piątek, 24 kwietnia 2015

"Sto lat samotności" Gabriel García Márquez (226)

źródło
Miała to być pierwsza powieść Gabriela Garcii Marqueza. Dzięki swym dziadkom znał historię Macondo i dzieje rodziny Buendia, prześladowanej fatum kazirodztwa. Świat, w którym rzeczy nadzwyczajne miały wymiar szarej codzienności, zwyczajność zaś przyjmowana była jako zjawisko nadprzyrodzone, świat bez czasu, gdzie wiele rzeczy nie miało jeszcze nazw, był też jego światem. Potrzebował aż dwudziestu lat, by wreszcie spisać te rodzinne opowieści z całym dobrodziejstwem i przekleństwem odniesień biblijnych, baśniowych, literackich, politycznych; uświadomił nam, że "plemiona skazane na sto lat samotności nie mają już drugiej szansy na ziemi"(1). 
"Sto lat samotności" Gabriela García Márqueza plasuje się na czterdziestym trzecim miejscu listy BBC top 100. Marzę, żeby przeczytać całą tę listę, zatem ochoczo zabrałam się za lekturę. Drugim powodem, który mnie jeszcze bardziej skłonił do czytania jest fakt, iż autor jest laureatem Nagrody Nobla w dziedzinie literatury (rok 1982). Otrzymał ją za „powieści i opowiadania, w których fantazja i realizm łączą się w złożony świat poezji, odzwierciedlającej życie i konflikty całego kontynentu”.(2)
Gabriel García Márquez (2002)Zazwyczaj nie piszę za wiele o autorach, ale Marqueza byłam wyjątkowo ciekawa. Gabriel José de la Concordia García Márquez (ur. 6 marca 1927 w Aracataca, zm. 17 kwietnia 2014 w Meksyku) był powieściopisarzem pochodzącym z Kolumbii. Był także dziennikarzem i społecznym działaczem.
Marquez to jeden z najwybitniejszych i najbardziej znanych pisarzy tzw. realizmu magicznego. Z czym wam się kojarzy taki realizm? Mnie z jakąś baśnią, legendą, mistycyzmem.
"W swoich założeniach ta odmiana realizmu zrezygnowała z osadzenia w rzeczywistości, jak również z całej estetyki mimetycznej. Głównym czynnikiem wyróżniającym nurt było odwoływanie się do wyobraźni, operowaniu tym, co dziwne, niezwykłe, zaskakujące, nawiązywaniu do legend i mitów oraz lokalnych tradycji." (3)
Czytając nie mogłam oprzeć się odczuciu, iż rzeczywiście jest to powieść przepełniona realizmem magicznym. Miejscami było nużąco, historie wieeeelu postaci, czasami bardzo prozaiczne, niekiedy tak mistycznie i zawoalowanie, iż niemalże mityczne. Książka jest napisana językiem przypominającym legendę. Z jednej strony wspaniałe odczucie pełne głębi, wznosiłam się, wzlatywałam czytając te piękne słowa, by innym razem upaść czytając o naturalistycznych opisach obrzydzających  do szpiku kości. Prawdziwy realizm pomieszany z magią. Kazirodztwo wydaję się niesmaczne i "brudne". I tuż obok tych bezeceństw mamy do czynienia z unikalnością, wyjątkowością ich świata, jego pięknem ubranym w wyjątkowe słowa. 
Wielu bohaterów jest samotnych do bólu, często z własnego wyboru, prawie umartwiają się dla wyższych celów, których nie potrafię dostrzec. Mogę im tylko współczuć ich nieszczęśliwych wyborów. Piętno samotności i apokalipsa jest wpisana w losy mieszkańców miejscowości Macondo (fikcyjne miasteczko, którego realia odzwierciedlają Aracataca w Kolumbii - rodzinne miasto Marqueza). Samotność i cierpienie jakie ono ze sobą niesie jest przypisane do rodziny Buendiów. To niemalże "choroba dziedziczna", którą ciągle przenosi starsze pokolenie na młodsze. 
Warto zwrócić uwagę na to, iż "Sto lat samotności" Márqueza ma w sobie wiele nawiązań do Biblii np. powstanie i rozwój miasta (Genesis) aż do jego zniszczenia (Apokalipsa). Sporo słów dotyczy lokalnych zachowań, wierzeń, kultury.
O tej lekturze można pisać i pisać. Każdy widzi ją na swój sposób. Były chwile, kiedy nudziłam się czytając książkę, jednak było także sporo momentów w których narracja porwała mnie stawiając prawie na baczność. Wtedy dosłownie nie mogłam się doczekać, ba, niemalże nie mogłam  usiedzieć w fotelu, bo musiałam już wiedzieć, co zdarzy się za kilka sekund. 
