piątek, 8 listopada 2013

"Złodziejka książek" Markus Zusak (84)


Przygotujcie się na dłuższą wypowiedź.
„Drobna uwaga. Na pewno umrzecie.”
 Już te pierwsze słowa "Złodziejki książek" zadziałały mi na nerwy. Na pewno umrzecie. Śmierć nam mówi taką drobnostkę od siebie, prosto z głębi serca. Przecież to jest oczywiste. Nikt z nas raczej nie jest nieśmiertelny, więc rzeczywiście umrzemy. Po co pisać takie banały. Było to dla mnie bez celu, miało pewnie wzbudzić w czytelnikach efekt szoku albo zainteresowania na dzień dobry, mnie wzburzyło i to negatywnie, więc w sumie jakiś skutek odniosło, lecz nie sądzę, aby na takim pisarzowi zależało. Niezwykle tani chwyt reklamowy.

Śmierć jest narratorem, a tematem Holokaust - z takiego czegoś musiał wyjść bestseller, prawda? Łał wszechwiedząca śmierć, to musi być coś po prostu wspaniałego. I bardzo mnie nurtujący temat . Pomyślałam sobie: TAK, to musi być to, pewnie rozpłynę się w achach i ochach nad "Złodziejką...".
Tymczasem Śmierć nie potrafi opowiadać z napięciem, albo może inaczej - ona nie chce niczego opowiadać w ten sposób. Po śmierci spodziewałabym się zastanowienia nad ludzkim trwaniem i jego zwieńczeniem, ale ona mówi o tym tak zwyczajnie, bez polotu, jakby w tym czasie obierała ziemniaki na obiad. No cóż, może rzeczywiście tak ma być - jeżeli ma na co dzień do czynienia z umieraniem, to woli o tym nie mówić bezpośrednio, chce zawoalować niektóre historie w żarcie, niedopowiedzeniu, ukazaniu wszystkiego z odmiennej strony.

Drażnił mnie brak chronologii w opowieści Śmierci, która zabijała momenty ciekawe mówiąc ni z gruchy, ni z pietruchy o tym, jak coś się rozstrzygnie w przyszłości - było to przedstawione bez ładu i składu, niechlujnie, brakowało mi tam... szacunku. Miałam wrażenie, jakbym czytała bazgraninę nastolatki, ale z lepszym zasobem słów. Narratorowi nie zależało  na zachowaniu tajemnicy i podbudowaniu podniecenia, zastanowienia, bo jak sam mówi: 
"To mechanizmy, które napędzają wydarzenia, interesują mnie, zadziwiają, konsternują i denerwują".
Jedno jest pewne - autor chciał nas zaintrygować, stworzyć coś innego i to mu się z pewnością udało.
Nie wiem czego spodziewałam się po tej książce, ale z pewnością nie małej dziewczynki, która miała okazję zabrać kilka książek, i której śnią się po nocach koszmary dotyczące matki i śmierci jej brata. Poznajemy także Żyda, który przebywa w najgorszym z możliwych miejsc podczas wojny. I pomyśleć, że tych dwoje połączy swoje losy - dziwaczna, interesująca historia.
Patrzymy na wydarzenia II wojny światowej przez palce, dystansując się - to nie znaczy, że ich nie odczuwamy, że nie zasmucają i nie załamują nas ludzkie zachowania i działania.
Książkę czyta się bardzo szybko, z zapartym tchem, ale dla mnie jest to przedstawienie wydarzeń II wojny światowej w wersji młodzieżowej, tudzież dla czytelników bardzo wrażliwych, taka wersja light, okrojona, zmutowana, nie do końca prawdziwa.
Żarty Śmierci są po prostu beznadziejne, bo jak można żartować z Holokaustu: podróżuje sobie z Polski do Rosji, są komory gazowe i bomby, które powodują, że "biedna" Śmierć/narrator ma więcej roboty:
"Czarna kosa, a niech ją. Powinienem sobie sprawić miotłę, albo mopa. No i wyjechać na urlop."
No cóż... Chyba jednak nie mam poczucia humoru.
Ważne momenty w książce (śmierć Rudego Steinera) wydają się być zbagatelizowane, przedstawione w olewający sposób (ja wiem, że taki jest styl Śmierci, żeby się nie przejmować, bo inaczej zwariuje, ale wydawało mi się to zbędne, tanie, niesmaczne). Interesujące momenty są słabo przedstawione, natomiast Śmierć dość często pisze przynudzające bzdury, np. przy zakończeniu pierwszej połowy książki:
"Jestem pewien, że pierwszą połowę znacie równie dobrze jak ja, a jeśli pozostaniecie w mym towarzystwie, zaprezentuję wam dalszy ciąg. Dalszy ciąg historii złodziejki książek.
Bezwiednie czeka, aż spotka ją wiele sugerowanych przeze mnie wcześniej wydarzeń. Czeka również na was..."
Typowe, zbędne lanie wody.
Nie podobało mi się bulwersowanie. Śmierć popisuje się, opowiada, żeby pokazać jak jest wszechwiedząca, potrafi zadrwić sobie z ludzi i momentów:
"KILKA FAKTÓW NA TEMAT REINHOLDA ZUCKERA  
Miał dwadzieścia cztery lata. Gdy wygrywał, cieszył się jak dziecko. Przytykał tubki z tytoniem do nosa i wzdychał.  
- To zapach zwycięstwa - powtarzał. I jeszcze jeden szczegół.  
Umrze z otwartymi ustami."
 I jeszcze jeden szczegół... Dla mnie to niesmaczne i pozbawione wyczucia.

Przyznaję, że było w książce kilka niebywałych momentów. Były one bardzo wzruszające wstrząsające, pięknie i wiernie oddające dane momenty, dające chwilę na refleksje, na oddech, na otarcie łez, na wykrzyczenie żalu. Szkoda, że nie było ich więcej...

Reasumując jest to przejmująco smutna, ale i zarazem słodko-gorzka powieść o ciężkich czasach, o Liesel - dziewczynce, o Maksie - Żydzie i innych bliskich im osobach, o życiu i śmierci oraz o cienkiej granicy pomiędzy nimi, która natarczywie uwidocznia się w tak ciężkich czasach dla ludzkości.  
Spodziewałam się po tym bestsellerze czegoś zdecydowanie lepszego. Zusak niesamowicie, wręcz do bólu spłyca temat II wojny światowej.  O niebo wolę "Noc" Elie Wiesela, czy "Ocalałego" Sama Pivnika (obie książki opiszę za jakiś czas na blogu) - oni byli więźniami obozów, oni wiedzą jak to przedstawić, aby czytelnik pokłonił się nad ich i nad innych Żydów tragedią, aby płakał razem z nimi nad nieszczęściem z którego udało im się uciec. 
Markus Zusak, ur. 1975r. w Sydney

Autor jest Australijczykiem i urodził się w 1975 roku - pytanie więc po co taka młoda osoba i to spoza Europy pisze o Holokauście? Zusak nie przeżył II wojny światowej i uważam, ze nie do końca umie oddać jej realiów. Otóż jest on synem Niemki i "podczas dorastania słuchał opowieści o III Rzeszy, bombardowaniu Monachium i Żydach przechodzących przez małe miasteczko w którym żyła jego matka". Słyszał niewiele historii o Żydach, za to pewnie sporo o Niemcach i taka właśnie, jak jego zasłyszane opowieści jest ta książka. Niemców ukazano tutaj niemalże jako naród bez winy.

Autor za lekko potraktował ich winę, za banalnie przedstawił wojnę, a naród oprawców ukazał jako osoby cierpiące i poszkodowane. Totalne zamydlenie oczu. Holokaust to bardzo ambitny temat i według mnie Zusak  porwał się z motyką na słońce. Niech pisze dalej książki dla dzieci i niech już tak zostanie, bo banalnie, z żartem i przymrużeniem oka można pisać o wielu sprawach, ale z pewnością nie o wojnie i śmierci. Dla mnie ukazanie w ten sposób Niemców jest czystą profanacją i nieposzanowaniem innych narodów, które wycierpiały wiele bezpośrednio z niemieckich rąk. Dziwię się, że Żydzi nie trąbili na alarm, kiedy ukazała się ta książka...

Taki poważny temat a opowiedziany w sposób błahy, nieciekawie. Drażnią mnie takie podejścia. Podobno wszyscy zachwycają się "Złodziejką książek" a ja jestem niesamowicie rozczarowana i zniesmaczona. Holokaust został potraktowany z przymrużeniem oka i niebywale kiczowato. Aż się nóż w kieszeni otwiera...
Okładka przypomina treść - ważna sprawa Holokaustu, ale poprowadzona za lekko - potańczmy sobie, co nam szkodzi la la la la la. Nie dostrzegam tutaj głębszego sensu nawet po dłuższym zastanowieniu. 


