piątek, 23 sierpnia 2013

"Rok 1984" George Orwell - o książce, filmie i autorze. (64)


Orwell, Ty geniuszu!
Są momenty, że jest mi przykro, iż nie urodziłam się w innych czasach. W tej chwili żałuję, że nie zostałam poczęta na początku XXwieku w Anglii, tylko po to, aby móc osobiście poznać Orwella. Niestety zmarł mając 47 lat na gruźlicę - było to w roku 1950 (wtedy jeszcze nawet moich rodziców nie było na świecie).

ur. 25 czerwca 1903, zm. 21 stycznia 1950


Kilka słów o Orwell'u, które podebrałam z Wikipedii:
"Jego dzieła odznaczają się inteligencją i dowcipem oraz wrażliwością na nierówności społeczne. Zagorzały krytyk systemów totalitarnych, zwolennik socjalizmu demokratycznego. (...)  Za jego najbardziej znane dzieła uznawane są: futurystyczna, antyutopijna powieść Rok 1984 i satyryczna opowieść będąca alegorią systemu totalitarnego, Folwark zwierzęcy. Obie te książki sprawiły, że Orwell należy do grona najchętniej czytanych pisarzy XX wieku.
Wywarł istotny wpływ na współczesną kulturę. Przymiotnik "orwellowski" określa sytuacje, w których system zagraża wolności jednostki bądź całych społeczeństw, szczególnie w zakresie prywatności. Zwroty takie jak "Wielki Brat patrzy", czy "Wszystkie zwierzęta są równe, ale niektóre są równiejsze" są używane w potocznym języku. Powieść Rok 1984 była także inspiracją dla stworzenia popularnego reality-show Big Brother, emitowanego w kilkunastu krajach"  Jest także autorem określeń: "nowomowa" ("new-speak"), "policja myśli" ("thought police"), "dwójmyślenie" ("doublethink"), "myślozbrodnia" ("thoughtcrime") i wizjonerem totalnej elektronicznej inwigilacji."


Czy mieliście kiedykolwiek po lekturze NIEMOC do napisania czegokolwiek na jej temat? Otóż ja po tej książce tak mam. Wiem, wiem, klasyka, must read każdego, każda osoba na świecie:) już ją przede mną przeczytała, wszyscy znają główne wątki, programy telewizyjne typu Big Brother, wiadomo nam o rosyjskiej (i nie tylko) polityce. Żałuję, że tak długo zajęło mi przeczytanie tej pozycji, ale lepiej późno, niż wcale, prawda?

Mogłabym cytować tutaj całą książkę, pisać godzinami o jej zajmującej, innowatorskiej, niebywałej treści. Sporządziłam sobie mnóstwo notatek, poprzepisywałam chmarę cytatów, ale to wszystko będzie i tak za mało, żeby oddać cześć Orwell'owi. Aż głowa pęka od ilości zgromadzonych w tej lekturze myśli i przesłań . Orwell to geniusz do kwadratu. No cóż, i tak to muszę wszystko opisać, i tak. Bez tego zagłębianie się w tą lekturę nie miałoby celu.

W "Roku 1984" widzimy zatrważającą, pełną zakłamania wizję świata trzech potężnych państw: Oceanii, Śródazji i Wschódazji. Nic nie jest prawdą, przeszłość ulega modyfikacjom.
"Z dnia na dzień, niemal z minuty na minutę uaktualniano przeszłość. Tak preparowana dokumentacja potwierdzała słuszność najbardziej partyjnej prognozy, pilnowano, by nie ostało się choć jedno zdanie sprzeczne z potrzebą chwili."
Historia ulega zniszczeniu, faktami są czyjeś opowiastki i wymysły "Zatrzymano historię, istnieje tylko nieograniczona teraźniejszość, w której partia zawsze ma rację."

Zabijanie języka:
Nowomowa, czyli ograniczenie językowe, zmniejszenie zakresu słów. "Coraz mniejszy zakres słów, coraz większy zakres świadomości".
"Wojna to pokój
Wolność to niewola
Ignorancja to siła"

Nowomowa mnie... załamała. Przeżyłam szok. Orwell'u, jak mogłeś tak niezrównanie ukazać nam ot tak po prostu wykasowanie słów, uleganie ograniczeniom, stłamszeniu, unicestwieniu.
Dosłownie pranie mózgu, aż mnie zamurowało z wrażenia - a to dopiero początek.