Poniżej przedstawiam dwa ciekawe cytaty - zwróćcie uwagę na tę przepiękną narrację. 
"Pułkownik Aureliano Buendia zorganizował trzydzieści dwa zbrojne powstania i wszystkie przegrał. Miał siedemnastu synów z siedemnastoma kobietami i wszyscy, jeden po drugim, zginęli w ciągu jednej nocy, zanim najstarszy z nich skończył  trzydzieści pięć lat. Wyszedł cało z czternastu zamachów, siedemdziesięciu trzech zasadzek i sprzed wycelowanych w niego karabinów plutonu egzekucyjnego. Wyżył po dawce podanej mu w kawie strychniny, wystarczającej do zabicia konia. Odmówił przyjęcia Orderu Zasługi, przyznanego mu przez prezydenta Republiki. Został głównodowodzącym sił rewolucyjnych, z władzą prawodawczą i wojskową sięgającą od granicy do granicy. Był człowiekiem, które najbardziej ze wszystkich lękał się rząd, ale nigdy nie dał się sfotografować. Odrzucił dożywotnią rentę ofiarowaną mu po wojnie i do późnej starości utrzymywał się ze sprzedaży złotych rybek, które wyrabiał w swoim warsztacie w Macondo. Chociaż zawsze bił się w pierwszym szeregu, jedyną otrzymana ranę zadał sobie sam po podpisaniu kapitulacji w Neerlandii, która zakończyła dwadzieścia bez mała lat wojen domowych. Strzelił sobie w pierś z pistoletu, a kula wyszła plecami, nie naruszając żadnego z ważniejszych organów. Jedynym, co z tego wszystkiego pozostało, była ulica w Macondo nazwana jego imieniem." (4) 
"Ledwo Arcadio zamknął drzwi sypialni, wystrzał z pistoletu wstrząsnął domem. Strużka krwi wypłynęła spod drzwi, przez cały salon, aż na ulicę, biegnąc prosto po nierównych chodnikach, w dół i pod górę, przepłynęła wzdłuż ulicę Turków, skręciła w prawo, a potem w lewo , załamała się pod kontem prostym przed domem Buendiów, wdarła się przez zamknięte drzwi do salonu, biegnąc tuż przy ścianie, by nie brudzić dywanu, potem przez następny pokój, okrążyła z daleka stół w jadalni, przecieła ganek z begoniami, przepływając niepostrzeżenie pod krzesłem Amaranty, która w tej chwili miała lekcję arytmetyki z Aurelianem Josem, przebiegła przez spiżarnię i pojawiła się w kuchni, gdzie Urszula zamierzała wbić trzydzieści sześć jajek do ciasta. " (5)
"Sto lat samotności" podobało mi się, ale na pewno nie jest najlepszą książką jaką czytałam. Jestem troszkę rozdarta, bo lektura była interesująca i skłaniająca do przemyśleń, a z drugiej strony wymęczyła mnie. Czytałam ją wyjątkowo długo. Całkowicie także rozumiem, choć nie do końca zgadzam się ze słowami Tadeusza Konwickiego: 
"Jedno jest dziwne - nie byłem w stanie czytać literatury iberoamerykańskiej. Márquez - biorę jego książki, czytam: ogromny pojemnik jakichś mitów, bajek, legend, europejskich i tamtejszych. No, mnie to nie bardzo ciekawi. W popularnonaukowej literaturze, jeżeli znajdują jakieś nieznane informacje dotyczące dawnych cywilizacji, to mnie to interesuje, ale jako rodzaj zabawy intelektualnej - nie bardzo."(6)
"Sto lat samotności" nie skłania mnie do pochylenia się nad człowieczeństwem, nie odczuwam jej jako lektury z której mogę wynieść garściami. Bardziej mogą tak powiedzieć osoby z Kolumbii, które są ciekawe przeszłości swojego kraju i legend z nimi związanych. Czasami wydawało mi się, że są to takie opowieści dziwnej treści. Niestety nie czuję, żeby zmieniła mnie ona wewnętrznie i spowodowała, że widzę świat na nowo, inaczej...  Faktem jest jednak to, iż ta piękna książka jest cenna choćby pod względem literackim, ponieważ jej język potrafi naprawdę zachwycić. Wiem, że to też ten typ literatury, który można czytać i czytać wiele razy i zawsze dostrzeże się coś innego, nowego, co można zinterpretować tylko na swój sposób, odmiennie od wszystkich. Książka jest unikalna, wyjątkowa. Odczuwam, iż brak tutaj tematów tabu, zawstydzenia, nie ma jakichkolwiek granic (nie tylko pod względem moralności). "Sto lat samotności" na pewno zasługuje na uwagę i uznanie.