Nie zgodzę się z tekstem USA Today z tylnej okładki:
"Markus Zusak nie przeżył II wojny światowej ani zagłady, a mimo to jego Złodziejka książek zasługuje na miejsce obok "Dziennika" Anny Frank oraz "Nocy" Elie Wiesela. Ma szansę stać się pozycją klasyczną."
Stawianie tego utworu koło "Nocy" jest całkowitym nieporozumieniem (niemalże profanacją). Dla mnie to jak mieć ciastko w dłoni ("Noc") i patrzeć na nie przez kuloodporną zamazaną szybę ("Złodziejka książek"). Absolutnie nie mogę pojąć fenomenu popularności i zachwalania tej książki, ale żyjemy w takich czasach, że robi się wszystko, aby sprzedać swój utwór (więc co się dziwić, że Grey jest bestsellerem, prawda?). 

Pewnie wielu z Was się ze mną nie zgodzi, ale dla mnie literatura z tematyką dotykającą Holokaustu powinna odbiorcą wstrząsnąć, czytelnik ma złapać się za głowę, płakać, ba, szlochać i wołać o pomstę do nieba, że to właśnie "ludzie ludziom zgotowali ten los", że człowiek potrafi być tak bezduszny, że umie nie być... człowiekiem. Stanisław Lem nazwał nas w którymś ze swoich wywiadów "rasą drapieżców" (nawet nazwano tak książkę z jego ostatnimi tekstami, o której też za jakiś czas napiszę). Trudno mi się nie zgodzić z jego słowami...
Wydaje mi się, iż autor chciał opowiedzieć ważne wydarzenia z dystansem i w sposób innowacyjny, ciekawy, lecz nie bagatelizujący. Czy udało mu się to w sposób, który nie bagatelizuje tamte ciężkie przeżycia? Moim zdaniem nie. Ciekawa jestem czy Zusak odwiedził chociaż jeden obóz koncentracyjny, czy był np.: w Oświęciu, lub w Brzezince (byłam w obydwu miejscach), żeby namacalnie, naocznie zobaczyć, przekonać się do czego byli zdolni Niemcy w tamtych czasach. Czy Zusak widział tą istną fabrykę ludzkiej śmierci, te piece, te gazowe pomieszczenia, te drewniane prycze na których spali więźniowie, czy wiedział, że z ludzkiego tłuszczu produkowano mydło, że wykorzystywano każdy włos, wszystko z czego mogli coś stworzyć? Bardzo mnie to interesuje, czy autor przygotował się do napisania tego utworu szperając, odwiedzając, odkrywając przeszłość, czy tylko pisze o wspomnieniach swojej matki, która, jak niemal każdy zawstydzony Niemiec, będzie wszystko ukazywać swojemu dziecku w sposób wybielony.
Kolejny raz powtórzę: dla mnie to niemalże zbezczeszczenie, znieważenie Holokaustu. Kicz - ze śmierci nie robi się żartu, kpin. To było jarmarkowe i niesmaczne. Owszem ma wspaniałe momenty, ale to mi nie wystarczyło...
Ale z drugiej stronie może jednak nie ja powinnam ocenić ten utwór. Czy jest wspaniały? Czy jest karygodny?
"Najgorzej ze sprawiedliwą oceną. Chciałem ją zapytać, jakim sposobem te same rzeczy mogą się wydawać równie obrzydliwe i równie wspaniałe, dlaczego te same opowieści bywają równie wstrętne i równie cudowne".
Największe prawo do oceny książki mają Żydzi i ludzie, którzy byli wrogami III Rzeszy, wszyscy Ci co przeżyli II wojnę światową i byli tego wszystkiego naocznym świadkiem.

Może  i dla niektórych jest w tej książce coś cudownego, nieprawdopodobnego, unikatowego, wartego wychwalania i wzdychania do niej, ale ja PRAWIE nic takiego tutaj nie odnalazłam. Nie polecam czytać zakłamanej i mydlącej oczu literatury, a zwłaszcza gdy dotyczy ona Holokaustu, czyli całkowitej eksterminacji ludzi niegodnych "czystej krwi" Hitlera.

Z drugiej strony ganię siebie za to, co powyżej napisałam o "Złodziejce książek". Odbieram tę książkę jak czytelnik dorosły. A przecież jest ona stworzona dla dzieci! Powinnam mieć więcej dystansu i nie być aż tak strasznie czepialska. Może nie powinnam oceniać jej tak surowo. W literaturze dziecięcej/młodzieżowej brakuje książek historycznych i poruszających tematykę wojenną. Koleżanka (która odbiera tą powieść o wiele lepiej ode mnie) zwróciła mi uwagę, że "Złodziejka książek" otrzymała w 2008 roku nagrodę Małego i Dużego Donga, więc jest wiele osób, które umieją dostrzec w niej to COŚ. Ja jakoś nie potrafię.

Literatura: australijska
tłumaczenie: Hanna Baltyn
tytuł oryginału: The Book Thief
wydawnictwo: Nasza Księgarnia
data wydania: 2008 (data przybliżona)
ISBN: 9788310120588
liczba stron: 496
słowa kluczowe: II wojna światowa, Żydzi, Niemcy
kategoria: literatura współczesna
język: polski
typ: papier
wyzwanie:
Czytamy polecone książki,
Odnajdź w sobie dziecko - dla dzieci i młodzieży w wieku 9-14 lat.

146 komentarzy:

  1. Z ciekawości chyba zajrzę do tej książki, świetna recenzja :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki Jarku, ciekawe co Ty - historyk byś o niej pomyślał...

      Usuń
  2. Dużo czytałam na temat Holocaustu, szczególnie opisy przeżyć ludzi, którzy przeszli przez piekło gett i obozów. Miałam w planach "Złodziejkę książek" właśnie z racji tematyki. Po przeczytaniu Twojej recenzji wiem, że to strata czasu. Nie ma sensu czytać książki, która spłaca ten ważny i trudny temat. Również do tematu śmierci podchodzę zupełnie inaczej niż autor. Cytaty pokazują, że nie przebrnęłabym nawet przez pierwszych kilkanaście stron. Tak to właśnie bywa z bestsellerami.
    Basiu, Twoja recenzja jest świetna, czytała z przyjemnością:) Zaoszczędziłaś mi wielkiego rozczarowania i straty czasu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spłyca temat niemalże boleśnie, gorzkie rozczarowanie Moniko. Nie czytaj.
      Cytaty wybrałam specjalnie takie najbardziej drażniące, aby ukazać, że ta książka to czysta kpina.
      Dziękuję za miłe słowa... xx.

      Usuń
    2. To dobrze, że wybrałaś właśnie takie drażniące cytaty. Czytelnik od razu może stwierdzić, czy mu to odpowiada, czy nie.
      Basiu, podoba mi się pomysł z zapowiedziami recenzji poszczególnych książek. Od razu wiem, co wkrótce będzie u Ciebie:) Ja bym tak nie mogła. Jak mam w planach napisanie o jakiejś książce to zwykle piszę o innej.

      Usuń
    3. Wiesz co, te zapowiedzi to bardziej dla mnie, żeby się skonkretyzować i wiedzieć co pisać, a i tak co chwilkę je zmieniam, przedwczoraj miałam opublikować "Ości" Karpowicza i tego jednak nie zrobiłam :)). Jak coś się u mnie zmienia, to też ciągle coś zmieniam jak dodaję post o mnie itp. Staram się by były 2 posty w tygodniu, z czasem pewnie będzie ich mniej, zobaczymy.

      Usuń
    4. To i tak dużo:) Mam wrażenie, że co do Ciebie zajrzę to już jest coś nowego.

      Usuń
    5. A to tak, żeby Ci było miło ;PDDDDD

      Usuń
  3. Rewelacyjna recenzja. Z taką dokładnością i rzetelnością rozpracowałaś tę książkę, że jestem pod wrażeniem.
    Większość bardzo wychwala ,,Złodziejkę książek'' i czasami zastanawiałam się, czy że rzeczywiście jest to powieść bez skazy a teraz dzięki tobie wiem, że nie.
    Nadal mam ochotę na tę pozycje, lecz moje oczekiwania względem niej będą już nieco mniejsze.
    Jedynie co mnie martwi, to ten brak chronologii w opowieści Śmierci, ale mam nadzieję, że ten aspekt nie zirytuje mnie aż tak bardzo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Krysiu SPECJALNIE opisałam ją tak obszernie, aby ukazać zwolennikom tej książki, że nie jest tak wspaniała jak sądzą. Potrafiłam dostrzec w niej kilka wspaniałości, ale dla mnie to zdecydowanie za mało. Banał i brak polotu - oto co cechuje tą książkę.
      Dzięki za miłe słowa x.

