Wielu z Was pewnie kojarzy Flauberta z ”Panią Bovary”. Będąc w bibliotece pomyślałam, że dziś chcę coś
niewielkiego, coś klasycznego, a najlepiej w formie opowiadań.
Krótko, zwięźle, ale miałam ogromną nadzieję, że zostanę zaskoczona przerostem formy nad treścią. Udało sięJ. Klasyka jest zawsze wspaniała, zawsze. Uwierzcie mi.
Pierwsze opowiadanie to "Prostota serca", które ukazuje nam jak cudownie można napisać jakąś historię w sposób niby niewyszukany, nie udziwniając jej, a nadal zachowując jej prostotę i niewymuszoną naiwność. Przy okazji autor przemyca jeszcze swoją umiejętność do obdarowywania bohaterów uczuciami, wzruszeniem, pasją. Opowieść ta wręcz wybucha ogromną tęsknotą człowieka za dzieleniem swych uczuć, chce on się czuć potrzebny i kochany przez kogokolwiek. Felicyta to postać niebywale dobroduszna, niby zwyczajna, ale jednak niebywale nietuzinkowa, tak jak i całe jej ukazane tutaj życie. Raduje się drobnostkami, które ją wręcz uskrzydlają ze szczęścia, natomiast z żalu potrafi pękać jej serce. Ale jakże zadziwiająco silna, zahartowana z niej osóbka. To rzeczywiście najprostsza z tych opowieści, ale właśnie ją najbardziej zapamiętałam, zrozumiałam na wskroś, smuciłam się nad losem biednej służącej, wzruszałam. Nadzwyczajne, zwłaszcza, że to opowiadanie ma tylko 27 stron!!!
Opowieść "O świętym Julianie Szpitalniku" ponownie upewnia nas, że autor potrafi zachwycająco pisać o wszystkim w każdym momencie historii ludzkości. Potrafi być niemalże baśniarzem. Cudownie opisuje losy bohaterów, ich przygody są zatrważające. Bohaterowie z historycznych czasów, ukazują nam swoje bardzo realne i sensowne odczucia, czujemy się jakbyśmy stali tuż obok nich, byli świadkiem wszystkich zdarzeń. Ich myślenie i wyrażanie się, tak całkowicie różni się od dziewiętnastowiecznych zapatrywań pisarza, a tym bardziej naszych, że często jestem kompletnie zdumiona tym, jak Flaubert potrafił to zaprezentować. I to z jakim efektem!
"Herodiada" opiera się na Biblii i czasach Heroda. Występuje tu jedno zakłamanie faktów: Lucjusz Witeliusz przyjechał z wojskiem do Palestyny po zgładzeniu Jana Chrzciciela i nie przebywał na uczcie Heroda, podczas której podano Salome głowę św. Jana. Ta nieścisłość, niezgoda literatury z historią nada początek literaturze fantastyczno-historycznej. Flaubertem zachwycali się wszyscy "Młode pokolenie pisarskie, (...), uznało, za swego papieża" - (tekst z posłowia). Miał on, jak pewnie się domyślacie, wielu przeciwników - ludzi słowa, którzy byli niechętni zmianom i nie uznawali jego wielkości. Jednak na zawsze pozostanie on istnym pisarzem-legendą, prekursorem wielu stylów i dążeń literackich.
Na zakończenie zdradzę Wam ciekawostkę, co napisał o nim w posłowiu Wacław Sadowski:
Chyba zgodzicie się ze mną, że nie można otrzymać lepszego komplementu. Uważam, iż wszystkie wysokiej jakości pochlebstwa wystawione twórczości pisarza, nie zawierają w sobie ani krzty przesady czy nieumiarkowania. Niesamowity człowiek. Warto sięgnąć po jego utwory - niczego nie można stracić, a tak wiele zyskać.
Krótko, zwięźle, ale miałam ogromną nadzieję, że zostanę zaskoczona przerostem formy nad treścią. Udało sięJ. Klasyka jest zawsze wspaniała, zawsze. Uwierzcie mi.
