sobota, 10 maja 2014

"Bibliotekarki" Teresa Monika Rudzka (169)

źródło
"Bibliotekarki" to przezabawny... dramat.
Lektura opowiada o pracy pań bibliotekarek. Oczywiście z przymrużeniem oka. Wszystkie postacie i wydarzenia to fikcja literacka. Fabuła jest śmieszna do bólu, a zarazem troszeńkę smutna, ponieważ realia jakie są tutaj przedstawione mają słodko-gorzki smak... Bohaterowie zachowują się w sposób dość przerysowany, przejaskrawiony. Trudno jest się nie śmiać z poznanych bibliotekarek. Główna bohaterka Żywia po dłuuuuższym czasie, czyli wielu miesiącach "polowania" na dyrektora biblioteki, otrzymuje nareszcie upragnioną pracę w bibliotece. Jej perypetie i przygody w pracy są... intrygujące.
"Myślicie, że biblioteka to spokojne miejsce? Myślicie, że przychodzą tam ludzie mili, inteligentni, oczytani i kulturalni? Myślicie, że w bibliotece nie spotkacie pijaczka, wariata, czy dresiarza? Mylicie się jak cholera. Myślicie, że w bibliotece jest nudno? Że w bibliotece nic się nie dzieje i nie ma się z czego pośmiać? Mylicie się jak cholera."
Ta książka to rzeczywiście bibliotekarski dramat w przeogromnej ilości aktów. Podobno to pierwsza książka na polskim rynku ukazująca nam bibliotekarskie realia. Podobno jest szczera do bólu. No cóż... bzdura? W jakiejś części na pewno. Jednak pamiętajmy, że we wszystkim może tkwić doza prawdy.
"Śmiechu warte" - tak powinien brzmieć podtytuł tej książki.
Bibliotekarka do nowej koleżanki po fachu:
"Jak ty się naprawdę nazywasz? Bo ja chyba nie dosłyszałam? Żywia? Poważnie? Dziwne imię: Występuje w Starej Baśni Kraszewskiego, mówisz? Słowiańskie? Przepraszam, jesteś ochrzczona? O rany, ksiądz nic nie mówił? Podobało mu się, no popatrz. W życiu bym nie przypuszczała."
Picie alkoholu w pracy, małostkowość, tępota, plotkowanie za plecami, układy, zawiść, niechęć, fałszywa serdeczność, puste rozmowy o niczym (m.in.: oczywiście o kotach) - z tym wszystkim mamy do czynienia w "Bibliotekarkach".

"Alka nie za dużo pijesz?

Dajcie mi spokój, ja wam nie liczę." 
"Iza nie jedz tyle. Inni też by chcieli spróbować". 
Rozbrajająco bezpośrednia lektura. Niesamowicie zabawna. Proszę was odbierzcie ją z przymrużeniem oka. Wiele młodych bibliotekarek (mowa tu także o mnie;):
- ukończyło lub nadal studiuje na kierunkach: bibliotekoznawstwo i informacja naukowa, pedagogika, lub polonistyka, itp
-są oczytane (istni literaccy pasjonaci),
-chętne do pomocy,
-codziennie mają wiele pracy do wykonania,
-nie czytają książek w godzinach pracy,
-nie piją hektolitrów kawy tudzież herbaty przez cały czas,
-nie plotkują godzinami o niczym,
-lubią swoich czytelników,
-nie są stereotypowymi bibliotekarkami: nie noszą okularów, nie ubierają staromodnych ubrań, nie czeszą sobie koków, nie uciszają bez przerwy dzieci, nie są groźne, fukające, prychające, nieprzyjemne, a wręcz przeciwnie: wiedzą do czego służy maskara oraz szminka, uśmiechają się do każdego, potrafią nawet modnie się ubrać :)
-nie mają żadnych znajomości.
Tak, istnieje wiele takich osób. Serdecznie polecam tę lekturę każdemu, a szczególnie użytkownikom bibliotek - sami oceńcie czy cechy bohaterek są wyssane z palca, czy kryje się w nich jakaś prawda. Serdecznie pozdrawiam wszystkie bibliotekarki i bibliotekarzy.