      Usuń
    2. No właśnie, wszystkie recenzje tej książki, które czytałem były pozytywne, a tu taka niespodzianka ;P. Jednak co by nie było to mnie nadal ciekawi i przeczytam na pewno ;).
      Btw. to okładka mimo swojej prostoty jest zajebista ;3! Jedna z najlepszych jakie widziałem ;).

      Pozdrawiam :)!
      Melon

      Usuń
    3. Okładka to rzecz gustu ;)
      Ja przeczytałam 3 czy 4 niegatywne recenzje na temat tej książki i wiem, że nie jedyna tak myślę.
      Pozdrawiam x.

      Usuń
    4. Ile czytelników, tyle opinii, ale cieszą mnie takie mniej pochlebne, gdyż wiem wtedy, na co mam zwracać uwagę i czego się wystrzegać.

      Usuń
    5. Jakby każdy słodził to wiadomo by było, że to coś wspaniałego, genialnego wręcz, ale w tym przypadku nie ma o tym mowy.

      Usuń
  4. Przeczytałam w ubiegłym roku tą książkę zachęcona opiniami na blogosferze i lc, ale okrutnie się zawiodłam i rozczarowałam, również niezbyt ładnym moim zdaniem wydaniem w postaci opasłego tomiska.
    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, wydanie za duże, mało w nim treści jak na tyle stron, można to było inaczej wydać. Ja również się gorzko rozczarowałam.

      Usuń
  5. To nie pozycja dla mnie, ale recka spodobała mi się bardzo! wnikliwa i dokładna i w tym wypadku sprawdza siew 1000%!! Buziaki zaraz ją dodam do wyzwania;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To taka młodzieżówka, a Ty podobno lubisz? Nie ma tu dużo historii, ale i tak Ci jej nie polecam :)).

      Usuń
    2. jakoś fabuła połączona z Twoją recką tzn. z minusami jakoś mi nie leży...;))

      Usuń
  6. Zgadzam się z Martą. Recenzja wnikliwa i dokładna. Musiałaś się przy niej bardzo napracować :)
    "Złodziejka książek" nie przypadnie mi do gustu. Literaturze zakłamanej i spłycającej problemy mówię stanowczo NIE. Nie należę do osób, które uważają, że narodowi niemieckiemu należałoby bez końca wypominać to, co ich przodkowie zrobili ludziom, ale też nie zgadzam się na to, by przedstawiać Niemców jako biedne ofiary. Złości mnie ich użalanie się nad zniszczonym Dreznem czy nad zgwałconymi pod koniec wojny Niemkami.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też nie należę do takich osób co ciągle psioczą na Niemców, bo jaki jest tego cel, prawda? Stało się, ale nie można zacierać i mutować prawdy młodym pokoleniom, bo jest to jednak bardziej książka dla młodzieży. Jak młodzi zaczną czytać takie głupoty, to dojdą do wniosku, że Holokaust to wymysł Żydów i że nie miał on miejsca... Napracowałam się przy niej, to fakt :P.

      Usuń
  7. Basiu, czekałąm na Twoją recenzję "Złodziejki...". Wprawdzie nasze zarzuty wobec książki są nieco inne, ale w sumie sprowadzają się do jednej, wspólnej konkluzji. Jak już pisałam u siebie, za największe przegięcie uważam wkładanie do jednego worka Niemców i Żydów, katów i ich ofiary. Owszem, znamy ten frazes o śmierci, wobec której wszyscy są równi, ale używanie go w takim kontekście jest po prostu nadużyciem.
    Dodajmy - nadużyciem, do którego autor, z racji swego wieku i pochodzenia, nie ma po prostu prawa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To fajnie, że każda z nas odbiera ją inaczej, ale w podsumowaniu podobnie.
      Zgadzam się absolutnie - autor, który tego nie przeżył i pokątnie coś usłyszał w wersji ugrzecznionej od matki, nie może być dla mnie autorytetem w sprawie Holokaustu i wydarzeń II w.św.

      Usuń
    2. Basia, czuję się mile połechtana, że powołałaś się również na moją opinię :-) Dzięki wielkie:-) No i zawsze to dobrze wiedzieć, ze nie jest się osamotnionym w swoich opiniach :-) Pozdrawiam serdecznie :-)

      Usuń
    3. Jak mądrze piszesz, to trudno się na takie słowa nie powoływać ;).

      Usuń
  8. Rzetelnie podeszłaśo tej książki. Z samej ciekawości bym ją przeczytała.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hahaha ciekawe macie reakcje - ja mówię nie czytać, a wszyscy chcą :D.

      Usuń
  9. Zaszokowałaś mnie tą recenzją, bo tylko same "ochy" i "achy" widzę na temat tej książki. Jeszcze mocniej zmotywowałaś mnie do przyśpieszenia terminu tej lektury. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czy słowa "nie polecam" coś Ci mówią? hahaha Widziałam na LC, że ją posiadasz, mam nadzieję, że dostałaś ją w prezencie, a nie wydałaś niepotrzebnie na nią pieniądze ;).

      Usuń
    2. Mówią, ale wiesz. :) Ja lubię robić na przekór. :) A na książkę pieniążki wydałam, ale nie dużo. :)

      Usuń
    3. Szkoda tak marnować pieniędzy - lepiej zbieraj na pop corn, który zjemy razem w kinie:)) I może jakieś pićku. Ja stawiam bilety, więc nie mów, że Cię wykorzystuję.

      Usuń
  10. Zupełnie inaczej odebrałam tą książkę - szczerze powiedziawszy jestem zszokowana taką interpretacją... Wydaje mi się, że zupełnie nie o to tu chodziło... Ale oczywiście nie będę polemizować i udowadniać swoich racji - każdy ma swoje odczucia i swój rozum. Mam nadzieję, że osoby które nie czytały nie skreślą tej książki tak od razu. Może jakimś małym pozytywnym bodźcem będzie Mały i Duży Dong?
    Pozdrawiam i życzę bardziej trafionych lektur :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, wiem, że wiele osób widzi to inaczej :) Ja jakoś nie mogę się przekonać, to tylko moja opinia. Wiem, że jest to książka dla dzieci i nastolatków, aby przybliżyć im tematykę wojenną i nie ma wielu podobnych książek, ale totalnie nie podpasowała mi ani treść, ani styl tej książki. Od czasu do czasu, ale rzadko spotyka mnie takie rozczarowanie.

      Usuń
  11. Oj Basiu, Ty to potrafisz tak napisać, że człowiek nabiera ochoty nawet na to, co odradzasz :D
    Nie znam tej książki, ale przeczytałam Twoją recenzję i po zacytowanych fragmentach odnoszę wrażenie, że to projekcja zbitków opowieści usłyszanych przez autora, np. te szokujące rzekomo fragmenty ("umrze z otwartymi ustami"). Może to faktycznie robiło wrażenie na autorze-dziecku słuchającym matczynych opowieści, ale w obecnej formie już nie. Brak kontekstu, brak refleksji.
    I bardzo celne spostrzeżenie Pani zawarła, Pani Barbaro: ciekawe czy autor widział któryś z obozów zagłady. Może wtedy przeszłaby mu ochota na pisanie...

    Dzisiaj zawitamy do biblioteki, zapytam o nią.
    :D***

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie sądzę, żeby matka opowiadała mu ze szczegółami jak kto umarł, nie wiem nawet czy wspomniane postaci nie są fikcyjne - bardziej możliwe, że nie są niż jednak są ;).
      Kurczaki, paradoksalnie wiele osób chcę ją po mojej recenzji przeczytać - dlaczego ja się pytam haha:P. Ale może Wy odbierzecie ją lepiej, kto wie.

      Usuń
    2. haha Izabelko nie wiem czy mam się śmiać czy płakać i czy Ci gratulować, czy współczuć. Może Ty odbierzesz ją inaczej...

      Usuń
    3. Zobaczymy, nie twierdzę, że będę miała odmienne zdanie. Jak dojdę do tych samych wniosków co To, to też będzie dobrze, a nawet sie ucieszę że podobbmie myślimy :) ;) Po prostu zaciekawił mnie temat (holokaust) i to, co o holokauście może napisać 3 lata młodszy ode mnie człowiek z DRUGIEGO końca świata.
      Pozdrawiam niedzielnie i weekendowo :)*

      Usuń
    4. Tak, tematem miał być Holokaust - tak słyszałam na dzień dobry, ale jest on tylko niewielkim tłem tak naprawdę. Pierwsze skrzypce gra historia Liesel, ale tak mnie zdenerwowało to tło i cała banalność, że wspominam tak o tym Holokauście - w sumie bardzo niewiele go tam. Dopisałam ostatni akapit, że jest to książka dla dzieci i młodzieży, bo dowiedziałam się dopiero od znajomej jak opublikowałam post, więc to ma być ckliwa historyjka o biednej Liesel a reszta ma nie być wcale ważna, ale ja jakoś na przekór uczepiłam się tej reszty :P.

