sobota, 10 stycznia 2015

Weekend Izabelki w Czytelni. Cz. 2, "Ukrainka" Barbara Kosmowska (199)



W ten weekend gościem Czytelni jest Izabelka.
To wspaniała i jedyna w swoim rodzaju osoba. Inteligenta, ciekawa kobieta. Prowadzi świetnego bloga karolki. Pisze o książkach, swoich małych skarbach, rodzinie, przemyśleniach, robótkach, konkursach itp - ot, cała proza izabelkowego życia. Uwierzcie mi, jest ono bardzo urokliwe. 
Pamiętam jak ją poznałam - wpisała się do mojego cyklu z Żyrafą Tosią. Napisała co dla niej oznacza biblioteka:
"Biblioteka to miejsce, które rok temu odkryłam na nowo. Tym razem prowadząc do niej swoje dzieci, które jeszcze nie potrafią same czytać, ale uwielbiają książki i ciągle wołają, by im czytać, bo ciągle im mało.Mogłabym nie trafić tam w ogóle, bo w domu mamy dość dużo książek, w tym również tych dziecięcych i, przynam się teraz szczerze, odmówię sobie ciucha, albo jedzenia, ale jeśli jakaś książka wpadnie mi w oko - musi być moja. Podobnie, swoim dzieciom nie odmawiam kupowania książek. Dlaczego więc trafiliśmy do biblioteki? Bo biblioteka to obcowanie z kulturą i ze zwyczajem. Biblioteka to świątynia książek - te książki trzeba uszanować, są dla wszystkich dostępne za darmo, są po prostu sercem podanym na dłoni, są dla mnie jak chleb na stole. Każdy może wziąć z biblioteki tyle, ile potrzebuje.Może na koniec jeszcze słówko o uczuciu związanym z biblioteką, które zapamiętałam i jest we mnie od lat. To dziwne uczucie, które spotkało mnie gdy, idąc do niej nie wiedziałam, że jest nieczynna i zastałam zamknięte drzwi. Trudno jest mi to dziś opisać, ale poczułam wtedy straszną pustkę i ściśnięcie w gardle. Niemożliwe?! - biblioteka nieczynna? Jak to możliwe? I z taką pustą głową wracałam do domu."
Pamiętam, że wtedy przepadłam i od tego wpisu po prostu ją pokochałam, tę jej niesamowitą duszę, tę otwartość, szczerość, bezpośredniość, nadzwyczajność.
Izabelko jesteś niezwykła...