Morderstwo kulturowe:

Polowano na książki, obrazy, cokolwiek co mogło zachwycić, dawać pole do przemyśleń, marzeń, kreatywności. Niszczono i palono wszystko. Książki??? Jak tak można? Aż mnie serce boli:)

Jedyna nadzieja w prolach - najniższa warstwa społeczna - robotnicy (rozróżniamy tutaj trzy warstwy, poziomy bytów finansowych społeczeństwa) . Prolów jest tak wiele, że tylko oni swoją liczbą potrafiliby zgnieść Partię i Wielkiego Brata. Ale nie zdają sobie z tego sprawy.

Ministerstwo Prawdy składało się z sekcji fałszujących zdjęcia, sekcji ze starannie dobranymi aktorami, którzy bardzo dokładnie naśladowali głosy oryginalnych mówców. Orwell niebywale ukazuje system odwróconych wartości,  w którym Ministerstwo Pokoju... prowadzi wojnę, zaś Ministerstwo Prawdy to nic innego jak gigantyczny urząd cenzorski. "Prawdziwą dziedziną Ministerstwa Pokoju jest wojna; Ministerstwa Prawdy - kłamstwo; Ministerstwa Miłości - tortury; Ministerstwa Obfitości - głód". Wojna tak naprawdę najbardziej  toczy się wewnątrz państwa, rządy walczą z obywatelami o "zachowanie panującego ustroju w niezmienionej formie". Wojna, to nie jest wojna. Słowo nabrało w nowomowie nowego znaczenia: Wojna to pokój. Wojna nie po to jest, aby ją wygrać, lecz po to aby trwała. Ludzie w strachu są potulni wobec partii, niemal jak baranki idące na rzeź. Należy zachować strukturę społeczeństwa podzieloną na trzy warstwy, partia będzie rządzić do końca świata. Nie zmieni się ustrój, jeżeli ludzie nadal będą żyć w niewiedzy, ubóstwie i strachu.
Partia uczy nienawiści do swoich wrogów, strachu przed "nieprawidłowym" myśleniem, poklasku dla władzy. Codzienny obowiązkowy przerywnik pracy zwany  dwoma minutami nienawiści jest zatrważająco - szokującym obrazem, szopką w jakiej każdy musi wziąć udział. Wielki Brat przecież patrzy i obserwuje - twoją mimikę, twarz, gestykulację, całą mowę ciała, monitoruje nawet przyspieszenie pulsu, bicie serca. Patrzy wszędzie: w domu, w pracy, podczas snu. Broń Boże nie wydaj się przez nim niczym. Policja Myśli korzysta z kamer i mikrofonów, które ulokowane są wszędzie. "Prawa obywatelskie, prawa jednostki nie istnieją, tyrania jest wszechwładna, wnikająca w najskrytsze myśli człowieka zredukowanego do roli trybika jakiejś obłędnej maszynerii." We wszystkich dziedzinach świat się cofa, lub stoi w miejscu. Celem Partii jest zlikwidowanie raz na zawsze swobody myślenia obywateli i nauczenie ich bezwzględnego posłuszeństwa wobec Wielkiego Brata.

Zabroniona jest miłość, radość, szczęście. Wszystko przesycone jest strachem i niemocą, pogodzeniem z losem. Praca 60h/tydzień, dom, ewentualne spotkanie partyjne - ot i całe ich życie. Oderwanie ludzi także od historii, przeszłości, jedynej rzeczy na świecie, która zdawałaby się być pewna, bo się ją przeżyło. To przecież przeszłość kształtuje nas na ludzi, tworzy z nas jednostkę ludzką. To zakłamanie przeszłości powoduje iż zagubieni ludzie poszukują stałej wartości, czegoś silnego, mocnego-utrzymuje się, umacnia ślepa lojalność wobec Wielkiego Brata. Zamiast rodziny, matki, kochającej żony i dzieci jest Wielki Brat, nieomylny, solidny. Ich jedyny pewnik. Przez to wszyscy kochają go jeszcze bardziej, nie muszą dzielić swojego uczucia pomiędzy innych. Big Brother jest number one! Ostała się tylko nienawiść i strach do życia, więc zostawmy je i przemieńmy w miłość i uwielbienie do Partii i Wielkiego Brata. Jak? A od czego są tortury, pokój 101 w której odnajdziesz najstraszniejszą i najgorszą dla Ciebie rzecz na świecie. Panicznie boisz się szczurów? Nie ma problemu - szczur zeżre ci pół twarzy, wyłuska oko. Mamy tu do czynienia z fazami, etapami łamania woli w sposób fizyczny i psychologiczny, pogwałcenie, kruszenie, roztrzaskiwanie jednostki ludzkiej, upodobnienia jej do zwierzęcia.