      Usuń
  12. mnie się książka bardzo podobała, ale rozumiem też, że nie do każdego taki sposób pisania o historii będzie odpowiedni. jak nadarzy się okazja zajrzyj do Posłańca. może bardziej przypadnie Ci do gustu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie przeczytałam na LC o "Posłańcu" i brzmi dość ciekawie, chociaż nie wiem, czy się nie poddam po "Złodziejce...". Pomyślę.

      Usuń
  13. Ale popłynełaś ;d rzeczywiście długa recenzja. Spodziewałam się po tej książki samych rewelacji a tu taka niespodzianka, jednak i tak chce ją przeczytać bo czytam wszystko co z wojną jest związane.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeżeli chcesz, to w takim razie nie powstrzymuję - widzę, że i tak mi się nie uda;).

      Usuń
  14. Mimo Twojej dość krytycznej recenzji ja i tak przeczytam tę książkę. Jestem nią niezwykle zaintrygowana, strasznie mnie ciekawi. Może akurat mi się spodoba? Mam taką nadzieję. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zobaczymy :)). Ale Kingo pożycz ją najpierw z biblioteki, nie kupuj jej od razu.

      Usuń
    2. Tak, tak, pamiętam o tym, obiecuję, że najpierw wypożyczę i przeczytam. :))

      Usuń
  15. Mam spore opory przed przeczytaniem polecanych przez masę czytelników książką, gdyż zawsze boje się, że mnie sie nie spodoba. Po tej jakoś tak wnosiłam, a tu proszę po Twojej dokładnej recenzji, widzę, że jednak mogłam mieć rację. Jeśli już czytam ksiażki, o tej tematyce, co robię rzadko, to wolę, by wydarzenia były przedstawione tak, jak powinny, bez zatajania i zmyślania. Chyba podziękuję.

    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie - przeczytaj lepiej "Noc" lub "Ocalonego", itp. - lektury bardziej szokujące, ale prawdziwe.

      Usuń
  16. Czytając twoją recenzję i te bzdety jakie wypisywał pisarz w ,,Złodziejce..." to aż mnie nosi i mam ochotę mu przywalić. To jest po prostu bulwersujące!!! Zgadzam się z tobą, bo w końcu jak koleś który wie prawie nic, może pisać o Holokauście i wojnie? I do tego uniewinnia Niemców! To jest po prostu okropne i żałosne!
    Uch... Na pewno nie sięgnę po tą książkę, a miałam taką chęc.
    O nie! Książka jest u mnie na straconej pozycji!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety, ale tak odebrałam tą lekturę, dla mnie również jest ona stracona...

      Usuń
  17. Wiesz co... Paradoksalnie mnie tą recenzją do książki zachęciłaś. :D Wiesz, lubię się przekonywać na własne oczy, zwłaszcza że się różnimy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Paradoksalnie KURCZAKI wiele osób do niej zachęciłam - o co Wam chodzi? :P:DDD Swoją drogą jestem strrrrrrrrrasznie ciekawa jak ją odbierzesz. Przeczytaj ją proszę hłe hłe hłe.

      Usuń
  18. To mnie zaskoczyłaś, bo nie takiej recenzji się spodziewałam. I cóż mogę powiedzieć, i tak bardzo chcę tę książkę przeczytać a Ty. "paradoksalnie mnie tą recenzją do książki zachęciłaś". :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kolejna niespełna rozumu!:P A róbta, co chceta ;).Poddaję się.

      Usuń
    2. Trzeba było napisać pozytywną recenzję, a nie zachęcać negatywną. I kto tu jest niespełna rozumu? :P

      Usuń
    3. Ale ja nie miałam na celu nikogo zachęcać, a wręcz odwrotnie - sama pomyśl - zachęcać negatywną :PPP To aż się ze sobą gryzie!!!

      Usuń
  19. O rany, świetna recenzja! Czytało mi się naprawdę dobrze, choć przyznam, że tylko mnie zachęciłaś do zajrzenia do książki ;d

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No masz Ci los! Następna. Nie planowałam Was zachęcić, wręcz przeciwnie :)).

      Usuń
  20. Wybacz, Basiu, bo choć szanuję Twoje zdanie, to nie zgadzam się z Tobą w żadnej kwestii.
    Dla mnie ta książka była świetna. Po prostu genialna. Tu nie chodzi o to, że Niemcy są pokazani jako naród bez winy. Tu chodzi o to, że nie wszyscy byli tacy. Liesel nie była małą morderczynią, a dziewczynką, która, choć cały świat się wali, dostrzega piękno. Tu nie chodzi o całą historię, II wojnę światową, a o cały ten koszmarny świat w oczach małej dziewczynki. Dla mnie - arcydzieło. Ale cóż, każdy może mieć inne zdanie :)
    Ale możesz sięgnąć po "Posłańca", bardzo dobrą książkę. Napisaną z niezwykłą swobodą, zabawną, błyskotliwą. Mnie bardzo się podobała :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ależ Maju nie mam Ci czego wybaczać, to normalne, ze każdy interpretuje każdą książkę na swój sposób. Nie twierdzę, że jestem nieomylna, ja po prostu odebrałam ją niestety w ten sposób. Za dużo się naczytałam na temat II w. św., aby móc tak spokojnie się nią zachwycić i patrzeć na to jako na piękną historię, kiedy w tle ukazano Niemców tak ładnie. WIEM doskonale, że nie wszyscy Niemcy tacy byli, że tyczy się to głównie nazistów, żołnierzy i osób, których Hitler wpoił swoje myślenie, ale ich była WIĘKSZOŚĆ, to był niemal narodowy zryw!!! Nawet Ci, którzy nie chcieli byli wcieleni w tą armię (psychologicznie zmuszani przez otoczenie) o wiele mniej było tych godnych, dobrych Niemców. I dla mnie jest to zakłamany obraz, niepełny, dziecko przeżyło tragedię, wszystko rozumiem, ale nie zapominajmy, że nie można tego tak spłycić i dać do czyatania dzieciom, bo one w przyszłości powiedzą: ale o co chodzi, przecież Niemcy w czasach III Rzeszy byli w porządku, jaki Holokaust - to czyjś wymysł. Był już kiedyś taki komentarz kogoś ważnego w USA, kto powiedział, że Holokaust to wymysł Żydów. Tragedia...

      Usuń
    2. Zgadzam się :D
      tymbark__

      Usuń
    3. Z Mają? Bo ze mną raczej nie ;) Macie prawo, ta opinia to moje odczucia i tyle, każdy może myśleć i odbierać ją w inny sposób. Zgadzam się.

      Usuń
  21. A miałam ją w planach i teraz już sama nie wiem, ale to pierwsza negatywna recenzja jaką spotkałam, jeszcze się zastanowię nad nią:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja już spotkałam się z 3 negatywnymi recenzjami, więc nie jestem odosobnionym przypadkiem ;).

      Usuń
    2. Czytaj czytaj :D świetna książka
      tymbark__

      Usuń
  22. Jestem bardzo ciekawa, czy i ja będę miała tyle negatywnych odczuć po tej lekturze. Może jednak się skuszę:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Skuś się skuś, polecam !
      tymbark__

      Usuń
    2. haha musisz ją naprawdę uwielbiać :DDD

      Usuń
    3. Nie chodzi o to że ją uwielbiam, ale nie rozumiem jak można komuś mówić żeby nie czytał

      Usuń
    4. Można, rozmawiam i doradzam na moim blogu, więc mam do tego prawo, a Ty masz prawo pisać: "Skuś się, skuś, polecam!"

      Usuń
  23. Recenzja niesamowita! A książka mam w planach. Muszę sama ją przeczytać i ocenić:)
    Pozdrawiam!!

    OdpowiedzUsuń
  24. Ogromnie dziękuję za miłe słowa i za pomoc w postaci osobistej krytyki ;) Postaram się o tym wszystkim pamiętać przy pisaniu kolejnej recenzji :)
    Weryfikację obrazkową wyłączyłam - nie miałam pojęcia, że mam ją włączoną, dlatego ciesze się, ze mi o tym napisałaś.
    Jeszcze raz serdecznie i ogromnie Ci dziękuję za zatrzymanie się nad moim blogiem i pokazanie okiem czytelnika jak to wygląda :)
    Pozdrawiam ciepło!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To tylko moje odczucia estetyczne ;) Dziękuję za nieobjechanie mnie za moją bezczelność :)). Pozdrawiam i dodaję Twój blog do swojej listy.