(1) - Opis z tylnej strony okładki - "Sto lat samotności" Gabriel García Márquez (http://lubimyczytac.pl/ksiazka/87171/sto-lat-samotnosci)
(2) - http://pl.wikipedia.org/wiki/Gabriel_Garc%C3%ADa_M%C3%A1rquez
(3) - http://pl.wikipedia.org/wiki/Realizm_magiczny 
(4) - "Sto lat samotności" Gabriel García Márquez, s. 119-120
(5) - tamże, s. 150
(6) - "Kwestionariusz zamiast pożegnania. Tadeusz Konwicki" słowa Tadeusz Konwicki, opracował Jacek Szczerba; w "Książki. Magazyn do czytania" nr 1 (16), marzec 2015, s. 78

Literatura: kolumbijska
tłumaczenie: Grażyna Grudzińska, Kalina Wojciechowska
tytuł oryginału:  Cien años de soledad
wydawnictwo: Muza S.A.
data wydania: 2009 (data przybliżona)
ISBN 978-83-7495-783-0
liczba stron: 454
kategoria: literatura współczesna
język: polski
typ: papier
wyzwania:
BBC100
Czytam utwory noblistów
W 200 książek dookoła świata 2
Wyzwanie Biblioteczne 2015
Czytam polecane książki

38 komentarzy:

  1. Zgadzam się, że to piękna książka, ale i na mnie nie wpłynęła w większym stopniu. Doceniam ją, jak najbardziej, ale to by było na tyle ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ciekawa byłam Twoich wrażeń. Recenzja jest długa, na pewno napracowałaś się przy jej pisaniu :) A książkę muszę sobie przypomnieć. Za realizmem magicznym nie przepadam, irytują mnie te latające postacie i różne inne fantastyczne wstawki. Wolę, by pisarz trzymał się ziemi i opisywał tylko to, co jest prawdopodobne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dodałam w niej trochę cytatów, więc mój tekst nie jest taki długi jak ci się wydaje :). Dlatego właśnie zgadzam się po części z Tadeuszem Konwickim. Widzę, że ty nawet bardziej niż ja.

      Usuń
  3. Piękny tekst! Czytałem z ogromną przyjemnością. Ja także byłem ciekaw, jakie wrażenia wywrze na Tobie proza tego jegomościa. Ja Márqueza poznałem całkiem niedawno, ale zacząłem od niższego pułapu - skusiłem się na lekturę dość krótkiej "Szarańczy", w której już od otwierającego książkę cytatu zasygnalizowano nawiązanie do greckiej mitologii. Realizm magiczny to dość pojemny gatunek - wydaje mi się, że każdy z autorów, który uważany jest za jego przedstawiciela, uprawia go na swój własny, raczej niepowtarzalny sposób.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się z tobą, nie może być takiego samego realizmu magicznego u każdego. Autorzy mają różne style, słownictwo i zawsze przedstawią to w odmienny sposób. Nie pieję z zachwytu nad tą lekturą, ale skłamałabym, gdybym powiedziała, że jest nijaka. Z pewnością miała zachwycające, poruszające momenty. Autor miejscami znużył mnie, czytałam, czytałam i końca nie widziałam. Historyjki ciągnące się w nieskończoność wyssane z palca, a po nich np.: wybuch eksplozji. Gdyby nie te przebłyski, to zapewne nie napisałabym o tej książce tylu ładnych słów.

      Usuń
  4. Czytałam ją kilka lat temu, ale może byłam za młoda, bo niestety... niewiele z niej pamiętam, wręcz całkowicie mi zniknęła z świadomości. Muszę ją kiedyś odświeżyć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że nie nadaje się ona dla bardzo młodych odbiorców. Mogą jej odpowiednio nie zrozumieć.