Dwa i dwa to pięć, dwa i dwa to trzy, czasami dwa i dwa to trzy, cztery i pięć jednocześnie. Zrozumiano? To co widzisz na własne oczy może czasami oznaczać, że źle spoglądasz na świat. Przecież nic nie jest takim, jakim się wydaje. Przywyknij do tego!
Straszne było to, jak władza zmieniała ludzi. Młodzi, dobrze zapowiadający się partyjni donosili na swoich rodziców skazując ich na ewaporację (zniknięcie osoby, wymazanie o niej wszelkich danych w jakichkolwiek rejestrach i jej uśmiercenie).

Przykład orwell'owskiej ewaporacji z życia wzięty:

Po lewej stronie Stalina stoi Nikołaj Jeżow...


...kiedy popadł on w niełaskę został wymazany ze zdjęcia:

Aż strach bierze, że niektóre opisane sytuacje miały miejsce!

Jak to Orwell napisał w "Roku 1984": "najlepszymi książkami są te, które mówią nam to, co już sami wiemy".

Język utworu jest formalny, bezduszny, nudny - dwie trzecie książki to... nudy, tak sobie wtedy pomyślałam. W porządku, niebywałe pomysły, niezła fikcja, ale to by było na tyle. Łeee, ale rozczarowanie. A potem... Jednak Orwell MUSIAŁ to tak napisać i to jest genialne.

Swoją drogą denerwuje mnie troszkę fakt, iż angielski tytuł brzmi"1984", ale do polskiego dodano już "Rok 1984". Nie wiadomo po co! Trzeba nam, Polakom wszystko bardziej tłumaczyć? A może ja o czymś nie wiem? Dla mnie to bez sensu.

Wiecie co mnie w tym wszystkim bawi? Fakt, że to nie Rosjanin, ani nie Polak napisał najbardziej sugestywną i zakazaną powieść o totalitaryzmie, a Anglik.

Prawdziwa antyutopia, oskarżenie władzy, ale nie tylko, ta książka to taki wielozadaniowiec, wieloprzesłaniowiec. Uważam, że "Rok 1984" jest ciągle aktualny, nie musi odnosić się tylko do wcześniejszego ustroju ZSRR. Zawsze podobna władza może wrócić, historia może zatoczyć koło. Wystawy i półki sklepowe mogą znowu zaświecić pustkami, nastąpi 24 godzinna kontrola, nadejdzie obawa, strach, stres, niepewność, brak wolności i sprawiedliwości, karykaturalne zachowania i klaustrofobiczne myślenie. Ciągle można dostrzec takie światy na kuli ziemskiej. Takie w których dwa i dwa może równać się pięć. Tak, nawet w XXI wieku. Patrząc w ekranizacji "1984" na ukazane nam dwie minuty nienawiści, które powaliły mnie na łopatki, nie mogłam dosłownie nie skojarzyć tychże zachowań z tłumem Korei Północnej, który chyli czoła przed ich wielkim przywódcą Kim Dzong Un-em. Boli samo myślenie do czego może doprowadzić bieda, niewiedza i strach. "Władza nie jest środkiem, władza jest celem".

Chciałam tylko dodać, że "Rok 1984" jest jak dotąd najlepszą książką jakąkolwiek i kiedykolwiek przeczytałam. Naprawdę.






Filmem byłam dość pozytywnie zaskoczona, oczywiście nie ma co go oglądać bez uprzedniego przeczytania lektury. Adaptacja filmowa pokazał mi niektóre przemyślenia bardziej dosadnie, uwypukliła jeszcze mocniej te momenty, które były w książce najważniejsze.  Gorąco polecam zapoznanie się z ekranizacją.

Film:

Czy wiedzieliście, że:
A na koniec kolejna ciekawostka (z Wikipedii) o której może niewielu z Was słyszało. Dotyczy Orwella i naszego Powstania Warszawskiego:

"W 1944 roku w czasie Powstania warszawskiego wystąpił w obronie Polaków i skrytykował zachowawcze nastawienie angielskiej inteligencji wobec polityki Józefa Stalina. Zarzucił jej tchórzostwo i obłudę oraz cichą aprobatę sowieckiej polityki wobec Polski.