      Usuń
    2. Żadna bezczelność! Dobre rady zawsze są mile widziane ;) Dziękuję i odwdzięczam się tym samym.

      Usuń
    3. Nie musisz się odwdzięczać - wiadomo, ale i tak miło mi to słyszeć:). Pozdrawiam

      Usuń
  25. I wszystko jasne. Już wiem, że nie ma po tracić czasu na tę książkę. Pokazałaś ją od strony, o której się zazwyczaj milczy. Wszak w sieci, przeważają zachęcające recenzję "Złodziejki..." Ale to dobrze, że ktoś ma odwagę napisać, co mu się nie podoba. Ja jestem pewna, że wytykane przez ciebie błędy zwróciłyby i moją uwagę - dlatego mówię: Nie! tej książce.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się i dziękuję, że przeczytałaś i odebrałaś ją TAK jak sobie tego naprawdę życzyłam...

      Usuń
    2. Uważam, że powinnaś sama przeczytać i porównać opinię, a wtedy dopiero się wypowiadać. Może właśnie pohopnie i niepotzrebnie usunęłaś z swej listy taką wspaniałą książkę.
      tymbark__

      Usuń
    3. Kto wie, może i odebrałaby ją inaczej niż ja..., ale umie ona dostrzec też minusy, kiedy tam są.

      Usuń
  26. Recenzja naprawdę dobra i wnikliwa, jednak nie mogę się z Tobą zgodzić, bo "Złodziejka" to jedna z moich ulubionych książek. Ale ja mam nie co system oceniania - ostatnie czego wymagam od książki do konsekwencja z wydarzeniami historycznymi - dla mnie równie dobrze w książce Niemcy mogłyby wygrać wojnę, a i tak pewnie nie zwróciłabym na to uwagi (aaaa, bulwers wszystkich historyków!). Dla mnie najważniejsza jest sama historia i sposób w jaki autor ją opisuje. A, że mija się z prawdą historyczną... mówi się trudno, nie pisze podręcznika.
    Rozumiem jednak, że nie wszyscy tak to widzą i kogoś może to naprawdę odrzucić od lektury. Doceniam, więc Twoją wnikliwą analizę. Bo świat byłby nudny, gdyby wszyscy lubili to samo, prawda?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Salwinio nie wiem co powiedzieć na Twój komentarz. Jak Niemcy mogłyby wygrać wojnę i nie zwróciłabyś na to uwagi - mam nadzieję, że tak jak mówisz - TYLKO W KSIĄŻCE :)). Coś mi się wydaje, że tematyka Holokaustu jest Ci obca, bo byś tak nie napisała znając dobrze historię i wiedząc jak straszną krzywdę żołnierze niemieccy wyrządzili Żydom i nie tylko. Gdyby Niemcy wygrali, to byłby to koniec świata - prawdopodobnie nie byłoby nas na świecie, bo po zagazowaniu i stratowaniu wszystkich Żydów zabraliby się za Słowian - w tym za nas Polaków - nasi dziadkowie i pradziadkowie zginęliby a ich np: tłuszcz zostałby przerobiony na mydło. Nie byłoby nas... Niemcy podrzucali dziecięce niemowlaki w niebo i strzelali do nich jak do kaczek - mam mówić dalej? Nie można tak ignorować historii, a zwłaszcza NASZEJ polskiej historii i tej traumy jaką przeżyli nasi przodkowie. "Złodziejka..." porusza ten temat w sposób zakłamany, w tle. Historia może i by była wspaniała, ale nie można tak ukazywać reszty w innym świetle. Poza tym, gdyby Niemcy wygrali w tej książce, to Liesel i jej najbliżsi wiedliby z pewnością wspaniałe sielankowe życie w dobrobycie. Historia jest ważna zawsze i wszędzie, a nie tylko w podręczniku od historii - jeszcze ważniejsza jest w literaturze tak na co dzień, bo po nią sięgają inni ludzie i muszą znać prawdę. Dla mnie temat rzeka. Wiem, że chodzi Ci o to piękną, wzruszającą historię i tragedię tej dziewczynki w książce, ale jej zmyślona historyjka to "lajcik" i nic takiego przy innych prawdziwych historiach.
      Zgodzę się z Tobą całkowicie nie wszyscy powinni tak samo odbierać tą samą książkę i może Ci się podobać i totalnie nie mam nic przeciwko, tylko nie pisz mi, że tło historyczne nie ma znaczenia, BO MA :))))!!!!!! hahaha
      Tak świat byłby nudny do bólu, gdybyśmy myśleli wszyscy podobnie. Pozdrawiam i dziękuję za Twój wpis, który swoją drogą był pierwszym komentarzem, który kiedykolwiek wyprowadził mnie z równowagi :P:DDDD.
      Serdeczności...

      Usuń
    2. Nie miałam zamiaru wyprowadzać Cię z równowagi;) Mam nadzieję, że się za bardzo nie zdenerwowałaś:) I dziękuję za wyczerpującą odpowiedź.
      Oczywiście, że chodziło mi o hipotetycznie wygranie Niemiec w książce, niekoniecznie tej, bo tu faktycznie mogłoby mieć wpływ na losy bohaterów, ale powiedźmy innej tego typu.
      A historia generalnie jest mi obca, zgodzę się, bo baaaardzo jej nie lubię. Nie tylko poszczególnego okresu, ale historii w ogóle. Takie tematy faktycznie znam tylko z książek, filmów i zdaję sobie oczywiście sprawę, że niewiele z nich (jeśli nie żaden) nie odzwierciedla prawdziwej historii.
      A tło historyczne naprawdę nie ma znaczenia, ale DLA MNIE;) Bo domyślam się, że tylko ja jestem taką ignorantką (tak, nie boję się tego słowa, po prostu wiem, że jestem) i dla innych to tło jest bardzo ważne.
      Miłej niedzieli:)

      Usuń
    3. Spoko przeszło mi od razu jak Ci odpisałam :))). Nie chciałam Cię nazwać historyczną ignorantką, choć miałam to na końcu języka, ale sama o tym wspomniałaś... :P:DDD.hahaha Miłej niedzieli, wzajemnie :))) x.

      Usuń
  27. O, masz! Myślałam, że książka jest świetna! Zaciekawiła mnie, gdy przeczytałam jej opis - jakoś nie trafiłam te te "chwyty reklamowo-zachęcające" przez Ciebie przytoczone.
    Jeśli przeczytam, to z ciekawości, ale jakoś po Twojej recenzji chce mi się po nią sięgnąć dużo mniej ...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mówisz o tym z USA Today? Jest na tylnej stronie okładki. Ciekawe czy dojrzałabyś te uchybienia co i ja - przecież obie uwielbiamy historię.

      Usuń
    2. Tak, o tym z USA Today. Ja nie czytałam opisu z okładki :D
      Może kiedyś po nia sięgnę i wtedy, jeśli będziemy pamiętały, porównamy nasze wrażenia po jej lekturze :)

      Usuń
    3. Ja raczej nie zapomnę swojej reakcji po tej lekturze:))))

      Usuń
  28. Nie, raczej nie dla mnie. Takim książkom mówię stanowczo nie. Pomimo, że książka Ci się nie podobała, to Twoja recenzja jest genialna! Bardzo wnikliwa, świetnie się ją czyta.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki xx. Zauważyłam, że długie recenzje piszę jak czymś się totalnie zachwycę, lub coś mi się nie podoba, ale czuję potrzebę wytłumaczenia DOKŁADNIE dlaczego tak jest.

      Usuń
  29. Słyszałam wiele dobrego o książce, mam ją w planach.

    OdpowiedzUsuń
  30. Nie lubię tematyki wojennej, Holokaustu, za dużo naczytałam się tego na studiach. Dlatego tym razem spasuję, szczególnie, że Tobie ta książka nie za bardzo przypadła do gustu ;)

    OdpowiedzUsuń
  31. Już od dawna chcę ją przeczytać.