„Trzy opowieści” ukazały się w 1877r. i są ostatnim ukończonym dziełem twórcy. Są to trzy, całkowicie różne od siebie
opowiadania, w których mamy możliwość uszczknąć zachwycającego kunsztu literackiego Flauberta. Każde z
tych opowiadań wydaje się być napisane jakby przez innego autora - w tak właśnie mistrzowski sposób pisarz potrafi wystylizować swoją twórczość, użyć przeróżnych tematów i technik pisarskich. Flaubert
przepoczwarza się, dostosowuje, jego elastyczność jest tak… mocna, wyrazista,
soczysta. Utwory są dopracowane do perfekcji, liczy się tutaj każdy szczegół. Ach, co tu dużo mówić. Jestem zakochana w jego piórze po uszy.
Pierwsze opowiadanie to "Prostota serca", które ukazuje nam jak cudownie można napisać jakąś historię w sposób niby niewyszukany, nie udziwniając jej, a nadal zachowując jej prostotę i niewymuszoną naiwność. Przy okazji autor przemyca jeszcze swoją umiejętność do obdarowywania bohaterów uczuciami, wzruszeniem, pasją. Opowieść ta wręcz wybucha ogromną tęsknotą człowieka za dzieleniem swych uczuć, chce on się czuć potrzebny i kochany przez kogokolwiek. Felicyta to postać niebywale dobroduszna, niby zwyczajna, ale jednak niebywale nietuzinkowa, tak jak i całe jej ukazane tutaj życie. Raduje się drobnostkami, które ją wręcz uskrzydlają ze szczęścia, natomiast z żalu potrafi pękać jej serce. Ale jakże zadziwiająco silna, zahartowana z niej osóbka. To rzeczywiście najprostsza z tych opowieści, ale właśnie ją najbardziej zapamiętałam, zrozumiałam na wskroś, smuciłam się nad losem biednej służącej, wzruszałam. Nadzwyczajne, zwłaszcza, że to opowiadanie ma tylko 27 stron!!!
Opowieść "O świętym Julianie Szpitalniku" ponownie upewnia nas, że autor potrafi zachwycająco pisać o wszystkim w każdym momencie historii ludzkości. Potrafi być niemalże baśniarzem. Cudownie opisuje losy bohaterów, ich przygody są zatrważające. Bohaterowie z historycznych czasów, ukazują nam swoje bardzo realne i sensowne odczucia, czujemy się jakbyśmy stali tuż obok nich, byli świadkiem wszystkich zdarzeń. Ich myślenie i wyrażanie się, tak całkowicie różni się od dziewiętnastowiecznych zapatrywań pisarza, a tym bardziej naszych, że często jestem kompletnie zdumiona tym, jak Flaubert potrafił to zaprezentować. I to z jakim efektem!
"Herodiada" opiera się na Biblii i czasach Heroda. Występuje tu jedno zakłamanie faktów: Lucjusz Witeliusz przyjechał z wojskiem do Palestyny po zgładzeniu Jana Chrzciciela i nie przebywał na uczcie Heroda, podczas której podano Salome głowę św. Jana. Ta nieścisłość, niezgoda literatury z historią nada początek literaturze fantastyczno-historycznej. Flaubertem zachwycali się wszyscy "Młode pokolenie pisarskie, (...), uznało, za swego papieża" - (tekst z posłowia). Miał on, jak pewnie się domyślacie, wielu przeciwników - ludzi słowa, którzy byli niechętni zmianom i nie uznawali jego wielkości. Jednak na zawsze pozostanie on istnym pisarzem-legendą, prekursorem wielu stylów i dążeń literackich.
Na zakończenie zdradzę Wam ciekawostkę, co napisał o nim w posłowiu Wacław Sadowski:"Naprawdę nie ma zbytniej przesady w stwierdzeniu, iż wszyscy wielcy pisarze XX wieku wywodzą się w pewnym stopniu właśnie z Gustawa Flauberta".
Chyba zgodzicie się ze mną, że nie można otrzymać lepszego komplementu. Uważam, iż wszystkie wysokiej jakości pochlebstwa wystawione twórczości pisarza, nie zawierają w sobie ani krzty przesady czy nieumiarkowania. Niesamowity człowiek. Warto sięgnąć po jego utwory - niczego nie można stracić, a tak wiele zyskać.
Tłumaczenie: Julian Rogoziński
tytuł oryginału: Trois Contes
seria/cykl wydawniczy: Klasyka Krótkiej Prozy
wydawnictwo: Prószyński i S-ka
data wydania: 1998 (data przybliżona)
liczba stron: 88
kategoria: klasyka
język: polski
typ: papier
literatura (kraj): francuska
data przeczytania: czerwiec 2013r.
skąd: Pożyczone z biblioteki
Korzystając również z okazji chciałam pochwalić się wygraną w rozdawajcie u awioli. To książka o której myślałam od dawna i o której czytałam same... dobrocie:). Dziękuję...