W "weekendzie" napisała mi ona tak:
Ciekawa jestem Twojego zdania na temat książek Barbary Kosmowskiej. To mojej Mamy i moja ulubiona pisarka współczesna, pisze dla dzieci, młodzieży i dorosłych. Hmm to znaczy może tak: Jej książki dla dzieci i młodzieży powinni też przeczytać dorośli :)
Bardzo chciałabym wiedzieć jak Ci się podobają wszystkie Jej dzieła, ale ponieważ osobiście inicjatywę odbieram tak, że mogę wybrać książkę, której nie przeczytałam to poproszę o "Ukrainkę".Nie wiem czemu tak mi się wydaje...? Przecież nic takiego nie napisałaś,prawda? ;)
Nie napisałam, ale jak najbardziej - może moja opinia zachęci cię do sięgnięcia po tę wspaniałą książkę. Tak, Izabelko, trafiłaś ze swoim wyborem w dziesiątkę, za co ci bardzo dziękuję. Kosmowska, to taka autorka, którą mogłabym czytać w ciemno. Jak zwykle mnie nie zawiodła, ba, ona mnie zachwyciła. 
źródło
Ta książka to świetny obraz ukazujący imigrację. Osoby z krajów zagranicznych (m.in. także właśnie z Ukrainy) przybywają do Polski (współczesnej Warszawy), żeby rozpocząć nowe życie. Młodzi ludzie po studiach pracują na zmywaku, sprzątają lub opiekują się dziećmi. Kochani, normalnie jakbym pojechała na samym początku do Anglii - wypisz, wymaluj, te same realia. Niestety, tam zarabia się lepiej.
Wiele możemy dowiedzieć się z tej lektury o tym jak egzystują takie osoby w naszym kraju, ale nie tylko - Kosmowska w ciekawy sposób pokazuje nam prawdę o nas samych, Polakach. Często jest ona gorzka, smutna, zatrważająca. Swojskie myślenie naszych rodaków, pokazanie rozważań kobiety, mężczyzny. Model polskiej rodziny ulegający degradacji, stłamszeniu, unicestwieniu. Złote klamki okraszone łzami zawierającymi bezradność, pustkę, bezsilność.
Co zachwyca mnie w tej książce, to naturalny i miejscami swojski sposób w jaki autorka potrafi wczuć się i opisać  myślenie Iwanki - niemalże słyszymy jej ukraińskie zaciąganie języka, kiedy mówi po polsku. 
Jesteśmy kilkoma bohaterami, zmieniamy miejsca, perspektywy, zapatrywania. Strasznie to ciekawe, inne, wciągające. 
Poniżej przedstawiam kilka zgrabnych cytatów, które wyłuskałam z powieści, żeby przedstawić wam choć namiastkę lektury.
Kosmowska pięknie potrafi ukazać nastrój. W smaczny sposób tworzy opisówki: 
"Niedzielny poranek żałuje słońca. Skąpi rzadkich przejaśnień" (2) 
"Warszawa przyjmuje Krystiana mgłą, kłębiącą się nisko nad trawnikami. Nastawia kołnierz kurtki, choć chętniej by ją rozpiął, żeby poczuć świeżość świata, powietrze mające inny ciężar i zapach poza domem." (1) 
Autorka to świetny obserwator i kronikarz odczuć ludzkich:
"Nikt jej tu nie zna i ona nikogo, ale sporo wie o starcach przemierzających Kępę. Wybierają zawsze wygodne dróżki i siadają z dala od placu dziecięcych zabaw. Jakby mierziły ich krzykliwe zabawy na drabinkach i w piaskownicy. Iwanka rozumie tę starczą rejteradę. Ucieczkę przed goryczą wspomnień. Przed podobieństwem i różnicą, jakie łączą te dwa najbardziej odległe istnienia. Bo dzieci jak starcy. Kruche, wywrotne, ale wstają z klęczek, gdy starcom coraz trudniej się dźwignąć z piaskownicy czasu. Tej klepsydrze złowróżbnej, złudzeń pozbawiającej." (3)
"W mieszkaniu panuje ogromny bałagan. Rozrzucone kapelusze, futerał ze skrzypcami zaplątany w zwojach dziwnych sukien. I ten obrzydliwy zapach starości, zdziwaczenia. Zapach matki, która staje przy oknie i wypatruje swojej przeszłości." (4) 
Pisarka pięknie ukazuje tęsknotę i uczucie przynależności do "swoich": 
"Za oknami autobusu leniwa Warszawa. Nie wyrzuca już na jezdnię samochodowych wojsk. Szybkobieżnych rakiet tnących uliczne ciemności. Ciągną się po asfalcie światła, ale płyną wolno, dostojnie. Gdyby mocno zmrużyć oczy, można by udawać, że autobus krąży po Lwowie. Przedwieczorny spokój wszędzie podobny, ale tylko w jednym, własnym miejscu dojedziesz do celu. Do swojej ulicy i kołymskiego kubka. Do sąsiadki, która jest głucha i zbyt głośno nastawia telewizor. Iwanka mruży zmęczone oczy. Tylko w jednym mieszkasz naprawdę.  Nawet gdy cię w nim nie ma, nie szkodzi. Miasto pamięta, rozgaszcza się w tobie. Z zapisem ulubionych ulic, z matrycą sklepów i siatką zdarzeń przyklejonych do miejsc, które są jak kolorowe chorągiewki wbite w mapę wspomnień. Oznaczają małe pola zwycięskich bitew i klęsk." (5) 
"A i dom pewnie za nią już tęsknił. Domy też tęsknią, jak ludzie. I pięknieją z nimi, i starzeją się. Nawet chorują. Wejdziesz do domu cierpiących, od razu czujesz, że i dom chory. Zapada się jakby. Lichocieje... A już najbardziej u tych, co ich choroba duszy prześladuje. Dusza jak uwiera, to i Boże nie pomoże, człowiek na straty i dom na straty!" (6)
Mamy wrażenie, że akcja toczy się swym torem, że nie dzieje się nic takiego, ale nie możemy się jakby doczekać końca, bo wiemy, że wydarzy się coś przełomowego, że chyba jakaś... przykrość może spotkać Iwankę, że nie nastąpi tam raczej nic pozytywnego. To COŚ małymi kroczkami zbliża się nieuchronnie, czekamy, wstrzymujemy oddech, napięcie rośnie, kiedy to się wydarzy? no kiedy? kiedy?  
Miałam różne myśli:  
Może Iwanka wróci z powrotem na Ukrainę?  
Może będzie z Krystianem?  
Dlaczego ten Krystian taki dziwny?  
Czy Iwanka zdradzi chłopaka z Brunem?  
Dlaczego Iwanka nie kopnie w d... tego swojego kretyńskiego Mykoły? 
Dlaczego ten Mykoła to taka świnia? 
Czy wszyscy faceci to takie świnie? Oczywiście, że nie wszyscy :-). 
Dlaczego ta matka Iwanki - Anna jest taka... zimna, oschła, miejscami nieczuła? 
Itd.
Zakończenie?
Z pewnością zaskakujące, chociaż można się go domyślić  gdzieś tam w powieści w malutkim ułamku sekundy, ale ta myśl jest tak ulotna, że ginie pod kolejnymi rewelacjami i scenariuszami, które piszą w głowie nasze rozważania. Zatem... byłam zdziwiona.  Troszeńkę mnie ono rozczarowało, nie wiem w sumie dlaczego, przecież jednak było niesamowite, Naszedł mnie jednak żal, nawet i gorycz - niestety nie mogę nic zdradzić, nie chcę spojlerować.
Jak zaczęłam czytać książkę, to w sumie nie wiem dlaczego, ale ciągle myślałam, że dziewczyna będzie musiała się stoczyć na dno i np.: zostać prostytutką. Na szczęście nic takiego nie ma tutaj miejsca. 
Myśli kłębią się, nawarstwiają, czasami tworzą niemalże kolorowe, złożone, patchworkowe kołderki zadumy nad głową czytelnika. Och, tak, pióro Kosmowskiej potrafi nas zaintrygować...
Izabelko, naprawdę warto. 