    OdpowiedzUsuń
  32. Jestem baaaardzo zainteresowana :) Zrobiłaś mi na tą książkę straszną ochotę :)

    OdpowiedzUsuń
  33. Uważam, że Twoja recenzja jest rewelacyjna. Uwielbiam, gdy w recenzji znajdują się cytaty. To mi daje przedsmak lektury.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jak? Skutecznie Cię zniechęciłam? ;)

      Usuń
  34. Książkę kiedyś zaczęłam czytać, ale trochę mnie nudziła. Mam zamiar zrobić do niej kolejne podejście. Co do Twojego bulwersu na temat wojny, Holokaustu i obozów.. Mnie osobiście chce się już rzygać jak słyszę, dyskusje na temat wojny. Jedni owszem, próbują sprawę umniejszyć, trochę zbagatelizować. Ale jeszcze bardziej wkurza mnie jak ktoś robi z tego większą tragedię niż była. Jakie znaczenie ma to ile osób zginęło? Czyli jak zginie miliard to jest większe zło niż to jakby zginęło dajmy na to tysiąc? Ludzie ciągle na siłę poruszają ten temat, chcą pokazać jakim to potworem nie był Hitler i jak to Polacy i Żydzi się nie wycierpieli. A jak Polacy teraz pomagają Amerykanom najeżdżać na Afganistan? Byłam w Oświęcimiu i Brzezince. Okej to co tam się wydarzyło jest straszne, ale jak słyszałam komentarze niektórych koleżanek (typ grzecznych i cichych myszek) jakie to było jezus maria straszne, i o rety co tu się działo.. A w ich głosach było słychać wymuszone współczucie.. miałam ochotę tymi pozerami potrząsnąć. Każdy Polak powinien odwiedzić to miejsce. Każdy na świecie powinien mieć świadomość tego co zaszło i wyciągnąć z tego naukę. Można o tym rozmawiać, nawet trzeba, ale większe ataki na Niemcy na nic się nie zdadzą.. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie robię z tego większej tragedii niż była, nie sądzę. Historia jest dla mnie ważna, obejrzałam wiele filmów dokumentalnych i przeczytałam wiele książek na temat II wojny światowej, więc nie lubię jak coś jest przedstawiane na opak - to chyba normalne!!
      Oczywiście, ze jest większa tragedia jak zginie 6 mln Żydów, niż miałoby ich zginąć tysiąc - to jest jasne jak słońce. Nikt "na siłę" nie porusza tematu, że Hitler był potworem, każdy pisze to co czuje i to co JEST PRAWDĄ. Polacy i Żydzi się wycierpieli. Nie wypowiadam się na temat tego, że Polacy pomagają teraz Amerykanom, bo nie przeczytałam żadnej takiej książki. Niektórzy Polacy są również warci potępienia podczas II w. św, a niektórzy Niemcy byli wspaniałymi ludźmi - to z nas każdy wie. Może dla Ciebie to współczucie jest wymuszone kiedy mówimy o Oświęcimiu, ale każdy przeżywa takie coś po swojemu i nie możesz mówić, że ktoś się zmusza i jest pozerem. Jakieś to dla mnie dziwne, ale może masz dziwne koleżanki-aktorki;) Nie atakuję Niemców, ja po prostu chcę, aby prawda była prawdą i tyle. Nie chcę, że byli oni ukazani tak prześlicznie. Jakby to zrobili Polacy, to mówiłabym źle o naszych przodkach. Proste jak drut. Dla mnie temat Holokaustu i II w. św jest bardzo ważny, nie bierz w nim dyskusji, jeżeli... chce Ci się rzygać, kiedy o nim słyszysz :)))).

      Tak czy siak pozdrawiam i życzę miłego poniedziałku - Dnia Niepodległości :P:D;D.

      Usuń
    2. Moja mama ma też do tego taki stosunek. A ja uważam, że każdy potwór stał się taki z jakiegoś powodu. Nie mówię, że każdy ma się taki stać, bo coś wycierpiał, ale niektórzy są słabi.. Dobrze, powstało na ten temat już tyle książek. Ludzie drążą temat i powstaje z tego większa afera niż była. Większa tragedia? Ja tam uważam, że liczy się życie każdego człowieka z osobna, a nie jakiegoś ogółu. Polacy sami też chcieli takiego losu. Dawno temu mieliśmy idiotów za władców, którzy za dużo władzy dali jeszcze bardziej kretyńskiej i zachłannej szlachcie. Doprowadzili do tego, że przeciętny chłop nie nazywał się Polakiem, a tutejszym. A potem ta cudowna szlachta i zakochany król dali się zrobić w konia Katarzynie II. Dopiero po utracie niepodległości ludzie zaczęli się poczuwać do patriotyzmu.
      Umniejszanie, umniejszaniem, ale nie należy też z tego robić męki pańskiej.
      Też o takiej nie słyszałam, ale nikt o tym raczej nie pisze. Natomiast ciągle w wiadomościach się mówi o "biednych" weteranach, którzy zostali kalekami w Afganistanie, albo o tym jak to się Polacy tam narażają, a Obama im nie dziękuje..
      Nie o to chodzi. Rzecz w tym, że Ci którzy chcą właśnie tak podkreślić wielkość tragedii też na tych drugich krzyczą. Czyli co robią? Sieją więcej nienawiści, a podobno w słusznej sprawie. Nikt nie myśli o konsekwencji swoich słów. Niejednokrotnie w takich dyskusjach sobie ludzie nawet ubliżają, to jest straszne.

      Również pozdrawiam. ^^ Mmm nie lubię poniedziałków, ale święto postaram się obchodzić (czyt. oglądać telewizję x3). :)

      Usuń
    3. Twoja mama ma bardzo zdrowy, normalny stosunek. Mam wrażenie, że Ty mówisz o chlebie, a ja o wodzie - według mnie nie można tak uogólniać. Tragedia jednego człowieka jest równa tragedii całego narodu? O czym Ty mówisz? Lepiej niech zginie jedna osoba z Twojej szkoły/pracy/miasta, niż cała szkoła? Tragedia nie jest równa tragedii, bo im więcej osób umiera, tym więcej osób to wspomina i rozpamiętuje - choćby same rodziny poległych. Tragedia jednostki nie jest równa tragedii narodu i nigdy nie będzie, bo Ci co pozostaną po narodowej tragedii mają złamane życie przez lata, przeżywają traumę. Jak umrze jedna bliska Ci osoba, to tragedia będzie nieporównywalnie mniejsza, niż gdyby miała być to cała Twoja rodzina i przyjaciele.
      Polacy też chcieli takiego losu? Co Ty mówisz? Przytaczasz mi jakąś historię, która była bardzo dawno temu. Czyli Ty też chcesz, żeby ktoś a'la Hitler na Ciebie napadł i wszystkich teraz wymordował, bo podczas II w. św. jacyś Polacy wymordowali Żydów, więc Ci się teraz należy - sama się o to prosiłaś? głupotą jest tak mówić.
      To jest całkowicie normalne, że jak Polska utraciła wolność, to Polacy zaczęli poczuwać się do patriotyzmu. My teraz też się nie poczuwamy (wielu z nas), ale gdybyśmy utracili niepodległość, to wszyscy jak jeden wstalibyśmy walczyć o swoje (przynajmniej mam taką nadzieję, ale mogę się mylić - niestety). Docenia się coś, co się dopiero utraci - zawsze tak było i zawsze tak będzie - to jest całkowicie normalne.
      Nie wiem czy Amerykanie dziękują Polakom za pomoc, czy nie - nie wypowiadam się i nawet gdyby nie dziękowali, to co ma wspólnego do Holokaustu? Inny kraj, inne działania, inne czasy - co ma piernik do wiatraka? Ja nie widzę sensu, więc raczej się nie zrozumiemy ;)))
      Podkreślam - ja nie sieję nienawiści i nie rozpamiętuję na co dzień Holokaustu, bo to głupota-było minęło i nie powróci, ale nie można kłamać, zacierać prawdy, bo zaraz ktoś stwierdzi, że Hitler był spoko, a Holokaust to owoc wyobraźni Żydów - tak już jeden z Amerykanów kiedyś powiedział, że Żydzi to sobie wymyślili. Nie zapominajmy przeszłości. Nikomu nie ubliżam, nikomu nie umniejszam, o nikim nie opowiadam opowieści dziwnych treści wyssanych z palca. Nie lubię tylko jak ktoś ignoruje historię, bo to miało niestety miejsce, to nie jest jakaś smutny, fikcyjny wymysł, tam była prawdziwa rzeź. Uszanujmy to, a nie bagatelizujemy, gardzimy prawdziwą historią, nie lekceważmy jej. Nasi dziadkowie i pradziadkowie byli tego naocznymi świadkami i w grobie by się przewracali, gdyby wiedzieli jak te wydarzenia zostają zniekształcone i wynaturzone.