------------------------------------------------------

Elegancka Żywia, zapracowana Halinka, pedantyczna Marta, życzliwa pani Stenia, Agata i Kasia zawsze w potrzebie finansowej, towarzyskie układy i przepychanki, a nawet... duch.Pierwsza na polskim rynku książka o bibliotekarskich realiach. Szczera do bólu. - źródło
Literatura: polska
wydawnictwo: SKRZAT
data wydania: 13 października 2010
ISBN: 978-83-7437-615-0
liczba stron: 304
słowa kluczowe: biblioteka, bibliotekarki, realia życia codziennego
język: polski
typ: papier
wyzwania:

To był także post z cyklu:

43 komentarze:

  1. Rozwaliło mnie już pierwsze zdanie - "Bibliotekarki" - to przezabawny dramat. I jak tu przejść obojętnie?

    OdpowiedzUsuń
  2. Czy ta książka nie jest jakąś pochodną bloga? Był kiedyś taki, zdaje się, że tam widniało "Bibliotekarski dramat w aktach niezliczonych"... No mniejsza. Wokół książki krążyłam już wielokrotnie, może kiedyś się przełamię.
    Inna sprawa, że naprawdę nie wiem, co bibliotekarki tak boli ten cholerny kok i okulary. :P Ale cóż... jestem stereotypowa: żłopię kawę ile wlezie, mam spódnice za kolano, kok, bryle, a czytelników lubię pod warunkiem, że mają mózgi. ^^ I nie mam z tego powodu kompleksów, o. Trzeba być dumnym ze swojej stereotypowości. 8)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie mam nic przeciwko stereotypom, ale nie wszystkie bibliotekarki tak wyglądają :) A większość niestety tak nas widzi:)
      To nawet wzruszające, że tak wyglądasz :)) ;)

      Usuń
  3. Przezabawny... dramat?! Jestem zaskoczona :) Chętnie poznam tę książkę i przy okazji podrzucę mojej kuzynce, która jest bibliotekarką :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Jak spotkam tę książkę to na pewno przeczytam : >

    OdpowiedzUsuń
  5. Niedawno miałam ja w rękach, ale jakoś nie wzbudziła mojego zainteresowania, może jednak dam jej szansę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A szkoda, bo uważam, że jest świetna!

      Usuń
  6. Jaka ciekawa książka, na pewno warta uwagi, bo takiego wybuchowego gatunku jeszcze nie poznałam :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Z chęcią przeczytam - zaciekawiłaś mnie tą lekturą ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Oj, nie podobała mi się ta książka:/ Sama studiuję bibliotekoznawstwo i nie cierpię krzywdzących stereotypów, których pełno w tej powieści. Nie rozbawiło mnie to, raczej zirytowało.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. E tam, ja podeszłam do tego z dystansem. Ale wiem, że kilka moich znajomych podeszło do tej książki w podobny sposób jak i ty.

      Usuń
  9. A ja mogłabym spróbować. Brzmi bardzo ciekawie.

    OdpowiedzUsuń
  10. Nie polubiłam pani Żywi Nadętej.
    Oj nie dziwię się, że niektóry nie chodzą do biblioteki, skoro bibliotekarka dziwi się, ze ktoś czyta książki D. Stell, czy nie rozumie jakiegoś trudnego słowa.

    Pani Żywia sugeruje, żeby wywiesić nazwiska z tekstem "Tych czytelników nie obsługujemy". A może odwróćmy tę propozycję i bojkotujmy biblioteki, gdzie pracują Żywie Nadęte.

    A, czy dyrektor biblioteki rzeczywiście dostaje skargi?

    Swoją drogą książka wyleczyła mnie z kompleksów czytelniczych. Będę czytała to, na co mam ochotę. Nawet Stell (czytałam "Zoję").

    Plusem książki jest to, że szybko się ją czyta.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co tu dużo mówić - takie nadęte bibliotekarki nie powinny być bibliotekarkami, bo są one dla ludzi, mają się dostosować do czytelnika, a nie oni do nich.
      Każdy czyta to co lubi, co mu się podoba i na co ma ochotę. Ja serwuję harlequiny swoim stałym czytelniczkom - one są zadowolone, a jak one są, to i ja także.

      Usuń
    2. Za harlequinami nie przepadam ;)
      Nie wiem, czy "Zoję" można uznać za harlequin. Przeczytałam, bo podobał mi się film.
      Ale też nie mówię nie, są takie sytuacje, gdzie trzeba się odmóżdżyć czy odstresować (szpital czy stresująca, ciężka praca).
      Poza tym warto czytać niezależnie od wykształcenia warto czytać.