Niej jest mi znana twórczość tego autora. Chyba pora to zmienić :)
OdpowiedzUsuńNajwyższa!:)))
UsuńMi też jakoś nie, rozejrzę się:)
UsuńZachęcam Martyna, bardzo!
UsuńI nie też jest nieznana. :)
UsuńZachęcam ponownie mocno i szanownie:)
UsuńZazdroszczę wygranej :) Pani Bovary wciąż na mnie czeka ale i opisana przez Ciebie pozycja kusi mnie bardzo.
OdpowiedzUsuńJa tez jeszcze nie czytałam "Pani Bovary". Mój must read oczywiście:)
UsuńGratuluję wygranej...co do posta ponadczasowa tematyka w dobrym wydaniu z tego co piszesz...zapamiętam i sięgnę w wolnej chwili...Prostota Serca chyba najbardziej mi się spodobała;) tekst pierwsza klasa xxx
OdpowiedzUsuńPonadczasowe tematyki, bo każda z tych 3 opowieści, to całkiem coś innego, o innym temacie. Oj nie wiem czy nie wolałabyś nr 2 - tej strasznej legendzie o świętym Julianie Szpitalniku. Horror!
UsuńZazdroszczę "Księżnej..." (o czym zapewne wiesz)! :) A Flauberta lubię (zaczęło się, rzecz jasna, od "Pani Bovary" - tytułowa bohaterka od razu przypadła mi do gustu), widać, ile pracy wkładał w swoje utwory.
OdpowiedzUsuńWiem, wiem:) Zgarnęłam Ci ją sprzed nosa:P Wybacz, ale bardzo mnie to cieszy:)
UsuńNie znam twórczości Gustawa Flauberta, ale po twojej recenzji widzę, że czas najwyższy to zmienić. Zresztą wydawnictwo Prószyński wydaje sama dobre książki.
OdpowiedzUsuńGratuluje wygranej u awioli i życzę miłych chwil przy ,,Księżnej...''.
Cyrysiu warto zapoznać się z jego twórczością. A na "Księżną..." miałam chrapkę od dłuższego czasu. Udało się:)
UsuńChyba i ja wreszcie sięgnę po tę klasykę :)
OdpowiedzUsuńKoniecznie:)
UsuńJeśli chodzi o Flauberta, czytałam jedynie "Panią Bovary", jednak było to dość dawno temu i może czas jeszcze raz sięgnąć po książki tego pisarza. Aczkolwiek "Pani Bovary" mnie nie zachwyciła.
OdpowiedzUsuńNie czytałam "Pani Bovary", więc nie mogę porównać. lama-w-swetrze - świetna nazwa haha, rozbrajająca:)
UsuńCiągle nadrabiam zaległości jeśli chodzi o literaturę klasyczną. Dołącza do mojej listy czytelniczej.
OdpowiedzUsuńBardzo mnie to cieszy:)
OdpowiedzUsuńOjej! Ja pisałam o tej książce, z tym że miałam inny przekład; całość miała tytuł "Trzy baśnie". Flauberta kocham całym sercem. I gratuluję wygranej.
OdpowiedzUsuńNo właśnie coś mi się kojarzyło, ze to widziałam u Ciebie - lecę popatrzeć co tam naskrobałaś:)
UsuńI tu mnie masz! Flauberta znam jedynie z "Pani Bovary" :)
OdpowiedzUsuńhaha, a ja jedynie z tych opowieści, ale jestem zachwycona.
UsuńKurczę opis tych opowiadań brzmi tak zachęcająco ... Ja nie mam kiedy tych wszystkich książek czytać :P
OdpowiedzUsuńTo również i moja bolączka:(
UsuńBardzo jestem zainteresowana, a co do nowego projektu, to będzie na pewno ciekawie z Wami :)Pozdrawiam :)
OdpowiedzUsuńJa też uważam, że z nami może być tylko ciekawie:) Dzięki kochana, serdecznie zapraszamy xx.