      Usuń
    4. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    5. Nie zapominam. Znam mniej więcej historię II wojny światowej. Po prostu nie rozumiem złości na tych, którzy nie chcą rozpamiętywać. Nie zmienisz ich zdania. Dobrze, niektórzy chcą zatrzeć prawdę, ale ona zawsze pozostanie prawdą. Za czasów PRL-u też Rosja w polskich szkołach była święta. Ale jakoś dzisiaj w szkole, ja normalnie się uczę o tym co naprawdę było.
      Nie dziwię się Niemcom, że się wstydzą. Gdyby w Polsce rządził taki dyktator, a nasze wojska by wymordowały tylu ludzi też byś się wstydziła. Możesz zarzekać się, że byś się przyznała. Ale tak naprawdę tego nie wiesz. A ja przyznaję Niemcom w sumie rację. To byli HITLEROWCY, nie Niemcy.
      Owszem, smutno mi na myśl z tym co się stało, że tak katowali tych ludzi. Ale wojny toczą się od tysięcy lat i nadal trwają. Polacy to nie takie zbłąkane owieczki. Używali sobie przez lata, przez co potem nie mieli się jak chronić. W ogóle to śmieszne, że takie małe państewko prawie zawładnęło światem. Jakby pozostałe kraje nie mogły się zjednoczyć.. Albo Hitler w rzeczywistości był prawdziwym geniuszem, albo to w pozostałych krajach wśród miliardów ludzi żyli sami idioci i melepety.

      Usuń
    6. Nie zrozumiemy się, szkoda mi energii na dyskusję, która nic nie wnosi, ani do zmiany mojej decyzji, ani do Twojej.
      Kończę więc;)
      Życzę miłego dnia x.

      Usuń
  35. Rozpisałaś się :D
    Mnie jakoś zaciekawiłaś... Mimo tego wszystkiego. Chyba po nią sięgnę :)
    + Świetna recenzja :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie namawiam do niej, ale przecież Ci jej nie zabronię, prawda? :))))))))

      Usuń
  36. Potrafisz się rozpisać i robisz to świetnie. Nie czytałam i raczej nie przeczytam, ale uważam, że właśnie dla dzieci i młodzieży książki powinny nieść prawdę i tylko prawdę. Tu przekaz powinien być jasny. Uważam więc, że twoje oburzenie ma uzasadnienie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za zrozumienie.

      Usuń
    2. Na LC pewien młody, bo 15-letni, człowiek polecił mi ostatnio tę książkę.
      Jeżeli pozwolisz podam mu link do Twojej strony.

      Usuń
    3. Oczywiście, nie ma problemu, ale wiele osób jest nią zachwycona i mnie atakuje. Ale przywykłam ;P. Podaj, podaj.

      Usuń
  37. No cóż, z pewnością nie było to Twoją intencją, ale zachęciłaś mnie do przeczytania tej książki. Czytałam o niej niemal same superlatywy. Czas więc wyrobić sobie własne zdanie na jej temat.
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  38. A to Ci dyskusja :) Sporo słyszałam o tej książce, ale to ciekawy paradoks, że tak krytyczna recenzja w jakiś sposób zachęca do sprawdzenia na własnej skórze tej pozycji. Mnie nie kusi (no może odrobinkę), ale na razie mam inne plany czytelnicze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciekawa sytuacja, ale i irytująca ;)))).

      Usuń
  39. Co do tego że wydarzenia przedstawione były w tej książce nieskładnie, chciałem powiedzieć o tym, że w tej książce nirchodzi o to żeby były prerazajace momenty, abyśmy czekali na śmierć bohaterów. Śmierć specjalnie opisana jest wcześniej, żeby zwrócić uwagę na coś innego, a nie moment śmierci i nie myśleć o tym, a o innych wydarzeniach.
    Co do chwytów reklamowych to podejżewam że autorka recenzji ue zastosowała, chciała nas zaszokować. Wszystkie recenzje są raczej pozytywne, więc trzeba było zaintrygować, żeby zdobyć trochę komentarzy...
    tymbark__

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem skąd wziąłeś tymbarku te "wszystkie pozytywne" recenzje, bo sama spotkałam się z 4 złymi, więc nie jestem odosobniona. Nikogo nie szokuję, piszę swoje odczucia i tyle.

      Usuń
    2. Mówiąc wszystkie miałem na myśli większość, przepraszam za pomyłkę.

      Usuń
    3. No cóż, w takim razie należę do mniejszości.

      Usuń
    4. Jest tam napisane wszystkie są RACZEJ pozytywne, co nie znaczy że wszystkie takowe są

      Usuń
  40. Napisałaś, że w literaturze dziecięcej/młodzieżowej brakuje książek historycznych i poruszających tematykę wojenną to znaczy, że nie masz orientacji w tej tematyce, bo co do dziecięcej to fakt nie ma za wiele (chociaż ostatnio wyd. Literatura wydało kilka książek o II wojnie światowej dla dzieci), za to dla młodzieży są. Każdy ma prawo do swojej opinij o książce, ale uważam, że nie na miejscu jest pisanie komuś żeby czegoś nie przeczytał, bo komuś się nie podoba.
    Co do książki skierowana jest ona dla młodzieży i dlatego napisana jest tak, a nie inaczej i przede wszystkim jest to beletrystyka, a nie książka popularnonaukowa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest kilka publikacji dla młodzieży, dla dzieci także, ale miałam na myśli to, że nie jest ich tak wiele, że nie ma ich więcej, że ja osobiście odczuwam ich brak.

      Totalnie nie rozumiem, jeżeli coś mi się nie podoba, to jak najbardziej mogę komuś książki nie polecić, a jak ktoś przyjmie moją opinią to już jego sprawa. Tak samo jak Tobie podoba się ta książka i masz prawo ją polecać, tak ja jej nie polecam, proste jak drut. Nikt mi tego nie zabroni,to moje zdanie.
      Odebrałam ją w ten sposób, ale to są moje odczucia, przecież nie mówię, że jestem nieomylna, ja odczytuję i skupiam się tutaj (niestety dla tej książki) bardziej na historycznym tle, które jest gdzieś daleko w tej historii, ale dla mnie jest bardzo istotne. Możliwe, że nie umiem odczytać tej książki i być porwana jej "urokiem", ale po prostu nie chcę mieć zmydlonych oczu. Proszę sie następnym razem podpisać. Anonimy kasuję, zrobiłam tutaj wyjątek.

      Usuń
  41. Z mojej strony niedopatrzenie, że się nie podpisałam i za to przepraszam. Mnie nie chodziło o polecenie do przeczytania czy nie, tylko o fakt twoich komentarzy przy wpisach, typu np: Nie czytaj. Każdy ma prawo do swojej opinii, bo można coś komuś polecać czy tez nie, ale nie zniechęcać do czytania. Po przeczytaniu każdy wyrobienia swoją własną opinię, a nie bazuje na cudzej.
    To jest książka beletrystyczna, a nie faktu więc tło może być różne nie koniecznie prawdziwe.
    Fakt recenzja napisana przez ciebie jest ciekawa i na tyle mnie zaintrygowała, że sama napisałam komentarz, a rzadko to robię. Myślę że jeszcze do ciebie kiedyś zajrzę.
    Dziękuję za nie skasowanie mojego anonimu. Pozdrawiam i życzę wielu owocnych lektur.
    Nika

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moje komentarze są tak jakby moją rozmową z komentującym, więc komentuję tak jak uważam, gdyby ta książka była w mojej ocenie świetna, to wszędzie pisałabym coś typu: "Musisz to przeczytać!!!", ale odczuwam inaczej więc piszę coś całkiem przeciwnego, przecież to mój blog i mogę w swoich dyskusjach tak pisać, a jak to zostanie odebrane i czy przyniesie skutek to już inna para kaloszy. U kogoś na blogu nie śmiałabym tego robić, ale jestem u siebie i rozmawiam. Tak, zdaję sobie sprawę, że tło może być nieprawdziwe, ale czy Ty wiesz jak młodzi ludzie je odczytują? Niemcy nie byli tacy źli, byli cacy podczas II w.św, widzimy ich bardziej ludzką stronę (ok, byli i dobrzy Niemcy, zgadzam się w 100%) ale nie można niemal o wszystkich pisać tak dobrze (hitlerowcach), bo jak przyjdzie co do czego, to tak jak pisałam powyżej młode pokolenia uznają, że Holokaust nie miał miejsca i jest wymysłem Żydów. Usłyszałam w komentarzach od dziewczyny, że tragedia milionów, jest równa tragedii jednostki - już do takiego myślenia dochodzi. Ach, temat rzeka. Nie chcę go znowu zaczynać, ale do takich wypaczeń dochodzi w umysłach młodych, którzy "znają" historię JEDYNIE z książek (czyli są historycznymi ignorantami i nie znają jej wcale, ale zachowują się jakby ostatnie rozumy pozjadali).
      Zachęcam do odwiedzin! Rzadko opisuję tak negatywnie cokolwiek, więc następnym razem czytając moją opinię może być tylko lepiej;).
      Pozdrawiam Niko. Moja kuzynka ma tak na imię :)).

