środa, 27 lutego 2013

Moja mała blondyneczko...

Coś z mojej codzienności...
Po udanej zabawie po podłodze walają się klocki i zabawki.
Zaczynam sprzątać i zbierać je z dywanu.
Widzę, że moja mała, 2,5 roczna córeczka nie kwapi się za bardzo, żeby mi pomóc.
Mówię do niej:
"Kochanie, chodź tu do mnie - pozbieramy Twoje zabawki".
Tosia:
"Ja nie mogę mamutka, bo bajdzo zajęta jestem tejaz tutaj"
Ja:
"A co takiego robisz córuniu, że nie możesz mi pomóc?"
Tosia z wielkim oburzeniem w głosie:
"No pzeciez siedzę sobie!!!... Ty nie widzis mamka?".
Tosia w przebraniu gotowa na bal maskowy.















8 komentarzy:

  1. Argumentacja maluchów jest rozbrajająca:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie sposób nie kochać takich szkrabów:)

      Usuń
  2. nasza Tosieńka jest rozbrajająca, wszystko po cioci :)))

    OdpowiedzUsuń
  3. normalnie jak bym siebie słyszała , Tośka ma zadatki na bycie wielką :))

    OdpowiedzUsuń
  4. słodka Córcia, dzieciaki czasem jak coś powiedzą...;DDDDD to po prostu "rynce opadają"

    OdpowiedzUsuń

Wasze uwagi są dla mnie cenne.
Dziękuję.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...