niedziela, 16 listopada 2014

"Lala" Jacek Dehnel (193)

źródło
Och, jak ja kocham takie książki.
Niesamowicie wciągający klimat, wejście w przeszłość, w historię kilku pokoleń autora. Brak tu nowoczesności, jak na tak młodego pisarza. Panuje nastrój babciny, trącający myszką, ale jakże genialny, jakże inny, wspaniały.

Nie ma to jak opowieści dziwnej treści. 81-letnia babcia autora, Lala, opowiada swojemu wnukowi losy ich rodziny. Jakże to zajmujące... Te wszystkie momenty dotyczące wojny, zadziorność kobiet w rodzinie Dehnela, duma z jaką zostały wychowane, ukazują jak inne to były czasy, jak inaczej ludzie patrzyli na świat, jak wszystko się pozmieniało. 

W książce można wyczuć, iż wnuczek kocha ją doszczętnie. Z czasem opowiada ona coraz mniej, wiele rzeczy nie pamięta, przekręca, aż niemalże milknie. Autor wspaniale, z wyczuciem, szacunkiem, a zarazem do bólu prawdziwie przedstawia starość. Jej onieśmielające piękno ukryte we wspomnieniach, jak i zapominanie, nieporadność, dziecinnienie. Ta książka to pomnik, który wnuczek stawia babci i swojej rodzinie.

Obok prostych słów typu ma łeb jak sklep jest tutaj wiele pięknych określeń. Spoko jest tu zdań okraszonych niecodziennymi sformułowaniami.
"Tamtego zimowego styczniowego dnia Sowieci spalili wszystkie fotografie dziadka, więc kruchy układ miękkich tkanek pokrywających jego szkielet formalnie przestał istnieć." (1)
Swoiste dywagacje bohaterki jakie przedstawia nam w taki sposób Dehnel, świadczą o tym, iż jest on:
- świetnym obserwatorem,
- pilnym słuchaczem,
-osobą, która bardzo umiejętnie, zabawnie, wręcz genialnie potrafi ubrać w słowa wiele nieoczywistych sytuacji,
-pisarzem, który jest wspaniały pod względem dokładności z jaką opowieści się miotają, krzyżują, szarpią, urywają i giną w połowie bez ładu i składu, często pozbawione chronologicznego porządku,
-człowiekiem, który bardzo autentycznie ukazuje zachowania osób starszych - tak właśnie opowiadają osoby w podeszłym wieku, nie kończą zdań, zapominają o czym mówiły, ignorują pytania i prośby słuchacza.

Jeżeli macie starsze babcie, prababcie, które zachowują się podobnie, co nasza bohaterka, to doskonale wiecie, co autor miał na myśli.

Akcja opowiadań toczy się przez wiele dziesięcioleci i obejmuje Polskę, Ukrainę, Niemcy, ZSRR, Austro-Wegry i kto tam wie, jakie kraje jeszcze :).

"Lala" to wyjątkowa książka. Przegadana do bólu - w bardzo dobrym tego słowa znaczeniu. Nie wydała mi się wcale rozwlekła i nudna. Historie różnym ludzi były opisane bardzo zabawnie i niezwykle zajmująco:
"W bliżej niespamiętanych okolicznościach dziadek Brokl skończył studia chemiczne, wrócił z Syberii, zamieszkał w Kijowie, poznał na wylot najtajniejsze zagadnienia cukrownictwa, doszedł do stopnia profesora i poślubił babcię Wandę, która była kobietą bardzo mądrą, ale niezbyt inteligentną, a następnie spłodził czworo dzieci i został milionerem." (2)
albo
"Babcia Wanda z Dziesiątkiewiczów była niziutką, drobną kobietą o stosownym do jej rozmiarów rozumku. Dożyła sędziwego wieku lat dziewięćdziesięciu - może dlatego, że jej niewielkie ciało zużywało małe porcje czasu, a doniosłe wydarzenia oszczędzały ją, omijając szerokim łukiem." (3)
Lekturę tę nie sposób przeczytać bardzo szybko, czytelnik zastanawia się nad wieloma słowami, rozkoszuje zdaniami, czasami idzie to powoli, jednak miejscami akcja opowiadania przyspiesza z prędkością światła, by zatrzymać się w najmniej oczekiwanym momencie i urwać niemalże w sposób bolesny. Często odbiorca czuje się zdziwiony, myśli nad tym, gdzie teraz jest, o co tutaj chodzi, już nic nie rozumie i czuje się dosłownie jakby go oszukano i wpuszczono w maliny.
"Jak już wspominałem, narracja babcina wije się jak zielony groszek, wypuszczając coraz to nowe niespodziewane pędy chwytne. Tutaj winny jestem czytelnikowi jeszcze jeden długi, zielony - czy może raczej godnie sepiowy - wąs dygresji, nie mogę bowiem puścić w niepamięć kilku przynajmniej przygód, które spotkały pradziadka mego Waleriana Karnauchowa, byłego radcę prawnego Kolei Południowo-Zachodnich, zanim zamieszkał u pani Wolgemutowej i gotował kakao w osobnym garnuszku." (4)
To piękna historia i hołd złożony życiu, rodzinie, a także mądrości, której uczymy się przez lata, jednocześnie też wewnętrznej dziecinności, infantylności, które z powrotem przybiera na sile, kiedy człowiek zaczyna dobijać do wieku późnej starości.

