wtorek, 19 stycznia 2016

Nothomb Amélie: "Ani z widzenia, ani ze słyszenia".


Nothomb, swoim oszczędnym, acz celnym piórem, skradła moje serce już dawno temu.
Czytałam już jej trzy utwory i wszystkie były ciekawe i... osobliwe. Tak, osobliwość - to dobre słowo do określenia nim pani Amélie. Ta belgijka, pisząca po francusku i mieszkająca w przeróżnych częściach świata, ma jedyny w swoim rodzaju styl, jest inna i to mnie w niej właśnie zachwyca.

Autorka w "Ani z widzenia, ani ze słyszenia" opowiada o swoich losach w Japonii. Mieszkała tam jako małe dziecko. W roku 1989, jako dorosła osoba, zamieszkuje tam ponownie i studiuje. Postanawia udzielać korepetycji z francuskiego pewnemu Japończykowi. Początkowy dystans i chłód między nimi zamienia się w przyjaźń. Rinri w rozmowie był bezceremonialny, mówił szybkimi, krótkimi zdaniami, w sposób szczery, otwarty, bez owijania w bawełnę. Z czasem para zostaje kochankami. Rinri ją kocha, ale czy Amélie czuje to samo? Podkreślam, iż absolutnie NIE jest to tylko opowieść o miłości, raczej o różnicach kulturowych, niezrozumieniu, odepchnięciu, uczuciu straty, nie do końca pogodzeniu się z nieszczęściem.

Ta książka to bardzo ciekawa pozycja. Można dowiedzieć się z niej dość sporo o japońskich obyczajach. Pięciolatek zostaje poddany egzaminowi, który zadecyduje o jego dalszym życiu. Było to dla mnie szokujące i niezrozumiałe. Wiele momentów w tej książce może zadziwić odbiorcę, ale od zawsze było wiadomym, że kultura Japonii różni się od naszej pod wieloma względami.

"Posłuszny tradycji, Rinri przed wejściem do kąpieli szorował się od stów do głów w umywalce: nie wolno skalać czcigodnej wanny. Nie mogłam nagiąć się do tego zwyczaju, który uważałam za niedorzeczny. To tak, jakby wkładać czyste naczynia do zmywarki."
"Słowo "sam" w naszym języku zawiera w sobie pojęcie rozpaczy." (w języku japońskim).

Pisarka wspomina wiele chwil z tych dwóch lat swojego życia w Japonii, jednak najczęściej pisze o Rinrim. Mężczyzna oświadcza się Amélie - czy ta go przyjmie? Czy będą żyć długo i szczęśliwie? Powiem wam, że zakończenie jest wstrząsające, z pewnością w JAKIŚ sposób poczujecie się wzburzeni. Czy w sposób pozytywny? Czy może negatywny? Sprawdźcie to sami.

Jak zwykle autorka zostawia po sobie niedosyt. W przepiękny sposób zwykłymi słowami potrafi opisać codzienność. Udaje jej się po raz kolejny mnie oczarować. Tylko ona jest w stanie tworzyć tak sugestywnie, namacalnie, jej obrazy w bardzo bezpośredni sposób trafiają w czytelnika, odbiorca czuje się częścią jej powieści, wierzy we wszystkie jej słowa. Tak, jak pisałam już wcześniej, przy okazji jej innej książki: Nothomb się ubóstwia albo nienawidzi. Ja ją kocham niezmiernie.

Amélie wspomina o autorce Marquerite Dumas i jej dziele "Hirosima, moja miłość" - "kończąc jej książkę, człowiek czuje frustrację. Jak z ankietą, z której niewiele się zrozumiało. Dostrzega się różne rzeczy przez szybę z mlecznego szkła. Odchodzi się od stołu, będąc nadal głodnym". Czytając to i znając kilka dzieł Nothomb, czuję, że ona mówi to także i o swoich dziełach. Odczuwać różne dziwne zachowania, to rzecz jak najbardziej wskazana - przy jej lekturach często dociera do mnie uczucie niedosytu, irytacji, czasem wręcz frustracji. Jej książki nie są mi obojętne - zawsze w jakiś sposób się do nich odnoszę. I bardzo mnie to cieszy. Przecież na tym ma polegać piękno literatury, prawda? Ma skruszyć nasz kamień w sercu i uwrażliwić nasze wnętrze na bogactwo magicznego, książkowego świata.