      Usuń
  42. Basiu wspaniała recenzja! Bardzo przemyślana i dojrzała. Sama książki nie czytałam, czytałam za to kilka opinii i wszystkie były pozytywne.
    Mimo wszystko chciałabym sprawdzić swoje odczucia na temat książki, na pewno będę ją analizowała przez pryzmat Twojej recenzji, ale może dzięki temu mój odbiór nie będzie powierzchowny.
    Dziękuję tę świetną recenzję.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja czytałam kilka negatywnych, więc nie jestem jedyną osobą, która nie "kocha" się w "Złodziejce.."

      Usuń
  43. Naprawdę przykro było czytać twoją recenzję. Wręcz przeciwnie,to nie Zusak spłaca ten trudny i ważny temat, tylko ty podeszłaś do książki niepoważnie i lekko banalnie. Uczynienie śmierci narratorem było zabiegiem zdecydowanie fajansiarskim;celem było podejście w miarę ambiwalentne.Najważniejsze jest to, że w utworze ani przez chwile nie chodzi o prawdy historyczne czy rzetelne i precyzyjne odzwierciedlenie realiów. Od początku do końca wszystko skupiało się na emocjach. To jedna z książek, przy których się zatrzymujesz, zmieniasz priorytety. Łzy spływające po policzkach oczyszczają twój umysł i duszę. Zdziwiło mnie, że tak cholerycznie szukałaś przysłowiowej dziury od pierwszej strony. Niewątpliwie masz ogromne doświadczenie i porównanie, z którym ja równać się nie mogę, jednak wydaje mi się, że bd ekspertem, poniekąd starym wygą, zgubiłaś gdzieś ludzkie odczucia. Smutne i trochę zabawne jest to, iż przez bycie wyjątkowo wymagającą czytelniczką, nie potrafiłaś wyciągnąć z tej książki, zwyczajnie, jednej z piękniejszych historii jakie spisano na papierze.
    Podziwiam profesjonalizm jakim się wykazałaś pisząc recenzję, ale to jest chyba twój problem. Za dużo myślałaś, za mało czułaś. Miałbym jeszcze ogromną prośbę, czy mogłabyś mi podać jakiś ogólnodostępny tytuł, wobec którego masz podobne wrażenia jak ja do tej książki? Z niecierpliwością czekam na odpowiedź. Tak nawiązując do książki, zapomniałaś spojrzeć na kolor nieba podczas codziennych czynności ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po pierwsze: proszę się podpisać, bo następnym razem skasuję wypowiedź, kasuję anonimy.
      Po drugie, to TYLKO MOJE ODCZUCIA, MOJE ZDANIE, MOJA WYPOWIEDŹ, więc możemy się totalnie różnić!!!
      Po trzecie - jaką starą wygą, bo nie rozumiem tego stwierdzenia.
      Po czwarte zachwycam się wieloma książkami, ta była dla mnie nieciekawa, a historia średnia na jeża, więc nie miałam co tutaj odczuwać, ot tyle w tym temacie. Kolor nieba? Patrzyłam na słońce i powiew wiatru :)
      Pamiętaj, ze możemy się różnić i tyle. I Ty masz prawo do innego zdania, ja Ciebie nie neguję za Twoje uwielbienie do niej, Ty spróbuj zrozumieć mnie. Zajrzyj w zakładkę o mnie/..... i tak masz na dole LISTĘ CZYTELNI. To są książki, które bardzo lubię i które tutaj przedstawiłam. Pozdrawiam.

      Usuń
  44. Podpisuję się pod Twoją recenzją w 100%. Właśnie obejrzałam film i nie mogę pojąć co ludzi w nim tak bardzo zachwyca. Bardzo poważny temat jak Holokaust przedstawiony jest w sposób powierzchowny, groteskowy, zakłamany. Naziści jawią się tu niczym twór z kosmosu, który zniewolił umysły Niemców. Film doskonale wpisuje się w klimat ostatnich produkcji typu "Nasze matki, nasi ojcowie", które starają się wybielać Niemców.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że myślimy podobnie.

      Usuń
  45. Widzę, że Twoja recenzja wywołała burzę z piorunami :D
    Hm... Szkoda, że książka nie zachwyciła Cię, a wręcz odrzuciła. Rozumiem to, bo każdy może inaczej odbierać książki i to jest w nich piękne. Ja sięgając po "Złodziejkę..." nie nastawiałam się na nic. I może właśnie dlatego nie rozczarowałam się, a oczarowałam. Ja nie znalazłam w niej nic negatywnego...
    Mam kilka uwag do Twojej opinii :) Wydaje mi się, że autor nie pokazał Niemców bez winy, bo zaznaczał, że niektórzy byli zagorzałymi wyznawcami Hitlera. A ponad to chciał zwrócić uwagę na to, że pozostała część nie akceptowali jego działań - Hans nie chciał wstąpić do armii, przyjął Żyda pod swój dach ryzykując życie swoje, żony, Liesel oraz swojej rodziny (ukazał człowieczeństwo Niemców, którzy nie byli bezduszni), rzucał chleb podczas pochodu do obozu... Poza tym czyż to Niemcy byli winny temu, co się stało? Może troszkę odbiegam od tematu, ale... :) To Hitler wpajał w nich swoje przekonania, nie mieli wyjścia - musieli go słuchać. Wydaje mi się, że nie możemy ich oceniać. Wielu Niemców dzisiaj wstydzi się za to, kim są. Mam bliskiego kolegę Niemca, który pewnego dnia zaczął mnie i moją koleżankę ze łzami w oczach przepraszać za to, co się stało... A to nie była jego wina. To nie była ich wina. Ani nasza. Życie pisze różne scenariusze, czasami ludzie nie mają innego wyboru, jak się im poddać, wbrew woli.
    "Złodziejka..." nie miała być książką opartą o fakty, a raczej o emocje. Szkoda, że ich nie poczułaś, ubolewam nad tym, bo wtedy na pewno lepiej by Ci się czytało tę książę. Zdaję sobie sprawę, że przeczytałaś i masz dużą wiedzę na temat Holocaustu, więc ta lektura nie dostarczyła Ci tego, czego oczekiwałaś. Ale może gdybyś odsunęła swoje przekonania i zarzuty na bok, a spojrzała na nią z innej strony, zachwyciła by Cię :) Btw. przyjrzę się tym książkom, które wymieniłaś w swojej recenzji :)
    Mnie narrator Śmierć w pewien sposób urzekł, a ta niespójność i brak chronologii wcale mi nie przeszkadzało. I na koniec taka refleksja - jeśli ktoś, kto nie pochodzi z Europy, tylko z odległego kraju, a pragnie mówić o tym, co mu gra w duszy pozwólmy mu na to :) To, że Zusak jest Australijczykiem nie znaczy, że na wskutek innych lektur i historii nie poczuł naszego smutku i tragizmu wojny.
    Mam nadzieję Basiu, że nie odbierzesz mojego komentarza, jako ataku, bo wcale tak nie jest :) Chciałam tylko wyrazić moje skromne zdanie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo mądrze to wszystko przedstawiłaś. Twój komentarz jest jedynym, który próbuje "nakierować" moje myślenie na inne tory, któremu próbuje się poddawać. Wielu Niemców się wstydzi, to oczywiste i nie mówię, że wszyscy z nich byli źli, wielu z nich było zmuszanych do czynienia tych potworności. Ale często wielu z nich wybiela się, kłamie w żywe oczy itd. itp.
      Zusak może być z Marsa, nie ma problemu, ale dla mnie doszło jednak do zakłamania, jego rodzina wypaczyła troszeńkę Niemców (siebie) w jego oczach. Tak ja to odbieram.
      Nie mówię, było kilka momentów, które mnie wzruszyły, ale to za mało, żebym polubiła tę książkę.
      Dziękuję za komentarz i broń Boże nie traktuję go jako ataku na siebie. Dobrze, że w jednym utworze potrafimy odkrywać coś innego.
      Pozdrawiam.

      Usuń
    2. Dokładnie - to właśnie urok książek :)
      Pozdrawiam Basiu!

      Usuń
  46. Niestety nie mogę się z tobą zgodzić- jasne, książka nie jest takim cudem, o jakim wszyscy mówią, ale uważam, że za bardzo ją atakujesz. Może to dlatego, że mnie osobiście Śmierć nie drażniła w takim stopniu :) Myślę też, że przesadzasz z tym pokazaniem Niemców jako ofiar i ich "prawdziwej" winy. Mam zupełnie inne zarzuty względem tej "Złodziejki...", więc ta recenzja bardzo mnie zdziwiła. Niemniej szanuję twoje zdanie. Książkę polecam- jak widać, każdy odbiera ją inaczej- nie warto z niej rezygnować po przeczytaniu paru negatywnych opini, gdy tak dużo osób się nią zachwyca. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń

Wasze uwagi są dla mnie cenne.
Dziękuję.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...