(1) "Ukrainka" Barbara Kosmowska, s.84
(2) tamże, s. 96
(3) tamże, s. 112
(4) tamże, s 221
(5) tamże, s. 128
(6) tamże, s. 219-220


Literatura: polska
wydawnictwo: W.A.B.
data wydania: 20 maja 2013
ISBN: 9788374147415
kategoria: literatura piękna
liczba stron: 328
słowa kluczowe: imigracja
język: polski 
typ: papier 
wyzwania:
cykle: 
Wasz weekend w Czytelni, 
Weekend Izabelki w Czytelni składa się z:
-wczorajszego wpisu Izabelki - KLIK
-dzisiejszego powyższego wpisu Basi.




Opis książki (źródło):
Współczesna Warszawa. Do miasta przybywają tym samym pociągiem dwie kobiety, Iwanka Matwijenko i Zofia Wolska. Iwanka jest młodą wiolonczelistką z Ukrainy, w Polsce chce zarobić na dom, który dzielić ma z Mykołą, także muzykiem. Jej narzeczony przetarł już polskie szlaki - od jakiegoś czasu mieszka w Warszawie, pracuje w pizzerii, a wieczorami gra w knajpie. Iwance także marzy się praca zgodna z jej wykształceniem, ale oczywiście, będąc Ukrainką, może co najwyżej zarabiać jako sprzątaczka lub gosposia. Zofia to leciwa właścicielka podupadłego gospodarstwa rolnego. Opuszcza je, by odwiedzić najmłodszego syna, Bronka. To jedyny z trójki jej potomków, który poradził sobie w życiu. Teraz, już jako Bruno, ma piękną żonę i świetnie prosperującą firmę komputerową. Wkrótce losy obu kobiet skrzyżują się ponownie. Miłość i marzenia o lepszym życiu, zazdrość i pogarda. Kosmowska napisała przejmującą powieść. Ukrainka mówi więcej o życiu emigracji zarobkowej w Polsce niż raporty socjologów i dziennikarzy.

15 komentarzy:

  1. Mam jakąś książkę tej autorki, ale akurat nie tą. Jestem ciekawa, czy ta proza przypadłaby mi do gustu.

    OdpowiedzUsuń
  2. Basiu, dziękuję Ci za te słowa. Nie zasłużyłam sobie na nie...
    Twoja recenzja jest przepiękna; umiałaś zauważyć i poruszyć w niej tyle ważnych spraw. Każdy ma inne doświadczenia życiowe a wtedy postrzeganie różni się znacznie.
    Cieszę się, że ta pozycja Pani Kosmowskiej przypadła Ci do gustu. Zakończenie "Ukrainki" jest rzeczywiście zaskakujące i trochę niesprawiedliwe, ale...
    Jestem wierną fanką Jej twórczości od dawna i wspólnie z mamą mamy wszystko, co napisała :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zasłużyłaś, wyluzuj :)
      Kosmowską uwielbiam zawsze i wszędzie i w każdym wydaniu :)

      Usuń
  3. Nie czytałam nic tej autorki, ale Twoja opinia o Ukraince bardzo mnie zachęciła do zapoznania się z tą powieścią.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest zaskakujaca. Byłabyś zdziwiona zakończeniem.

      Usuń
  4. Nie znam tej autorki kompletnie, a z tego co piszesz, mniemam, że jej twórczość mogłaby przypaść do gustu mamie mojej dziewczyny, która ceni sobie m.in. prozę M. Nurowskiej. Dzięki za ciekawą propozycję na prezent :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nurowskiej czytałam tylko listy miłosne i nie przypominają mi one stylu Kosmowskiej, ale Nurowska jest świetna, Kosmowska też. Myślę, że mogłaby jej się ona spodobać. Jej utwory są naprawdę godne uwagi.

      Usuń
    2. Ambrose, moja mama bardzo lubi Kosmowską. Naprawdę polecam :)

      Usuń
  5. Chyba skorzystam z takich rekomendacji. Myślę, że to coś dla mnie i mam nadzieję, że intuicja mnie nie zawodzi. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście, że nie. Skorzystaj, skorzystaj, bo warto!

      Usuń
  6. Izabelka zachęciła mnie do tej książki jakiś czas temu, Ty tylko wzmocniłaś to pragnienie :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Jeśli w końcu uporam się z własnymi półkowymi zaległościami, to czemu nie? ;)

    OdpowiedzUsuń

Wasze uwagi są dla mnie cenne.
Dziękuję.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...