      Usuń
    3. Ja za nimi także, ale czytelniczki uwielbiają :)

      Usuń
  11. Nie mówię nie, ale na razie mam inne książki do czytania i muszę się z nimi uporać ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Niestety nazwisko autorki nie jest mi znane.

    Basiu, zastanawiam się też, czy relację ze spotkania "Kolacja z Murakamim" (niestety sam autor nie będzie obecny, ale jego dania, a na koniec uczestnicy otrzymują jego najnowszą powieść) mogłabym dodatkowo dołączyć do wyzwania z Murakamim? Podczas kolacji pojawią się dania inspirowane jego powieściami, do których przepisy stworzyła Magda Gesler. Taka moja propozycja :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miqa kochana oczywiście, że możesz zgłosić to do wyzwania z Murakamim. Aż mnie zaintrygowałaś!!! :)

      Usuń
    2. Super! :D
      Tylko źle doczytałam i będzie to Marta Gessler, czyli pierwsza żona sławnego Gesslera, a jednocześnie rzekomo, jak podaje internet, bardziej utalentowana "kucharka" :D
      Już się nie mogę doczekać tego wydarzenia. Postem postaram się jak najszybciej zrecenzować tę nową książkę :)

      Usuń
    3. Nazwisko to samo, inicjały się zgadzają, jest super :);):D

      Usuń
  13. O proszę oryginalna propozycja, chętnie się z nią zapoznam :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Może być całkiem zabawnie. Chętnie przeczytam i dowiem się, czym Ty się na co dzień zajmujesz ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. Zdecydowanie dla mnie!
    A może za jakiś czas sama napiszesz książkę na ten temat? ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Eeeee, nie planuję ;)

      Usuń
    2. Nie musisz. Samo przyjdzie. :P

      Usuń
    3. Planuję zostać w tym zawodzie na zawsze, więc z pewnością nie byłby to dramat :))

      Usuń
  16. Ciekawa pozycja, chociaż czytałam mniej pochlebne opinie, ale podejdę z dystansem, może to być miła rozrywka.

    OdpowiedzUsuń
  17. Panie bibliotekarki, pracujące w bibliotece, do której uczęszczam raczej są z opisu, który podałaś pod ko0niec recenzji, a z taką stereotypową to spotkałam się jedynie na filmach :D

    OdpowiedzUsuń
  18. bibliotekarki to ogólnie cudowni ludzie, więc książką im poświęcona nie może być zła.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tutaj niestety ukazane są w bardzo nieciekawy sposób ;) Ale czyta się to świetnie.

      Usuń
  19. Zapowiada się ciekawie, chętnie przeczytam jak wpadnie mi w ręce :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Bardzo chciałabym być bibliotekarką. Sama znam sporą liczbę pań bibliotekarek i wcale nie są stereotypowymi panami w okularach. Za to są wspaniałe, bo odkładają dla mnie wyśmienite książkowe kaski ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A jak, trzeba cię zachęcić do powrotu do biblioteki! Więc pyszne kąski muszą być ;)

      Usuń
  21. zabawna i rozbrajająca lektura? czemu nie? widzę, ze tematycznie zaczęłaś czytać;PPP

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. buhaha ;) Przeczytałam tę książkę około roku temu :)

      Usuń
  22. Hih, muszę skonfrontować swoją wiedzę na temat bibliotekarek :)
    Ja się jednak bardziej czuję nowoczesną bibliotekarką, której cechy wymieniłaś i widzisz je także u siebie. No może poza tym, że piją hektolitry kawy i herbaty przez cały czas :)
    Ale kiedy odwiedza mnie moja poprzedniczka to łapie się za głowę, że u mnie panuje taki chaos i... nie uciszam czytelników :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Basiu, pozwoliłam sobie podlinkować u siebie Twoją recenzję, nie gniewasz się?
      Mnie się książka niestety zupełnie nie podobała...
      http://biblioteczkamagdalenardo.blogspot.com/2016/01/teresa-monika-rudzka-bibliotekarki.html

      Usuń
    2. Oczywiście, że nie. Dzięki.
      Trudno, ale każdy z nas jest inny i inaczej odbierze daną lekturę.

      Usuń
  23. Muszę koniecznie Basieńko przeczytać :)...najwyższy czas lepiej poznać swoją ulubioną blogerkę :D:D:D

    OdpowiedzUsuń

Wasze uwagi są dla mnie cenne.
Dziękuję.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...