Literatura: belgijska
tłumaczenie: Joanna Polachowska
tytuł oryginału: Ni d'Ève ni d'Adam
data wydania: 2008
ISBN: 9788374954563
liczba stron: 152
słowa kluczowe: Japonia, emigracja
kategoria: literatura współczesna
język: polski
wyzwania:
źródło okładki

23 komentarze:

  1. Bardzo zainteresowałaś mnie swoją recenzją. Pięknie opisujesz wrażenia z lektury. Postaram się poznać pisarkę i którąś z jej książek.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ona jest jedyna w swoim rodzaju. Myślę, że ta książka przypadłaby ci go gustu.

      Usuń
  2. Nie czytałam nic tej autorki, a z Twojego opisu wynika, że warto nadrobić to zaniedbanie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Naprawdę warto pokusić się o jej jakiś utwór. Jej styl jest wyjątkowy.

      Usuń
  3. O autorce nigdy nie słyszałam ale książka mnie zaciekawiła.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Naprawdę? To nic, myślę, że jej pokręcone pióro mogłoby ci przypaść do gustu.

      Usuń
  4. Jestem zaintrygowana. Książka od razu trafia na moją listę "Do przeczytania!".
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszy mnie to niezmiernie, bo uwielbiam tę autorkę.

      Usuń
  5. Ciekawe, widzę, że pisarka wzbudza dość różnorodne emocje, bowiem spotkałem się z opiniami, że książki jej autorstwa są dość słabe. Ale za sprawą Twojej recenzji mam ochotę dać szansę tej pani :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jest właśnie ten typ pisarza. Jest ekscentryczna i jedni będą ja uwielbiać, a inni wprost nie znosić. Myślę, że ta książka to coś dla ciebie. Lubisz pokręcone historie, a tu masz w tle Japonię, którą sobie cenisz. Jej proza jest dość prosta i oszczędna, ale miejscami zalewa nas fala uczuć trudnych do zdefiniowania. Ciekawam twojej opinii na jej temat. Ja wiem, że Nothomb wpisuje się w moje upodobania.

      Usuń
  6. Ta książka mogłaby stać się dla mnie interesującym wyzwaniem. Czemu nie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To dość mało objętościowa publikacja. Ale jest bardzo ciekawa. Warto spędzić popołudnie lub wieczór i ją przeczytać.

      Usuń
  7. Bardzo lubię tę autorkę - jest specyficzna, ale ma coś w sobie. Chętnie poczytałabym o jej japońskich losach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, zdecydowanie ma w sobie to coś. Dziwoląg niesamowity :-)

      Usuń
  8. Do tej pory jedną książkę przeczytałam Nothomb. Może uda mi się wcisnąć gdzieś i tę. Piękna recenzja, zachęcająca.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, a książkę serdecznie ci polecam, bo naprawdę zapada na długo w pamięć.

      Usuń
    2. I jeszcze:
      ZAPRASZAM!
      Uwaga Konkurs!
      Do wygrania jedna albo dwie książki.
      Przyłącz się!
      http://monweg.blog.onet.pl/2016/01/21/robie-konkurs-bo-moge-4/

      Usuń
  9. Ja akurat należę do tych czytelników, którym Nothomb nie przypadła do gustu. Czytałam "Kwas siarkowy" i "Tak wyszło". No i cóż, nie byłam zadowolona. Ale to, co napisałaś o "Ani z widzenia...", wydaje mi się bardzo zachęcające. Szczególnie jestem ciekawa zakończenia. Domyślam się, że będzie niesłychanie dziwne :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest wzruszające, chwytające za serce i niebywale irytujące. To jedna z jej najbardziej ludzkich powieści, chociaż "Krasomówca" jest też dość ciekawy pod tym względem.

      Usuń
  10. Zaciekawiła mnie ta recenzja, chociaż tej autorki przeczytałam jedynie ,,Rtęć'' i nie do końca byłam usatysfakcjonowana lekturą, ale styl pisarki rzeczywiście jest fascynujący.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, ona cała jest dziwaczna. I to jest fajne :-)

      Usuń
  11. niby nie moje klimaty, ale jestem zainteresowana stylem, podoba mi się także okładka :) Pozdrawiam ciepło :)

    OdpowiedzUsuń

Wasze uwagi są dla mnie cenne.
Dziękuję.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...