzwieki-wspomnien/opinia/17313422#opinia17313422
Nawet lepiej, że widzisz słabsze strony, bo inaczej pani Kasia zawiesiła by sobie poprzeczkę baardzo wysoko, co często grozi byciem "autorem jednej książki". :) A tak - czekamy na rozwinięcie literackich skrzydeł. :)
OdpowiedzUsuńProszę nie mówić "pani Kasia" :))
UsuńCieszę się, że Basia dostrzegła słabe strony, bo dzięki temu wiem, na co zwrócić uwagę przy moim pisaniu; dzięki temu więcej się nauczę :)
Już przy drugiej historii dostrzegłam ten rozwój, więc jej się udało :)
UsuńJa czekam na swój egzemplarz tej książki. Jestem zatem ciekawa, czy moje wrażenia z tej lektury pokryją się z twoimi. Niebawem zobaczymy :)
OdpowiedzUsuńNie mogę się doczekać:)
UsuńCiekawa, szczera recenzja :-) Może i mnie kiedyś uda się książkę poznać. Jeśli będę mieć okazje do zakupu, na pewno to zrobię :-)
OdpowiedzUsuńDziękuję serdecznie. Podałam link, gdzie można ją nabyć. Więc jakby co, to zachęcam :)
UsuńCiekawa recenzja. Może w wolnej chwili uda mi się zapoznać z twórczością autorki :)
OdpowiedzUsuńDziękuję. Pewnie, zachęcam.
UsuńBloga oczywiście, znam, ale dopiero kilka dni temu, dowiedziałam się, że napisała własną książkę, koniecznie muszę przeczytać:) Uwielbiam wyciskacze łez i wulkany emocji, to coś zdecydowanie dla mnie:D
OdpowiedzUsuńW takim razie myślę, że to idealna lektura dla ciebie. Tutaj możesz ją nabyć:
Usuńhttp://swiatkasiencjusza.blogspot.com/p/dzwieki-wspomnien-moj-debiut.html
Właśnie czytam :) I już mogę powiedzieć, że to niezwykle wzruszająca i refleksyjna lektura. Niebawem moja recenzja :)
OdpowiedzUsuńCieszę się, że Cię wzrusza i skłania do refleksji. Nie mogę się doczekać Twojej recenzji :))
UsuńNie mogę się jej doczekać awiolu.
UsuńBasiu! Bardzo, bardzo dziękuję za wszystkie słowa! I za te miłe i za te uwagi - wezmę sobie to do serca i na pewno uwzględnię przy kolejnej książce :) Strasznie się stresowałam podczas czytania tej recenzji, bo nie wiedziałam na co mam liczyć i czy ta książka komuś się spodoba. Jeszcze raz dziękuję za szczerą opinię. Wiele to dla mnie znaczy. Debiuty nie są idealne, to prawda - żadna książka nie jest idealna i chyba właśnie to jest w nich piękne, że każda ma swój urok i pisze się swoimi prawami. Cieszę się jednak, że koniec końców "Dźwięki..." Ci się spodobały. Mniemam, że swoje zadanie spełniły - wzruszyły, skłoniły do refleksji :)
OdpowiedzUsuńKasiu twoje dzieło z pewnością spełniło swoją powinność. Ale tak jak wspominałam:) Uważam, że wspaniale się rozwijasz i że druga historia jest o niebo lepsza od drugiej, bardziej dopracowana, przemyślana, dojrzała. Chociaż pierwsza zaskakuje mnie tą córką, niespodziewanymi zwrotami akcji i wzrusza ilością emocji (minusy są, owszem, ale czułam, że muszę o nich napisać inaczej byłoby to troszeńkę zakłamane, gdybym Ci tylko posłodziła:) ). Cieszę się, że dobrze odebrałaś tę recenzję, bo pomimo minusów chwalę Cię, że hej ;). Koło twojej publikacji nie da się przejść obojętnie: albo się ją kocha, albo nie cierpi. Ja należę do tych pierwszych i powiem Ci, że możesz być z siebie dumna.
UsuńPozdrawiam cieplutko.
Uwierz mi, że gdybyś nie napisała o minusach, to wyczułabym, że coś nie gra :D Czekam na minusy, bo one pomogą mi się skupić na poprawianiu swojego stylu etc. :)) Konstruktywna krytyka jest zawsze mile widziana.
UsuńWiem, że mnie chwalisz - doceniam i bardzo dziękuję! Eh, serce mi się raduje dzisiaj baardzo :)
Pozdrawiam!
Ja pewnie też bym skakała z radości. Pamiętam jak po "Parabellum" jej autor mi dziękował. Jakie to miłe... i dla pisarzy i dla mnie :).
UsuńTeż pamiętam :) Tak, to miłe uczucia dla obu stron :) A do tego dzisiaj taka piękna, wiosenna pogoda - aż się chce żyć :)
UsuńPrzede wszystkim wielkie gratulacje dla Kasi!!! :) Wspaniałe osiągnięcie.