UsuńWstyd się przyznać, ale jeszcze nie czytałam. Cieszę, się że rozdawajka dotarła ;)
OdpowiedzUsuńWstyd to podobno kraść, tak mi mówiła Izabelka:)
UsuńMi też się udało upolować coś u awioli :)
OdpowiedzUsuńWspaniale:)
UsuńAch, skoro tak chwalisz to... trzeba przeczytać. ;)
OdpowiedzUsuńGratuluję wygranej w konkursie, śledzę Twojego bloga „na bieżąco” i muszę przyznać, że masz dużo szczęścia. :P
Kingo to chyba nie szczęście, a bardziej jednak moje udzielanie się na blogach, komentowanie, ludzie to doceniają i mnie obdarowują:) Ale może i szczęście, może coś w tym jest:)
UsuńSzczęście zdecydowanie!!
UsuńOdpowiedziałam na Twój ostatni u mnie komentarz. ;)
Mam nadzieję, że mnie nie zlinczowałaś - lecę patrzeć.
UsuńJa o dziwo o autorze w ogóle nie słyszałam... Ale może kiedyś poczytam jego pozycje. ;)
OdpowiedzUsuńGratuluję wygranej.
Pozdrawiam.
Polecam bardzo i dziękuję:)
Usuń"Wielu z Was pewnie kojarzy Flauberta z ”Panią Bovary”"... Jestem forever alone, który nigdy o kimś takim ani o czymś takim nie słyszał :D.
OdpowiedzUsuńJednak, pomimo Twoich niewyobrażalnych poleceń tej klasyki jestem zmuszony odmówić... Nie dość, że nie gustuję specjalnie w klasykach (powiedziałem "specjalnie", czyli od czasu do czasu coś złapię pod rękę) to jeszcze i tematyka niezbyt moja ;p. Wybacz... (ale wzruszające zakończenie... a przynajmniej dla mnie... ... ... :D).
Miłego dnia Ci życzę :*!
Melon
Ech, meloniasty jak nic powinnam Cię przełożyć przez kolano i tłuc aż będziesz piszczeć o litość. Nie Twoje klimaty, ok, może kiedyś, jak dorośniesz:P Żartuję :) xx.
UsuńHahaha, do tego najlepiej nadaje się chyba kij do baseballa :P.
UsuńAle nie sądzę, żebym kiedykolwiek dojrzał do klasyki... oczywiście mam na myśli tą taką... no tą z tych nudniejszych, przynajmniej dla mnie ;).
Moloniku, to polecam w takim razie chociaż drugą opowieść, bo to niemalże horror. Opowieść "O świętym Julianie Szpitalniku". Ja się totalnie bałam! Brrr Tu się nie będziesz nudził!
UsuńHerodiadę znam, bardzo mi opowiadanie podobało, spróbuję znaleźć pozostałe opowiadania:)
OdpowiedzUsuńPozostałe są równie świetne, o ile nawet nie lepsze! Naprawdę!
OdpowiedzUsuńZ "Panią Bovary" miałam do czynienia w liceum, ale nigdy mnie nie ciągnęło, by poznać inne dzieła autora. Może się skuszę :)
OdpowiedzUsuńSkuś, nie pożałujesz!
OdpowiedzUsuńha, i tak oto mam kolejnego klasyka, którego odpuścić sobie nie mogę :)
OdpowiedzUsuńNie da rady, nie możesz:)
UsuńOj, zrobiłaś mi wielką przyjemność tym wpisem:) Uwielbiam klasykę, to już wiesz. Flauberta jest mistrzem słowa! "Trzy opowieści" czytałam wieki temu. Podobał mi się realizm i odrobina groteski w tych utworach.
OdpowiedzUsuńCieszę się bardzo, bardzo.
UsuńToż ja ostatnio dumałam nad tym, że trzeba by sięgnąć w końcu po klasykę...
OdpowiedzUsuńTen Twój prosiaczek jest przesłodki!!!! Możesz zacząć od czegoś cieniutkiego na dobry początek, te "Trzy opowieści" się do tego świetnie nadają.
UsuńFlaubert, jak czytałam kiedyś na którymś z blogów był perfekcjonistką i dlatego niewiele napisał. Nie był zadowolony z tego co pisał.
OdpowiedzUsuńDlatego min. warto go czytać.
W ten perfekcjonizm uwierzę totalnie! Wystarczy go poczytać, wszystko jest takie niemalże idealne, dopracowane!
UsuńJakoś pana Flauberta nie mogłam polubić. Pokonała mnie "Pani Bovary" ;)
OdpowiedzUsuńSzkoda... może te krótkie opowiadania bardziej by Ci się spodobały? Kto wie:)
Usuń