No cóż, nie martwmy się. Podobno "jeszcze tak nie było, żeby jakoś nie było, i nigdy tak nie będzie, żeby jakoś nie było." (5)

Czytając "Lalę" odczuwam, że historia zatacza kręgi i przewija się przez życie każdego z nas. Prędzej czy później zaczynamy sobie zdawać z tego sprawę - zmienność i powtarzalność kapryśnie i chwiejnie płyną. Godzę się z tym. Niech tak będzie.

(1) - "Lala" Jacek Dehnel, str.11
(2) - tamże, str.12
(3) - tamże, str.14
(4) - tamże, str.51
(5) - tamże, str.53


Literatura: polska 
wydawnictwo: W.A.B. 
data wydania: 12 października 2006 
ISBN: 8374142227 
liczba stron: 408 
słowa kluczowe: literatura polska 
kategoria: literatura współczesna 
język: polski 
typ: papier 
wyzwania:
Rosyjsko mi! - autorskie (miejsce akcji m.in w ZSRR)

58 komentarzy:

  1. Czytałam ,,Lalę,, i uważam, że jest rewelacyjna:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie znałam książki wcześniej ... Chyba czas to zmienić :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Zapowiada się ciekawie, więc może kiedyś się skuszę ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Również czytałam, jest naprawdę dobra.

    OdpowiedzUsuń
  5. Piękna, piękna, piękna książka. A poza tym piękna. Och, ach i w ogóle. Ciepła, poruszająca - moje pierwsze, ogromnie udane spotkanie z twórczością Dehnela.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszystko się zgadza. Ja czytałam wcześniej "Balzakianę" i "Rynek w Smyrnie". Również bardzo ciekawe.

      Usuń
  6. To musi być niecodzienna historia przez kilka pokoleń. Z chęcią poznam tę opowieść.

    OdpowiedzUsuń
  7. Musi być naprawdę niezwykła - bardzo lubię takie "przegadane" książki i muszę przyznać, że bardzo chciałabym ją przeczytać ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Goszcząc na Targach Książki w Krakowie, jako punkt programu, wybrałem sobie spotkanie z panem Dehnelem. Pan Jacek opowiadał głównie o swojej najnowszej powieści, zatytułowanej "Matka Makryna", ale w trakcie pytań od czytelników pojawiło się napomknięcie o "Lali". Bardzo spodobał mi się ten pomysł napisania powieści o własnej babci, stąd jestem zainteresowany lekturą tej pozycji. A Twoja ciepła recenzja sprawia, że dzieło wydaje się jeszcze bardziej godne uwagi :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Matka Makryna" ciągle przede mną, strasznie jestem jej ciekawa. Polecam jego inne utwory - wszystkie mają ciekawy klimat.

      Usuń
  9. To jedna z najlepszych książek jakie czytałam w całym swoim życiu. Ciepła, barwna i napisana genialnym językiem. Od niej zaczęła się moja przygoda z twórczością Dehnela. Warto również sięgnąć po inne książki tego autora, szczególnie polecam "Saturn" i najnowszą "Matkę Makrynę". Dobrze, że mamy takich zdolnych młodych polskich pisarzy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja czytałam wcześniej "Balzakianę" i "Rynek w Smyrnie" i również ci je polecam. Tak, Dehnel jest świetny,

      Usuń
  10. Uwielbiam historie wielopokoleniowych rodzin. Tak, to książka dla mnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że byłabyś nią zachwycona :).

      Usuń
  11. "Lala" to, moim zdaniem, najlepsza książka Dehnela. Teraz czytam jego najnowsze dzieło i przyznam, że jest niesamowite. Kawał dobrej polskie literatury. I ten język - idealny, dopracowany w każdym calu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To dzięki tobie zwróciłam uwagę na Dehnela. Za co bardzo ci dziękuję. A jego najnowszą książkę oczywiście mam w planach :).

      Usuń
  12. Przytoczone cytaty bardzo mnie ujęły. Opisywany klimat również. Szukam "Lali".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Koniecznie, myślę, że się w niej zakochasz :)

      Usuń
  13. Zazwyczaj nie lubię czytać książek, gdzie można poznać historię kilku pokoleń, mimo to muszę przyznać, że 'Lala'' na swój sposób wzbudziła moje zainteresowanie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też za takimi nie szaleję, uwierz mi. Ale ta mnie porwała, język jest świetny.

      Usuń
  14. No to chyba trafi w moje rączki!!! ;) Też lubię takie historie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To życzę powodzenia w polowaniu na lekturę.