Chciałem zaprotestować przeciwko tchórzliwemu nastawieniu do powstania w Warszawie brytyjskiej prasy[...]. Generalnie zostało stworzone wrażenie, że Polacy zasługują na klęskę, nawet jeżeli robią dokładnie to, do czego nawołują ich alianckie rozgłośnie w ostatnich latach [...]. To jest moje przesłanie skierowane do lewicowych dziennikarzy i generalnie do całej inteligencji. Pamiętajcie, że każdy z was zapłaci za swoją nieszczerość i tchórzostwo. Nawet nie myślcie, że przez lata będziecie służalczo lizać buty sowieckiego reżimu i nagle znowu powrócicie do duchowej godności. Raz się skurwisz — kurwą zostaniesz.
— George Orwell






Wyzwanie: BBC TOP 100.

82 komentarze:

  1. Wstyd się przyznać, ale nie znam tej iście kultowej książki. Obiecuje jednak poprawę i postaram się w wolnej chwili poznać dogłębniej jej treść, żeby przekonać się, czy faktycznie jest tak znakomita i wartościowa, jak ją większość osób przedstawia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, jest cyrysiu. Ja też dopiero się z nią zapoznałam i wcale się nie wstydzę:)

      Usuń
  2. ja z Orwellem jestem totalnie na bakier. ani filmu, ani ksiażki, ani nawet jego biografii nigdy nie poznałam. przechodzę jednak fazy czytania klasyki, więc i dzień na Orwella, pewnie kiedyś przyjdzie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Postaraj się znaleźć kiedyś dla niego czas. Zdecydowanie nie będziesz rozczarowana.

      Usuń
  3. Pmiętam, że sama sięgnęłam po książke, gdy na zastępstwie polecił nam ją szkolny pedagog. Pomyślałam, że przekonam się, co też on czyta sobie po godzinach? I na pewno nie spodziewałam się takiego wspaniałego dzieła, do którego nie raz myślami wracam. Jest niezwykła i naprawdę przerażająca, kiedy się pomyśli, iż coś takiego może się zdarzyć. Sama miałam pełno przemyśleń dotyczących "Roku 1984". Jednak do tej pory nie zainteresowałam się filmem, co chętnie nadrobię (:

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Film uważam za bardzo udany ponury obraz tego zadziwiającego świata. Oczywiście nie równa się książce, ale 2 minuty nienawiści w filmie były szokiem!

      Usuń
  4. Książka tak mnie zainspirowała, że pracę maturalną miałam o totalitaryzmie ;) I powiem Ci że dawno nie czytałam tak wyczerpującej i jednocześnie ciekawej recenzji na jej temat. Tylko pogratulować!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aniu ogromnie Ci dziękuję:) Strasznie Ci jestem wdzieczna za te miłe słowa:)

      Usuń
  5. Bardzo fajny, ciekawy wpis Basiu :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Jarku. Nawet wrzuciłam Ci zdjęcia ze Stalinem, żeby było bardziej historycznie - specjalnie dla Ciebie:) Swoją drogą ostatnio u Minerwy w komentarzach napisałam, że kojarzysz mi się z Panem Samochodzikiem, kustosz, historyk, inteligentny bohater - mam nadzieję, ze to dla Ciebie komplement. Jeżeli chcesz wiedzieć to uwielbiam Pana Samochodzika:D

      Usuń
    2. Basiu, serdecznie dziękuję :-))))))

      Usuń
  6. "Rok 1984" czytałam jakoś zimą i również dopadła mnie NIEMOC w opisaniu tej książki. Skleciłam kilka krótkich zdań i na tym się skończyło, rzadko tak mi się zdarza, że książka wstrząsa mną tak bardzo!
    Ty Basiu stworzyłaś arcyciekawy wpis o Orwellu! :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jejku dziękuję kochana za miłe słowa. Jest mega wstrząsającą pozycją, zgadzam się w 100%.

      Usuń
  7. Mną też książka wstrząsnęła. Nigdy nie natrafiłam na ekranizację, muszę to nadrobić. Bardzo ciekawy wpis. :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki xx. Myślę, że ekranizacja Ci się spodoba!

