Witam,
Post z cyklu "Pozytywny Rok 2014"
Kilka informacji na temat dzisiejszego dnia:
- czas wschodu słońca: 07:43
- czas zachodu słońca: 15:41
- to dzień: Juliana, Lucjana, Rajmunda, Teodora
- Początek Hanami, Festiwalu kwitnących kwiatów wiśni na wyspie Okinawa w Japonii
- Początek Hanami, Festiwalu kwitnących kwiatów wiśni na wyspie Okinawa w Japonii
- książka, którą zamierzam dzisiaj czytać: Poczytałam troszkę Poe'go i zaczęłam "Sztukę uprawiania róż z kolcami".
- moje odczucia względem tych lektur:
Poe mnie zmęczył-może nie nadaje się dla mnie w tym momencie jako lektura, ale z pewnością do niego wrócę - wczoraj padałam na twarz i jakoś miałam blokadę Poe'ową :P.
Natomiast "Sztuka..." Margaret Dilloway jest po prostu wspaniała. Lekko napisana, zabawna, łatwa w odbiorze. Za dużo tam opisów róż, co jest dość nudne. Tata zazwyczaj powiedziałby coś tego typu-ma dziwaczne, śmieszne powiedzonka: taka z Ciebie ogrodniczka, jak z koziej dupy trąba :)):P. Narracja jest poprowadzona w pierwszej osobie i jest świetna, a kreacja głównej bohaterki mnie wprost zachwyca.
Poe mnie zmęczył-może nie nadaje się dla mnie w tym momencie jako lektura, ale z pewnością do niego wrócę - wczoraj padałam na twarz i jakoś miałam blokadę Poe'ową :P.
Natomiast "Sztuka..." Margaret Dilloway jest po prostu wspaniała. Lekko napisana, zabawna, łatwa w odbiorze. Za dużo tam opisów róż, co jest dość nudne. Tata zazwyczaj powiedziałby coś tego typu-ma dziwaczne, śmieszne powiedzonka: taka z Ciebie ogrodniczka, jak z koziej dupy trąba :)):P. Narracja jest poprowadzona w pierwszej osobie i jest świetna, a kreacja głównej bohaterki mnie wprost zachwyca.
- dobra myśl Beaty Pawlikowskiej:
Pomyślę nad tym postanowieniem, pomyślę... :)
W sumie wcale nie jest ono trudne do realizacji, prawda? I tak nie jem go za często (gdzieś raz na mc-3mce), bo pewnie bym świeciła w nocy ;)
A jak jest z Wami i fast foodami? ;)
Uważacie za świństwo, czy czasami coś zjecie?
"Postanawiam przejść na zdrową stronę życia. Od dzisiaj kończę z fast foodem."Hmm, to mnie rozwaliła... Co by tu powiedzieć, żeby jakoś wyjść z twarzą :))
Pomyślę nad tym postanowieniem, pomyślę... :)
W sumie wcale nie jest ono trudne do realizacji, prawda? I tak nie jem go za często (gdzieś raz na mc-3mce), bo pewnie bym świeciła w nocy ;)
A jak jest z Wami i fast foodami? ;)
Uważacie za świństwo, czy czasami coś zjecie?

Lubię ten twój poranny cykl :-)
OdpowiedzUsuńE tam, Ty po prostu lubisz... mnie! :))
UsuńMnie opisy uprawy róż nie nudziły, choć też nie jestem ogrodniczką ani szczególną miłośniczką tych kwiatów :) Przed przeczytaniem tej książki nie miałam pojęcia, że trzeba aż tyle pracy i wytrwałości, by wyhodować piękną różę.
OdpowiedzUsuńA fast foodów nie jem od wielu lat.
Tak, to prawda, ile tam ślęczenia przy nich!
UsuńMultum osób polecało mi już "Sztukę...", ale jakoś nie mogę się do niej zabrać. Co do fast foodów, czymże było by życie bez świństwa raz na jakiś czas? :D Za co bym miałą wtedy do siebie pretensje? :D Ktoś mi kiedyś powiedział "póki nie świecisz, to znaczy że raz na jakiś czas można" :P
OdpowiedzUsuńhehe, widzę, że myślimy podobnie :)
UsuńWidzę, że czytasz mojego ukochanego Poego. Faktycznie, jego styl może troszkę męczyć, bo jego proza zdecydowanie nie należy do najłatwiejszych, ale to jednak taki mini majstersztyk grozy i za to ją kocham :-)
OdpowiedzUsuńTak, Poe jest świetny! Przyjdzie i na niego czas.
UsuńPoza pizzą nie jadam niczego co ma coś wspólnego z fast foodami.
OdpowiedzUsuńNie uważam ich ani za zdrowe ani za dobre jedzenie. Wystarczy przyjrzeć się zwykłym amerykanom i spojrzeć co się u nas dzieje z tuszą u dzieci. To między innymi efekt jedzenia fast foodów.
Amerykanom oczywiście a nie amerykanom.
UsuńNo tak, masz rację. Ale czasami kupuję frytki :P:D
UsuńJeśli mam być szczera, to już nie pamiętam, kiedy ostatnio jadłam takiego typowego fast fooda, chyba, że liczy się pszenna bułka z warzywami i kotletem z grilla. Bo jeśli tak, to ostatnio w wakacje. No i może czasami pizzę, ale to też okazjonalnie.
OdpowiedzUsuńO, to w porządku!
UsuńA mnie czeka w czwartek wypad na fast foody - jadę z córka do lekarza i już miała obiecane wyjście do M.
OdpowiedzUsuńRaz na jakiś czas, to nie grzech.
UsuńCzasem coś zjem:)
OdpowiedzUsuńKiedyś jadałam częściej kurczaki w kfc :D a teraz już mi przeszło, raz na czas coś tam zjem, częściej jestem w subway'u, ale tam są zdrowe kanapeczki :D
OdpowiedzUsuńNigdy w subway'u nie jadłam. Nawet jak w Anglii byłam, to wydawał mi się ona za drogi. Kiedyś się może skuszę.
UsuńZ tymi fast foodami to jest różnie. Od czasu do czasu skuszę się na pizzę lub frytki. Rzadko bo rzadko, ale jednak:)
OdpowiedzUsuńTo tak jak ja, nie szaleję. Wszystko jest dla ludzi.
Usuńfajny jest ten cykl :) Rzadko jadam fast - foody naprawdę, można zliczyć na palcach jednej ręki w ciągu roku :) ale nie mogę rzucić słodyczy :D chociaż kiedyś pamiętam, że nie jadłam ich nawet ponad pól roku, ale już nie potrafię :D
OdpowiedzUsuńSłodycze są najgorsze!!! Też je lubię, ale muszę ograniczyć!
UsuńNie jem fast foodów :D
OdpowiedzUsuńCzasami, z raz na rok, z przymusu, gdy nie mam nic pod ręką, a umieram z głodu :)
Nie uważam, np. domowej pizzy za fast food.
Nie, jak robisz sama ciasto, to to nie jest fast food - tylko slow food :))))
Usuń