OdpowiedzUsuńZ przyjemnością skonfrontuje Twoje odczucia ze swoimi, ponieważ lubię książki wypełnione po brzegi emocjami, a "Dźwięki wspomnień" właśnie takie są.
Czekam na recenzję.
UsuńBardzo intrygująca recenzja, tak za wiele to nie zdradziłaś ale to dobrze :)
OdpowiedzUsuńJuż znalazłam ją w sieci, wiem gdzie mogę kupić. Bardzo chętnie przeczytam.
Cieszę się, że polecasz!
Nie chcę spojlerować:) Tak, zachęcam.
UsuńCzemu mnie nie dziwi, że byłaś pod wrażeniem okładki
OdpowiedzUsuńNie mam zielonego pojęcia. Tobie też się podoba?
UsuńKasię lubię i znam blogowo, ale nie wiem, czy przeczytam tą książkę, choć z pewnością jest warta uwagi.
OdpowiedzUsuńNie każdy musi lubić taką tematykę, więc nic na siłę.
UsuńBardzo ciekawa recenzja :) Jeśli będę miała okazję to na pewno przeczytam książkę :)
OdpowiedzUsuńDziękuję za miłe słowa. Zachęcam.
UsuńŚwietna recenzja. Zachęciła mnie do przeczytania książki jeszcze bardziej ;)
OdpowiedzUsuńDziękuję. Więc poszukaj książki i czytaj :)
UsuńEj, no ludzie, ja też chcę taką dedykację od Kasi! ;<
OdpowiedzUsuńW ogóle to chcę w końcu przeczytać tę książkę!
W razie czego, to dodałam namiary gdzie można ją nabyć. Pozdrawiam.
UsuńOkładka zapada w pamięć :) lubię emocjonalne historię, lubię Schmitta i Picoult więc myślę, że książka mogłaby mi się spodobać ;) Chociaż cukierkowa miłość to chyba nie do końca to, jak sama ją postrzegam, ale mimo wszystko jestem tej pozycji ciekawa. Szczególnie, że porusza ciekawe problemy.
OdpowiedzUsuńByłabym ciekawa twojej opinii, bo potrafisz naprawdę pięknie pisać. Zastanawiam się jakbyś ją odebrała...
UsuńGratki dla Kasi już składałam....teraz gratuluję Basi pięknej recenzji :) A książkę juz zamówiłam, tak więc powinnam móc ja prędko przeczytać :)
OdpowiedzUsuńDziękuję za miłe słowa. Ciekawa jestem twoich odczuć.
UsuńJa również jestem ciekawa :)
UsuńCiekawa recenzja, głównie ze względu na te krytyczne uwagi przedstawione w sposób b. wyważony. W końcu w przypadku debiutów ważne jest, by nie okłamywać, nie zagłaskać początkującego autora, ba, należy wręcz ganić jeśli trzeba, byle z umiarem i taktem, tak by nie zniechęcać :)
OdpowiedzUsuńP.S. To bardzo budujące widzieć, że osoby zajmujące się opiniowaniem powieści również biorą się za ich pisanie. Okładka książki jest rzeczywiście bardzo dobra, a przy tym intrygująca :)
Dokładnie, krytyka, ale w sposób konstruktywny, prawda?
UsuńBardzo ciekawa recenzja, rzeczowa, pełna wskazówek, ale nie uszczypliwa. Ciepła i przyjazna. Na pewno jest dla Kasi ogromną wskazówką, która pozwoli jej doskonalić swój talent. A tak w ogóle, to ja dopiero przed chwilą dowiedziałam się o znakomitym debiucie Kasi. Blog znam, ale nie wiedziałam, że w Kasi drzemie taki talent!!
OdpowiedzUsuńOczywiście "Dźwięki wspomnień" muszę przeczytać:)
Serdecznie dziękuję za rzeczowe słowa.
UsuńWspaniale, pięknie napisałaś o "Dźwiękach wspomnień" Basiu :) Twoja recenzja jest mocno przesycona emocjami i zachęca do zapoznania się z ta książką. To musi być wspaniałe uczucie wydać swoją książkę! :)
OdpowiedzUsuńTrzydziestolatka pracująca w bibliotece ;) w Końcu musiałam do Ciebie trafić, oj jak dobrze wiedzieć, że nie tylko ja mam bzika na punkcie książek. I choć literacko troszkę się mijamy, to jednak chyba u Ciebie zostanę.
OdpowiedzUsuńBardzo się cieszę, że tak dobrze oceniłaś debiut Kasi. Myślę, że każda kolejna jej próba literacka będzie coraz lepsza.
Pozdrawiam serdecznie!
Nie musimy mieć tych samych literackich zamiłowań - byłoby nudno :)
UsuńMiło mi, zapraszam jak najczęściej :)