      Usuń
  8. Czytałam ta książkę trzy razy i teraz, kiedy o niej napisała znowu mam chęć ją przeczytać, tym bardziej, że tak sugestywnie o niej napisałaś! Film, oczywiście także widziałam :) Może znowu sobie zerknę? :)
    Polecam Ci, obejrzyj "Equilibrium", nie zrażaj się, jeśli nie lubisz, że piszą o nim film s-f. Dla mnie ten film nawiązuje do "Roku 1984 r.".
    A z książek, które zostawiły mnie w takim "zawieszeniu", z natłokiem myśli, lecz z trudnością napisania/opowiedzenia o nich, a które Ci gorąco polecam są "Opowieść podręcznej" Margaret Atwood (jest także film) oraz "Kobiety" Steinar`a Bragi (przeczytałam dobre parę miesięcy temu i nie potrafię o niej napisać!).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jejku Edytko dziękuję - dodaję do wyzwań (z Twoim imieniem). Z chęcią przeczytam takie niebywałe lektury!

      Usuń
    2. :) Będę czekała na Twoje wrażenia :)

      Usuń
    3. A Equalibrium oglądałam i bardzo mi się podobało. Masz rację sporo tutaj podobieństw.

      Usuń
    4. No i jest tam Christian Bale :D A ja lubię jego role i jego samego, czy jest chudy, czy napakowany, czy gruby w filmie ;)

      Usuń
  9. Czytałam... Nie, pochłonęłam. Nie wiem nawet ile już razy...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z pewnością przeczytam ją jeszcze nie raz. Do takich książek się wraca...

      Usuń
  10. Uwielbiam Rok 1984! Podoba mi się sam pomysł na książkę i wizja przyszłości jaką pokazał. Całość jest mocno przerażająca - szczególnie dzieci donoszące na rodziców czy Ministerstwo Prawdy. Podobało mi się również zakończenie. To zdecydowanie jedna z lepszych książek, jakie czytałam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak, zakończenie przyprawiło mnie o ciarki. Chyba nigdy tak nie miałam.

      Usuń
  11. Nie czytałam, ale może we wrześniu się w końcu zabiorę i nadrobię taką klasykę, która trzeba znać :) Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie będziesz żałowała, gorąco Ci polecam.

      Usuń
  12. Genialny wpis. Nie wiedzialam wielu rzeczy o tym pisarzu. Rok 1984 czytałam, to klasyka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie należę do ogromnych miłośników biografii, ale orwellowską przeczytałabym z prędkością światła;)

      Usuń
  13. Czytałam jeszcze w szkole średniej, myślę że warto będzie do niej powrócić.

    OdpowiedzUsuń
  14. Ja również czytałam i potwierdzam: bardzo dobra książka. Tylko nie ma szczęścia do okładek, jak widzę - podoba mi się jedynie to wydanie w ramach Klubu Interesującej Książki (może dlatego, że przepadam za tą serią). ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli książka świetnie wpisuje się w powiedzenie "nie sądź książki po okładce" :D

      Usuń
    2. A mi jakoś podobają się okładki:)

      Usuń
    3. No nie wiem, żadna z nich nie oddaje zawartości czy tych ogromnych emocji towarzyszących lekturze. ;) Ale okładki nie są znowu takie ważne - mój egzemplarz "Anny Kareniny" w ogóle jej nie posiada, tata (czyli poprzedni właściciel książki) przyznał się, że kiedyś po prostu ją oderwał i zgubił. ;)

      Usuń
    4. Mi się podoba ta zniekształcona z muchą, ta z czerwonymi blokami, ta Kika rzeczywiście też fajna, i ta z tym drugim blokiem za czerwono, jedna z pierwszych jest chyba najlepsza. A wystarczyłoby na okładce otwarte oko z bardzo dogłębnym, przeszywającym wzrokiem i byłoby najlepiej.

      Usuń
    5. Niekoniecznie oko, ja ostatnio najbardziej lubię okładki z niebanalnymi rozwiązaniami typograficznymi.
      Zobacz, na przykład, te okładki: http://speckyboy.com/2011/01/06/30-beautifully-colorful-typographic-book-cover-designs/ :)
      "Extremely Loud & Incredibly Close" i "The Spy Who Loved Me" mają naprawdę świetnie okładki.

