piątek, 9 stycznia 2015

Weekend Izabelki w Czytelni.

I stało się. Przyszła kolej na mnie.

Co by tu napisać o sobie, blogu i o zainteresowaniach. Może napiszę o Basi?
Już nie pamiętam, jak wpadłam na Nią i Jej Czytelnię, chyba przez inny blog o książkach. Zafascynowała mnie swoją energią, pozytywnym myśleniem i tym, że była jak wulkan ciągle pełen nowych pomysłów, w których potrafiła docenić innych. Jestem pod stałym wrażeniem popularności blogów o książkach. Mocno ściskałam kciuki za to, by udało jej się spełnić swoje marzenie i ciągle miała pracę w bibliotece. Od tego momentu Basia ma mniej czasu na pracę z blogiem, ale zawsze można u Niej przeczytać coś interesującego o RÓŻNYCH GATUNKACH literatury, bo Basia nie zamyka się tylko na jeden rodzaj. I to lubię.

Swoją przygodę z blogowaniem zaczęłam pod koniec 2012, wcześniej nie zetknęłam się z blogami. Ale gdy się dobrze się zastanowić to okaże się, że w 2004 r. zaangażowana byłam w śledzenie bloga Magdy M. (dla uściślenia, bohaterki serialu TVN „Magda M.”). Kiedyś przez kilka lat (od końca pierwszej klasy liceum do końca studiów) pisałam pamiętnik, ale wraz ze stabilizacją uczuciową zakończył się etap zapisków w tajnych zeszytach. W tych zeszytach gromadziłam też drobne pamiątki po chwilach, które przeżywałam więc zeszyty puchły i rozpadały się w szwach… Ale nie mogłam ich teraz znaleźć, a chciałam je przejrzeć poszukiwaniu jakichś ciekawostek. Nadal są dobrze ukryte.

O sobie powiem tylko tyle, że miłość do czytania i książek wyssałam z mlekiem prababki, która czytała mi, dwuletniemu dziecku, Biblię. Tak wspomina to moja Mama.
W domu staram się być wymagająca wobec dzieci i siebie; wobec męża za bardzo nie mogę, żeby nie poczuł, że próbuję go na siłę zmieniać ;-). Najbardziej moją naturę oddają słowa „lubię się śmiać, żartować, gadać głupoty i czytać książki. Nie oglądam telewizji, wolę posłuchać radia”.
O reszcie można przeczytać, lub wyczytać między wierszami, na stronie www.karolki.blogspot.com.
Serdecznie zapraszam do mnie.

Iza







Weekend Izabelki w Czytelni (wariant C) składa się z:
- powyższego wpisu Izabelki - opublikowany w pt 09.01.2015r.
- wpisu Basi - (kilka słów o Izabelce i opinia o książce poleconej przez Izabelkę) - będzie opublikowany w sob. 10.01.2015r. o godz. 10:00

10 komentarzy:

  1. Widzę, że miłość do książek jest u was wielopokoleniowa. To tak jak u mnie! Wspaniała sprawa kochana:) Dziękuję za miłe słowa xx.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie też jest wielopokoleniowa. Czyta (do tej pory) mój ojciec, czytał mój dziadek (a raczej dwóch dziadków), czytały babcie i moja mama. Mój teść też nie stroni od książek. Czytam ja i w końcu mój syn pożera książki.

      Usuń
    2. Hmm, zaraz wysnuję teorię, że zamiłowanie do czytania bądź nienawiść do książek jest przekazywana genetycznie. :P U mnie było podobnie, co prawda o ile mnie pamięć nie myli to babcia nie czytała nic, ale mama już jak najbardziej. Mnóstwo Harlequinów i innych tego typu rzeczy, do tego klasykę polskiej literatury sprzed paru wieków. Teraz ja powiększam kolekcje książek i czytam. :P

      Usuń
    3. monweg - o dziwo u mnie czyta tylko sam babiniec, chłopy wolą gazety, tv i łowienie ryb :)

      ampH - oby nienawiść nie szła od nas z mlekiem matki, bo byłby to dość ponury obraz. Harlequiny też się liczą. Dochodzę do wniosku, że lepiej jak ktoś czyta Harlequiny niż nic. Nie ma co się oszukiwać, one też pobudzają naszą wyobraźnię! ;) Zapewnienie rozrywki to wspaniały cel sam w sobie.

      Usuń
    4. ampH - nie wydaje mi się, aby za zamiłowanie do czytania odpowiadał jakiś gen ;) To będzie raczej jakiś wzór do naśladowania albo nieuświadome "wdrukowanie". Ja nie pamiętam aby mama mi czytała, czy żebym widziała mamę czytającą książki. Za czasów mojego dzieciństwa książka była towarem trudnodostępnym, potem stała się luksusowym, ale mama opowiada, że kupowała mi i bratu książeczki bo lubiliśmy czytanie/oglądanie. Na temat czytania dzieciom jest bardzo ciekawa pozycja "Wychowanie przez czytanie". Na pewno nie można do tego zmuszać, ale warto zaszczepiać w młodych pokoleniach tę miłość. Moje dzieci mają mnóstwo książeczek i książek, bardzo lubią czytanie, a starszy próbuje czytać już samodzielnie.
      Książka to jest inny świat i drzwi dla wyobraźni. Nie wyobrażam sobie życia bez czytania :))

      Usuń
  2. Ja też kiedyś przez kilka lat pisałam pamiętnik. Dopiero po założeniu własnej rodziny przestałam, bo jakoś nie mam na to czasu. Zresztą odnalazłam inną pasję, jaką jest blogowanie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cyrysiu, a co się stało z Twoim pamiętnikiem?
      Mnie blogowanie też wciągnęło, ale ostatnio jakoś nie mam natchnienia ;) Nie wiem czemu. Poza tym lubię szydełkować i robić na drutach, a w sezonie od wiosny do jesieni namiętnie walczę z chwastami :))

      Usuń
    2. Też prowadziłam pamiętnik. Jak byłam młodsza, to pisałam dziecinne wierszyki i takie śmieszne rzeczy. Siostra zabrała mi go i razem z kolegą po kryjomu czytali go w jakichś krzakach a potem się ze mnie śmiali buu:)))).
      Po tym wszystkim odechciało mi się i dałam sobie spokój. A następny pamiętnik prowadziłam wspólnie z moją najlepszą przyjaciółką w szkole średniej. Pisałyśmy o imprezach, chłopakach ;), naszych marzeniach, obgadywałyśmy tam wszystkich itd itp. Mamy go gdzieś do dziś schowanego w sekretnym miejscu u mojej przyjaciółki. Znalazła go ostatnio dopiero po latach. Oczywiście dalej nikomu go nie pokazujemy. To nasze tajemnice :))))

      Usuń
  3. Ja tak kocham Izabelkę i jej drużynę :D Ja też "odziedziczyłam" miłość do czytania i też ponoć po prababce :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Też kiedyś miałam swój pamiętnik, do tej pory mam niezapisane kartki :)

    OdpowiedzUsuń

Wasze uwagi są dla mnie cenne.
Dziękuję.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...