      Usuń
  5. Nie czytałam tej książki. Wiele o niej słyszałam, dlatego bardzo bym chciała przeczytać ją w najbliższym czasie. Jestem ciekawa jaka będzie moja reakcja po wrażeniach z lektury.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moja jest mieszana, ale potrafię docenić jej wyjątkowość.

      Usuń
  6. Uwielbiam tę książkę, aczkolwiek wolę "Miłość w czasach zarazy".

    OdpowiedzUsuń
  7. Zdecydowanie jest to książka, która pozostaje w pamięci - trudna, mroczna, skomplikowana i dziwaczna, ale niezwykła. Wrażenie jakie mi po niej pozostało trochę przypomina mi "Rękopis znaleziony w Saragossie" film, który widziałam jako dziecko, ale ciągle go pamiętam i nie mogę o nim zapomnieć....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kurcze jestem pewna, że to oglądałam, ale za nic nie pamiętam :D.

      Usuń
  8. Świetna recenzja Basiu. Znakomita.
    Jetem pełna podziwu dla Twej elokwencji.
    Ja czytałam bardzo dawno temu i wtedy jak pamiętam wywarła na mnie duże wrażenie chociaż osobiście też za magicznym realizmem nie przepadam stąd tylko tę jedną książkę z wydawanych książek i inny pisarzy tego pokroju przeczytałam.
    Może kiedyś do niej wrócę....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja chyba już do niej nie wrócę, ale muszę przeczytać jeszcze "Miłość w czasach zarazy".

      Dziękuję za piękne słowa.

      Usuń
  9. To jedna z tych książek, do których lubię stale powracać:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wydaje mi się, że rozumiem dlaczego. Za każdym razem możesz odkryć coś nowego. Ni i ten klimat...

      Usuń
  10. To taka książka po którą po prostu trzeba kiedyś sięgnąć. Mam nadzieję, że niedługo uda mi się to zrobić :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pamiętaj, żeby ją sobie wpisać na listę!

      Usuń
  11. Szkoda, że momentami książka była dla Ciebie męcząca. Ja czytałam ją kilkanaście lat temu, ale niestety, nie pamiętam już, czy mi się podobała, czy też nie. Wszak pamięć bywa ulotna. Mimo to nie mam obecnie ochoty sięgać ponownie po tę pozycję. Ale kto wie, może kiedyś?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie do niej już teraz ponownie nie ciągnie, ale innych książek autora jestem ciekawa.

      Usuń
  12. Ten realizm magiczny jakoś mnie odstrasza, co nie zmienia faktu, że jakiś czas temu z biblioteczki dziadków mego męża odkopałam stare wydanie tej książki, które czeka obecnie w pobliżu laptopa na swoją kolej...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, no to już jest niedaleko ciebie :) A mnie podoba się ten realizm magiczny. Dziwny, miejscami denerwujący, ale naprawdę ciekawy.

      Usuń
  13. Czytałam, ale już dosyć dawno temu. Wtedy mnie nie zachwyciła, może dzisiaj byłoby inaczej. Całkiem możliwe, że jeszcze do niej wrócę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zachęcam, bo to lektura warta zapamiętania.

      Usuń
  14. Ciekawa jestem jakie wrażenie na mnie zrobi, ale powiem Ci Basiu, że jak tak czytałam Twoją recenzję to oczami wyobraźni widziałam te Twoje czytelnicze zmagania - znużenie przeplatane zachwytem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ładnie to podsumowałaś. Tak właśnie przedstawiało się moje czytanie :)

      Usuń
  15. Czytałam dawno temu i od niej zaczęła się moja ,,przygoda,, z realizmem magicznym:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To bardzo specyficzna przygoda, prawda?

      Usuń
  16. Kiedyś ją nawet wypożyczyłam, ale w końcu nie przeczytałam...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo to dość długa powieść i czyta się ją też nie za prędko.

      Usuń
  17. Jeżeli chciałabyś "zobaczyć" całkiem inne oblicze Marqueza, to polecam Ci "Rzecz o mych smutnych dziwkach" - ostatnia powieść pisarza.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Intrygujący tytuł :) Chętnie bym ją przeczytała.

      Usuń
  18. Przeczytam, od dawna mi ją również mama poleca ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Warto przeczytać, zgadzam się z mamą :)

      Usuń

Wasze uwagi są dla mnie cenne.
Dziękuję.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...