      Usuń
    6. Rzeczywiście śliczne, same cudeńka "Extremely Loud..." jest świetna, inne też, "The Spy Who loved me" raczej nie w moim typie;). Tak czy siak wspaniała 30tka:)

      Usuń
  15. Basieńko droga, postarałaś się z tym tekstem - jest świetny! :) A ta pozycja Orwella już czeka u mnie na swoją kolej od jakiegoś czasu. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ewa zakasaj rękawy i do czytania - będziesz zachwycona, a końcówka zwali Cię z nóg.

      Usuń
  16. Ja też chcę po nią sięgnąć ale tyle czeka na mnie jeszcze na półkach....co do artykuły to właśnie on przekonał mnie do tej książki, bo wcześniej pewnie nie wpisałabym ją na listę MUST READ...pozdrowionka...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam Ci ją ogromnie - wpisz sobie, że JA - BP Ci ją polecam:D Koniecznie!

      Usuń
    2. nie kuś mnie kolejną pozycją do Wyzwania!! na razie mam ich kilka;)) a od wtorku zabieram się ponownie do "pracy" przy blogu;) już prawie skończyłam I część Wiedźmina...polecaną przez mojego kochanego męża;))

      Usuń
    3. Wpisz, do jasnej cholery! I nie gadaj:P:D

      Usuń
  17. Książkę czytałam jeszcze w liceum, jedna z moich ulubionych lektur obok "Mistrza i Małgorzaty" czy "Zbrodni i kary".

    Ale się napracowałaś przy tej recenzji. Nawet nie wiedziałam, że powstał film. Muszę obejrzeć :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Troszkę mi stworzyło napisanie tej recenzji, to fakt, mogłam napisać więcej na temat filmu. Koniecznie obejrzyj - jest świetny, a główny aktor i także pozostali grają wspaniale, byłam zachwycona.

      Usuń
    2. Na pewno go poszukam :)

      Usuń
  18. Wyczerpujące przedstawienie tematu. Klasykę wypada znać, więc przeczytałam, ale jakoś szczególnie mnie nie porwała ta książka.
    I tak jak Edyta parę komentarzy wyżej bardzo polecam Equilibrium z Christianem Bale, to taka futurystyczna wersja powieści i mimo, że nie przepadam za takimi filmami ten stał się jednym z moich ulubionych! Bardzo polecam bo jest bardzo ciekawy.
    Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Oglądałam Equilibrium - jest świetny!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja też! naprawdę fajna pozycja:) kinowa;)

      Usuń
  20. Wstyd i hańba, bo jeszcze jej nie przeczytałam, ale od dłuższego czasu się do niej zabieram - tylko tyle mogę powiedzieć na swoje usprawiedliwienie ;) "Rok 1984" już od kilku dobrych miesięcy, o ile nie dłużej, czeka na mojej liście 'do przeczytania', no ale... jak to mówią "tak dużo książek a tak mało czasu" ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Doskonale Cię rozumiem kamyku! Ale przeczytaj, nie będziesz żałować, obiecuję:)

      Usuń
  21. Podpisuję się już pod pierwszym zdaniem Twojego wpisu - "Orwell Ty geniuszu!" ;) "Rok 1984" brałam do matury ustnej z polskiego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O do matury? Ja "Pannę Nikt" Tomka Tryzny:D

      Usuń
  22. Jeśli miałabyś ochotę (lub ktokolwiek inny by miał) wziąć jeszcze raz udział w Liebster Blog Award, to zapraszam, ale bardzo nie nalegam, bo wiem, że już tam byłaś: http://minerwaproject.blogspot.com/2013/08/liebster-blog-award-osobiste-gledzenie.html

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak jak Ci odpisałam u Ciebie, dziękuję, ale odmówię:)

      Usuń
  23. Na razie nie czytam. Jak zapoznam się z pozycją, wtedy wrócę;)

    OdpowiedzUsuń
  24. Ja o książce słyszałam, czytałam nawet kiedyś krótkie streszczenie, ale w całości jeszcze nigdy, choć kilka lat temu miałam na to wielką ochotę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Martyno jest świetna! Daj jej szansę;)

      Usuń
  25. Jedna z moich ukochanych książek, dla któej brakuje skali.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, to w 100% jedna z najlepszych książek ever.