      Usuń
  15. W sumie racja, że "jeszcze tak nie było, żeby jakoś nie było, i nigdy tak nie będzie, żeby jakoś nie było". :) Chętnie się zaszyję w tych babcinych klimatach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Klimat trącający myszką potrafi być niezwykle pociągający :)

      Usuń
  16. Zdecydowanie jedna z lepszych książek, które czytałam :) Z polskich autorów polecam Liberę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Znam, również się zachwycałam "Madame"

      Usuń
  17. Piękna i bardzo mądra książka :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A czy robi to jakąś różnicę czy będę na onetowskim blogu czy też na blogspocie?
      Jakoś nie umiem się odnaleźć na blogspocie... Chyba za stara jestem żeby uczyć się wszystkiego od początku.

      Usuń
    2. Co do książki, to się zgadzam :)

      Nie wiem jak wygląda onet od strony administracyjnej, ale porównując blogspot do wordpress'a, to jest to niebo i ziemia. Siedź sobie, tam gdzie lubisz, tylko na onecie - zawsze muszę wpisywać jak komentuję wszystkie te rubryki i naciskać, że nie jestem spamerem - to troszkę draźniące. A, i mam taki brzydki rysunek przy moim imieniu i nazwisku :)))

      Usuń
    3. Widzisz Basieńko, ja z chęcią się przeniosę. Nauczę się od nowa wszystkiego. - Muszę dodać, że już się uczę (zajrzyj to zobaczysz). Ale mam problem z przeniesieniem obecnego bloga na blogspota. I nigdzie nie mogę znaleźć sensownej podpowiedzi.

      Usuń
  18. Ha co też moje oczy widzą;-) Basia po lekturze mojej ulubionej książki;-)Prawda,że cudna;-)? To ja zawsze odwiedzająca,lecz ostatnio rzadko komentująca.Pozdrawiam ciepło.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ooo, witam kochana :)
      Prawda. Cudna, że hej :)

      Usuń
  19. Coś niecoś słyszałam już o tej książce, jednak do tej pory nie miałam zbyt dużej ochoty na nią. Teraz moje nastawienie trochę się zmieniło. Zaczynam się zastanawiać, czy nie okazałaby się dobrą odskocznią od szarej codzienności...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sam język jest po prostu genialny, więc serdecznie ci ją polecam.

      Usuń
  20. Brzmi tak zachwycająco, że koniecznie muszę przeczytać!

    OdpowiedzUsuń
  21. Nie słyszałam o niej. A musi być zajmująca. Obecnie czytam "Ciała niebieskie", które trochę się z tą tematyką pokrywa. Bohaterka powoli odkrywa przeszłość dziadków. Ale jaką drogą to dalej pójdzie... jeszcze nie wiem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja nie słyszałam o "Ciałach niebieskich" :)

      Usuń
  22. Recenzja bardzo ciekawa i zachęca do przeczytania książki. Sam pomysł nie jest co prawda nowy i odkrywczy, ale, jak to zauważa autorka recki - język, dialogi i nade wszystko ciekawe historie tworzą klimat, bo on przecież jest tutaj najważniejszy. Z pewnością pozycją trzeba się zainteresować. Nie ukrywam, że sam mam w głowie coś obyczajowego... Warto poznać zatem coś, co jest dobrze odbierane przez rzesze czytelników.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lepiej wybrać coś co jest dobrze odbierane przez innych, niż źle ;)

      Usuń
  23. To musi być niezwykła powieść i coś mi się wydaje, że mocno doceniłabym język i brak tej nowoczesności :) Lubię klimatyczne powieści!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Byłabyś nią zachwycona. Jestem tego pewna.

      Usuń
  24. Wszystko wskazuje na to, że twórczość Dehnela powinna przypaść mi do gustu. Ostatnio zainteresowałam się ,,Fotoplastikonem" i ,,Balzakianą", a teraz ,,Lalą". Muszę rozejrzeć się za tymi książkami.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czytałam Balzakianę i Rynek w Smyrnie. Obie mogę ci polecić.

      Usuń
  25. Zapisuje się sobie, bo brzmi naprawdę bardzo interesująco.

    OdpowiedzUsuń
  26. Pamiętam jak początkowo trudno było mi się wgryźć w tę historię i sposób pisania autorki i formę (chodzi mi na przykład o brak wyszczególnienia dialogów przez sporą część powieści), ale w miarę lektury znacznie bardziej ją doceniłam. Nie jest to proza łatwa, ale na pewno wartościowa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, Znaleziony wcale nie jest łatwą lekturą, ale jaką wspaniałą.

      Usuń
  27. Ach, gapa ze mnie! Powyższy komentarz dotyczy książki "Znaleziony" Nadine Gordimer :)

    OdpowiedzUsuń
  28. Mnie zachwyca przede wszystkim język "Lali" - przepiękny i dopracowany w każdym calu. A i historia wzruszająca.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszystko jest tutaj naprawdę dopracowane.

      Usuń

Wasze uwagi są dla mnie cenne.
Dziękuję.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...