      Usuń
  26. Książkę czytałam, ale prawdę mówiąc, nie wiedziałam, że jest film :D Chyba będę musiała przyjrzeć mu się bliżej :)
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  27. Rok 1984 już ponad sześć miesięcy sterczy sobie elegancko na mej półeczce obok swego dalekiego kuzyna zwanego Nowym wspaniałym światem. Bądź co bądź jakiś czas jeszcze minie nim książkę Orwella spałaszuję, albowiem czcionka wydania kieszonkowego (niedopatrzenie podczas zakupów w księgarni internetowej) nieustannie przeraża moje paczydła. :C

    OdpowiedzUsuń
  28. Także mam w planach "Nowy wspaniały świat" - zerknij w moje wyzwania i rankingi:)

    Francuz przeczytaj "Rok 1984", bardzo Ci polecam - nawet jakby miały Ci wylecieć te paczałki na amen:P, to i tak nie będziesz żałował;)

    OdpowiedzUsuń
  29. "Rok 1984" przeczytałam dość niedawno, chyba podczas pierwszego urlopu macierzyńskiego, czyli 6 lat temu. Ale od czasów przełomu politycznego 1989 roku, który miałam szczęście przeżyć będąc w liceum, ta książka była w kanonie pozycji obowiązkowych lektur dotyczących totalitaryzmu. Wiedziałam o niej, wiedziałam ogólnie o czym jest, ale na tym ta wiedza się kończyła.
    Orwell napisał ją w 1949 roku i dokładnie wiedział o czym pisze: rządy Stalina w rozkwicie, II wojna światowa skończyła się 4 lata wcześniej.
    Najstraszniejsze jest to, że wszystko co może nas spotkać, wszystko co opisał Orwell, dla tego wszystkiego ograniczeniem jest TYLKO to, co SAM CZŁOWIEK WYMYŚLI, by zniewolić, upodlić i zniszczyć drugiego człowieka.
    Przygotowałaś bogate opracowanie, jestem pełna podziwu. A zdjęcie obrazujące ewaporację, to clue Twej recenzji. Tak było naprawdę. Swego czasu przeczytałam dość dużo na temat tego co się działo w staliniźmie i zmienianie historii dla celów teraźniejszości to była programowa działalność.

    Jeszcze raz brawo!!!
    :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Izabelko - dokładnie, dokładnie, dokładnie. Wyraziłaś to lepiej niż ja:) A tym zdjęciem rzeczywiście chciałam pokazać, że niestety dwa i dwa to niestety czasem pięć :( I często w zakłamanym przez jednostkę ludzką świecie nic nie jest takim, jakim się wydaje.

      Usuń
  30. Wspaniała książka! Muszę kiedyś do niej wrócić. Dobrze napisałaś: Orwell to geniusz.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niebywały geniusz, napisałam potem, że nawet geniusz do kwadratu:)

      Usuń
  31. Naprawdę świetny post. Ze wstydem przyznaję, że wcześniej nic nie słyszałam o tej książce. Ale w takim razie zapisuję sobie ją na listę 'must have' a za film biorę się jeszcze dzisiaj! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lepiej najpierw przeczytać:) Więcej wtedy zrozumiesz z adaptacji filmowej - zdecydowanie!

      Jak mogłaś nie słyszeć o "Roku 1984"! Jak dobrze, że masz mnie:D:P

      Usuń
  32. "Rok 1984" to zdecydowanie jedna z moich ukochanych książek. Wracam do niej od lat.
    Dla mnie to jedna z książek, o której się nie dyskutuje - jest genialna i tyle :)
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda jest genialna, ale ja uważam, że właśnie o tym majstersztyku i o geniuszu autora trzeba dyskutować:)

      Usuń
  33. Dla miłośników tej książki (mną osobiście wstrząsnęła) - obowiązkowym filmem jest "V jak Vandetta" - absolutnie fantastyczny film.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kiedyś oglądałam ten film, ale nic z niego nie pamiętam, więc trudno mi się wypowiedzieć ;).

      Usuń
  34. Tak, to jest książka, którą trzeba znać.
    Swoją drogą - dobrze, że dałaś przegląd okładek - niektóre są świetne.

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  35. Gratuluję wiedzy, pracy, pasji i Czytelników! Zamieściłem link do tej recenzji. Pozdrawiam serdecznie. Sławomir Majewski; Magazyn Literacki

    OdpowiedzUsuń

Wasze uwagi są dla mnie cenne.
Dziękuję.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...